Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "kanał łączności". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "kanał łączności". Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 czerwca 2016

Komitet Sądowniczy - Berlin, czerwiec 2016





Kaznodziei 1:9 - "Co zaistniało, to znowu zaistnieje, a co czyniono, to będzie znowu czynione; nie ma więc nic nowego pod słońcem."
To "nic nowego pod słońcem", organizacja ta, ma taki system działania i takiego właśnie ducha. Dlatego może warto w tym miejscu postawić pytania:
Jeśli dana religia wydaje tego rodzaju owoce, to komu ona tak naprawdę służy?
W pierwszym wieku Jezus wykazał, iż religia która powinna prowadzić do Boga (zresztą, za taką sama się uważała),  służyła Jego przeciwnikowi. 
Jana 8:44 - "Wy jesteście z waszego ojca, Diabła, i chcecie spełniać pragnienia waszego ojca. Ten był zabójcą, gdy rozpoczął, i nie stał mocno w prawdzie, ponieważ prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym usposobieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa."
Mateusza 12:34 - "Pomiocie żmijowy, jak możecie mówić rzeczy dobre, skoro jesteście niegodziwi?"
Czy żyjąc w pierwszym wieku, chciałbyś być podległy takim przywódcom religijnym? 
A jakiego ducha przejawia obecnie organizacja ŚJ, uważająca się także za jedyną prawdziwą religię?
Każdy powinien uczciwie udzielić sobie odpowiedzi na istotne pytania dotyczące swojej religij, ponieważ w myśl słów z Dziejów Ap. 24:16 powinniśmy ("…  mieć świadomość tego, że nie popełniam uchybienia wobec Boga").
Następnie, nasza świadomość haniebnych czynów jakich dopuszcza się ta religia, powinna pobudzić nas do działania stosownie do wciągniętych wniosków, po to, aby mieć czyste sumienie, do czego wielokrotnie zachęca nas Biblia .
1 Tymoteusza 1:19 - "mając wiarę i dobre sumienie, które ludzie odrzucili, ……."
Mateusza 5:8 - "Szczęśliwi, którzy są czystego serca, gdyż oni będą widzieć Boga".

Dlatego bardzo istotne jest również to, do czego zachęcał nas Piotr w swoim 1 liście.
1 Piotra 5:8 - "Zachowujcie trzeźwość umysłu, bądźcie czujni. Wasz wróg, diabeł krąży jak ryczący lew, starając się kogoś pożreć."




wtorek, 21 października 2014

Czy to głos Boga? A może człowieka? - Studium Strażnicy z 20-26.10.2014

Krótka analiza ostatniego z czterech artykułów do studium, ze Strażnicy 15 sierpnia 2014 roku pod tytułem: „Słuchaj głosu Jehowy, gdziekolwiek jesteś”.

/ Strażnica do studium z 15.08.2014 jest do ściągnięcia ze strony: Książki i czasopisma biblijne wydane przez Świadków Jehowy/
Strażnica z 15 sierpnia 2014
Akapit 2 str. 21 „Głos Jehowy dobiega do nas również za pośrednictwem Jezusa, który kieruje zborem przez „niewolnika wiernego i roztropnego” (Mat. 24:45). Otrzymywane w ten sposób rady i wskazówki powinniśmy traktować poważnie, ponieważ to, czy będziemy żyć  wiecznie, zależy od naszego posłuszeństwa (Hebr. 5:9). ”
Jeżeli rzeczywiście głos od Jehowy dobiegałby za pośrednictwem Jezusa do grupy ludzi, która dziś mieni się „niewolnikiem” i chce mieć władzę nad zborem, to czy ten głos mógłby podawać im fałszywe daty zakończenia tego systemu rzeczy, jak np. rok 1914, 1925, 1975?
Przyjrzyjmy się niektórym wypowiedziom „Niewolnika Wiernego i Roztropnego” podającym w literaturze, jak się z czasem okazało, fałszywe daty zakończenia tego systemu rzeczy.

Nadszedł czas (The Time is  at Hand), ang. 1907, pol. 1920 – tom II wykładów Russela:
„Niechaj przeto rzecz ta nie zdaje się być dziwną, że jak w poprzednich rozdziałach przedstawiliśmy dowody, ustanowienie królestwa Bożego już się rozpoczęło, i obejmuje władzę, według proroctw, od R. P. 1878, i że „walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego” (Obj. 16:14), która zakończy się R. P. 1915 [ang.: 1914!], kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy. Zgromadzenie wojsk jest wyraźnie widoczne z punktu zapatrywania Słowa Bożego.” 

Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!, wyd. pol. 1920:
„W 1924 ¼, czyli około 1 kwietnia 1925 roku, około którego czasu spodziewać się należy zmartwychwstania zasłużonych Proroków i początku błogosławieństwa wszystkich narodów ziemi, żyjących jak i umarłych.”

Strażnica 1968, nr 16, s. 5 (duży format):
„A więc pozostało siedem lat do osiągnięcia okrągłych 6000 lat siódmego dnia. Siedem lat od tej jesieni doprowadzi nas do jesieni roku 1975, kiedy to upłynie pełnych 6000 lat w Bożym siódmym dniu, w dniu Jego odpoczynku. (…) W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych co do „dni ostatnich” [m.in. Armagedon], doprowadzając w wyniku do wyzwolenia pozostałej przy życiu ludzkości pod chwalebnym, tysiącletnim panowaniem Chrystusa. (…) Mierząc i obliczając czas doszliśmy do przekonania, że żyjemy w ostatnich latach tego systemu rzeczy.”

Strażnica 1970, nr 23, s. 10
„Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas [po Armagedonie] 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa. Dlatego bez względu na dokładną datę końca tego systemu rzeczy jest rzeczą jasną, że pozostało niewiele czasu, bo do końca 6000 lat historii człowieka brakuje jeszcze około pięciu lat. (…) Okoliczność ta potwierdza nasze zrozumienie słów Jezusa, iż pokolenie, które żyło w roku 1914 (…) nie przeminie, aż nadejdzie koniec. Zatem ludziom (…) pozostało już niezbyt wiele czasu (…)”

Kto stał za tymi fałszywymi informacjami?
Czy głos Jehowy mógł przekazać „niewolnikowi” takie fałszywe informacje?
Odpowiedzi może udzielić nam księga Powtórzonego Prawa rozdział 18 i werset 22 - „to gdy prorok mówi w imieniu Jehowy i słowo to się nie sprawdzi ani nie spełni, jest to słowo, którego nie mówił Jehowa. Prorok mówił je z zuchwalstwa Nie wolno ci się go ulęknąć’.”

Czy głos pochodzący od Jehowy mógłby podpowiedzieć, żeby nie modlono się publicznie (na zebraniach), po to tylko, aby WTS nie stracił prawnej własności do budynków, które posiadał w tamtym czasie w Meksyku (Rocznik 1995 str. 212)?  Jakie wnioski wypływają z zachowania się wiernego proroka Daniela, gdy wprowadzono zakaz wznoszenia modlitw w królestwie medo-perskim? Zwróćmy uwagę na fakt, że złamanie zakazu za czasów Daniela wiązało się z utratą życia, a nie jakiegoś majątku, a jednak prorok Daniel nie zawahał się trwać w modlitwach (Daniela, rozdz. 6).
Czy to głos Jehowy nakazał tłumaczom przekładu Chrześcijańskich Pism Greckich Nowego Świata wielokrotnie poniżyć Syna Bożego, a wywyższyć diabła w trakcie tłumaczenia Ewangelii wg Mateusza 4:1-11? Zapytasz: jak to możliwe? W wersetach tych sformułowanie Syn „Boży” oddali z małej litery, a diabeł z dużej. Czytelniku, sprawdź to w aktualnie używanym przez siebie przekładzie Nowego Świata! 
Czy głos ten, nakazał ‘niewolnikowi’, przy tłumaczeniu z języka greckiego na język angielski, korzystać z tekstu krytycznego Nowego Testamentu B.F. Westcott’a i F.J.A. Hort’a, którzy (jak powszechnie wiadomo) praktykowali okultyzm? A co powiedzieć o przekazach podprogowych zamieszczonych w literaturze WTS-u w formie demonicznych fragmentów rycin? Jaki głos nakazał to czynić? 
Czy to głos Jehowy nakazał przywódcom WTS złamać neutralność poprzez przystąpienie do organizacji pozarządowych przy ONZ, co wymagało od nich krzewienia ideałów ONZ (zob. Przebudźcie się! z 8 października 1991). Więcej materiału na ten temat można znaleźć tutaj.
A co powiedzieć o niepodporządkowywaniu się prawom Cezara i ich naruszaniu, np. przez przetwarzanie danych osobowych bez spełnienia warunków prawnych przez utajnioną strukturę tj. „Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy”, który nie był nigdy zarejestrowany w Rzeczypospolitej Polskiej; lub np. przez ukrywanie przed wymiarem sprawiedliwości nadużyć seksualnych? Wystarczy porównać najnowszy statut „Świadkowie Jehowy-Polska” z maja 2014 roku z wcześniejszym, aby zobaczyć, jakie jeszcze informacje, przez wiele lat, utajniano przed Cezarem. Szersze omówienie tego tematu można znaleźć na stronie komitetsadowniczy.net .

Można by tu mnożyć tym podobne przykłady. Zastanówmy się, czy jest to możliwe, aby głos Jehowy do nich przemawiał i skłaniał ich do takiego postępowania???
Jezus powiedział, że po owocach można będzie rozpoznać fałszywych proroków. Te i inne owoce pokazują, z jakim „prorokiem” mamy do czynienia. Ponadto Jezus zalecił, żeby mieć się na baczności przed takimi fałszywymi prorokami: „Miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami, którzy przychodzą do was w okryciu owczym, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Rozpoznacie ich po ich owocach.” (Mat.7:15-20). Dlaczego powinno to mieć dla nas szczególne znaczenie? Ponieważ zacytowany powyżej fragment z sierpniowej Strażnicy nakazuje traktować poważnie rady i wskazówki tego ‘niewolnika’, bo od tego będzie zależeć nasze życie.
Czytelniku! Rady i wskazówki, które pochodzą z samej Biblii są bezcenne i to od stosowania się do nich zależeć będzie nasze życie, a nie od słuchania rad i wskazówek rzekomego ‘niewolnika'. Poddanie się pod wpływ tego fałszywego proroka na pewno przyniesie opłakane skutki. Na to przecież zwrócił uwagę sam Jezus.

Zdanie z akapitu 7 str. 23 w/w Strażnicy: „Nigdy nie pozwólmy, by.............. przejęli kontrolę nad naszym życiem  (Kol. 2:8).” powinniśmy potraktować bardzo poważnie również w stosunku do tego fałszywego proroka.

W akapicie 8 str. 23 możemy przeczytać: „Poza tym jeśli słuchamy głosu Jehowy, nie będziemy rozważać żadnych odstępczych poglądów (Prz. 11:9).” Nikt bojący się Boga i Jezusa nie będzie się zadawał z ludźmi, którzy spełniają kryteria opisanego w Biblii odstępcy, myślę, że jest to chyba jasne dla każdego. Autorzy tego materiału pisząc o odstępczych poglądach, mają oczywiście na myśli poglądy ludzi, którzy nie zgadzają się z wykładnią owego ‘niewolnika’. Dlatego autorom tego artykułu chodzi nie o „prawdziwych odstępców”, lecz o „tak zwanych odstępców”. Są oni bardzo niebezpieczni dla fałszywego proroka, ponieważ obnażają jego niecne machinacje. Dlatego WTS swoją walkę z ludźmi obnażającymi ohydę ich postępowania próbuje podbudować głosem jakoby pochodzącym od Jehowy. Ma to na celu zaprogramowanie w mózgach swoich odbiorców przekonania, że to sam Jehowa od nich wymaga, by nie słuchali głosu ludzi wykazujących obłudę tego „niewolnika” oraz by wyparli się rozważania w swoim umyśle, czy coś jest słuszne lub nie, czy ktoś ma rację lub jej nie ma.

W akapicie 9 str. 23  jest mowa o zagrożeniach wynikających z naszych pokus. Gdyby do grzesznych skłonności, na które zwraca uwagę materiał z omawianej Strażnicy, dodać jeszcze pewnego rodzaju typową dla większości ŚJ ospałość w sprawdzaniu, czy kroczymy właściwą drogą, czy mamy do czynienia z prawdziwym czy też fałszywym prorokiem, następujące zdanie z tej Strażnicy miałoby jeszcze większą wartość: „Gdy tylko odkryjemy takie tendencje, byłoby mądrze podjąć natychmiastowe działania — zanim 'zostaniemy żywcem złowieni przez Szatana dla jego woli’ (2 Tym. 2:26).”

W akapicie 10 str. 24 możemy przeczytać: „Osoba dumna ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Może myśleć, że ma prawo robić, cokolwiek zechce, i że nikt nie powinien wtrącać się w jej życie. A zatem może uważać, że nie musi stosować się do zaleceń i rad współchrześcijan, starszych w zborze, a nawet Bożej organizacji.”
Każdy ma prawo pilnować tego, aby nikt nie wtrącał się w jego życie osobiste. Nikt z ludzi nie ma nadanego przez nikogo takiego prawa, aby wtrącać się w życie prywatne drugiej osoby, można jedynie, jak uczy Biblia, upominać, strofować, usilnie zachęcać z wielkoduszną cierpliwością (2Tym.  4:2, 2Kor. 1:24). Autorzy tego artykułu chcą mylnie ukierunkować myślenie, czytelnika, aby był przekonany, że osoba, która nie pozwoli sobie na wtrącanie się w jej życie prywatne jest dumna, ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Wcale tak nie musi być. Czy kobieta, która stanowczo nie pozwala sobie na pewne zachowania np. natury seksualnej ze strony jakiegoś mężczyzny w stosunku do niej, jest dumna albo wyniosła? Nie, raczej nieugięcie obstaje przy pewnych wzorcach, które jej zaszczepiono, jest głęboko przekonana co do ich wartości i usilnie ich broni. Czy brat, który nie pozwoli sobie na wciskanie mu jakiś ludzkich wymysłów przez „współchrześcijan, starszych w zborze, a nawet Bożej organizacji” jest dumny i ma zbyt wysokie, mniemanie o sobie? Niekoniecznie, raczej może obstawać przy pewnej wiedzy opartej na Biblii i może tego stanowiska usilnie bronić.

Akapit 16 str. 25 „W gruncie rzeczy powinniśmy znajdować się tam, gdzie oddziałuje duch Jehowy. Jest on na przykład na zebraniach zborowych. Wielu sług Bożych ustrzegło się katastrofy dzięki słuchaniu głosu Jehowy właśnie podczas zebrań. Uświadomili sobie, że w ich sercu rozwijają się złe pragnienia, i poddali się skorygowaniu (Ps. 73:12-17; 143:10).”. Jeśli obecnych na takich zebraniach poddaje się metodycznemu praniu mózgu informacjami naciągniętymi pod doktrynę, to co z tym ma wspólnego Jehowa i jego Syn? Czy duch Jehowy jest na takich zebraniach zborowych? Jak się dowiadujemy z tego akapitu „Wielu......ustrzegło się katastrofy dzięki słuchaniu głosu Jehowy właśnie podczas zebrań”. Czy to ma być dowód na prawdziwość tej religii i Jego „kanału”? Wielu ludzi ustrzegło się też katastrofy np. przebywając na sesjach w klubach A-A. Czy tam też przebywa duch Jehowy?
Konkludując, zawsze słuchaj głosu Jehowy pochodzącego z Biblii, nie pozwól sobie na przyjmowanie treści biblijnych bez głębokiej analizy, zastanawiaj się nad tymi rzeczami (Dz.Ap.17:11, 1 Tym.4:15,16). Nie daj się ubezwłasnowolnić w myśleniu, ani nie pozwól przejąć kontroli nad swoim życiem przez rzeczywistych odstępców!

czwartek, 19 czerwca 2014

"To ostatnie oszustwo będzie gorsze niż pierwsze"

„To ostatnie oszustwo będzie gorsze niż pierwsze”

Powyższe słowa, zapisane w Ewangelii wg Mateusza 27:64, skierowali do Piłata naczelni kapłani i faryzeusze. Zapewne nie mieli pojęcia, w jaki sposób słowa te będą aktualne 2000 lat później. Różnica polega na tym, że o ile w wypadku Jezusa zarzut oszustwa był bluźnierstwem, o tyle Strażnica od lat rzeczywiście wprowadza szczerych czytelników w błąd. Druga zaś różnica to ta, że w przeciwieństwie do cytowanych powyżej słów przywódców żydowskich oszustwo (a raczej sterta oszustw) zawarte w Strażnicy do studium z lipca 2013 roku zapewne nie jest ostatnim oszustwem bruklińskich „mędrców”.
Artykuły z owej Strażnicy rozwijają „nowe światło” z New Jersey. Ponieważ większość owych „nowości” omówiłem tam wczesniej, nie chcę się powtarzać. Również omówienie przypowieści Pana Jezusa o pszenicy i chwastach, które znajduje się w niniejszej Strażnicy i które podtrzymuje fałszywe, wpajane od lat czytelnikom przeświadczenie o widocznej przed zebraniem „chwastów” tzw. „klasie pszenicy”, można zweryfikować z artykułem, w którym zdemaskowałem owe kłamstwa, zawartym tutaj.
W omawianej Strażnicy znajduje się jednak ramka, której treść może wprawić w osłupienie niejednego czytelnika przywykłego już nawet do pokrętnych „wyjaśnień” pisarzy literatury. Oto jej treść:

„GDYBY ÓW ZŁY NIEWOLNIK…”
Jezus powierzył niewolnikowi wiernemu i roztropnemu zadanie największej wagi — dbanie o czeladź ́ i udostępnianie pokarmu duchowego we właściwym czasie. Wiedział, że na tych, którym powierzono więcej, spoczywa większa odpowiedzialność ́(Łuk. 12:48). Dlatego przykład o niewolniku zakończył dobitnym ostrzeżeniem.
Wspomniał o złym niewolniku, który stwierdziwszy w sercu, że jego pan zwleka, zaczyna bić współniewolników. Gdy pan przyjdzie, jak powiedział Jezus, ukarze tego złego niewolnika „z największą surowością” (Mateusza 24:48-51).
Czy Jezus w ten sposób przepowiedział, że w dniach ostatnich pojawi się jakaś klasa złego niewolnika? Nie. To prawda, że niektóre jednostki demonstrują nastawienie podobne do nastawienia złego niewolnika opisanego przez Jezusa. Zwykliśmy je określać mianem odstępców bez względu na to, czy należały wcześniej do pomazańców, czy też do „wielkiej rzeszy” (Obj. 7:9). Ale nie tworzą one żadnej klasy złego niewolnika. Jezus nie powiedział, że ustanowi kogoś takiego. Jego wypowiedź w rzeczywistości była ostrzeżeniem dla niewolnika wiernego i roztropnego.
Zauważmy, że Jezus zaczął ją słowem „gdyby”. Według pewnego biblisty w greckim tekście fragment ten „w istocie opisuje sytuację hipotetyczną” (NET Bible). Jezus powiedział niejako: ‘Gdyby niewolnik wierny i roztropny kiedykolwiek zaczął w taki sposób traktować swoich współniewolników, to kiedy jego pan przyjdzie, tak a tak z nim postąpi’ (zob. tez Łuk. 12:45). Jednak grono tworzące niewolnika wiernego i roztropnego cały czas zachowuje czujność i dostarcza pożywny pokarm duchowy.
Pomazańcy, którzy razem usługują jako wierny niewolnik, są świadomi, że odpowiadają przed Panem za to, jak się troszczą o jego czeladź. Ci namaszczeni duchem bracia z całego serca pragną lojalnie wywiązać się z tego doniosłego zadania, żeby - gdy Pan przyjdzie - mogli usłyszeć: „Świetnie!”.
Strażnicowi interpretatorzy wpadli we własną pułapkę, omawiając część przypowieści dotyczącą „złego niewolnika”. Aby odwrócić jasne sformułowanie Mistrza „ów zły niewolnik” (wskazujące na faktyczną, a nie hipotetyczną metamorfozę), rozpaczliwie przywołują nieokreślonej maści „biblistę”, aby wpoić czytelnikom przekonanie, że Jezus powiedział coś, czego tak naprawdę nie powiedział, a tak w ogóle powiedział coś zupełnie innego. „Tłumaczą” też, że nie może istnieć „klasa” złego niewolnika, bo przecież Pan Jezus jej nie powołał! Z tego też powodu „odstępcy”, choć tworzą klasę „złego niewolnika”, to jednak jej nie tworzą!
Ta paranoiczna – na poziomie już nie przedszkola, a żłobka – „wykładnia” ma przekonać fanów WTS, że istnieje tylko „dobry niewolnik”, jako że przecież „zachowuje czujność” i dostarcza „pożywny pokarm duchowy”, a gdy Pan przyjdzie, udzielenie „pomazańcom”–przywódcom WTS pochwały będzie zapewne jedynie formalnością.

W omawianej Strażnicy z 15 lipca znajduje się takie nagromadzenie manipulacji, że omówienie ich w jednym artykule jest po prostu niewykonalne. Można tam np. przeczytać, że:

W roku 1919, gdy nastąpiło duchowe odrodzenie, Jezus wybrał spośród nich wykwalifikowanych namaszczonych braci, żeby działali jako niewolnik wierny i roztropny, i ustanowił ich nad swoją czeladzią.

Nasuwa się tu nieodparte skojarzenie z tytułem znanego z telewizji, pożytecznego programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…”. Ktokolwiek widział owo przytoczone przez Strażnicę „wydarzenie” w 1919 roku, proszony jest – jeśli wie – kto w owym roku został uznany przez Jezusa za owego „niewolnika wiernego i roztropnego”? Czy był to może zmarły 3 lata wcześniej Pastor Russell, czy też urzędujący prezes WTS Joseph Rutherford, czy może wszyscy „namaszczeni” chrześcijanie, czy może ich „reprezentant” w postaci Ciała Kierowniczego, jak głosi Towarzystwo Strażnica począwszy od „nowego światła” objawionego w New Jersey i bieżącej Strażnicy?. Autorzy takich twierdzeń liczą na zbiorową amnezję swoich fanów, którzy z autopsji lub Internetu wiedzą, że praktycznie każda z powyższych wersji „niewolnika” miała swoją rację bytu, a kto w danym momencie odważyłby się kwestionować owo „światło”, był piętnowany jako odstępca i przedstawiciel „klasy” Datana, Koracha i Abirama. (Podobnie rzecz miała się z wieloma innymi kwestiami).
Zmianę poglądów na tematy omawiane w lipcowej Strażnicy pisarze okraszają wielokrotnie wstępem typu „w przeszłości uważaliśmy...” itp. Jak w tym (nowym) świetle wyglądają zapewnienia o dostarczaniu „pożywnego pokarmu duchowego”, rzekomo (jak wielokrotnie zapewniano) nadzorowanego przez samego Boga i Jezusa?

Czekamy z niecierpliwością na kolejne, równie pasjonujące czasopisma. Z pewnością to oszustwo „nie jest ostatnie”!

Amatorszczyzna Przekładu Nowego Świata

Kiedy ignorancja, dyletantyzm i brak wiedzy łączy się z samozadowoleniem, powstają istne "potworki" w różnych dziedzinach nauki, sztuki czy rzemiosła. Na kongresach Świadków Jehowy wielokrotnie można usłyszeć zapewnienia w rodzaju: "mamy najlepszy przekład na świecie" itp.
Oczywiście po takim oświadczeniu przychodzi natychmiast na myśl tekst z Księgi Przypowieści 27:2 (NW):
Niech chwali cię obcy, a nie twoje usta; niech czyni to cudzoziemiec, a nie twoje wargi.

WTS lubi chwalić się opiniami "obcych" na temat NW, ale znając "wiarogodność" cytatów zamieszczanych w literaturze, należy podchodzić do tych - podobno pozytywnych opinii - z najwyższą ostrożnością. 

Trzeba zaznaczyć, że żaden przekład Biblii nie jest wolny od wpływu doktryny przyjętej przez tych, którzy podejmują się trudu przekładu Pisma Świętego, ale mało kto ma odwagę przyznać się do tego. W przypadku Przekładu Nowego Świata powstaje dodatkowy problem - jak przyznano we wstępie, jest to przekład dokonany z uwzględnieniem języków oryginalnych, ale przecież wtórny, ponieważ dokonany z języka angielskiego! Powstaje zatem podwójny problem: amatorszczyzna tłumaczy na języki narodowe napotyka amatorszczyznę tłumaczy na język angielski! Wymuszony również na tłumaczach - autorytet "kanału łączności" i równie "nieomylnego" CK - nie pozwala na jakiekolwiek poprawki, nawet gdyby zdarzyło się, że ktoś ze zdolniejszych "amatorów" chciałby coś ulepszyć. Ponadto z powodu anonimowości - rzekomo skromnego - komitetu przekładu NŚ nie ma do kogo skierować pytań w konkretnej sprawie, zresztą i tak ów "komitet", jak i całe przywództwo organizacji, nie dopuszczał i nie dopuszcza żadnych konsultacji. Na czym więc polega owo deklarowane "uwzględnienie języków oryginalnych", kto, kiedy i w jakim stopniu je uwzględnia - Bóg raczy wiedzieć.
Skutkiem powyższego powstał przekład, którego język razi niezgrabnością, dziwnymi neologizmami językowymi i tzw. dosłownością, wynikającą często z niezrozumienia sensu wypowiedzi lub znaczenia idiomu. Co ciekawe, mimo owej "dosłowności" nie stroni się od porzucenia jej dla celów wzmocnienia doktryny Towarzystwa Strażnica.      
Na forach internetowych można znaleźć wiele mniej lub bardziej przekonywujących przykładów nadużyć występujących w owym "dziele" anonimowych autorów. Również ciekawe zestawienie porównawcze wybranych wersetów z innymi polskimi przekładami (oraz krytyczne omówienie Przekładu Nowego Świata) znajduje się tutaj. Nie chcąc być posądzony o wyzłośliwianie się podam jedynie kilka przykładów omawianej przeze mnie amatorszczyzny czy też fałszowania tekstu (choć nie wykluczam uzupełniania tego wpisu w przyszłości!).

Przykład 1 - Księga Hioba 32:21: 
Niechbym się nie okazał stronniczy wobec człowieka; a ziemskiego człowieka nie będę tytułował.

Według przekładu międzywierszowego tego wersetu opublikowanego tutaj chodzi o schlebianie ludziom dla własnych korzyści, a nie o brak kultury, jaki wynika ze stosowania się do tak przeinaczonego wersetu. Dosłowne tłumaczenie brzmi: 

Nie będę używał schlebiających tytułów w odniesieniu do żadnego człowieka. 

Zakompleksieni przywódcy WTS nie lubią profesorów, doktorów itp., ponieważ ci są zagrożeniem dla ich polityki "prania mózgu" słabo wykształconym "owieczkom".  Dlatego przez takie mniej lub bardziej świadome zalecanie braku kultury przy zwracaniu się do osób, które z racji ich osiągnięć należy tytułować, osiągają cel: jednostki takie, zrażone - często na wstępie - raczej nie okażą dalszego zainteresowania "prawdą". I oto chodzi! Co ciekawe, Świadkowie Jehowy na ogół jednak mówią do lekarzy "panie doktorze", czy nawet "panie profesorze", a np. zwracając się do premiera czy prezydenta też nie unikają należnych im tytułów. I to najdobitniej ukazuje bezsensowność tłumaczenia owej wypowiedzi Hioba! 


Przykład 2 - Ewangelia wg Łukasza 1:37:

Gdyż u Boga żadne oznajmienie nie będzie niemożliwe.

Oczywiście w wersecie powyższym chodzi o to że, jak podaje znakomita większość przekładów, np. BT, "dla Boga nie ma nic niemożliwego" (zob. przekład analityczny tutaj, również w wydanym przez Towarzystwo grecko-angielskim Międzywierszowym Przekładzie Królestwa tekst grecki nie daje podstaw do takiego brzmienia, jakie zastosowano w NW). Oznajmić można wszystko i to nie byłoby niczym szczególnym. Kazdy człowiek również może oznajmić, co tylko zechce. Ale z realizacją jest już dużo gorzej. Tymczasem Bóg potrafi zrealizować wszystko, co wcześniej oznajmił. Czyż tak oczywista prawda jest obca tłumaczom (tym pierwotnym i tym wtórnym) przekładu Nowego Świata?


Przykład 3 - Księga 2 Królewska 9:8:

I cały dom Achaba zginie; i zgładzę u Achaba każdego, kto oddaje mocz na mur, bezradnego i nic niewartego w Izraelu.

Oczywiście w wersecie tym chodzi o męskiego potomka, jak to oddaje większość przekładów, których tłumacze rozumieją, że starożytne brzmienie idiomatyczne może być we współczesnym języku idiotyczne. Rzekoma wierność oryginałowi, którą deklarują członkowie anonimowego komitetu przekładu NW, szybko zresztą ustępuje miejsca koniunkturalizmowi i gotowości do pogwałcenia sensu przekładanego wersetu, gdy w grę wchodzi "udowodnienie" w ten sposób doktryny WTS lub metody działania organizacji, jak o tym świadczy


Przykład 4 - 1 List do Tymoteusza 5:20:

Tych, którzy trwają w grzechu, upominaj wobec wszystkich obserwatorów, aby pozostali też odczuwali bojaźń.

Wystarczy sprawdzić ten werset w wydanym przez Towarzystwo grecko-angielskim Międzywierszowym Przekładzie Królestwa oraz np. tutaj, aby stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że słowo "obserwatorów" zostało bezpodstawnie dodane przez tłumaczy NW? W jakim celu? Otóż takie zafałszowane brzmienie cytowanego powyżej wersetu pozwala na swobodnie manewrowanie decyzjami tajnych tzw. komitetów sądowniczych w organizacji WTS w orzekaniu, kto też może być "łaskawie" zaliczony do grona osób poinformowanych o przyczynach wykluczenia ze społeczności Świadków Jehowy. Ponadto pozwala członkom owych tajnych "komitetów" - których amatorszczyzna w "sądzeniu" innych daleko przewyższa amatorszczyznę tłumaczy poruszoną w niniejszym artykule - pozostać bezkarnymi pomimo dyletanctwa i krzywdzenia niewinnych ludzi.

Jezus i apostołowie zalecali publiczne i oficjalne sądzenie faktycznych grzeszników przez zbór, a nie jakieś tajne komitety w obecności bliżej niesprecyzowanych "obserwatorów" dobieranych według widzimisię funkcjonariuszy organizacji, nie mających żadnych kwalifikacji do sądzenia innych.
(Więcej na ten temat tutaj)

NAJLEPSZY PRZEKŁAD NA ŚWIECIE???  

"Nowe światło" w New Jersey

„Kanał łączności” znów błyska „nowym światłem”



W październiku 2012 roku, w New Jersey w USA odbyło się kolejne zgromadzenie statutowe Towarzystwa Strażnica. W odrestaurowanym Teatrze Stanleya, ozdobionym nad wejściem piękną literą S w trójkącie (oczywiście przypadkowo), członkowie Ciała Kierowniczego przez trzy dni „karmili” zebranych na różne tematy. Jednak „gwoździem programu” były przemówienia Stephena Lett'a i Davida Splane'a.

Stephen Lett wygłosił, jak możemy się domyślać, całkowicie „nowatorski” wykład, omawiający zupełnie nieznane do tej pory Świadkom Jehowy zagadnienie: "Kto rzeczywiście jest niewolnikien wiernym i roztropnym?"
W wykładzie padło elektryzujące pytanie: 'A co z braćmi, którzy są pomazańcami i wyobrażają „wiernego niewolnika"?' Po czym nastąpiła sensacyjna odpowiedź: 'Oni także muszą być karmieni pod względem duchowym. Bracia ci pokornie uznają , że jako jednostki są zwyczajnie domownikami tak, jak wszyscy naśladowcy Jezusa.'

Pewnie zastanawiasz się, drogi Czytelniku, po co poruszać ten wyświechtany temat, dotyczący nonsensowności nauki o „niewolniku”, karmiącym samego siebie, będącego jednocześnie „czeladzią”? Otóż do tej pory ta tzw. „klasa” była utożsamiana z „domownikami”, o których czytamy w Liście do Efezjan 2:19-22(NW):
Z całą pewnością więc nie jesteście już obcymi ani osiadłymi przybyszami, lecz jesteście współobywatelami świętych oraz domownikami Boga i zostaliście zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, przy czym fundamentowym kamieniem narożnym jest sam Chrystus Jezus. W jedności z nim cała budowla, harmonijnie zespolona, rośnie w świętą świątynię dla Jehowy. W jedności z nim również wy jesteście razem budowani, aby stanowić miejsce, w którym Bóg zamieszka przez ducha.
Np. w Strażnicy nr 8 z roku 1970, w artykule zatytułowanym „Upodobanie w domu naszego Boga”, można na temat powyżej cytowanego wersetu przeczytać m.in.:
W osobach składających się na tę świątynię zamieszkuje duch Boży; są one „kamieniami żywymi”, z których powstaje „dom duchowy” (1 Piotra 2:4, 5; 1 Kor. 3:16). Świątynię duchową tworzą zaledwie 144 000 takich „żywych kamieni”, z których obecnie żyje na ziemi jeszcze tylko niewielki ostatek. — Obj. 7:4-8; 14:1-5.
OTÓŻ W NEW JERSEY, W PAŹDZIERNIKU 2012 ROKU, BŁYSNĘŁO NOWE ŚWIATŁO!

David Splane podsumowując wywody poprzednika zadał „elektryzujące” pytanie: 'Co to wszystko naprawdę oznacza?' I odpowiedział:
A WIĘC WIELKA RZESZA I POMAZAŃCY – WSZYSCY ONI SĄ DOMOWNIKAMI. MY WSZYSCY JESTEŚMY DOMOWNIKAMI.
I od razu zapałał gorącą miłością do własnego – i jego kolegów – pomysłu, ciągnąc dalej:
'Bracia – kochamy tę naukę. Kochamy tę ideę, ponieważ ona w rzeczy samej, nadaje dostojeństwa członkom „wielkiej rzeszy”.'
I tak oto, w ogłuszającym huku oklasków, które nastąpiły po tym „błysku światła”, zmieniono fundamentalną doktrynę Strażnicy, w dodatku decydując o nagle zwiększonym „dostojeństwie” fanów organizacji, nazywanych „wielką rzeszą” (choć przecież tożsamość tej grupy, wg 7 rozdziału Apokalipsy, ma być dopiero znana PO wielkim ucisku). Owo dostrzeżenie przez CK, że inni, prócz nich, też mają swoją godność, może być reakcją na rosnący „odpływ” owych członków strażnicowej „wielkiej rzeszy”, zrażonych ciągłym umieszczaniem ich w „drugiej klasie”.
Może też być przygotowaniem do kolejnych „rozbłysków światła”, z których będzie wynikało, że jednak wszyscy chrześcijanie są braćmi Chrystusa, a co za tym idzie, powinni spożywać chleb i wino podczas uroczystości Pamiątki Jego śmierci (nonsensowność dotychczas przyjętej formy jest kolejną przyczyną owego „odpływu” i rosnącej liczby prywatnych, tajnych uroczystości wśród Świadków, nie mogących pogodzić się z wykładnią Towarzystwa. Pisał o tym już Raymond Franz w „Kryzysie sumienia”).

Po zgromadzeniu zachwycony – jak zwykle – tłum piał z zachwytu nad jego treścią, co najlepiej oddaje poniższa wypowiedź jednego z uczestników:
To niesamowity przykład tego, jak uczy nas Bóg.
Tę wypowiedź słuchacza zgromadzenia, nagle odzianego przez CK w „dostojeństwo”, pozostawię bez komentarza.


                                                                 Część druga

Jak wynika z informacji na stronie e-watchman.com wyrzuconego ze społeczności Świadków Jehowy brata Roberta Kinga, który przed laty zdemaskował ohydę duchowej prostytucji WTS zaprzedanego ONZ-owi, „nowe światło” ogłoszone na zgromadzeniu w New Jersey dotyczyło nie tylko tego, że uznano za „domowników” – czyli „czeladź” z przypowieśći Pana Jezusa – zarówno tzw. „pomazańców”, jak i „wielką rzeszę”. Rolę „niewolnika wiernego i roztropnego” ograniczono teraz jedynie do Ciała Kierowniczego, tym samym próbując definitywnie zamknąć usta tym spośród „klasy pomazańców”, którzy chcieli mieć wpływ na kształt doktryny. Ale największą rewolucję, wymuszoną m.in. rosnącą wśród Świadków Jehowy, zwłaszcza w USA, popularnością Roberta Kinga i jego publikacji, obnażających nonsensowność doktryny WTS o roku 1914 i jego „nadbudowie”, stanowi przyznanie po dziesięcioleciach, że Jezus dopiero ma przyjść i osądzić „niewolnika”. Tak więc obecnie każdy myślący ŚJ wyciągnie prawidłowy wniosek, że nikt nie może sobie przypisywać statusu „wiernego i roztropnego niewolnika”, skoro Pan nie dokonał jeszcze ostatecznego osądu. Mało tego – wynika stąd, że „zły niewolnik” współistnieje z „dobrym” i że każdy z członków owej nowo pojmowanej „czeladzi” osobiście musi stosować rozeznanie zgodnie z pytaniem zawartym w Ewangelii wg Mateusza 24:45: „Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym”? Co ciekawe, Strażnica z 1.03. 2004 roku, w paragrafie 3 artykułu pt. „Wierny niewolnik zwycięsko wychodzi z próby” przyznawała że „zły niewolnik” pochodzi z szeregów „dobrego”. Napisano tam:

I rzeczywiście, „zły niewolnik” wyłonił się spośród osób należących do klasy wiernego niewolnika.

Wtedy jednak, jak zawsze do tej pory, spełnienie tej przypowieści odnoszono do lat 1914-1919.
Odsuwając w zamierzchłą przeszłość mające przecież dopiero nastąpić w przyszłości spełnienie zapowiedzi Jezusa, Ciało Kierownicze mogło czuć się bezpiecznie. Jednak teraz jest inaczej! Jak słusznie zauważa Robert King, który wysłał list omawiający wnioski ze zmiany doktryny do gron starszych w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, Francji i krajów francuskojęzycznych (prosząc na stronie o tłumaczenie na inne języki i dalsze rozsyłanie tego materiału), obecne „nowe światło” to istne „trzęsienie ziemi” dla Świadków Jehowy przywykłych do polegania na „apostolskim statusie” nadanym sobie przez Ciało Kierownicze. Nie tylko powinni oni teraz „upewniać się o wszystkim” (1 Tesaloniczan 5:21) samodzielnie, ale ponadto muszą zdać sobie sprawę z całkowitej ruiny dotychczasowych wykładni, w tym nauki o „czasach pogan” rozpoczętych rzekomo w VII stuleciu p.n.e., interpretacji 3 rozdziału Księgi Malachiasza o „przyjściu Pana do świątyni”, wykładni przypowieści z 25 rozdziału Ewangelii wg Mateusza o „pannach mądrych i głupich” itd.
Ciału Kierowniczemu nie pozostanie nic innego, jak po runięciu tej "nadbudowy” usunąć jej fundament, czyli naukę o roku 1914 jako rzekomym rozpoczęciu Królestwa Chrystusa i przyznać, że to, co tysiące razy kwalifikowało jako rzekome „nowe „światło” pochodzące od Jehowy, jest jedną wielką pomyłką. Czy społeczność Świadków jest przygotowana na rewolucję, którą – chyba jako ostatnią deskę ratunku przed kompromitacją – szykuje jej CK? Szczerze w to wątpię.

Na marginesie: Skoro Pan nie ustanowił niewonika nad "całą swoja majętnością" w 1919 roku, CK wreszcie może oficjalnie uznać się za tymczasowego właściciela infrastruktury WTS-u, nie mydląc oczu "owieczkom", że należy ona do Chrystusa.


                                                                      Część trzecia

Na stronie WTS-u, teraz już po polsku, pod adresem http://www.jw.org/pl/wiadomo%C5%9Bci/wydarzenia-i-dzialalno%C5%9B%C4%87/sprawozdanie-ze-zgromadzenia-statutowego-2012/
można zapoznać się z "olśniewającymi błyskami światła" wymyślonego przez sprytnych czlonków CK.
Oto fragmenty:

W sympozjum udzielono odpowiedzi na następujące pytania:

Kiedy Jezus ustanowił „niewolnika wiernego i roztropnego” nad członkami swojej czeladzi?

Rozważmy kontekst słów Jezusa z 24 rozdziału Ewangelii według Mateusza. Wszystkie poniższe wersety miały się spełnić podczas obecności Chrystusa, czyli podczas „zakończenia systemu rzeczy” (werset 3).
  •  „Ucisk owych dni” (werset 29).
  • „To pokolenie” (werset 34).
  • ‛Ów dzień i godzina’ (werset 36).
  • ‛Dzień, w którym wasz Pan przyjdzie’ (werset 42).
  • „Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie” (werset 44).
Logicznie rzecz biorąc, „niewolnik wierny i roztropny” musiał się pojawić już po rozpoczęciu obecności Chrystusa w roku 1914.
Co więcej, Jezus wskazał, że „niewolnik” pojawi się w czasie, gdy zasadne będzie postawienie pytania: „Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym?”. Apostołowie Jezusa posiadali cudowne dary ducha świętego, nie było więc powodu, by takie pytanie zadawać w I wieku n.e. (1 Koryntian 14:12, 24, 25). Chociaż apostołowie i inni chrześcijanie z I wieku byli namaszczeni duchem świętym, to nie stanowili zapowiedzianego przez Jezusa „niewolnika wiernego i roztropnego”.
Rozsądny jest zatem wniosek, że Jezus ustanowił „niewolnika wiernego i roztropnego” nad ‛członkami swojej czeladzi’ dopiero w czasie swej obecności — w czasie ‛zakończenia systemu rzeczy’.

„Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym?”

Jezus wspomniał nie o jakiejś osobie, lecz o zbiorowym „niewolniku” — grupie współpracującej jako jedno grono. Jezus powiedział, że niewolnik ten
  1. jest ustanowiony w roli nadzorcy „nad członkami czeladzi” Pana oraz
  2. dostarcza czeladzi duchowego ‛pokarmu we właściwym czasie’.
Począwszy od roku 1919, w Biurze Głównym Świadków Jehowy zawsze była niewielka grupa namaszczonych chrześcijan, która nadzorowała ogólnoświatową działalność kaznodziejską i była bezpośrednio zaangażowana w przygotowywanie i rozdzielanie pokarmu duchowego. W ostatnich latach grupę tę ściśle utożsamiono z Ciałem Kierowniczym Świadków Jehowy.
Rozważenie dowodów prowadzi do następujących wniosków: „Niewolnik wierny i roztropny” został ustanowiony nad członkami czeladzi Jezusa w roku 1919. Niewolnikiem tym jest niewielka grupa braci namaszczonych duchem świętym, która usługuje w Biurze Głównym podczas obecności Chrystusa i ma bezpośredni udział w przygotowywaniu i rozdzielaniu pokarmu duchowego. Gdy członkowie tej grupy współpracują jako Ciało Kierownicze, występują wówczas w roli „niewolnika wiernego i roztropnego”.

Kim są „członkowie czeladzi”?

Jezus powiedział, że ‛członkowie jego czeladzi’ mieli otrzymywać „pokarm we właściwym czasie”. „Niewolnik wierny i roztropny” karmi wszystkich prawdziwych naśladowców Chrystusa. ‛Członkami jego czeladzi’ są zatem wszyscy jego uczniowie — zarówno chrześcijanie namaszczeni duchem, jak i „drugie owce” (Jana 10:16).
Po wyjaśnieniu przez mówcę tej części Jezusowego proroctwa zgromadzeni zareagowali gromkimi oklaskami. Później wielu obecnych wyrażało głęboką wdzięczność za to, że Jezus uznaje ich za ‛członków swojej czeladzi’.

Kiedy Jezus miał ustanowić niewolnika „nad całym swoim mieniem”?

Jezus powiedział, że „pan, przybywszy” ustanowi niewolnika „nad całym swoim mieniem”. Kiedy Pan, czyli Jezus, miał przybyć?
Grecki wyraz przetłumaczony na „przybywszy” jest formą czasownika érchomai. W Mateusza 24:42, 44 czasownik ten oddano słowem „przyjdzie”. W wersetach tych Jezus mówi o swoim przyjściu w roli Sędziego podczas wielkiego ucisku (Mateusza 24:30;25:31, 32).
W związku z tym ‛ustanowienie niewolnika nad całym mieniem’ Jezusa również musi nastąpić w przyszłości. Jezus dokona tego podczas wielkiego ucisku.

Czym jest „mienie” Jezusa?

Jezus oświadczył: „Dano mi wszelką władzę w niebie i na ziemi” (Mateusza 28:18). A zatem „mienie” Jezusa obejmuje coś więcej niż tylko jego ziemskie sprawy — w jego skład wchodzi też mesjańskie Królestwo (Filipian 2:9-11).
Jezus nagrodzi „niewolnika wiernego i roztropnego” w ten sposób, że poszczególnych członków tej klasy wskrzesi do niebiańskiego życia oraz obdarzy ich władzą królewską nad całym swoim mieniem — w niebie i na ziemi. Jest to ta sama nagroda, którą otrzymająwszyscy namaszczeni chrześcijanie (Łukasza 22:28-30; Objawienie 20:6).

A teraz porównajmy te „olśnienia” z całkiem niedawną Strażnicą z 15 czerwca 2009 roku.
W artykule pod tytułem „Wierny niewolnik i jego Ciało Kierownicze” możemy przeczytać np.:
Został [niewolnik] powołany do istnienia z chwilą wylania ducha świętego w dniu Pięćdziesiątnicy 33 roku n.e. Odtąd wszyscy namaszczeni duchem chrześcijanie należeli do narodu, który miał usługiwać jako klasa niewolnika ustanowiona przez Pana, Jezusa Chrystusa.
Teraz w New Jersey ogłoszono, że „chociaż apostołowie i inni chrześcijanie z I wieku byli namaszczeni duchem świętym, to nie stanowili zapowiedzianego przez Jezusa „niewolnika wiernego i roztropnego”.
Cóż za perfidny wybieg! Właśnie - jeśli przyjąć organizacyjną interpretację przypowieści o „niewolniku” - jedynie apostołowie aż do śmierci ostatniego z nich, tj. Jana, zasługują w całej historii na miano zbiorowo pojętego „niewolnika wiernego i roztropnego” faktycznie rozdającego „pokarm we właściwym czasie”, jako że faktycznie pochodził on od Boga i Jego Syna!
Argument z New Jersey, że cyt: apostołowie Jezusa posiadali cudowne dary ducha świętego, nie było więc powodu, by takie pytanie [dotyczące tożsamości „niewolnika”] zadawać w I wieku n.e. jest pozbawiony sensu. Zawsze było zasadne takie pytanie, ponieważ w I wieku oprócz apostołów było mnóstwo innych „nauczycieli”, którzy oddziaływali na lud Boży. Wystarczy przeczytać choćby List apostoła Pawła do Galacjan i inne jego listy, aby dostrzec kłamstwo nowego pomysłu WTS-u o braku konieczności zadawania pytania o tożsamość „niewolnika” w I wieku n.e.
A oto kolejne „złote myśli" ze Strażnicy z 2009 roku:
Ze słów Jezusa zanotowanych w Ewangelii według Mateusza 24:45 wyraźnie wynika, że w czasie końca wciąż miała żyć na ziemi klasa niewolnika wiernego i roztropnego. W Księdze Objawienia 12:17 jej członków nazwano ‛pozostałymi z potomstwa niewiasty’. Ostatek ten jako grupa został ustanowiony nad całym ziemskim mieniem Chrystusa. Tym mieniem, powierzonym pieczy wiernego szafarza, są ziemskie sprawy Królestwa jego Pana — chodzi między innymi o człowieczych poddanych tego Królestwa oraz obiekty i urządzenia wykorzystywane w głoszeniu dobrej nowiny.
A jak ta sprawa przedstawia się w New Jersey? Przypomnijmy:
Niewolnikiem tym jest niewielka grupa braci namaszczonych duchem świętym, która usługuje w Biurze Głównym podczas obecności Chrystusa i ma bezpośredni udział w przygotowywaniu i rozdzielaniu pokarmu duchowego. Gdy członkowie tej grupy współpracują jako Ciało Kierownicze, występują wówczas w roli „niewolnika wiernego i roztropnego”.
Skąd ta zmiana? Otóż w w cytowanej Strażnicy z 2009 roku próbowano „spacyfikować” tych członków tzw. klasy „niewolnika”, którzy - i słusznie - chcieli mieć jakiś wpływ na kształt doktryny.
Napisano wówczas:
Czy wszyscy pomazańcy żyjący na ziemi pozostają ze sobą w kontakcie, by uzgadniać nowe zrozumienie duchowych prawd? Nie. Chociaż obowiązek karmienia duchowej czeladzi spoczywa na całej klasie niewolnika, to jednak nie każdy jej członek ma te same zadania.
Widocznie jednak ta próba założenia „kagańca” nie powidła się. Teraz już - drodzy „pomazańcy” - macie problem z głowy. Wasi „dostarczyciele pokarmu” z CK zawarowali tę czynność wyłącznie dla siebie!
Ale to nie wszystko. Zacytujmy kolejno dwa zdania z New Jersey:
1. „Niewolnik wierny i roztropny” został ustanowiony nad członkami czeladzi Jezusa w roku 1919.
2. (...)‛ustanowienie niewolnika nad całym mieniem’ Jezusa również musi nastąpić w przyszłości. Jezus dokona tego podczas wielkiego ucisku.
A czym obecnie - wg panów Morrisa i Splane'a jest „mienie” Chrystusa?
(...)obejmuje coś więcej niż tylko jego ziemskie sprawy — w jego skład wchodzi też mesjańskie Królestwo.
Co zrobicie teraz - strażnicowi krętacze z Brooklynu - z twierdzeniem, które przez dziesiątki lat wpajaliście „owcom”, że Chrystus ustanowił „niewolnika nad całym swoim mieniem” w 1919 roku i że - jak napisaliście w książce „Zorganizowani” - obdarzył go bezgranicznym zaufaniem??? Jeżeli - jak sami przyznajecie - ostateczna ocena "niewolnika" przez Jezusa jest kwestią przyszłości,  dlaczego wymagacie od "owieczek" bezkrytycznego przyjmowania wszystkiego, co piszecie, odbierając im możliwość zastosowania się w praktyce do wezwania Jezusa, który zadał pytanie "Kto jest niewolnikiem?", a nie wskazał go palcem? Dlaczego odbieracie myślącym chrześcijanom prawo do zastosowania w ich życiu wezwań płynących np. z następujących wersetów:?

Kto by wam oznajmiał jako dobrą nowinę coś poza tym, co przyjęliście, niech będzie przeklęty (List do Galacjan 1:9, NW).

Umiłowani, nie każdej natchnionej wypowiedzi wierzcie, lecz sprawdzajcie natchnione wypowiedzi, czy pochodzą od Boga, ponieważ wyszło na świat wielu fałszywych proroków (1 List Jana 4:1,NW). 
Na zgromadzeniu w New Jersey przypisaliście tzw. „dostojeństwo” ziemskiej klasie chrześcijan - tak rozumiecie znaczenie „wielkiej rzeszy” z Apokalipsy - ale za to zabraliście je apostołom, pisząc, że choć wy jesteście „niewolnikiem”, to oni nim nie byli! Widać od razu jakim jesteście „niewolnikiem”! Ale niestety nie wszyscy to dostrzegają...
W oficjalnym sprawozdaniu zamieszczonym na stronie Towarzystwa można przeczytać np.
Członkami jego 'czeladzi' są zatem wszyscy jego uczniowie - zarówno chrześcijanie namaszczeni duchem, jak i "drugie owce".
Czy zgromadzeni dostrzegli, jak manipuluje się wersetami, odbierając ostatecznie tzw. „pomazańcom” resztki nadziei na wpływ na doktrynę i stawiając poprzednie pokolenia „drugich owiec” w roli wyrzutków spoleczności „teokratycznej”, skoro dopiero od zgromadzenia w New Jersey są uznawani za „czeladź”?? Na stronie Towarzystwa czytamy:
Po wyjaśnieniu przez mówcę tej części Jezusowego proroctwa zgromadzeni zareagowali gromkimi oklaskami. Później wielu obecnych wyrażało głęboką wdzięczność za to, że Jezus uznaje ich za członków swojej czeladzi.
Tak więc po raz kolejny własne niespójne, nielogiczne i zaprzeczające sobie wywody CK „dla wzmocnienia” przypisało Jezusowi!
Swoje „nowe światło” CK - jak zwykle - okrasza „mocnymi” argumentami, takimi, jak cyt. „rozsądny jest wniosek”, „logicznie rzecz biorąc”, „w ostatnich latach grupę tę ściśle utożsamiono” (w ilu ostatnich latach, kto utożsamił?), „rozważenie dowodów prowadzi do następujacych wniosków” (jakich dowodów?) itp. itd.
Jak pomóc ofiarom prania mózgów na zgromadzeniach podobnych do tego w New Jersey (innych zresztą nie ma...). Nie wiem... Może taki blog jak nasz coś tu wnosi... 

Komu służą świadkowie Jehowy - haniebna Strażnica z 1. 04. 2007 r.

„Na miejscu Mojżesza zasiedli uczeni w piśmie i faryzeusze. Dlatego wszystko, co wam mówią, czyńcie i zachowujcie, ale nie postępujcie według ich uczynków, oni bowiem mówią, lecz nie wykonują. Wiążą wielkie ciężary i wkładają je ludziom na barki, sami zaś nie chcą ich ruszyć swoim palcem. Wszystkie swe uczynki spełniają, żeby ich ludzie widzieli; (...) Lubią najpocześniejsze miejsce na wieczerzach i pierwsze miejsce w synagogach, i pozdrowienia na rynkach i lubią być przez ludzi nazywani Rabbi. Ale wy nie dajcie nazywać się Rabbi, bo jeden jest wasz nauczyciel, natomiast wy wszyscy jesteście braćmi. (...) Ani nie dajcie się nazywać ‚wodzami’, bo jeden jest wasz Wódz, Chrystus. Lecz największy wśród was ma być waszym sługą. Kto by się wywyższał, będzie ukorzony, a kto by się korzył, będzie wywyższony. (...) „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami (Mat 23: 1-15, NW).

„Nie jesteśmy już w niewoli, z fałszu pęt Bóg nas wyzwolił” (Pieśń nr 111 ze śpiewnika pt. „Wysławiajcie Jehowie w pieśniach” wydanego przez Towarzystwo Strażnica).

Organizacyjny „złoty cielec” wśród Świadków Jehowy, „człowiek bezprawia, zasiadający w świątyni Bożej i podający się za Boga” (2 Tes. 2:4) osiągnął – jak na razie apogeum arogancji, nachalności i manipulacji w niniejszej Strażnicy. Wbrew faktom biblijnym i historycznym, wbrew zdrowej logice i rozsądkowi usiłuje (niestety z dobrym skutkiem) utrwalać w umysłach i sercach Świadków Jehowy swoją doktrynę o rzekomej „obecności” Chrystusa od 1914 roku, jego przybyciu do „świątyni” w 1918 roku i wybraniu Towarzystwa Strażnica na „kanał łączności” w 1919 roku. Aby „udowodnić” te bzdurne twierdzenia, Ciało Kierownicze popada raz po raz w sprzeczności z Pismem Świętym, a także z własną literaturą, będącą rzekomo „pokarmem na czas słuszny” pochodzącym od samego Boga. Już sam tytuł pierwszego artykułu do studium z owej Strażnicy rodzi wiele pytań. Oto on: Bądźmy lojalni wobec Chrystusa i jego wiernego niewolnika.
Tytuł ten zrównuje lojalność wobec Mistrza z posłuszeństwem wobec – jak to określa Strażnica – jego „zbiorowo pojętego narzędzia”. W 16 komentarzu nakazuje się nawet czytelnikom okazywać „bezgraniczną wdzięczność i lojalność” wobec człowieka. Jak to się ma do tekstu np. z Psalmu 146:3,4 NW)?
Nie pokładajcie ufności w dostojnikach ani w synu ziemskiego człowieka, do którego nie należy wybawienie. Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dniu giną jego myśli. 
A oto fragment omawianej Strażnicy:
W listach do chrześcijan w Efezie i Kolosach apostoł Paweł przyrównał zbór chrześcijański do „ciała", którego Głową jest Chrystus (Efezjan 1:22, 23; Kolosan 1:18). Jak wyjaśniono w pewnym dziele, owa przenośnia „wskazuje nie tylko na istotne znaczenie jedności z Głową, lecz także na to, że Głowa ta realizuje swoją wolę za pośrednictwem poszczególnych członków. Używa ich jako swych narzędzi” (The Cambridge Bible for Schools and Colleges). Kim Chrystus się posługuje jako swym zbiorowo pojętym narzędziem, odkąd w roku 1914 otrzymał władzę w Królestwie? (Daniela 7:13, 14).
W proroctwie Malachiasza zapowiedziano, iż Jehowa, „prawdziwy Pan", przybędzie w towarzystwie swego „posłańca przymierza" — czyli wyniesionego na tron Syna, Jezusa Chrystusa — żeby dokonać  inspekcji swej „świątyni", duchowego domu wielbienia, i odbyć nad nią sąd. „Wyznaczony czas, by sąd się zaczął od domu Bożego”, najwyraźniej nastał w roku 1918 (Malachiasza 3:1; l Piotra 4:17). Osoby utrzymujące, że tu na ziemi reprezentują Boga i Jego prawdziwe wielbienie, poddano stosownemu osądowi. Kościoły chrześcijaństwa, które od wieków głosiły nauki zniesławiające Boga i były uwikłane w I wojnę światową, zostały odrzucone. Wierny ostatek chrześcijan namaszczonych duchem przeszedł próbę, został oczyszczony jakby w ogniu i zyskał uznanie, stając się dla Jehowy „ludem składającym dar ofiarny w prawości” (Malachiasza 3:3).
Z proroctwem Malachiasza harmonizuje złożony znak, który Jezus podał swym uczniom, aby im ułatwić rozpoznanie czasu jego „obecności oraz zakończenia systemu rzeczy”. Wspomniał w nim między innymi o pewnym zbiorowo pojętym „niewolniku". Powiedział: „Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie? Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem" (Mateusza 24:3, 45-47). Gdy w roku 1918 Chrystus 'przybył' wnikliwie ocenić tego „niewolnika” , znalazł ostatek namaszczonych duchem wiernych uczniów, którzy od roku 1879 na łamach niniejszego czasopisma oraz innych publikacji biblijnych dostarczali duchowego „pokarmu we właściwym czasie". Uznał ich za swoje narzędzie, za „niewolnika", i w roku 1919 powierzył im zarządzanie całym swym ziemskim mieniem.


Ileż nadużyć i manipulacji w tym krótkim tekście! Apostoł Paweł mówi o poszczególnych członkach zboru, a nie o żadnym „zbiorowo pojętym narzędziu”. Nie ma żadnych powodów, aby tak zastosować wypowiedź apostoła; nie wynika to nawet z „dzieła”. cytowanego na „poparcie” tego twierdzenia w artykule. Ale dalej jest jeszcze gorzej. Rozwinięto po raz kolejny całą chronologiczna konstrukcję, która oparta jest na domniemaniu i chciejstwie, a nie na faktach. Takie zwroty jak „najwyraźniej” nie mogą przecież służyć za poważne uzasadnienie podanej interpretacji. Jednak już zupełnie jawnym kłamstwem, powtarzanym raz po raz przez wydawców Strażnicy jest następujące zdanie: „Uznał ich za swoje narzędzie, za „niewolnika”, i w roku 1919 powierzył im zarządzanie całym swym ziemskim mieniem.”. Po pierwsze przekłamuje się tu historię organizacji, bazując na niewiedzy większości Świadków Jehowy. Do 1929 roku uważno bowiem, że „niewolnikiem” był Ch. T. Russell, a nie żadna grupa ludzi. Gdyby więc nawet rzeczywiście Pan powierzył swoje „mienie” w 1919 roku „wiernemu niewolnikowi”, wg dzisiejszej wykładni Towarzystwa nic by o tym nie wiedział, ponieważ go nie było! Oczywiście cała ta konstrukcja jest ewidentnie błędna, bazuje na kłamstwie i przekręcaniu słów Mistrza, który w cytowanym fragmencie z Ewangelii wg Mateusza użył greckiego słowa erchomai, które dotyczy przyszłości, a nie przeszłości.
Identyczne słowo występuje w tym samym 24 rozdziale tej Ewangelii w wersecie 30, dotyczącym „znaku Syna Człowieczego”, wydarzenia, które jest dopiero przed nami.

Wszystkie te zabiegi służą podtrzymaniu kultu „niewolnika”, kultu, który w obecnym czasie stał się fundamentem istnienia organizacji, a jej przywódcom zapewnia wygodne, dostatnie życie.

A oto kolejne, budzące grozę u szczerego miłośnika prawdy fragmenty Strażnicy:

Ów kolektywny, ‘wierny szafarz’, nie miał być grupą intelektualistów, wyjaśniających ciekawostki biblijne (par. 7). A szkoda! Owa pogarda dla „intelektualistów” jest być może zrozumiała u tych, którym (przynajmniej niektórym z nich) najwyraźniej nie dostaje intelektu, ale to nie powód, aby obrażać ludzi! I znów głosiciel, proponujący taką Strażnicę, będzie musiał tłumaczyć się przed myślącymi ludźmi, których napotka na swoim terenie.
Towarzystwo Strażnica chętnie jednak na zewnątrz chwali się „intelektualistami’ w swych szeregach, np. w Przebudźcie się! z września 2006 roku. Czyżby jego przywódcy zapomnieli o przestrodze Jehowy, zapisanej w Księdze Przypowieści 20:23: „Dwojakie odważniki są dla Jehowy obrzydliwością”?

W par. 11 czytamy:
Tym wiernym, namaszczonym chrześcijanom możemy zaufać. Zwłaszcza w odniesieniu do nich powinniśmy usłuchać rady apostoła Pawła: „Bądźcie posłuszni tym, którzy wśród was przewodzą, i bądźcie im ulegli, oni bowiem czuwają nad duszami waszymi” (Hebr. 13:17).
Szkoda, ze nie zacytowano do konca powyższego wersetu. W jego dalszej części wszak czytamy – „jako mający zdac sprawę”. Toteż wtedy dopiero okaże się, kto tak naprawdę jest uznany za wiernego, a kto nie. Ale pycha i arogancja piszących nie pozwala im na zachowanie choćby pozorów skromności. W zachwycie nad sobą i błędnym mniemaniu, że Pan uznał ich przed dziesiątkami lat za „wiernego niewolnika”, kontynuują w par. 13 kult organizacji, pisząc:

Wszyscy członkowie zboru uważają za swój święty obowiązek trzymać się wskazówek wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. „Drugie owce” poczytują sobie za prawdziwy zaszczyt wspieranie klasy niewolnika w troszczeniu się o sprawy Pana.

Ci, którzy według słów Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 20:26, 27 powinni być gotowi usługiwać innym i stać się ich niewolnikami, zalecają cos zupełnie przeciwnego!
Jezus powiedział:
„Kto by się chciał stać wielkim wśród was, ma być waszym sługą, a kto by chciał być pierwszym wśród was, ma być waszym niewolnikiem”.

Czy możemy sobie wyobrazić apostoła Piotra, mówiącego Korneliuszowi np. „masz zaszczyt ze mną współpracować”??? Komu więc tak naprawdę służą szczerzy, niczego nie podejrzewający (lub nie chcący podejrzewać) Świadkowie? Bogu, czy ludziom, twierdzącym, że przemawiają w Jego imieniu? Zadziwiająco oczywistą odpowiedź znajdujemy w innej Strażnicy z 1. 11. 2006 r., w 1 artykule do studium, w akapicie 14:
Takie osoby z radością pracują dla namaszczonych „sług naszego Boga” jako duchowi „rolnicy i hodowcy winorośli”. W ten sposób drugie owce wydatnie wspierają pomazańców w tym ogólnoświatowym dziele.

Ale uwaga, drogi głosicielu. Nie próbuj dociekać zbyt głęboko, ponieważ wg Strażnicy „odnoszenie się z należnym szacunkiem do narzędzia, za pośrednictwem którego Chrystus zarządza swym ziemskim mieniem, to jeden ze sposobów, w jaki ‘otwarcie uznajemy, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca’ (Filipian 2:11)” (par. 12).

Cytowany powyżej werset i jego kontekst nic nie mówią wprawdzie o jakimś „niewolniku”, uznanie którego byłoby dla chrześcijanina swoista „przepustką” do uznania przez Mistrza, ale taki drobiazg nie będzie przecież stał na przeszkodzie konstruktorom współczesnego odpowiednika „złotego cielca”.

Drugi artykuł do studium w tej samej Strażnicy nosi tytuł „Pokornie współpracujmy z troskliwymi pasterzami”. Tu znów pojawia się cytowany wcześniej werset z Hebr. 13:7. ale uwaga – tym razem w całości.

Apostoł Paweł napisał pod natchnieniem: „Pamiętajcie o tych, którzy wśród was przewodzą i którzy wam oznajmili słowo Boże, a rozważając wynik ich postępowania, naśladujcie ich wiarę. Bądźcie posłuszni tym, którzy wśród was przewodzą, i bądźcie ulegli, oni bowiem czuwają nad waszymi duszami jako mający zdać sprawę — żeby mogli to czynić z radością, a nie ze wzdychaniem, bo to wyszłoby wam na szkodę” (Hebrajczyków 13:7, 17).
Zauważmy, że Paweł zachęca nas, byśmy 'rozważali', czyli starannie rozpatrywali wynik wiernego postępowania starszych i naśladowali ich przykładną wiarę. Poza tym radzi on, byśmy byli im posłuszni i ulegli. Jak wyjaśnia biblista Richard France, greckie słowo przetłumaczone tu na być posłusznym' nie określa „zwykłego posłuszeństwa, lecz dosłownie znaczy ,być przekonanym' i wskazuje na chętne uznawanie ich przewodnictwa”. Starszym okazujemy posłuszeństwo nie tylko dlatego, że taki nakaz znajdujemy w Słowie Bożym, ale również dlatego, że jesteśmy przeświadczeni, iż szczerze troszczą się o sprawy Królestwa i naszą pomyślność. Jeśli chętnie będziemy uznawać ich przewodnictwo, niewątpliwie zaznamy szczęścia.(par. 7, 8)

Jak widać z powyższego komentarza, w odróżnieniu od Ciała Kierowniczego, które nie lubi cytować fragmentu o „zdaniu sprawy” ze swego pasterstwa, starsi na niższych szczeblach organizacji nie są już od tego obowiązku zwolnieni. Mało tego, z cytowanego wersetu wynika (na co Strażnica nie raczyła zwrócić uwagi), że posłuszeństwo wobec starszych jest funkcją ich postępowania i wiary, a każdy chrześcijanin musi „rozważać”, czyli osądzać te sprawy. I słusznie – przecież sam Mistrz powiedział: „Po owocach ich poznacie ich ” (Mat. 7:16). Gdy weźmie się pod uwagę „owoce” wydawane w ostatnich latach przez tych, którzy mienią się być „kanałem łączności” i „niewolnikiem wiernym roztropnym” (stowarzyszenie z ONZ, okłamywanie głosicieli na temat tego stowarzyszenia i historii organizacji ŚJ, forsowanie fałszywej chronologii wraz z jej doktrynalną nadbudową, niespójna, nielogiczna i niejednokrotnie śmiercionośna polityka w sprawie krwi, wreszcie bezduszne postępowanie względem licznych ofiar molestowania seksualnego; w samych USA Towarzystwo posiada bazę danych o ok. 23 000 pedofilów, której udostępnienia odmawia sądom), „uległość:” i „posłuszeństwo” wobec takich „pasterzy” może być chyba tylko bliskie zeru!

Ale pisarze Strażnicy wcale nie zalecają czytelnikom świadomego posłuszeństwa.
Wręcz przeciwnie – „zachęcają” ich do ślepego podporządkowania, pisząc w dalszej części artykułu:
A co wówczas, gdy nasuwają się nam wątpliwości, czy postępowanie starszych w danej sprawie jest najlepsze? Właśnie wtedy w grę wchodzi uległość. Łatwo być posłusznym, gdy wszystko pojmujemy i akceptujemy. Ale jeśli się podporządkowujemy, mimo iż nie rozumiemy jakichś wskazówek, pokazujemy, że jesteśmy naprawdę ulegli. Taką postawę przejawiał Piotr, który później został apostołem (Łukasza 5:4, 5). (par. 9)

W podanym w nawiasie do akapitu wersecie z Ewangelii wg Łukasza 5:5 czytamy
(wg BW): „A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo twoje zarzucę sieci”.

Jakiż to brak pokory i skromności u piszących, którzy zrównują autorytet swój i swoich wypowiedzi z autorytetem nieomylnego Mistrza! Oj, „zdadzą z tego sprawę”!

Artykuł brnie dalej:
Obecnie Jezus kieruje nami za pośrednictwem „niewolnika wiernego i roztropnego”, którego reprezentuje Ciało Kierownicze, oraz zamianowanych starszych (Mateusza 24:45).(par. 11)
Ileż to już razy powtarzano to nieprawdziwe twierdzenie! Nikt z „pomazańców”, którzy podobno w całości tworzą „klasę niewolnika”, nie ma żadnego wpływu (a powinien, gdyby wykładnia Towarzystwa była prawdziwa) na kształt „pokarmu duchowego”. Co więcej, ci z „pomazańców”, a więc spośród „niewolnika”, którzy mają odmienne zdanie na tematy doktrynalne, niż samozwańczy „reprezentant” owego „niewolnika”, są usuwani z organizacji rekami tzw. „drugich owiec”, a więc tych, którzy podobno nie są upoważnieni do oceny doktryny! Jakież to zakłamanie i oszustwo!

Jak bardzo różni się to od postawy i słów apostoła Pawła, który w 2 Kor.4:5 (wg NW) napisał:
„Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa”.

Drugi artykuł do studium w końcowej części, w paragrafie 16, jeszcze raz obnaża sposób myślenia tych, którzy wbrew radzie apostoła chcą być „panami naszej wiary” (2 Kor. 1:24): Czytamy:
Może się zdarzyć, że któryś starszy nie trzyma się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. Jeśli nie zaniecha takiego postępowania, zda z tego sprawę Jehowie, 'pasterzowi i nadzorcy naszych dusz' (l Piotra 2:25). Ale żadne potknięcia czy błędy starszych nie dają nam podstaw do tego, byśmy przestali być im podporządkowani. Jehowa nie błogosławi nikomu, kto przejawia ducha nieposłuszeństwa i buntu (Liczb 12:1, 2, 9-11). 
„Potknięcie” czy „błąd” starszego polega więc nie na tym, ze nie trzyma się nauk Pisma Świętego, lecz na tym, że „nie trzyma się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego”. Nawet, jeśli te „wskazówki” rozezna jako sprzeczne z Biblią, musi się ich „trzymać”, gdyż w przeciwnym wypadku „wpadnie w rękę Boga żywego” (Hebr. 10:31). Wg wykładni Towarzystwa miłosierny Stwórca nie będzie rozliczał starszych z posłuszeństwa wobec Jego słowa, lecz z „trzymania się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego”. Ale uwaga – gdyby nawet któryś nadzorca tak strasznie „zbłądził”, członkowie zboru nie są upoważnieni do oceny sytuacji. Widząc, że starszy nie trzyma się owych „wskazówek”, bez względu na fakty mają przyznać rację Ciału Kierowniczemu, bo przecież ono nigdy nie błądzi, a kto się z nim nie zgadza, „przejawia ducha nieposłuszeństwa i buntu”! I tak oto to diabelskie koło się kręci. „Człowiek bezprawia”, zasiadający w świątyni Bożej i podający się za Boga” (2 Tes. 2:4) rzeczywiście zaciera ręce. Na szczęście dalsza część 2 Listu Pawła do Tesaloniczan zapowiada w wersecie 8: „A wtedy zostanie objawiony ów czyniciel bezprawia, którego Pan Jezus zgładzi duchem swoich ust (...)”. A wersetach 9-12 Paweł ostrzega „tych, którzy giną, otrzymując zapłatę za to, że nie przyjęli miłości do prawdy, by dostąpić wybawienia. Dlatego też Bóg dopuszcza do oddziaływania na nich błędu, żeby uwierzyli kłamstwu, tak by oni wszyscy zostali osądzeni, ponieważ nie uwierzyli prawdzie, lecz znajdowali upodobanie w nieprawości.”

Gdy ludzie narażeni są na wielkie niebezpieczeństwo ze strony, z której się tego nie spo­dziewają, lub gdy są wprowadzani w błąd przez tych, których uważają za przyjaciół, czy ostrzeżenie ich jest przejawem nieuprzejmości? Być może postanowią nie uwierzyć ostrzeżeniu. Może nawet poczują się nim dotknięci. Lecz czy to zwalnia nas od moralnej odpowiedzialności za udzielenie takiej przestrogi?Strażnica angielska z 15 stycznia 1974 roku
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain