Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciało Kierownicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciało Kierownicze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 października 2016

Bałwochwalczy kult JW Broadcasting

Na stronie https://www.jw.org/pl/publikacje/ksi%C4%85%C5%BCki/rocznik-2016/ciekawe-wydarzenia/telewizja-jw-broadcasting/ można przeczytać, zgodnie z WTS-owską polityką propagandy sukcesu, zachwyty twórców owej – pożal się Boże – telewizji oraz ich ogłupionych fanów. Zachwyconym sobą zawiadowcom WTS nie przeszkadza w najmniejszym stopniu fakt, że stają się obiektem niemalże boskiej czci. Świadczy o tym chociażby sam tytuł owego doniesienia ze strony internetowej: Uwielbiamy telewizję JW Broadcasting!

Pamiętam, jak przed laty zwracano wśród członków społeczności ŚJ uwagę na konieczność unikania podobnych zwrotów (słowo „uwielbiać” pochodzi przecież od „wielbić”). Jak czytamy w Słowniku Języka Polskiego PWN, pierwsze i główne znaczenie terminu „uwielbiać” to „otaczać kogoś czcią i miłością” (pogr. moje) Identyczne znaczenie przypisano tam słowu „wielbić”! Czyżby twórcy artykułu (i wiernopoddańczy tłumacze made in WTS) tego nie wiedzieli??? Ich „najlepszy na świecie” PNŚ zawiera przecież zapisane w Ewangelii wg Mateusza 6:1,2 słowa Jezusa:

Pilnie zważajcie, żebyście nie przejawiali swej prawości przed ludźmi po to, by was oglądali; w przeciwnym razie nie będziecie mieć nagrody u Ojca, który jest w niebiosach. Kiedy więc dajesz dary miłosierdzia, nie dmij przed sobą w trąbę, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, żeby ludzie ich wychwalali. Zaprawdę wam mówię: W pełni odbierają swą nagrodę. (pogr. moje)

Nie będę nawet próbował rozwodzić się nad ogromnymi kosztami zorganizowania w pełni profesjonalnego studia telewizyjnego, spełniającego najwyższe obecnie obowiązujące standardy. Od dawna przecież wiadomo, że pozbawieni jakichkolwiek reszek empatii przywódcy WTS z lubością marnują łatwo pozyskiwane od naiwnych owieczek środki na swoje wystawne życie, nie przejmując się zbytnio głodującymi i ubogimi współbraćmi, jako że przecież ich problemy rozwiąże w „słusznym czasie” Królestwo Boże.

Jak wynika z cytowanych w owym auto-panegiryku słów kenijskiego fana (fanki?) WTS, bałwochwalczy cel istnienia JW Broadcasting został – ku uciesze jej twórców – osiągnięty.
Oto one:
Ten program przybliża mnie do organizacji Jehowy i do Ciała Kierowniczego. Wiem, że należę do rodziny darzącej się ogromną miłością (pogr. moje)

Jedno jest pewne: do Boga prawdziwego ów program na pewno nie przybliża, o czym – może nawet wbrew woli autora cytowanych słów – świadczy powyższa wypowiedź. I nie zmieni tego stanu rzeczy nawet wypowiedź fanki WTS z Brazylii, która twierdzi, że słuchanie przemówień członków CK „przybliża ją do Jehowy”. Zaś za ową „ogromną miłość” bardzo dziękuję. Obejdzie się...
I – wbrew ostrzeżeniu Jezusa w cytowanym powyżej tekście z Ewangelii wg Mateusza – członkowie CK chętnie chcą być „oglądani”. Poświadcza to kolejna wypowiedź ich „wielbiciela”:

Do niedawna wielu braci nigdy nie słyszało przemówienia żadnego z członków Ciała Kierowniczego. A teraz możemy ich nie tylko usłyszeć, ale też zobaczyć. (pogr.moje)

Doprawdy nie wiem, co ciekawego może być w oglądaniu opasłego Herda czy Jacksona lub wyraźnie nadpobudliwego Letta. Ale widocznie nie znam się na tym...

Aby złagodzić nieco oczywiste skojarzenie JW Broadcasting i jej twórców ze „złotym cielcem”, piszą oni w zakończeniu:
Jesteśmy pewni, że dzięki wsparciu Jehowy telewizja JW Broadcasting dalej będzie wspaniałym duchowym dobrodziejstwem dla ogólnoświatowej społeczności braterskiej oraz będzie przysparzać większej czci i chwały Jehowie.


Tym samym zniewolonemu przez CK Bogu nie pozostaje nic innego, jak dalsze popieranie strażnicowych wodzów i ich pomysłów, bo przecież już od dawna wiadomo, ze Najwyższy ufa „bezgranicznie” brooklińskiemu „niewolnikowi” (zob. Zorganizowani do spełniania woli Jehowy, 2005, s.18).

wtorek, 23 sierpnia 2016

Pod latarnią najciemniej – czyli jak CK sprowadza próby na swoich fanów w domach Betel

W zamieszczonym pod adresem
niejaki Christopher George wygłasza do członków rodziny Betel oraz budowlańców/darmowych pracowników WTS przemówienie pt. „Odpowiednio nastaw żagle, gdy wieje wiatr zmian”. Nie byłoby może nic nadzwyczajnego w tym kolejnym propagandowym materiale organizacji, usiłującej od dawna przedstawić swoją zmienność, szczególnie w zakresie doktrynalnym, jako coś dobrego, gdyby nie zadziwiające zastosowanie Psalmów 46 i 40, zapewniających o ochronie Boga dla Jego sług poddanych zniechęcającym, przyrównanym do sztormu przeżyciom.

Skwapliwie pokładałem nadzieję w Jehowie, toteż nakłonił ku mnie swego ucha i usłyszał me wołanie o pomoc. (Psalm 40:1, NW)

Bóg jest dla nas schronieniem i siłą,pomocą łatwą do znalezienia w czasie udręk. Dlatego nie będziemy się bać, choćby ziemia doznała zmiany i choćby góry, chwiejąc się, wpadły w serce rozległego morza; choćby jego wody się kłębiły, pieniły (Psalm 46:1-3, NW)









Jak wynika ze słów mówcy, te najbardziej wstrząsające i trudne do zaakceptowania zmiany, rujnujące życie betelczykom i ich rodzinom funduje — Ciało Kierownicze! Sprzedaż ogromnej ilości posiadłości, redukcja ilości członków rodziny Betel, ciągłe przeprowadzki bez jakiejkolwiek możliwości dyskusji z „namaszczonymi” decydentami, wreszcie takie wydarzenia życiowe jak założenie rodziny, czy dobrowolne przecież podjecie pracy w Betel stają się taką traumą, że – i przyznaje to mówca — ludzie ci potrzebują nadzwyczajnej opieki Bożej, aby to wszystko znieść! Nie próby z zewnątrz, nie utrata pracy czy inne nieszczęścia – ale „kochani współwyznawcy”, „niewolnik wierny i roztropny” jest źródłem najcięższych prób! Mówca zachęca do przejawiania wiary, cytuje Księgę Izajasza 59:1 o „ręce Jehowy, która nie jest za krótka” – wszystko w tym celu, aby – powtarzam – pomóc znieść ciężkie doświadczenia życiowe zgotowane betelczykom przez CK.
Kuriozalne zaiste wydaje się być – w celu wzmocnienia „argumentacji” – porównanie przerzucania przez CK jak piłki betelczyków w różne miejsca do różnych zadań – do wyboru 12 apostołów przez Jezusa spośród rzeszy Jego wiernych uczniów. Niektórzy z nich – wg mówcy – mogli czuć się zawiedzeni, że nie zostali wyznaczeni przez Pana do owego ścisłego grona, ale cenili więź z Nim, możliwość słuchania jego nauk i przemówień oraz nadzieję na zmartwychwstanie niebiańskie w przyszłości. I tak samo przerzucani z miejsca na miejsce, pozbawiani jednym „miłościwym” rozkazem dotychczasowych przyjaciół, czy oddalani od członków najbliższej rodziny powinni czuć się szczęśliwi darmowi niewolnicy WTS-u. I basta!
Kolejne wywody Christophera George'a dotyczą żon, które maja być bezwarunkowo podporządkowane mężom przerzucanym z miejsca na miejsce przez CK i maja się z tego cieszyć, a nie kierować – zrozumiałymi przecież – emocjami Przykładem dla nich (jakże aktualnym i przekonywującym w dzisiejszych czasach, nieprawdaż!?) ma być biblijna Estera, która dała wzór podporządkowania. Zaiste, rewelacja! Została najpierw nałożnicą króla Ahaswerusa (bo przecież nie zrobił dla niej wyjątku i nie grał z nią całą noc tylko w szachy!). A przecież Prawo Mojżeszowe zakazywało Izraelitom łączyć się w pary z członkami innych narodów! Szunamitka z Pieśni nad Pieśniami przeciwstawiła się królowi Salomonowi, mimo iż był z jej narodu! Toteż w rzeczonej argumentacji George'a lepiej jest przywołać przykład Estety, której Mardocheusz wmówił, iż to Bóg się nią zechce posłużyć dla uratowania narodu wybranego, jak gdyby nie mógł On swą mocą uczynić tego bez jej pomocy w postaci związku z pogańskim królem, mającym wiele żon i nałożnic. W przemówieniu pada nawet zdanie, że – uwaga! – Estera pomogła Bogu!
Mówca, przyznając eufemistycznie, ze Estera znalazła się „w niełatwej sytuacji”, zwraca się do niewiast słuchających jego wywodów: – Czy zaakceptowałabyś coś takiego? BEZ KOMENTARZA.

(Na marginesie: nic dziwnego, że – jak nawet przyznaje biblioteka internetowa Strażnicy na stronie http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001431 niektórzy pisarze wczesnochrześcijańscy pomijali Księge Estery w kanonie świętych Pism.)

Ochotnicy nawet po zakończeniu budowania obiektów „teokratycznych” nie mogą zaznać wytchnienia. Mówca zapewnia: – W służbie dla Jehowy nie przechodzimy na emeryturę. Nie czeka na nas bujany fotel na jakiejś werandzie, w którym będziemy się teraz kołysać całymi dniami.
(Słyszany w tym momencie w audytorium śmiech, niczym w kiepskiej komedii, ma prawdopodobnie potwierdzić nadzwyczajne poczucie humoru brata George'a zawarte w tej wypowiedzi o bujanym fotelu. Cóż za finezja!)

Nie ma wytchnienia! Dlaczego? Mówca spieszy z wyjaśnieniem: – Zawsze stawiaj się do dyspozycji, gdy organizacja czegoś potrzebuje. Bezduszne, mechaniczne traktowanie darmowych robotników przez CK prowadzi ich często do przygnębienia i – jak przyznaje mówca – szczególnie starsze wiekiem osoby czują się jak psalmista, wyrażający swe uczucia w Psalmie 71:9 (NW):

Nie odrzucaj mnie w czasie starości, nie opuszczaj mnie, gdy moc moja ustaje.

Dlaczego tak się dzieje? Christopher George wygłaszając w tym miejscu kilka rzeczywiście ciepłych słów do weteranów/betelczyków milczy na temat rzeczywistych przyczyn pojawienia się takich negatywnych odczuć. A przecież jedną z nich są wspomniane na początku przemówienia redukcje personelu, redukcje – jak wiadomo – spowodowane kłopotami finansowymi tej sekto-korporacji m.in. na skutek konieczności wypłaty odszkodowań ofiarom pedofilów chronionych przez organizację. Pracujący przez całe życie wolontariusze niejednokrotnie źle lub w ogóle nie ubezpieczeni nagle znajdują się bez środków do życia, bez swojego dachu nad głową, bez pieniędzy na leczenie pojawiających się dolegliwości, za to z nic nie kosztującym zapewnieniem CK:
– Jehowa was kocha To kolejny przykład ciężkiej próby sprowadzanej przez zawiadowców WTS na swoich darmowych robotników.
Na koniec dowiadujemy się, ze właśnie brat Lett zapowiedział największą nadchodzącą zmianę – Armagedon. Na jego miejscu bardzo bałbym się tej zmiany...


piątek, 8 kwietnia 2016

Królestwo pedofilii


Z przerażającego swoją prawdziwością filmu znajdującego się pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=ULsWB2AvxVc wyłania się obraz zdegenerowanej, zgniłej moralnie organizacji Świadków Jehowy, w której ojciec może bezkarnie gwałcić swoje córki, w której starsi pod pozorem „reguły dwóch świadków” odmawiają zbadania oskarżenia o molestowanie i wykorzystywanie ofiar, zamykając im ista i usuwając OFIARY ze zboru, hołubiąc nadal i windując na „przywileje” oprawców, ułatwiając im bezkarne uprawianie haniebnego procederu. A nawet wtedy, gdy „świecki” sąd skazuje bandziora na 14 lat (!) za udowodnione przestępstwa wieloletniego wykorzystywania i molestowania, zostaje on przyłączony do „społeczności prawdziwych chrześcijan”, ciesząc się w zborze ŚJ dobra sławą! Przywódcy organizacji odmawiają wydania sądom istniejącej bazy danych o pedofilach, mataczą, kłamią, przesłuchiwani starsi zasłaniają się rzekomą niepamięcią, a ofiary okrutnego traktowania zniechęcają nadal – mimo zmiany oficjalnych wytycznych – do powiadamiania policji pod pozorem „zniesławienia imienia Jehowy” i lojalności wobec organizacji, jak gdyby to `OFIARA owo imię zniesławiła, a nie bamndr/gwałciciel/molester! Nawet otwierający po latach oczy (często zbyt późno) rodzice przyznają, że organizacyjne „pranie mózgu” wyłączyło lub zahamowało w znacznym stopniu ich naturalne uczucia do tego stopnia, że nie byli w stanie pomóc swoim dzieciom, kiedy tej pomocy najbardziej potrzebowały i oczekiwały.
Z filmu wyłania się prawdziwy obraz starszych zboru – uważanych przez współwyznawców za tzw. „dojrzałych chrześcijan” – obraz bezdusznych automatów pozbawionych empatii, współczucia, ludzkiej chęci niesienia pomocy, doprowadzających ofiary swoich „przesłuchań” do depresji i prób samobójczych. Starsi ci doskonale spełniają kryteria osób o cechach świadczących o „dniach ostatnich” zawarte w 2 Liśćie do Tymoteusza 3:1-9; kryteria o których opowiadają tzw. „ludziom ze świata” podczas tzw. „pracy Pańskiej”. Tymczasem to ONI są „bez serca, bezlitośni, bez uczuć ludzkich”. To ONI „pokazują pozór pobożności, ale wyrzekają się jej mocy”. To ONI są tymi, którzy„przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o spaczonym umyśle”.

Lawinowa rosnąca liczba procesów, wielomilionowe odszkodowania, a jednocześnie upór przywódców w trwaniu w złym – wszystko to i wiele innych czynników pokazuje, że organizacja Towarzystwa Strażnica to twór ze wszechmiar odrażający. Jak to znakomicie podsumował autot filmu, wywierający wrażenie swoją wnikliwością i uczciwoscią - rzekoma „organizacja Boża” jest „egoistyczna, o wąskich horyzontach, a ich pozbawione milości praktyki, zaprzeczają całkowicie ich twierdzeniom” (o byciu „religią prawdziwą”). Kłamliwa, oszukańcza i bezczelna postawa 4-ch czlonków Ciała Kierowniczego (G. Loscha, S. Letta, A. Morrisa III i G. Jacksona), pokazana w filmie, potwierdza tylko ŚWIADOMĄ chęć tych ludzi do brnięcia „od złego ku gorszemu” (2 List do Tymoteusza 3:13). Dziwić musi w tym kontekście naiwność i bezmyślność tych, którzy chcą ten twór popierać, w dodatku oczekując od niego – o zgrozo – duchowego oświecenia.  

czwartek, 4 lutego 2016

Pożywny „pokarm duchowy”, czyli jak zmarnować 1,5 bochenka chleba na oczach milionów widzów JW Broadcasting

W lutowej edycji JW Broadcasting grupa cwaniaków nazywających się „Ciałem Kierowniczym” Świadków Jehowy, żyjących za pieniądze milionów „owieczek”, przeszła samą siebie, niszcząc na oczach widzów podstawowy artykuł żywnościowy, jakim jest chleb. Jak zapewne wszyscy wiedzą, Syn Boży nakazał w modlitwie, zapisanej w Ewangelii wg Mateusza 6:9-12, prosić Boga o tzw. „chleb powszedni”. Dla 2 miliardów niedożywionej i 800 milionów głodującej ludzkości (zob.  tutaj) taka modlitwa ma szczególny wymiar. Ale nie dla twórców lutowej edycji strażnicowej telewizji. Na oczach milionów widzów „brat” Ken Flodin, wyglądający jak bliski krewny osławionego  kłamcy Geoffrey'a Jacksona, smaruje jeden bochenek chleba imitacją trucizny, wyrzucając go następnie do kosza, zaś kolejny bochenek smaruje błotem, po czym odkrawa pobrudzoną połówkę, która również ląduje w koszu. Widok ten musi być szczególnie „zachęcający” dla głodujących mas ludzkości np. w Azji czy Afryce, do których „głosiciele” idą z „dobrą nowiną” i zachętą do przyłączenia się do „organizacji Bożej”, której przywódcy w przeciwieństwie do Jezusa, nie potrafią rozmnożyć chleba, natomiast – jak widać – świetnie udaje im się go marnować.
Jak na ironię, całe to pożałowania godne widowisko ma służyć ilustracji odrzucenia przez Boga grzesznika winnego „grzechu przeciw Duchowi Świętemu” (Mateusza 12:31, 32). Wrzucenie do kosza chleba posmarowanego trucizną oznacza całkowite odrzucenie winnego „grzechu przeciw Duchowi”, zaś wrzucenie części chleba z błotem i pozostawienie drugiej połówki ma oznaczać wybaczenie przez Boga grzesznikowi, który zerwał ze złym postępowaniem. Na stole pozostaje 1,5 bochenka chleba, który uprzednio został pokryty sproszkowanym czosnkiem. Tenże czosnek, podobnie jak chleb, zostaje przez owo posypanie zmarnowany przez prowadzącego ów bzdurny „pokaz”, a to w celu „ilustracji” grzesznego stanu ludzkości, która jednak ma przystęp do Boga. Dar Boży – czosnek – przedstawia więc grzech... Bez komentarza! Pokryty czosnkowym pyłem chleb zapewne bardziej niż widza WTS-owej TV ucieszyłby głodnego mieszkańca naszej planety, ale cóż to obchodzi spasionych przywódców organizacji? Za podstawę tej kompromitującej audycji JW Broadcasting służyć ma werset z Listu do Efezjan 4:30 (NW):

„I nie zasmucajcie świętego ducha Bożego, którym zostaliście opieczętowani na dzień uwolnienia na podstawie okupu.”

Odnoszenie tego wersetu do ogółu Świadków Jehowy jest sprzeczne z doktryną organizacji, która głosi, że „opieczętowanie” dotyczy jedynie tzw. „pomazańców” (zob. np.  Strażnicę  z 15. 05. 2010). Ale czyż to pierwszy raz, gdy wykładnia brooklińskich „mężów wiary” rozmija się nie tylko z Biblią, ale i z ich własnymi interpretacjami? Idąc jednak tropem wywodów mówcy, nasuwa się pytanie: Czy ostrzegający przed „zasmucaniem Ducha” lub nawet „grzechem przeciw Duchowi” „brat” Flodin nie powinien zacząć od siebie? Przecież w zgodzie z owym Duchem należy się modlić o zaspokojenie podstawowych potrzeb, w tym o „chleb powszedni”. Czy zatem publiczne niszczenie chleba nie jest niebezpiecznym przeciwstawianiem się owemu Duchowi? A jeśli mając żywność, odzienie i dach nad głową, jesteśmy z tego zadowoleni (jak radzi apostoł Paweł w 1 Liście do Tymoteusza 6:8, BT), oznacza to, że dla  jakiegokolwiek  celu mamy prawo owa żywność marnować? Dlaczego dla ilustracji grzechu, stanu przed Bogiem itp. nie posłużono się na przykład – wzorem Boga i Jezusa – „szatą”, czyli jakimś fragmentem ubrania, który można było w umiejętny sposób pobrudzić, a następnie wyprać w w pralni domu Betel, nie raniąc uczuć ludzi, dla których w wielu krajach – w tym w Polsce – chleb pozostaje swoistą „świętością”? (Zob. Zachariasza 3:3-5, Mateusza 22:11, 12)
Odpowiedź jest prosta: skrzyżowanie braku Ducha Bożego, buty, ignorancji i zwykłej głupoty prowadzi do takich właśnie „prezentacji”, jak ta z lutowej audycji WTS. O takich przywódcach dawno temu napisał prorok Jeremiasz:  Oni nie potrafią się wstydzić, nie umieją także się rumienić.  (Jeremiasza 8:12). Zdemoralizowani przywódcy, pasożytujący na ciągle – niestety – napływających datkach od szczerych, acz naiwnych głosicieli, kompromitują się coraz bardziej dla dobra tych, którzy chcą i są w stanie to ujrzeć!

Całość lutowej audycji znajduje się pod adresem:



Omawiana w niniejszym artykule żenada rozpoczyna się od ok. 17 minuty.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Totalna kompromitacja członka Ciała Kierowniczego

Podczas kolejnego dnia przesłuchań funkcjonariuszy organizacji Świadków Jehowy w Australii zeznawał pod przysięgą Geoffrey Jackson, członek tzw. Ciała Kierowniczego. Ilość uników zamiast precyzyjnych odpowiedzi na precyzyjnie zadawane pytania, podawanie półprawd czy wręcz kłamliwych twierdzeń, wreszcie zademonstrowana publicznie nieznajomość Pisma Świętego(!) – wszystkie te i inne elementy widoczne podczas przesłuchania otwierają oczy kolejnym tysiącom Świadków Jehowy na całej ziemi, nie posiadającym się ze zdumienia z powodu tego, co widzą i słyszą.


                                   
 
Niektóre wywody i reakcje Jacksona zasługują na szczególną uwagę. Przyznaje on na samym początku umieszczonego powyżej filmu, że nie zawsze decyzje Ciała Kierowniczego są podejmowane jednomyślnie – wtedy o zaakceptowaniu danego poglądu decyduje głos większości.
Taka sytuacja rodzi wiele pytań, np.: jak taki system ma się do znanego wszystkim ŚJ wersetu z Dziejów Apostolskich 15:28 „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my...”? Czy można wyobrazić sobie jakieś głosowanie w gronie apostołów nad zasadnością podawanej doktryny?

Strażnica z 15. 05. 2010 roku twierdzi, że:
Kiedy przychodzi czas na dokładniejsze wyjaśnienie jakiegoś ważnego zagadnienia, w zrozumieniu go duch święty pomaga odpowiedzialnym przedstawicielom klasy „niewolnika wiernego i roztropnego” w Biurze Głównym.

Jeśliby Duch Święty rzeczywiście oddziaływał na Ciało Kierownicze, czyż jego decyzje i doktryny nie byłyby zawsze jednomyślne? Czyż nie byłyby zawsze zgodne z Biblią i aktualne? Czy ulegałyby kompromitacji wraz z upływem czasu, będąc zastępowane kolejnym tzw. „nowym światłem”, często będącym równie wielką ciemnością, jak poprzednie rzekome „światło”?

W 2 minucie i 28 sekundzie filmu Jackson – zapewne ku zdumieniu wielu świadków Jehowy – przyznaje:
Myślę, że byłoby arogancją twierdzić, że jesteśmy jedynymi rzecznikami, którymi posługuje się Bóg.

Chciałoby się zapytać: w takim razie, panie Jackson, skoro są inni rzecznicy, to kim oni są i jak ma się to do twierdzenia o religii Świadków jako o „jedynej religii prawdziwej”? (Wcześniej Jackson indagowany o to, czy członkowie CK uważają się za mianowanych przez Boga, uchyla się od odpowiedzi, bełkocząc coś o tym, że CK to „współpracownicy braci i sióstr”; to pierwsza z wielu pokrętnych, wymijających odpowiedzi tego członka „klasy panów” wiary Świadków).

Począwszy od 3 minuty, Jackson usiłuje wmówić prowadzącemu przesłuchanie, że wytyczne Ciała Kierowniczego są zawsze oparte na Biblii i dlatego słusznie oczekuje ono ogólnoświatowego podporządkowania. Pada kolejne kłamstwo:

Jesteśmy organizacją ludzi wierzących. Ciało Kierownicze zdaje sobie sprawę, że gdybyśmy opublikowali wytyczne, które nie mają poparcia w Słowie Bożym, wszyscy Świadkowie Jehowy na całym świecie, którzy posiadają Biblię, by to zauważyli i dostrzegli, że ta wytyczna jest niewłaściwa.

Cóż za perfidia! Wypowiedź Jacksona ma świadczyć o tym, jakoby „wszyscy Świadkowie” dysponowali doskonałym rozeznaniem, wolnością myślenia i możliwością niezastosowania się do wytycznych sprzecznych ze Słowem Bożym! A jak jest w rzeczywistości? Czy Świadkowie kwestionujący np. błędną chronologię, całkowicie sprzeczną z Biblią i zdrowym rozsądkiem, nie uznający kolejnych – sprzecznych z Biblią i – co gorsza – ze sobą definicji „pokolenia” itd. mają możliwość ukazania tego swoim współbraciom tak, aby nawet ci, którzy mają słabsze rozeznanie, mogli uniknąć niebiblijnego postępowania lub głoszenia fałszywych nauk? Co spotykało tych, którzy przed rokiem 1975-tym nie chcieli poprzeć histerii organizacyjnej z nim związanej? A co spotkało wielu z tych, którzy wszem i wobec zwracali uwagę na złamanie neutralności przez WTS w latach 1992-2001 i nie tylko? A co spotyka tych, którzy nie chcą zastosować się do wytycznych WTS w sprawie krwi, rzekomo opartych na Biblii? Odpowiedź jest jedna. Wbrew twierdzeniu Jacksona większość Świadków nie dostrzega niebiblijnych wytycznych WTS, a mniejszość ostrzegająca ową większość jest uciszana przez ślepo posłusznych starszych z owej – rzekomo mającej rozeznanie większości – a jeśli to nie pomaga – osoby faktycznie mające rozeznanie są wykluczane.

W następnym fragmencie filmu przesłuchiwany członek CK dwukrotnie uchyla się od odpowiedzi na pytanie o stosowanie kar cielesnych przez rodziców – Świadków Jehowy – pytanie postawione przez Komisję w oparciu o Księgę Przypowieści 13:24 i wspomnianą tam „rózgę karności”. W końcu „przyparty do muru” stwierdza, że organizacja nie zachęca do stosowania kar cielesnych. Być może do Komisji dotarły sygnały o – często bezkarnym – stosowaniu przemocy w niektórych rodzinach Świadków. Przewodniczącego Komisji mogły też zaniepokoić fragmenty takie, jak np. znajdujący się w Watchtower Library po d hasłem „rózga”:

Władza rodzicielska. „Rózga” niekiedy symbolizuje też władzę rodziców nad dziećmi. Księga Przysłów wielokrotnie nawiązuje do tej władzy, która obejmuje wszelkie formy karcenia, nie wyłączając wymierzania kary za pomocą literalnej rózgi.

W kolejnej części przewodniczący Komisji sugeruje zmianę podejścia do spraw sądowniczych w zborach, zwłaszcza spraw dotyczących molestowania seksualnego. Twierdzi – i słusznie – że ofierze byłoby łatwiej opowiedzieć bolesne przeżycie kobietom, członkiniom zboru, które mogłyby osądzić sprawę i współdziałać w tej procedurze ze starszymi zboru. Jackson wielokrotnie uchyla się od odpowiedzi na pytanie o możliwość wprowadzenia takiej procedury, zasłaniając się legalizmem („kobiety nie mogą być starszymi zboru”). W końcu stwierdza:

Taka sytuacja byłaby godna rozważenia przez nas, dokładnego zbadania i sprawdzenia, co o tym mówi Biblia.

Szczera deklaracja? Kobiety osądzające zasadność oskarżenia? Już widzę, jak CK omawia tę zmianę...!

W dalszej części przesłuchania zaczyna być coraz ciekawiej. Prowadzący je pyta Jacksona, powołując się na praktykę niezgłaszania przez funkcjonariuszy WTS władzom przypadków molestowania – chyba że nakazuje to prawo –jaka jest podstawa biblijna takiego postępowania.
W odpowiedzi Jackson otwiera Księgę Przysłów 15:8-10 oraz 1 List Piotra 5:2, 3. Oto te wersety:

Nie idź pochopnie się prawować, by nie powstała kwestia, co zrobisz na koniec, gdy już twój bliźni cię upokorzy. Broń swojej sprawy, którą masz ze swym bliźnim, i nie wyjawiaj poufnej rozmowy drugiego, żeby ten, kto słucha, nie zawstydził cię, a podanej przez ciebie złej wiadomości już nie można by odwołać (Księga Przypowieści 25:8-10, NW.)

Paście powierzoną wam trzodę Bożą nie pod przymusem, lecz chętnie, ani nie z umiłowania nieuczciwego zysku, lecz ochoczo, ani nie jako panoszący się wśród tych, którzy są dziedzictwem Bożym, lecz stając się przykładami dla trzody (1 Piotra 5:2, 3, NW)

Typowe dla strażnicowych „teologów”, wzięte „z czapki” zestawienie dwóch niemających nic wspólnego ze sobą wersetów ma najwyraźniej sugerować, jakoby molestowanie było „poufną sprawą” (!) i dlatego, jeśli nie ma takiego obowiązku, nie należy iść z tym do sądu, a jedynie zostawić sprawę „pasterzom trzody Bożej”. Może najlepiej tym, którzy sami są winni molestowania!?

Kolejna wymiana zdań w tej sprawie pokazuje tak dalece obłudę (bo przecież nie niewiedzę!) „brata” Jacksona, że zmuszony jestem zacytować ją w całości:

Prowadzący: – Weźmy sytuację w rodzinie; jedno z dzieci, powiedzmy to najstarsze, zgłasza, że było wykorzystywane przez jej ojca. Jeśli to zgłoszenie jest przyjęte jako wiarygodne, zgadza się Pan, że istnieje wtedy ryzyko, że pozostałe dzieci są w niebezpieczeństwie?

Jackson: – Tak, to prawda.

Prowadzący: – I przez niezgłaszanie tego do władz... czy w takim wypadku nie stawia się poufności osoby zgłaszającej powyżej zapewnienia ochrony tym, którzy nadal są w niebezpieczeństwie?

Jackson: – Nie, panie Stewart, jeśli mogę tylko, chciałbym zaznaczyć, że istnieje kilka czynników, które sprawiają, że sługa w zborze nie może podjąć szybkiej, konkretnej decyzji w tej sprawie.

Zatrzymajmy się chwilę; ta ostatnia wypowiedź to typowa demagogia, mająca na celu „rozmydlenie” tematu i ucieczkę od niego. Nie wiadomo też, czy cytując werset z Przypowieści o „poufności”, „braciszek” nie miał na myśli ochrony raczej oskarżonego, a nie zgłaszającego.
Na to bowiem wskazuje wieloletnia praktyka organizacji i na tę właśnie praktykę zwracała uwagę mi.in. BarbaraAnderson, będąc jeszcze w Betel w Nowym Jorku, za co zresztą została wykluczona krótko przed emisją programu Dateline w USA, w którym poruszała to haniebne postępowanie przywódców organizacji w kwestii pedofilii i molestowania seksualnego.

Jednak następne zdanie Jacksona to już próba mataczenia:

– Osobiście uważam, co zresztą już było przedstawione Komisji, że starsi powinni zachęcić opiekuna dziecka lub kogokolwiek z tej rodziny, kto nie jest napastnikiem, by powiadomić władze.

Gdyby „brat” Jackson nie zeznawał przed Komisją jako członek CK, ale jako prywatna osoba będąca świadkiem Jehowy, można by nawet przyjąć, że uczciwie wyraził swoją opinię; jednak jako członek CK od 2005 roku dobrze wie, że w tajnym podręczniku dla starszych pt. „Paście trzodę Bożą”, wydanym przez Ciało Kierownicze w 2010 roku, „zaklepał” następujące wytyczne:

Molestowanie seksualne jest przestępstwem. Nigdy nie sugerujcie nikomu, że nie powinien powiadamiać o tym policji lub innych organów władzy. Jeśli ktoś was o to zapyta, wyraźnie dajcie do zrozumienia, że decyzja o powiadomieniu lub niepowiadomieniu władz jest jego osobistą sprawą i niezależnie od dokonanego wyboru nie musi się obawiać ze strony zboru żadnych konsekwencji (str. 132, par. 19).

Powyższe zalecenie i tak stanowi pewien postęp w stosunku do wcześniej umieszczanych w podobnych, tajnych podręcznikach dla starszych. Postęp ten został wymuszony przez działanie Barbary Anderson, Billa Bowena i inne szczere osoby, które przedstawiły opinii publicznej jawne dowody haniebnej polityki WTS. Jednak, wbrew twierdzeniu Jacksona, żaden z podręczników ani listów do starszych nie zawiera zachęty do powiadamiania władz, o jakiej wspomina.

Począwszy od 18-tej minuty omawianego filmu – skrótu z przesłuchania – prowadzący wykazuje członkowi Ciała Kierowniczego absurdalność powoływania się na regułę „dwóch świadków” w celu wszczęcia postępowania sądowniczego w zborze w sprawach o molestowanie. Przywoływanie przez Jacksona w tym miejscu Ewangelii wg Mateusza 18:16 i Księgi Powtórzonego Prawa 19:15 jest stosowanym przez organizację od dziesiątków lat :chwytem” mającym uniemożliwić osądzenie winowajcy. Kto dokonuje gwałtu lub molestowania przy świadkach???
Absurdalność „reguły dwóch świadków” w tego typu sprawach, wykazywana już przez Barbarę Anderson, świadczy o typowym dla organizacji legalizmie i zupełnym odczłowieczeniu i braku empatii.
Okazuje się, że organizacja „zapomniała” o innych wersetach, dużo bardziej pasujących do rozpatrywania spraw związanych z gwałtem czy molestowaniem. Kompromitacją organizacji oraz przesłuchiwanego członka CK jest fakt, iż to nie on, a przesłuchujący zwraca uwagę na wersety, których zastosowanie – jak to ujmuje Jackson w przypadku V Mojżeszowej 19:15 – jako zasada, rozwiązałoby problem niemożności skutecznej pomocy ofiarom molestowania i gwałtu na skutek legalistycznego stosowania przez organizację reguły „dwóch świadków”. Wersety te to fragment z Księgi Powtórzonego Prawa 22:23-27:

Jeżeli jakąś dziewczynę, dziewicę, zaręczoną z mężczyzną, napotka w mieście inny mężczyzna i złączy się z nią, to wyprowadzicie ich oboje do bramy tego miasta i ukamienujecie ich, i poniosą śmierć; dziewczyna za to, że w mieście nie wołała o pomoc, a mężczyzna za to, że znieważył żonę swego bliźniego. Wytępisz to zło spośród siebie. Lecz jeżeli mężczyzna napotka zaręczoną z kim innym dziewczynę na polu, zniewolił ją, i złączył się z nią, to ten mężczyzna, który się z nią złączył, sam poniesie śmierć, ale dziewczynie tej nic nie uczynisz. Dziewczyna ta nie zasłużyła na śmierć. Ze sprawą tą jest podobnie, jak gdy ktoś powstanie przeciwko swemu bliźniemu i zabije go. Wszak napotkał ją na polu; dziewczyna zaręczona z innym wołała o pomoc, lecz nikt jej nie udzielił pomocy.

Problem w tym, że chociaż WTS przyznaje, że chrześcijan nie obowiązuje Prawo Mojżeszowe, to jednocześnie arbitralnie decyduje, które fragmenty z tego Prawa są wg WTS-u „zasadą” nadal obowiązującą, a które nie. Jackson przyznaje, że w wypadku okoliczności zaistniałych w powyżej cytowanym fragmencie, były one na tyle wystarczające, aby na podstawie zeznań jednego świadka – ofiary – uznać winę przestępcy. Zadziwiającym jednak jest fakt, iż w odniesieniu do współczesnej rzeczywistości, w przypadkach o podobnym charakterze – WTS upiera się przy regule dwóch świadków”, uzasadniając to tym, że – cytując słowa Jacksona – „zasada ta jest wielokrotnie podkreślana przez Biblię”!

Następnie w przesłuchaniu dotyczącym traktowania osób odłączonych i wykluczonych Jackson usiłuje zrzucić z siebie odpowiedzialność za traktowanie przez organizację osób nieaktywnych, tzw. nieczynnych jako „winnych” w wypadku „przyłapania” ich na obchodzeniu urodzin czy świąt. Przesłuchujący wielokrotnie ukazuje mu, że osoba, która formalnie się nie odłączyła, nadal podlega niejako jurysdykcji organizacyjnej, zaś nie odłącza się jedynie z tego względu, że na skutek polityki shunnungu w stosunku do byłych świadków Jehowy obawia się pozostać bez rodziny czy przyjaciół, nadal pozostających w zborze. (Z praktyki wiadomo, że często również i bez pracy zawodowej i środków do życia).
W ten sposób organizacja uczyniła formalny pobyt w niej swoistym „więzieniem” dla wielu osób, któe obawiają się odejść. Jackson najpierw usiłuje wyłgać się twierdzeniem, że on nie zajmuje się procedurami dotyczącymi tego typu zagadnień, ale – jak słusznie wskazuje przesłuchujący – jest on członkiem Ciała Kierowniczego, a więc współodpowiedzialnym za jego politykę, w tym ohydę shunningu.
Jackson nie zgadza się na wykazany mu fakt istnienia jedynej alternatywy dla osoby chcącej odejść: albo przymus bycia w organizacji, albo alienacja. Nie jest w stanie jednak zaprzeczyć temu zgodnemu z prawdą twierdzeniu przesłuchującego.
Następnie prowadzący przesłuchanie zwraca uwagę na jeden z najbardziej trudnych aspektów problemu odejścia – otóż osoba wykorzystywana w przeszłości, której sprawę źle załatwiono i która z tego powodu chce odejść, nie może tego uczynić z obawy przed shunnngiem. W tym miejscu pada tak pokrętna odpowiedź „brata” Jacksona, że znów muszę ten fragment zacytować w całości.

Przesłuchujący: – Dla kogoś, kto chce odejść, być może dlatego, że był wykorzystywany przez kogoś w organizacji i uważa, że jego sprawa została załatwiona źle...To bardzo trudny wybór, prawda? Bo muszą wybrać.

Jackson: – Zgadzam się, tak.

Przesłuchujący: – I to może być dla nich bardzo okrutny wybór?

Jackson: – Zgadzam się, to trudny wybór.

Przesłuchujący: – Może być dla niej czymś druzgocącym, bo traci rodzinę, przyjaciół...?
Jackson: – Tak, może tak się stać.

Przesłuchujący: – Zgodzi się Pan więc, że stawianie ludzi przed takim wyborem, mając ustalony system wykluczania i zrywania kontaktu z nimi (shunningu), stoi w sprzeczności z wiarą Świadków Jehowy w wolność wyboru wyznania?

Jackson: – Nie, nie zgadzam się z tym. Wydaje mi się, że wyciąga Pan pochopny wniosek, ale szanuję Pana opinię. (…) To pokazuje, iż ona nadal uważa, że to dobra droga życiowa.

„Przyparty do muru” członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy, jeden z ich duchowych przywódców, Geoffrey Jackson – nie potrafi skutecznie odeprzeć prostego argumentu przesłuchującego, wykazującego organizacji podłość, brak szanowania wolności, legalizm i bezduszność. Zamiast rzeczowej argumentacji Jackson oskarża swego interlokutora o „pochopne wyciąganie wniosków” i bezczelnie twierdzi, ze osoba wykorzystywana seksualnie w przeszłości w organizacji Świadków Jehowy, pozostaje w niej, ponieważ uważa – po tym wszystkim, co ją spotkało, że to dobra droga życiowa! Perfidia tej argumentacji, bezduszność jej autora, kompletny brak empatii, wreszcie próba zatuszowania okrutnej polityki shunningu – wszystko to może budzić jedynie obrzydzenie. I budzi – u coraz większej liczby osób!

Na pytanie o możliwość zmiany procedury traktowania wykluczonych czy odłączonych – Jackson odpowiada zdecydowanie: – Nie! Zaś zapytany o podstawę biblijną stosowania shunningu, przytacza utarte już organizacyjne kłamstwo, jakoby wszyscy ex-świadkowie byli winni grzechów wymienionych przez apostoła Pawła w 1 Liście do Koryntian, rozdziale 5-tym. Jackson, podobnie jak inni członkowie CK, dobrze wie, że wielu – jeśli nie większość – byłych świadków Jehowy nadal żyje moralnie, ale utrzymując wśród mas pogląd, że każdy, kto przestał być świadkiem Jehowy musiał popełnić poważny grzech i nie wyraził skruchy, skutecznie wzmacniają politykę shunnungu, ślepo realizowaną przez większość tych, którzy sami siebie nazywają „ludem Bożym”.
W ten sposób prawe jednostki zostają zniesławione w oczach swoich byłych współwyznawców i jest to celowa polityka przywódców Strażnicy, obawiających się kontaktów poddanych sobie „owieczek” z tymi, którzy poznali już prawdę o „prawdzie”.

Na koniec na zadane wprost pytanie przesłuchującego, czy Jackson zgadza się z tym, że problem molestowania dotyczy również religii Świadków Jehowy, zmuszony jest udzielić odpowiedzi twierdzącej. Przyznaje również, że wcześniejsze procedury organizacyjne dotyczące załatwiania spraw związanych z molestowaniem były obarczone wieloma błędami. Przyznaje następnie, że organizacja – w tym niektórzy starsi – nie jest odporna na ten problem. Zmuszony jest następnie przyznać, że działania Komisji nie są atakiem na organizację i że wynikają ze szczeeych pobudek, a praca Komisji jest korzystna.. W tym momencie przesłuchujący przytacza oficjalną wypowiedź innego członka Ciała Kierowniczego, Stephena Lett'a, który stwierdził, że działania mające na celu wynieść na światło dzienne i rozwiązać problem molestowania seksualnego dzieci w zborach Świadków Jehowy to „próba szerzenia odstępczych kłamstw”!

Jakby mało było tych kłamstw, mataczenia, uciekania od tematu i oszukiwania – na koniec słyszymy jeszcze jedno kłamstwo. Zapytany o możliwość przeprosin ofiar molestowania, Jackson – choć zastrzega się, iż nie może mówić w imieniu całego CK – twierdzi, że istnieje taka możliwość, ponieważ Ciało Kierownicze przepraszało już w przeszłości. Jest to ohydne kłamstwo – NIGDY NIC TAKIEGO NIE MIAŁO MIEJSCA! Ofiary gorliwego stosowania się do doktrynerstwa Strażnicy były raczej obarczane winą! Wystarczy przypomnieć histerię roku 1975. Za niespełnione wówczas nadzieje na „nowy system rzeczy”, rozbudzone przez przywódców Strażnicy obarczono wuną „owieczki”, przypisując im brak rozsądku czy nadgorliwość. Tak wyglądają „przeprosiny” w wydaniu WTS!

Po tym wszystkim wypadałoby podsumować zeznanie Jacksona. Uważam jednak, iż lepiej uczyni to Biblia, na którą – choć wysoce nieudolnie – usiłował się powoływać. Proszę jednak nie traktować zacytowanego poniżej fragmentu wersetu jako osądu. Niech to będzie raczej ostrzeżeniem dla panów pokroju Jacksona i jemu podobnych...

Ale co do (...) wszystkich kłamców - ich dział będzie w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To oznacza drugą śmierć". (Apokalipsa 21:8, NW)

piątek, 14 sierpnia 2015

Członek Ciała Kierowniczego przesłuchiwany w sprawie ukrywania nadużyć seksualnych na dzieciach w zborach Świadków Jehowy.






Rządowe śledztwo prowadzone w Australii w sprawie ukrywania nadużyć seksualnych wykorzystywania dzieci w zborach Świadków Jehowy, zaowocowało przesłuchaniem członka Ciała Kierowniczego Geoffrey Jackson'a.

Dziś (14.08.2015) o godz. 3:00 czasu polskiego rozpoczęło się przesłuchanie (transmitowane on-line) przed Komisją Królewską rządu Australii. Pan Jackson stanął w ogniu pytań. Po złożeniu przysięgi prawdomówności na Biblię, przez ponad trzy godziny odpowiadał na niewygodne pytania dotyczące haniebnych praktyk i nadużyć seksualnych na dzieciach w zborach świadków Jehowy.


Stenogram z tego przesłuchania w najbliższych dniach będzie można pobrać ze strony Komisji Królewskiej – link.

wtorek, 21 października 2014

Czy to głos Boga? A może człowieka? - Studium Strażnicy z 20-26.10.2014

Krótka analiza ostatniego z czterech artykułów do studium, ze Strażnicy 15 sierpnia 2014 roku pod tytułem: „Słuchaj głosu Jehowy, gdziekolwiek jesteś”.

/ Strażnica do studium z 15.08.2014 jest do ściągnięcia ze strony: Książki i czasopisma biblijne wydane przez Świadków Jehowy/
Strażnica z 15 sierpnia 2014
Akapit 2 str. 21 „Głos Jehowy dobiega do nas również za pośrednictwem Jezusa, który kieruje zborem przez „niewolnika wiernego i roztropnego” (Mat. 24:45). Otrzymywane w ten sposób rady i wskazówki powinniśmy traktować poważnie, ponieważ to, czy będziemy żyć  wiecznie, zależy od naszego posłuszeństwa (Hebr. 5:9). ”
Jeżeli rzeczywiście głos od Jehowy dobiegałby za pośrednictwem Jezusa do grupy ludzi, która dziś mieni się „niewolnikiem” i chce mieć władzę nad zborem, to czy ten głos mógłby podawać im fałszywe daty zakończenia tego systemu rzeczy, jak np. rok 1914, 1925, 1975?
Przyjrzyjmy się niektórym wypowiedziom „Niewolnika Wiernego i Roztropnego” podającym w literaturze, jak się z czasem okazało, fałszywe daty zakończenia tego systemu rzeczy.

Nadszedł czas (The Time is  at Hand), ang. 1907, pol. 1920 – tom II wykładów Russela:
„Niechaj przeto rzecz ta nie zdaje się być dziwną, że jak w poprzednich rozdziałach przedstawiliśmy dowody, ustanowienie królestwa Bożego już się rozpoczęło, i obejmuje władzę, według proroctw, od R. P. 1878, i że „walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego” (Obj. 16:14), która zakończy się R. P. 1915 [ang.: 1914!], kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy. Zgromadzenie wojsk jest wyraźnie widoczne z punktu zapatrywania Słowa Bożego.” 

Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!, wyd. pol. 1920:
„W 1924 ¼, czyli około 1 kwietnia 1925 roku, około którego czasu spodziewać się należy zmartwychwstania zasłużonych Proroków i początku błogosławieństwa wszystkich narodów ziemi, żyjących jak i umarłych.”

Strażnica 1968, nr 16, s. 5 (duży format):
„A więc pozostało siedem lat do osiągnięcia okrągłych 6000 lat siódmego dnia. Siedem lat od tej jesieni doprowadzi nas do jesieni roku 1975, kiedy to upłynie pełnych 6000 lat w Bożym siódmym dniu, w dniu Jego odpoczynku. (…) W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych co do „dni ostatnich” [m.in. Armagedon], doprowadzając w wyniku do wyzwolenia pozostałej przy życiu ludzkości pod chwalebnym, tysiącletnim panowaniem Chrystusa. (…) Mierząc i obliczając czas doszliśmy do przekonania, że żyjemy w ostatnich latach tego systemu rzeczy.”

Strażnica 1970, nr 23, s. 10
„Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas [po Armagedonie] 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa. Dlatego bez względu na dokładną datę końca tego systemu rzeczy jest rzeczą jasną, że pozostało niewiele czasu, bo do końca 6000 lat historii człowieka brakuje jeszcze około pięciu lat. (…) Okoliczność ta potwierdza nasze zrozumienie słów Jezusa, iż pokolenie, które żyło w roku 1914 (…) nie przeminie, aż nadejdzie koniec. Zatem ludziom (…) pozostało już niezbyt wiele czasu (…)”

Kto stał za tymi fałszywymi informacjami?
Czy głos Jehowy mógł przekazać „niewolnikowi” takie fałszywe informacje?
Odpowiedzi może udzielić nam księga Powtórzonego Prawa rozdział 18 i werset 22 - „to gdy prorok mówi w imieniu Jehowy i słowo to się nie sprawdzi ani nie spełni, jest to słowo, którego nie mówił Jehowa. Prorok mówił je z zuchwalstwa Nie wolno ci się go ulęknąć’.”

Czy głos pochodzący od Jehowy mógłby podpowiedzieć, żeby nie modlono się publicznie (na zebraniach), po to tylko, aby WTS nie stracił prawnej własności do budynków, które posiadał w tamtym czasie w Meksyku (Rocznik 1995 str. 212)?  Jakie wnioski wypływają z zachowania się wiernego proroka Daniela, gdy wprowadzono zakaz wznoszenia modlitw w królestwie medo-perskim? Zwróćmy uwagę na fakt, że złamanie zakazu za czasów Daniela wiązało się z utratą życia, a nie jakiegoś majątku, a jednak prorok Daniel nie zawahał się trwać w modlitwach (Daniela, rozdz. 6).
Czy to głos Jehowy nakazał tłumaczom przekładu Chrześcijańskich Pism Greckich Nowego Świata wielokrotnie poniżyć Syna Bożego, a wywyższyć diabła w trakcie tłumaczenia Ewangelii wg Mateusza 4:1-11? Zapytasz: jak to możliwe? W wersetach tych sformułowanie Syn „Boży” oddali z małej litery, a diabeł z dużej. Czytelniku, sprawdź to w aktualnie używanym przez siebie przekładzie Nowego Świata! 
Czy głos ten, nakazał ‘niewolnikowi’, przy tłumaczeniu z języka greckiego na język angielski, korzystać z tekstu krytycznego Nowego Testamentu B.F. Westcott’a i F.J.A. Hort’a, którzy (jak powszechnie wiadomo) praktykowali okultyzm? A co powiedzieć o przekazach podprogowych zamieszczonych w literaturze WTS-u w formie demonicznych fragmentów rycin? Jaki głos nakazał to czynić? 
Czy to głos Jehowy nakazał przywódcom WTS złamać neutralność poprzez przystąpienie do organizacji pozarządowych przy ONZ, co wymagało od nich krzewienia ideałów ONZ (zob. Przebudźcie się! z 8 października 1991). Więcej materiału na ten temat można znaleźć tutaj.
A co powiedzieć o niepodporządkowywaniu się prawom Cezara i ich naruszaniu, np. przez przetwarzanie danych osobowych bez spełnienia warunków prawnych przez utajnioną strukturę tj. „Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy”, który nie był nigdy zarejestrowany w Rzeczypospolitej Polskiej; lub np. przez ukrywanie przed wymiarem sprawiedliwości nadużyć seksualnych? Wystarczy porównać najnowszy statut „Świadkowie Jehowy-Polska” z maja 2014 roku z wcześniejszym, aby zobaczyć, jakie jeszcze informacje, przez wiele lat, utajniano przed Cezarem. Szersze omówienie tego tematu można znaleźć na stronie komitetsadowniczy.net .

Można by tu mnożyć tym podobne przykłady. Zastanówmy się, czy jest to możliwe, aby głos Jehowy do nich przemawiał i skłaniał ich do takiego postępowania???
Jezus powiedział, że po owocach można będzie rozpoznać fałszywych proroków. Te i inne owoce pokazują, z jakim „prorokiem” mamy do czynienia. Ponadto Jezus zalecił, żeby mieć się na baczności przed takimi fałszywymi prorokami: „Miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami, którzy przychodzą do was w okryciu owczym, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Rozpoznacie ich po ich owocach.” (Mat.7:15-20). Dlaczego powinno to mieć dla nas szczególne znaczenie? Ponieważ zacytowany powyżej fragment z sierpniowej Strażnicy nakazuje traktować poważnie rady i wskazówki tego ‘niewolnika’, bo od tego będzie zależeć nasze życie.
Czytelniku! Rady i wskazówki, które pochodzą z samej Biblii są bezcenne i to od stosowania się do nich zależeć będzie nasze życie, a nie od słuchania rad i wskazówek rzekomego ‘niewolnika'. Poddanie się pod wpływ tego fałszywego proroka na pewno przyniesie opłakane skutki. Na to przecież zwrócił uwagę sam Jezus.

Zdanie z akapitu 7 str. 23 w/w Strażnicy: „Nigdy nie pozwólmy, by.............. przejęli kontrolę nad naszym życiem  (Kol. 2:8).” powinniśmy potraktować bardzo poważnie również w stosunku do tego fałszywego proroka.

W akapicie 8 str. 23 możemy przeczytać: „Poza tym jeśli słuchamy głosu Jehowy, nie będziemy rozważać żadnych odstępczych poglądów (Prz. 11:9).” Nikt bojący się Boga i Jezusa nie będzie się zadawał z ludźmi, którzy spełniają kryteria opisanego w Biblii odstępcy, myślę, że jest to chyba jasne dla każdego. Autorzy tego materiału pisząc o odstępczych poglądach, mają oczywiście na myśli poglądy ludzi, którzy nie zgadzają się z wykładnią owego ‘niewolnika’. Dlatego autorom tego artykułu chodzi nie o „prawdziwych odstępców”, lecz o „tak zwanych odstępców”. Są oni bardzo niebezpieczni dla fałszywego proroka, ponieważ obnażają jego niecne machinacje. Dlatego WTS swoją walkę z ludźmi obnażającymi ohydę ich postępowania próbuje podbudować głosem jakoby pochodzącym od Jehowy. Ma to na celu zaprogramowanie w mózgach swoich odbiorców przekonania, że to sam Jehowa od nich wymaga, by nie słuchali głosu ludzi wykazujących obłudę tego „niewolnika” oraz by wyparli się rozważania w swoim umyśle, czy coś jest słuszne lub nie, czy ktoś ma rację lub jej nie ma.

W akapicie 9 str. 23  jest mowa o zagrożeniach wynikających z naszych pokus. Gdyby do grzesznych skłonności, na które zwraca uwagę materiał z omawianej Strażnicy, dodać jeszcze pewnego rodzaju typową dla większości ŚJ ospałość w sprawdzaniu, czy kroczymy właściwą drogą, czy mamy do czynienia z prawdziwym czy też fałszywym prorokiem, następujące zdanie z tej Strażnicy miałoby jeszcze większą wartość: „Gdy tylko odkryjemy takie tendencje, byłoby mądrze podjąć natychmiastowe działania — zanim 'zostaniemy żywcem złowieni przez Szatana dla jego woli’ (2 Tym. 2:26).”

W akapicie 10 str. 24 możemy przeczytać: „Osoba dumna ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Może myśleć, że ma prawo robić, cokolwiek zechce, i że nikt nie powinien wtrącać się w jej życie. A zatem może uważać, że nie musi stosować się do zaleceń i rad współchrześcijan, starszych w zborze, a nawet Bożej organizacji.”
Każdy ma prawo pilnować tego, aby nikt nie wtrącał się w jego życie osobiste. Nikt z ludzi nie ma nadanego przez nikogo takiego prawa, aby wtrącać się w życie prywatne drugiej osoby, można jedynie, jak uczy Biblia, upominać, strofować, usilnie zachęcać z wielkoduszną cierpliwością (2Tym.  4:2, 2Kor. 1:24). Autorzy tego artykułu chcą mylnie ukierunkować myślenie, czytelnika, aby był przekonany, że osoba, która nie pozwoli sobie na wtrącanie się w jej życie prywatne jest dumna, ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Wcale tak nie musi być. Czy kobieta, która stanowczo nie pozwala sobie na pewne zachowania np. natury seksualnej ze strony jakiegoś mężczyzny w stosunku do niej, jest dumna albo wyniosła? Nie, raczej nieugięcie obstaje przy pewnych wzorcach, które jej zaszczepiono, jest głęboko przekonana co do ich wartości i usilnie ich broni. Czy brat, który nie pozwoli sobie na wciskanie mu jakiś ludzkich wymysłów przez „współchrześcijan, starszych w zborze, a nawet Bożej organizacji” jest dumny i ma zbyt wysokie, mniemanie o sobie? Niekoniecznie, raczej może obstawać przy pewnej wiedzy opartej na Biblii i może tego stanowiska usilnie bronić.

Akapit 16 str. 25 „W gruncie rzeczy powinniśmy znajdować się tam, gdzie oddziałuje duch Jehowy. Jest on na przykład na zebraniach zborowych. Wielu sług Bożych ustrzegło się katastrofy dzięki słuchaniu głosu Jehowy właśnie podczas zebrań. Uświadomili sobie, że w ich sercu rozwijają się złe pragnienia, i poddali się skorygowaniu (Ps. 73:12-17; 143:10).”. Jeśli obecnych na takich zebraniach poddaje się metodycznemu praniu mózgu informacjami naciągniętymi pod doktrynę, to co z tym ma wspólnego Jehowa i jego Syn? Czy duch Jehowy jest na takich zebraniach zborowych? Jak się dowiadujemy z tego akapitu „Wielu......ustrzegło się katastrofy dzięki słuchaniu głosu Jehowy właśnie podczas zebrań”. Czy to ma być dowód na prawdziwość tej religii i Jego „kanału”? Wielu ludzi ustrzegło się też katastrofy np. przebywając na sesjach w klubach A-A. Czy tam też przebywa duch Jehowy?
Konkludując, zawsze słuchaj głosu Jehowy pochodzącego z Biblii, nie pozwól sobie na przyjmowanie treści biblijnych bez głębokiej analizy, zastanawiaj się nad tymi rzeczami (Dz.Ap.17:11, 1 Tym.4:15,16). Nie daj się ubezwłasnowolnić w myśleniu, ani nie pozwól przejąć kontroli nad swoim życiem przez rzeczywistych odstępców!

czwartek, 19 czerwca 2014

Komu służą świadkowie Jehowy - haniebna Strażnica z 1. 04. 2007 r.

„Na miejscu Mojżesza zasiedli uczeni w piśmie i faryzeusze. Dlatego wszystko, co wam mówią, czyńcie i zachowujcie, ale nie postępujcie według ich uczynków, oni bowiem mówią, lecz nie wykonują. Wiążą wielkie ciężary i wkładają je ludziom na barki, sami zaś nie chcą ich ruszyć swoim palcem. Wszystkie swe uczynki spełniają, żeby ich ludzie widzieli; (...) Lubią najpocześniejsze miejsce na wieczerzach i pierwsze miejsce w synagogach, i pozdrowienia na rynkach i lubią być przez ludzi nazywani Rabbi. Ale wy nie dajcie nazywać się Rabbi, bo jeden jest wasz nauczyciel, natomiast wy wszyscy jesteście braćmi. (...) Ani nie dajcie się nazywać ‚wodzami’, bo jeden jest wasz Wódz, Chrystus. Lecz największy wśród was ma być waszym sługą. Kto by się wywyższał, będzie ukorzony, a kto by się korzył, będzie wywyższony. (...) „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami (Mat 23: 1-15, NW).

„Nie jesteśmy już w niewoli, z fałszu pęt Bóg nas wyzwolił” (Pieśń nr 111 ze śpiewnika pt. „Wysławiajcie Jehowie w pieśniach” wydanego przez Towarzystwo Strażnica).

Organizacyjny „złoty cielec” wśród Świadków Jehowy, „człowiek bezprawia, zasiadający w świątyni Bożej i podający się za Boga” (2 Tes. 2:4) osiągnął – jak na razie apogeum arogancji, nachalności i manipulacji w niniejszej Strażnicy. Wbrew faktom biblijnym i historycznym, wbrew zdrowej logice i rozsądkowi usiłuje (niestety z dobrym skutkiem) utrwalać w umysłach i sercach Świadków Jehowy swoją doktrynę o rzekomej „obecności” Chrystusa od 1914 roku, jego przybyciu do „świątyni” w 1918 roku i wybraniu Towarzystwa Strażnica na „kanał łączności” w 1919 roku. Aby „udowodnić” te bzdurne twierdzenia, Ciało Kierownicze popada raz po raz w sprzeczności z Pismem Świętym, a także z własną literaturą, będącą rzekomo „pokarmem na czas słuszny” pochodzącym od samego Boga. Już sam tytuł pierwszego artykułu do studium z owej Strażnicy rodzi wiele pytań. Oto on: Bądźmy lojalni wobec Chrystusa i jego wiernego niewolnika.
Tytuł ten zrównuje lojalność wobec Mistrza z posłuszeństwem wobec – jak to określa Strażnica – jego „zbiorowo pojętego narzędzia”. W 16 komentarzu nakazuje się nawet czytelnikom okazywać „bezgraniczną wdzięczność i lojalność” wobec człowieka. Jak to się ma do tekstu np. z Psalmu 146:3,4 NW)?
Nie pokładajcie ufności w dostojnikach ani w synu ziemskiego człowieka, do którego nie należy wybawienie. Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dniu giną jego myśli. 
A oto fragment omawianej Strażnicy:
W listach do chrześcijan w Efezie i Kolosach apostoł Paweł przyrównał zbór chrześcijański do „ciała", którego Głową jest Chrystus (Efezjan 1:22, 23; Kolosan 1:18). Jak wyjaśniono w pewnym dziele, owa przenośnia „wskazuje nie tylko na istotne znaczenie jedności z Głową, lecz także na to, że Głowa ta realizuje swoją wolę za pośrednictwem poszczególnych członków. Używa ich jako swych narzędzi” (The Cambridge Bible for Schools and Colleges). Kim Chrystus się posługuje jako swym zbiorowo pojętym narzędziem, odkąd w roku 1914 otrzymał władzę w Królestwie? (Daniela 7:13, 14).
W proroctwie Malachiasza zapowiedziano, iż Jehowa, „prawdziwy Pan", przybędzie w towarzystwie swego „posłańca przymierza" — czyli wyniesionego na tron Syna, Jezusa Chrystusa — żeby dokonać  inspekcji swej „świątyni", duchowego domu wielbienia, i odbyć nad nią sąd. „Wyznaczony czas, by sąd się zaczął od domu Bożego”, najwyraźniej nastał w roku 1918 (Malachiasza 3:1; l Piotra 4:17). Osoby utrzymujące, że tu na ziemi reprezentują Boga i Jego prawdziwe wielbienie, poddano stosownemu osądowi. Kościoły chrześcijaństwa, które od wieków głosiły nauki zniesławiające Boga i były uwikłane w I wojnę światową, zostały odrzucone. Wierny ostatek chrześcijan namaszczonych duchem przeszedł próbę, został oczyszczony jakby w ogniu i zyskał uznanie, stając się dla Jehowy „ludem składającym dar ofiarny w prawości” (Malachiasza 3:3).
Z proroctwem Malachiasza harmonizuje złożony znak, który Jezus podał swym uczniom, aby im ułatwić rozpoznanie czasu jego „obecności oraz zakończenia systemu rzeczy”. Wspomniał w nim między innymi o pewnym zbiorowo pojętym „niewolniku". Powiedział: „Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie? Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem" (Mateusza 24:3, 45-47). Gdy w roku 1918 Chrystus 'przybył' wnikliwie ocenić tego „niewolnika” , znalazł ostatek namaszczonych duchem wiernych uczniów, którzy od roku 1879 na łamach niniejszego czasopisma oraz innych publikacji biblijnych dostarczali duchowego „pokarmu we właściwym czasie". Uznał ich za swoje narzędzie, za „niewolnika", i w roku 1919 powierzył im zarządzanie całym swym ziemskim mieniem.


Ileż nadużyć i manipulacji w tym krótkim tekście! Apostoł Paweł mówi o poszczególnych członkach zboru, a nie o żadnym „zbiorowo pojętym narzędziu”. Nie ma żadnych powodów, aby tak zastosować wypowiedź apostoła; nie wynika to nawet z „dzieła”. cytowanego na „poparcie” tego twierdzenia w artykule. Ale dalej jest jeszcze gorzej. Rozwinięto po raz kolejny całą chronologiczna konstrukcję, która oparta jest na domniemaniu i chciejstwie, a nie na faktach. Takie zwroty jak „najwyraźniej” nie mogą przecież służyć za poważne uzasadnienie podanej interpretacji. Jednak już zupełnie jawnym kłamstwem, powtarzanym raz po raz przez wydawców Strażnicy jest następujące zdanie: „Uznał ich za swoje narzędzie, za „niewolnika”, i w roku 1919 powierzył im zarządzanie całym swym ziemskim mieniem.”. Po pierwsze przekłamuje się tu historię organizacji, bazując na niewiedzy większości Świadków Jehowy. Do 1929 roku uważno bowiem, że „niewolnikiem” był Ch. T. Russell, a nie żadna grupa ludzi. Gdyby więc nawet rzeczywiście Pan powierzył swoje „mienie” w 1919 roku „wiernemu niewolnikowi”, wg dzisiejszej wykładni Towarzystwa nic by o tym nie wiedział, ponieważ go nie było! Oczywiście cała ta konstrukcja jest ewidentnie błędna, bazuje na kłamstwie i przekręcaniu słów Mistrza, który w cytowanym fragmencie z Ewangelii wg Mateusza użył greckiego słowa erchomai, które dotyczy przyszłości, a nie przeszłości.
Identyczne słowo występuje w tym samym 24 rozdziale tej Ewangelii w wersecie 30, dotyczącym „znaku Syna Człowieczego”, wydarzenia, które jest dopiero przed nami.

Wszystkie te zabiegi służą podtrzymaniu kultu „niewolnika”, kultu, który w obecnym czasie stał się fundamentem istnienia organizacji, a jej przywódcom zapewnia wygodne, dostatnie życie.

A oto kolejne, budzące grozę u szczerego miłośnika prawdy fragmenty Strażnicy:

Ów kolektywny, ‘wierny szafarz’, nie miał być grupą intelektualistów, wyjaśniających ciekawostki biblijne (par. 7). A szkoda! Owa pogarda dla „intelektualistów” jest być może zrozumiała u tych, którym (przynajmniej niektórym z nich) najwyraźniej nie dostaje intelektu, ale to nie powód, aby obrażać ludzi! I znów głosiciel, proponujący taką Strażnicę, będzie musiał tłumaczyć się przed myślącymi ludźmi, których napotka na swoim terenie.
Towarzystwo Strażnica chętnie jednak na zewnątrz chwali się „intelektualistami’ w swych szeregach, np. w Przebudźcie się! z września 2006 roku. Czyżby jego przywódcy zapomnieli o przestrodze Jehowy, zapisanej w Księdze Przypowieści 20:23: „Dwojakie odważniki są dla Jehowy obrzydliwością”?

W par. 11 czytamy:
Tym wiernym, namaszczonym chrześcijanom możemy zaufać. Zwłaszcza w odniesieniu do nich powinniśmy usłuchać rady apostoła Pawła: „Bądźcie posłuszni tym, którzy wśród was przewodzą, i bądźcie im ulegli, oni bowiem czuwają nad duszami waszymi” (Hebr. 13:17).
Szkoda, ze nie zacytowano do konca powyższego wersetu. W jego dalszej części wszak czytamy – „jako mający zdac sprawę”. Toteż wtedy dopiero okaże się, kto tak naprawdę jest uznany za wiernego, a kto nie. Ale pycha i arogancja piszących nie pozwala im na zachowanie choćby pozorów skromności. W zachwycie nad sobą i błędnym mniemaniu, że Pan uznał ich przed dziesiątkami lat za „wiernego niewolnika”, kontynuują w par. 13 kult organizacji, pisząc:

Wszyscy członkowie zboru uważają za swój święty obowiązek trzymać się wskazówek wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. „Drugie owce” poczytują sobie za prawdziwy zaszczyt wspieranie klasy niewolnika w troszczeniu się o sprawy Pana.

Ci, którzy według słów Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 20:26, 27 powinni być gotowi usługiwać innym i stać się ich niewolnikami, zalecają cos zupełnie przeciwnego!
Jezus powiedział:
„Kto by się chciał stać wielkim wśród was, ma być waszym sługą, a kto by chciał być pierwszym wśród was, ma być waszym niewolnikiem”.

Czy możemy sobie wyobrazić apostoła Piotra, mówiącego Korneliuszowi np. „masz zaszczyt ze mną współpracować”??? Komu więc tak naprawdę służą szczerzy, niczego nie podejrzewający (lub nie chcący podejrzewać) Świadkowie? Bogu, czy ludziom, twierdzącym, że przemawiają w Jego imieniu? Zadziwiająco oczywistą odpowiedź znajdujemy w innej Strażnicy z 1. 11. 2006 r., w 1 artykule do studium, w akapicie 14:
Takie osoby z radością pracują dla namaszczonych „sług naszego Boga” jako duchowi „rolnicy i hodowcy winorośli”. W ten sposób drugie owce wydatnie wspierają pomazańców w tym ogólnoświatowym dziele.

Ale uwaga, drogi głosicielu. Nie próbuj dociekać zbyt głęboko, ponieważ wg Strażnicy „odnoszenie się z należnym szacunkiem do narzędzia, za pośrednictwem którego Chrystus zarządza swym ziemskim mieniem, to jeden ze sposobów, w jaki ‘otwarcie uznajemy, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca’ (Filipian 2:11)” (par. 12).

Cytowany powyżej werset i jego kontekst nic nie mówią wprawdzie o jakimś „niewolniku”, uznanie którego byłoby dla chrześcijanina swoista „przepustką” do uznania przez Mistrza, ale taki drobiazg nie będzie przecież stał na przeszkodzie konstruktorom współczesnego odpowiednika „złotego cielca”.

Drugi artykuł do studium w tej samej Strażnicy nosi tytuł „Pokornie współpracujmy z troskliwymi pasterzami”. Tu znów pojawia się cytowany wcześniej werset z Hebr. 13:7. ale uwaga – tym razem w całości.

Apostoł Paweł napisał pod natchnieniem: „Pamiętajcie o tych, którzy wśród was przewodzą i którzy wam oznajmili słowo Boże, a rozważając wynik ich postępowania, naśladujcie ich wiarę. Bądźcie posłuszni tym, którzy wśród was przewodzą, i bądźcie ulegli, oni bowiem czuwają nad waszymi duszami jako mający zdać sprawę — żeby mogli to czynić z radością, a nie ze wzdychaniem, bo to wyszłoby wam na szkodę” (Hebrajczyków 13:7, 17).
Zauważmy, że Paweł zachęca nas, byśmy 'rozważali', czyli starannie rozpatrywali wynik wiernego postępowania starszych i naśladowali ich przykładną wiarę. Poza tym radzi on, byśmy byli im posłuszni i ulegli. Jak wyjaśnia biblista Richard France, greckie słowo przetłumaczone tu na być posłusznym' nie określa „zwykłego posłuszeństwa, lecz dosłownie znaczy ,być przekonanym' i wskazuje na chętne uznawanie ich przewodnictwa”. Starszym okazujemy posłuszeństwo nie tylko dlatego, że taki nakaz znajdujemy w Słowie Bożym, ale również dlatego, że jesteśmy przeświadczeni, iż szczerze troszczą się o sprawy Królestwa i naszą pomyślność. Jeśli chętnie będziemy uznawać ich przewodnictwo, niewątpliwie zaznamy szczęścia.(par. 7, 8)

Jak widać z powyższego komentarza, w odróżnieniu od Ciała Kierowniczego, które nie lubi cytować fragmentu o „zdaniu sprawy” ze swego pasterstwa, starsi na niższych szczeblach organizacji nie są już od tego obowiązku zwolnieni. Mało tego, z cytowanego wersetu wynika (na co Strażnica nie raczyła zwrócić uwagi), że posłuszeństwo wobec starszych jest funkcją ich postępowania i wiary, a każdy chrześcijanin musi „rozważać”, czyli osądzać te sprawy. I słusznie – przecież sam Mistrz powiedział: „Po owocach ich poznacie ich ” (Mat. 7:16). Gdy weźmie się pod uwagę „owoce” wydawane w ostatnich latach przez tych, którzy mienią się być „kanałem łączności” i „niewolnikiem wiernym roztropnym” (stowarzyszenie z ONZ, okłamywanie głosicieli na temat tego stowarzyszenia i historii organizacji ŚJ, forsowanie fałszywej chronologii wraz z jej doktrynalną nadbudową, niespójna, nielogiczna i niejednokrotnie śmiercionośna polityka w sprawie krwi, wreszcie bezduszne postępowanie względem licznych ofiar molestowania seksualnego; w samych USA Towarzystwo posiada bazę danych o ok. 23 000 pedofilów, której udostępnienia odmawia sądom), „uległość:” i „posłuszeństwo” wobec takich „pasterzy” może być chyba tylko bliskie zeru!

Ale pisarze Strażnicy wcale nie zalecają czytelnikom świadomego posłuszeństwa.
Wręcz przeciwnie – „zachęcają” ich do ślepego podporządkowania, pisząc w dalszej części artykułu:
A co wówczas, gdy nasuwają się nam wątpliwości, czy postępowanie starszych w danej sprawie jest najlepsze? Właśnie wtedy w grę wchodzi uległość. Łatwo być posłusznym, gdy wszystko pojmujemy i akceptujemy. Ale jeśli się podporządkowujemy, mimo iż nie rozumiemy jakichś wskazówek, pokazujemy, że jesteśmy naprawdę ulegli. Taką postawę przejawiał Piotr, który później został apostołem (Łukasza 5:4, 5). (par. 9)

W podanym w nawiasie do akapitu wersecie z Ewangelii wg Łukasza 5:5 czytamy
(wg BW): „A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo twoje zarzucę sieci”.

Jakiż to brak pokory i skromności u piszących, którzy zrównują autorytet swój i swoich wypowiedzi z autorytetem nieomylnego Mistrza! Oj, „zdadzą z tego sprawę”!

Artykuł brnie dalej:
Obecnie Jezus kieruje nami za pośrednictwem „niewolnika wiernego i roztropnego”, którego reprezentuje Ciało Kierownicze, oraz zamianowanych starszych (Mateusza 24:45).(par. 11)
Ileż to już razy powtarzano to nieprawdziwe twierdzenie! Nikt z „pomazańców”, którzy podobno w całości tworzą „klasę niewolnika”, nie ma żadnego wpływu (a powinien, gdyby wykładnia Towarzystwa była prawdziwa) na kształt „pokarmu duchowego”. Co więcej, ci z „pomazańców”, a więc spośród „niewolnika”, którzy mają odmienne zdanie na tematy doktrynalne, niż samozwańczy „reprezentant” owego „niewolnika”, są usuwani z organizacji rekami tzw. „drugich owiec”, a więc tych, którzy podobno nie są upoważnieni do oceny doktryny! Jakież to zakłamanie i oszustwo!

Jak bardzo różni się to od postawy i słów apostoła Pawła, który w 2 Kor.4:5 (wg NW) napisał:
„Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa”.

Drugi artykuł do studium w końcowej części, w paragrafie 16, jeszcze raz obnaża sposób myślenia tych, którzy wbrew radzie apostoła chcą być „panami naszej wiary” (2 Kor. 1:24): Czytamy:
Może się zdarzyć, że któryś starszy nie trzyma się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. Jeśli nie zaniecha takiego postępowania, zda z tego sprawę Jehowie, 'pasterzowi i nadzorcy naszych dusz' (l Piotra 2:25). Ale żadne potknięcia czy błędy starszych nie dają nam podstaw do tego, byśmy przestali być im podporządkowani. Jehowa nie błogosławi nikomu, kto przejawia ducha nieposłuszeństwa i buntu (Liczb 12:1, 2, 9-11). 
„Potknięcie” czy „błąd” starszego polega więc nie na tym, ze nie trzyma się nauk Pisma Świętego, lecz na tym, że „nie trzyma się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego”. Nawet, jeśli te „wskazówki” rozezna jako sprzeczne z Biblią, musi się ich „trzymać”, gdyż w przeciwnym wypadku „wpadnie w rękę Boga żywego” (Hebr. 10:31). Wg wykładni Towarzystwa miłosierny Stwórca nie będzie rozliczał starszych z posłuszeństwa wobec Jego słowa, lecz z „trzymania się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego”. Ale uwaga – gdyby nawet któryś nadzorca tak strasznie „zbłądził”, członkowie zboru nie są upoważnieni do oceny sytuacji. Widząc, że starszy nie trzyma się owych „wskazówek”, bez względu na fakty mają przyznać rację Ciału Kierowniczemu, bo przecież ono nigdy nie błądzi, a kto się z nim nie zgadza, „przejawia ducha nieposłuszeństwa i buntu”! I tak oto to diabelskie koło się kręci. „Człowiek bezprawia”, zasiadający w świątyni Bożej i podający się za Boga” (2 Tes. 2:4) rzeczywiście zaciera ręce. Na szczęście dalsza część 2 Listu Pawła do Tesaloniczan zapowiada w wersecie 8: „A wtedy zostanie objawiony ów czyniciel bezprawia, którego Pan Jezus zgładzi duchem swoich ust (...)”. A wersetach 9-12 Paweł ostrzega „tych, którzy giną, otrzymując zapłatę za to, że nie przyjęli miłości do prawdy, by dostąpić wybawienia. Dlatego też Bóg dopuszcza do oddziaływania na nich błędu, żeby uwierzyli kłamstwu, tak by oni wszyscy zostali osądzeni, ponieważ nie uwierzyli prawdzie, lecz znajdowali upodobanie w nieprawości.”

Gdy ludzie narażeni są na wielkie niebezpieczeństwo ze strony, z której się tego nie spo­dziewają, lub gdy są wprowadzani w błąd przez tych, których uważają za przyjaciół, czy ostrzeżenie ich jest przejawem nieuprzejmości? Być może postanowią nie uwierzyć ostrzeżeniu. Może nawet poczują się nim dotknięci. Lecz czy to zwalnia nas od moralnej odpowiedzialności za udzielenie takiej przestrogi?Strażnica angielska z 15 stycznia 1974 roku
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain