Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fałszywy prorok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fałszywy prorok. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Wieje nudą, wieje - czyli przemówienie nadzorcy strefy


W niedzielę 19. 04. 2015 r. w Polsce został wygłoszony rozpaczliwy wykład nadzorcy strefy pt. „Okazujmy wytrwałość w czasie próby”. Zgodnie z organizacyjną tradycją wykład został oparty na fałszywym założeniu twierdzącym, że owa „godzina próby” trwa od rzekomego początku Królestwa Chrystusowego w 1914 roku, zaś samą „próbą” jest reakcja wszystkich mieszkańców Ziemi na – a jakże – orędzie głoszone przez świadków Jehowy, którzy  - wg marzycielstwa WTS -  objęli nim całą ziemię. Nie chcąc po raz kolejny komentować tych graniczących z obłędem „prawd”, chcę jedynie zwrócić uwagę – dla dobra poszukujących Czytelników – na kolejne, a właściwie już powtarzające się „chwyty” przywódców organizacji, usiłujących coraz bardziej rozpaczliwie, a przy tym coraz bardziej nieudolnie  „tynkować mur, który runie” (Ezechiela 13:11, 12).  Dla tych, którzy są w stanie wytrzymać strażnicowy slang, podaję link do – litości!!! – prawie 3-godzinnego spotkania z „mistrzem ceremonii”:
(Samo przemówienie rozpoczyna się ok. 75 minuty).

Oparte na wyssanej z palca kompilacji 3-go rozdziału Objawienia z 8-mym rozdziałem 1 Księgi Samuela przemówienie zawiera – mało co już może mnie zaskoczyć – niebywałe matactwo w interpretacji Psalmu 144.

Psalm 144:11-15 został omówiony w taki sposób, aby wyglądało na to, że ci, którzy zostali w nim opisani jako mający dostatek materialny, nie byli szczęśliwi, ponieważ ich Bogiem NIE BYŁ Jehowa. Mówca odczytał najpierw wersety od 12 do 15 a, potem drugą część wersetu 15-go („Szczęśliwy lud, którego Bogiem jest Jehowa”), a następnie przeskoczył do wersetu 11, który zamyka POPRZEDNIĄ MYŚL o ludziach niegodziwych, nie mając żadnego związku z wersetami kolejnymi. Mimo to ów werset 11 odniesiono do wersetów 12-15 mówiących po prostu o tym, że błogosławieństwo Boże spoczywało na Jego ludzie i objawiało się właśnie w BOGACTWIE MATERIALNYM! Przecież werset 15 w drugiej części mówi: „Szczęśliwy lud, któremu TAK się powodzi”. TAK – czyli posiada błogosławieństwo Boże w postaci dobrobytu materialnego! Cóż za manipulacja i żonglerka wersetami, aby zohydzić „owieczkom” naturalne pragnienie polepszenia sobie bytu! Ta hiper-manipulacja posłużyła przygotowaniu kolejnych „mądrości” WTS w omawianym wykładzie, zniechęcającym kolejno do: emigracji zarobkowej, zdobycia wyższego wykształcenia oraz bezpiecznej (sic!), dobrze płatnej pracy. Rzeczy te zostały porównane do „nicości”, a ci którzy się nimi zajmują są pozbawieni wiary i czujności oraz nie ufają Jehowie! Szczególna uwagę mówca poświęcił krytyce wyższego wykształcenia, które może doprowadzić do poddania się pod wpływ tzw. „świeckiej filozofii” i do utraty wiary.  Te „złote myśli” pojawiają  się od ok. 136  minuty filmu. 
Trudno doprawdy – i chyba nie ma to sensu – omówić wszystkie manipulacje tej 3-godzinnej, niebywałej nudy. Oczywiście nie zabrakło  - w tzw. sprawozdaniu z działalności – informacji (czytaj: wezwania do zapłaty) o konieczności budowy ponad 200 nowych sal, itp. Itd. Rzęsiste brawa w trakcie oraz na koniec zgromadzenia poświadczają, że nadal WTS-owi nie brakuje fanów. Do czasu…

wtorek, 6 stycznia 2015

Porzućcie złudzenia! Wystarczą dwa wersety...

Dla tych, którzy ciągle się łudzą, że Świadkowie Jehowy to „organizacja Boża”, zarządzana przez „Ciało Kierownicze” mające rzekomo swój pierwowzór w Biblii – polecam dwa wersety z 2 Listu apostoła Pawła do Koryntian, z rozdziału 4 (NW)


Werset 2:                                                             

Ale wyrzekliśmy się rzeczy skrytych, których należy się wstydzić, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy słowa Bożego, lecz Przez ujawnienie prawdy polecamy siebie przed obliczem Boga sumieniu każdego człowieka.
                                                                       

Werset 5:                                                     

Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa.


Wystarczą dwa podane wyżej wersety, aby każdy myślący człowiek bez trudu mógł dostrzec, jak bardzo ich wymowa demaskuje – w sposób jednoznaczny – prawdziwe oblicze Towarzystwa Strażnica i jego przywódców. Jak ma się np. tuszowanie zjawiska pedofilii (zob. tutaj i tutaj) do faktu, iż wg słów apostoła chrześcijanie (a zwłaszcza duchowi pasterze) powinni świecić przykładem w „wyrzekaniu się rzeczy skrytych, których należy się wstydzić”? A czy potajemne stowarzyszenie organizacji z ONZ w latach 1992-2001 i wmanewrowanie milionów nieświadomych niczego głosicieli w propagandę tej (wg organizacyjnej doktryny) „bestii idącej na zagładę” (Obj. 17:8) nie stoi jednoznacznie w rażącej sprzeczności z owym zaleceniem apostoła? Czyż nie świadczy o „przebiegłym postępowaniu” przywódców organizacji (zob. np. tutaj i tutaj)?

W przeciwieństwie do WTS-u apostoł Paweł wręcz zachęca czytelników swego listu, aby kierowali się rozeznaniem i sumieniem („przez ujawnienie prawdy polecamy siebie (...) sumieniu każdego człowieka”), na ich podstawie dokonując osobistego osądu co do roli i duchowej tożsamości przewodzących, osądu, do którego prawa całkowicie odmawiają im współcześni zawiadowcy rzekomej „organizacji Bożej”, pisząc np.
                                                                      

Wszyscy członkowie zboru uważają za swój święty obowiązek trzymać się wskazówek wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. „Drugie owce” poczytują sobie za prawdziwy zaszczyt wspieranie klasy niewolnika w troszczeniu się o sprawy Pana.(Strażnica z 1. 04. 2007)

Głos Jehowy dobiega do nas również za pośrednictwem Jezusa, który kieruje zborem przez „niewolnika wiernego i roztropnego” (Mat. 24:45). Otrzymywane w ten sposób rady i wskazówki powinniśmy traktować poważnie, ponieważ to, czy będziemy żyć wiecznie, zależy od naszego posłuszeństwa (Hebr. 5:9).(Strażnica z 15. 08. 2014)


Miłowanie tego, co miłuje Jehowa, i nienawidzenie tego, czego On nienawidzi, jak również ciągłe zabieganie o Jego kierownictwo i czynienie tego, co Mu się podoba, w praktyce oznacza posłuszeństwo wobec organizacji oraz tych, którymi Bóg posługuje się do realizacji swego zamierzenia względem ziemi.(Strażnica z 15. 11. 2014)


Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, wg ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymujemy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne czy też nie.(Strażnica z 15. 11. 2014)


Przytoczmy w tym miejscu po raz wtóry 2 List do Koryntian 4:5 (NW):                                     

Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa.


Czyż ci, którzy wymagają ślepego posłuszeństwa względem swoich, nawet nierozsądnych (!) poleceń i uważają, że współpraca z nimi to „zaszczyt”, nie stoją w rażącej sprzeczności z zaleceniem biblijnym aby „nie głosić samych siebie”? Wmawianie „potulnym”, że mają do czynienia z „organizacją Bożą”, mimo iż jak na dłoni widać „przebiegłe postępowanie” przywódców, „skrywanie rzeczy wstydliwych” i „fałszowanie Słowa Bożego” jest – niestety – bluźnierstwem, z którego ci zawiadowcy prędzej czy później będą musieli zdać rachunek Temu, który „wszystko wie” (1 Samuela 2:3, BW) i który „nie ma względu na osobę” (Dz. Ap. 10:34, BW)!

niedziela, 21 września 2014

Zakwaszanie... mózgu

W Strażnicy z 15. 12. 2104 roku powtórzono najnowszą „wykładnię” przypowieści Jezusa zawartych w 13 rozdziale Ewangelii wg Mateusza, w tym o zakwasie i gorczycy. Po raz pierwszy przedstawiono ją w Strażnicy z 15. 07. 2008 r. w artykule pt. „Nie wiesz, w którym miejscu to się uda”. Napisano tam m.in.:
„Od chwili ustanowienia w niebie Królestwa Bożego, czyli od roku 1914, skala rozrostu „drzewa” gorczycy przeszła najśmielsze oczekiwania. Na ludzie Bożym dosłownie spełnia się zapowiedź z proroctwa Izajasza: „Malutki stanie się tysiącem, a niewielki — potężnym narodem” (Izaj. 60:22). Mała grupa pomazańców zajęta na początku XX wieku dziełem Królestwa nie miała pojęcia, że w roku 2008 działalność ta będzie prowadzona przez jakieś siedem milionów Świadków w przeszło 230 krajach. To zadziwiający wzrost, podobny do wspomnianego przez Jezusa wzrostu ziarnka gorczycy!
Jezus nadmienił, że w cieniu tego Królestwa znajdą siedlisko ptaki nieba. Owe ptaki nie wyobrażają tu wrogów Królestwa usiłujących wydziobać dobre nasiona — o czym Jezus mówił w przykładzie o siewcy rzucającym ziarno na różne rodzaje gleby (Marka 4:4). W omawianym teraz przykładzie ptaki symbolizują szczerych ludzi znajdujących ochronę w zborze chrześcijańskim. Już dzisiaj takie osoby doznają ochrony przed zgubnymi nałogami i nieczystymi praktykami tego świata (por. Izaj. 32:1, 2). Jehowa także przyrównał Królestwo Mesjańskie do drzewa. O jego gałązce proroczo powiedział: „Przesadzę ją na wysoką górę izraelską i wyda konary, i zrodzi owoce, i stanie się majestatycznym cedrem. I będą pod nim przebywać wszystkie ptaki o wszelakim skrzydle; będą przebywać w cieniu jego listowia” (Ezech. 17:23).
Po pierwsze, Jehowa co prawda zabronił używania zakwasu w czasie Paschy, ale przy innych okazjach akceptował przygotowane na nim ofiary. Dotyczy to dziękczynnych ofiar współuczestnictwa, składanych dobrowolnie z wdzięczności za liczne błogosławieństwa. Ten posiłek ofiarny był źródłem wielkiej radości (Kapł. 7:11-15).
12 Po drugie, w Piśmie Świętym ten sam symbol może w jednym kontekście wyobrażać coś negatywnego, a w innym pozytywnego. Na przykład w Liście 1 Piotra 5:8 Szatana przyrównano do lwa, podkreślając, jak jest niebezpieczny i drapieżny. Natomiast w Objawieniu 5:5 „Lew, który jest z plemienia Judy” symbolizuje Jezusa — ze względu na jego odwagę w zabieganiu o sprawiedliwość.
13 Po trzecie, Jezus nie powiedział, że od zakwasu cała mąka się zepsuła. Po prostu nawiązał do normalnego sposobu wyrabiania chleba. Gospodyni celowo dodała zakwasu i przyniosło to pożądany skutek. Zakwas został ukryty w mące. A zatem proces zakwaszania ciasta był niewidoczny dla oczu gospodyni. Przypomina to przykład o człowieku, który siał nasiona, a w nocy spał. Jezus powiedział: „Nasienie zaś kiełkuje i wyrasta wysoko, ale właściwie jak, tego on [ów człowiek] nie wie” (Marka 4:27). Jakże prosty to sposób zilustrowania rozwoju duchowego! Początkowo możemy nie dostrzegać tego wzrostu, ale z czasem staje się on oczywisty.
14 Wspomniany wzrost nie tylko jest niewidoczny dla ludzi, ale też ma zasięg ogólnoziemski. Również tę sprawę uwypukla omawiany przykład. Otóż zakwas w końcu zakwasza całe ciasto, „trzy duże miary mąki” (Łuk. 13:21). Podobnie jak zakwas, dzieło głoszenia o Królestwie powoduje wzrost liczebny uczniów Jezusa. Zasięg tej działalności jest tak ogromny, że obecnie dobra nowina dociera „aż do najodleglejszego miejsca na ziemi” (Dzieje 1:8; Mat. 24:14)”.
Podsumujmy: wg obecnej „wykładni” WTS, którą jej autorzy nazwą zapewne „uściśleniem” i „nowym światłem” — zaś w rzeczywistości jest kompletną zmianą obowiązującego Świadków przez ponad 100 lat poglądu (o czym mowa w dalszej części niniejszego materiału) — wzrost gorczycy oznacza liczebny rozwój organizacji WTS (dawniej – rozrost „nominalnego chrześcijaństwa”, fałszywego królestwa Bożego!), „ptaki” gnieżdżące się w gałęziach owej przerośniętej gorczycy to „szczerzy ludzie” (dawniej – agenci Szatana!), zaś kwas — o którym przez całe dziesiątki lat zapewniano czytelników Strażnicy, że oznacza tylko i wyłącznie czynnik negatywny, grzech — stał się nagle symbolem rozwoju duchowego i dzieła głoszenia! Nadto na skutek typowego dla pisarzy skojarzenia nie mających ze sobą nic wspólnego wersetów biblijnych dokonali oni biologicznego cudu – otóż skromna początkowo gorczyca z przypowieści Mistrza stała się potężnym cedrem z Księgi Ezechiela!                                                                               

Bieżąca Strażnica z 15 grudnia 2014 roku powtarza te „mądrości”, „uściślając” je o kolejne, np.:
„Cała ta masa” mąki wyobraża wszystkie narody, a proces zakwaszania symbolizuje rozprzestrzenianie się orędzia o Królestwie w wyniku dzieła ewangelizacji.”
„Jezus porównał głoszenie orędzia o Królestwie wszystkim ludziom do zapuszczania w morze wielkiego niewodu. Podobnie jak sieć zagarnia dużo ryb „wszelkiego rodzaju”, tak głoszenie przyciąga najróżniejszych ludzi (Izaj. 60:5).”
„To symboliczne rozdzielanie ryb nie odnosi się do ostatecznego osądzenia podczas wielkiego ucisku. Wskazuje raczej, co się miało dziać w dniach ostatnich niegodziwego systemu rzeczy. Jezus dał do zrozumienia, że nie wszyscy przyciągnięci do prawdy opowiedzą się po stronie Jehowy.”
Dla unaocznienia, jak głęboko Strażnica brnie w błąd, zacytujmy Ewangelie wg Mateusza 13:33 oraz 47-50 (NW):

Opowiedział im inny przykład: "Królestwo niebios podobne jest do zakwasu, który niewiasta wzięła i schowała w trzech dużych miarach mąki, aż cała ta masa się zakwasiła". 
Ponadto królestwo niebios jest podobne do niewodu zapuszczonego w morze i zagarniającego ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełnił, wyciągnęli go na brzeg i usiadłszy, zebrali wyborne do naczyń, ale nieodpowiednie wyrzucili. tak właśnie będzie podczas zakończenia systemu rzeczy: aniołowie wyjdą i oddzielą niegodziwych od prawych, i wrzucą ich do ognistego pieca. Tam będą płakać i zgrzytać zębami.
Zarówno z powyżej cytowanej przypowieści o „niewodzie”, jak i poprzedzającej ją o „pszenicy i chwastach”, wynika (wbrew twierdzeniu Strażnicy), że chodzi o ostateczne osądzenie, ponieważ w każdym z tych przypadków dokonują go aniołowie. Osądzenie jest nieodwracalne – nigdzie nie znajdziemy sugestii, że „pszenica” może stać się „chwastem” (lub odwrotnie) lub „dobre ryby” przepoczwarzą się w „złe”, aby później niektóre z nich ponownie stały się „dobrymi”, choć taką rzekomą możliwość podaje paragraf 12-ty artykułu do studium pt. „Czy ‘pojmujesz znaczenie’?”. Mało tego; jeżeli, jak twierdzi Strażnica,cała ta masa” mąki wyobraża wszystkie narody, a proces zakwaszania symbolizuje rozprzestrzenianie się orędzia o Królestwie w wyniku dzieła ewangelizacji, musiałoby to oznaczać przyjęcie Ewangelii przez wszystkie narody i tym samym brak potrzeby negatywnego osądu Bożego! Czy to logiczne i – co ważniejsze – czy jest zgodne ze słowami Jezusa?
To nie pierwszy przykład przeinaczania słów Mistrza (zob. Pszenica i chwasty). Strażnica dokonała po raz kolejny zmiany sensu Jezusowej przypowieści, ponieważ tradycyjne i bardziej logiczne zrozumienie (zob. poniżej omówienie artykułu z 1976 roku) zgodne ze słowami Pana Jezusa „wszystko się zakwasiło”, prowadzi nieuchronnie do wniosku, że skoro wszystko, to i religia Świadków Jehowy, a taki wniosek jest absolutnie nie po myśli zawiadowców organizacji. Toteż ich obłędne myślenie każe im zmieniać sens i czas wypełnienia przypowieści Mistrza, nadto czyniąc z symbolu grzechu, jakim jest kwas w Piśnie Świętym, czynnik pozytywny! To typowy przykład „halsowania” strażnicowych „iluminatów”, jako że owo „nowe światło” z 2008 roku, powtórzone w tegorocznej grudniowej Strażnicy, jest powrotem do twierdzeń niejakiego J.H. Patona z 1881 roku, o czym mowa w Strażnicy nr 15 z 1976 roku!
A oto jej obszerne fragmenty (pogr. moje):
Fermentacja trwa teraz w chrześcijaństwie od szesnastu stuleci. Któż może zaprzeczyć, że nie jest ono dziś kompletnie zakwaszone zgubnym wpływem doktryn babilońskich, zeświecczeniem oraz Nemrodowym urąganiem wszechświatowemu zwierzchnictwu Jehowy Boga? Zepsucie ogromnych mas fałszywych „synów królestwa” w chrześcijaństwie sprawiło, iż ziemskie rzekome „królestwo Boże” stało się wybornym miejscem schronienia dla agentów Szatana Diabła, gdzie mogą się gnieździć, jak ‛ptaki z powietrza’ na gałęziach wybujałej gorczycy. — Mat. 13:31, 32.
Zagnieżdżenie się w licznych odgałęzieniach chrześcijaństwa symbolicznego ptactwa powietrznego nie przyniosło pod względem duchowym korzyści. Podobnie byłoby w wypadku drzewa, które by wyrosło z ziarnka gorczycy zasadzonego przez rolnika w ogrodzie lub na polu. Ptaki buszujące wśród jego gałęzi zapewne wyjadłyby nasiona, jak ptaki z przypowieści Jezusa o czterech różnych typach gleby wydziobywały ziarna, które z ręki siewcy padły wzdłuż drogi (Mat. 13:4). Z przypowieści Jezusa nie wynika, aby omawiane drzewo przyniosło pożytek człowiekowi. Nie podano na przykład, że kiedy urosło, przyszedł ten, który je zasadził, przepędził ptaki i zebrał wiele ziarna gorczycy, służącego — jak wiadomo — do wyrobu świetnych przypraw o szerokim zastosowaniu. A przecież dany rolnik z pewnością nie zasiał w ogrodzie ziarnka gorczycy tylko po to, żeby ‛ptaki powietrzne’ miały gdzie zamieszkać.
Kiedy się weźmie pod uwagę te wszystkie okoliczności, bez trudu widać, że symbolicznym „drzewem” z ziarnka gorczycy jest dziś podrobione „Królestwo Niebios”, a mianowicie chrześcijaństwo, którego kler rządzi z pańska laikami. Wyrośnięte „drzewo” gorczyczne nie mogłoby logicznie wyobrażać znajdującego się jeszcze na ziemi ostatka popieczętowanych duchowych Izraelitów, ponieważ stanowią oni jedynie ułamek pełnej liczby 144 000 dziedziców Królestwa. Zresztą od przeszło 27 lat liczebność ostatka maleje. Na uroczystości Pamiątki w roku 1975 zebrało się jedynie 10 454 jego członków.
W wydaniu (angielskim) Strażnicy Syjońskiej z kwietnia 1881 roku ukazał się na stronie 5 artykuł nadesłany przez J.H. Patona, poruszający kwestię przypowieści o zaczynie. W trakcie wywodów nadmieniono tam między innymi:
Wydaje się, że to świetnie się rozwijające dzieło i wspaniałe jego wyniki Zbawiciel zilustrował w przypowieści, w której porównał Królestwo niebieskie z kwasem, jaki wziąwszy niewiasta włożyła w trzy miary mąki, po czym wszystko się zakwasiło. Mat. 13:33. Przeciw takiemu zastosowaniu owej przypowieści bywa wysuwany nader trafny i — dodajmy — dość mocny zarzut oparty na fakcie, że zarówno zakwas dodawany do ciasta, jak i kwas nauki, są w Biblii traktowane jako elementy nieczyste, przyczyniające się do zepsucia. Czyżby Zbawiciel przedstawił Królestwo niebieskie przez czynnik bądź proces rozkładu? Uważamy, że Zbawiciel uwypuklił w tym unaocznieniu tylko jedną z cech zaczynu, a mianowicie jego siłę przenikania. Nie przestaje działać, dopóki nie spełni swego zadania, i tak samo Królestwo Boże nie zaniecha starań, aż zdjęte będzie przekleństwo.
10 Natomiast w Strażnicy Syjońskiej z 15 maja roku 1900, na stronie 154 (wyd. ang.), przedstawiono już inny pogląd. Pod nagłówkiem „Przypowieść o kwasie” powiedziano tam: „W całym Piśmie kwas wyobraża zepsucie; we wszystkich pozostałych wypadkach przedstawia on w użyciu biblijnym coś złego, nieczystego, kalającego. (...) Nie wydaje się rozsądne, żeby nasz Pan, jak powszechnie zakładają chrześcijanie, użył tutaj słowa „kwas” w dodatnim znaczeniu, aby wskazać na pewną łaskę ducha świętego. We wszystkich jego naukach przecież dostrzegamy konsekwencję, toteż możemy być pewni, że nie użyłby kwasu jako symbolu sprawiedliwości, tak samo jak nie potraktowałby trądu jako symbolu świętości”.
11 Analogiczny tok rozumowania przedstawiono w Strażnicy (ang.) z 15 czerwca 1910 roku, na stronie 205. W artykule zatytułowanym: „Kwas ukryty w mące” czytamy: „Przypowieść o ‛kwasie’ (w. 33) ilustruje proces, w którym zgodnie z przepowiednią kościół miał zejść na złą drogę. Podobnie jak niewiasta bierze do pieczenia porcję mąki i dodaje zaczynu (lub drożdży), po czym całe ciasto fermentuje, tak miało się stać i z kościołem Chrystusowym; pokarm dla całej czeladzi miał sfermentować, czyli się zepsuć. Każdy kęs miał być mniej lub bardziej skażony kwasem fałszywych doktryn, które miały przeniknąć całą masę. Toteż dzisiaj prawie każda nauka Jezusa i jego apostołów jest mniej lub więcej wypaczona, przekręcona przez błędy mrocznego średniowiecza”. — Zobacz ponadto Strażnicę z 15 czerwca 1912 roku, strony 198 i 199 pod nagłówkiem „Przypowieść o zaczynie”.
14 Jakże można by słusznie twierdzić, że Biblia w dwojaki sposób posługuje się symbolem zaczynu, skoro na uroczystości Paschy i podczas następnych siedmiu dni dopuszczano picie wina, podczas gdy surowo zakazane było spożywanie chleba upieczonego na zakwasie, nawet pod karą śmierci? (Kapł. 23:5-13; Łuk. 22:7-20). Czy więc Biblia podobnie traktuje wszystkie rodzaje fermentacji oraz ich zdolność przenikania? Czy uwzględnia tylko ten jeden czynnik, mianowicie przenikliwość fermentacji, bez względu na to, co ją wywołało? Odpowiedź Pisma Świętego jest stanowcza: Nie! W przeciwnym razie nie napotkalibyśmy pozornej sprzeczności podczas obchodów Paschy i następującego po niej siedmiodniowego święta przaśników, czyli niekwaszonego chleba.
15 Jak się więc okazuje, siła przenikania fermentacji nie jest sama w sobie czynnikiem decydującym, który by pozwalał raz symbolizować dobry skutek, a kiedy indziej zły. Zasadnicze znaczenie ma raczej składnik, który się dodaje, aby wywołać fermentację. W Piśmie Świętym fermentacja (jako proces) nie bywa wyodrębniana od czynnika, który ją powoduje. W następstwie tego naturalnej fermentacji zachodzącej przy wyrobie wina nie uważa się za równorzędną tej, która zostaje wywołana w cieście przez dodanie drożdży lub zaczynu. Zatem kto by się powoływał na fermentujące młode wino w nowych bukłakach, żeby wykazać, iż kwas stosowany przy wypieku chleba może symbolizować coś dobrego i sprawiedliwego, tego argumentacja byłaby chybiona. Jego rozumowanie nie ma podstaw biblijnych. Z tego też powodu upada wywód J.H. Patona, ogłoszony w Strażnicy Syjońskiej z kwietnia 1881 roku. Natchnione Pismo Święte wręcz zobowiązuje nas do innego potraktowania symbolicznego znaczenia zaczynu, czyli zakwaszonego ciasta. Tym samym przypowieść o zaczynie nie unaocznia niczego pozytywnego, lecz przeciwnie, proces negatywny.

Drogi Czytelniku! Czy po tym wszystkim nie masz przypadkiem „waty z mózgu”?

środa, 25 czerwca 2014

Przyganiał kocioł garnkowi cz. 2

Przeznaczona dla 'am haarec' Strażnica z 1 maja 2014 roku w artykule pt. „Sukcesy w cieniu porażek” dywaguje na temat nieudanych prób przewidywania przyszłości, pisząc m.in.

PRZYWÓDCY RELIGIJNI nieraz przepowiadają tragiczne wydarzenia o zasięgu światowym, żeby ostrzec ludzkość oraz zyskać zwolenników. Jeden z katastroficznych proroków, Harold Camping, wraz ze swoimi uczniami rozgłaszał, że w 2011 roku nastąpi zagłada ziemi. Rzecz jasna, nic takiego się nie wydarzyło.
JASNOWIDZE uważają, że mają szczególną zdolność odgadywania przyszłości. Edgar Cayce oraz Jeane Dixon dokładnie przewidzieli pewne wydarzenia, które rozegrały się w XX wieku. Jednak wiele ich zapowiedzi się nie spełniło. Na przykład Dixon przepowiedziała na rok 1958 wybuch III wojny światowej, a Cayce twierdził, że w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku Nowy Jork zapadnie się w ocean.

Zachwycona trafnością podanych przez siebie przykładów Strażnica konkluduje:

Czy istnieje jakiś niezawodny sposób na poznanie przyszłości? Warto się nad tym zastanowić. Gdybyś mógł przewidzieć nadchodzące wydarzenia, twoje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

Kolejne fragmenty artykułu przywołują spełnione proroctwa biblijne na dowód kontrastu pomiędzy 100-procentową trafnością Bożych przepowiedni, a często chybionym efektem ludzkich przewidywań. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie historia WTS-u. Przytoczmy zaledwie kilka przykładów:

Pierwszy (a właściwie drugi) prezes WTS, Ch. T. Russell, zapowiadał m.in.

Że wybawienie świętych musi nastąpić jakiś czas przed rokiem 1914 jest całkiem widoczną rzeczą, (...). Nie poinformowano nas w jak długim przeciągu czasu przed rokiem 1914 będą wywyższonymi ostatni żywi członkowie Ciała Chrystusowego". (Tom 3 „Wykładów”, s. 228 (wyd. ang. z 1913 r.)

Po fiasku powyżej cytowanego „proroctwa” sukcesor Russell'a, niejaki sędzia Rutherford napisał w kolejnej edycji tegoż „dzieła”:

Że wybawienie świętych musi nastąpić jakiś czas po roku 1914 jest całkiem widoczną rzeczą, (...). Nie poinformowano nas w jak długim przeciągu czasu po roku 1914 będą wywyższonymi ostatni żywi członkowie Ciała Chrystusowego". (Tom 3 „Wykładów”, s. 228, wyd. ang. z 1923 r.; wyd. pol. z 1923 r., s. 250)

Tenże sam (nazywany przez niektórych zdrobniale Ruti) drugi (a właściwie trzeci) prezes WTS, dał popis niespełnionych przepowiedni. Kiedy ogłosił zmartwychwstanie starożytnych patriarchów na 1925 rok i – można by powtórzyć za artykułem z omawianej Strażnicy – 'Rzecz jasna, nic takiego się nie wydarzyło' – skutecznie dołączył do niechlubnego pochodu fałszywych proroków, przywoływanych przez Strażnicę. Swą niechlubną rolę przypieczętował napisaniem i wydaniem w 1941 roku książki „Dzieci”, w której zachęcał młodzież do celibatu i powstrzymywania się od zawierania związków małżeńskich ze względu na bardzo bliski Armagedon (kilka miesięcy!).
Dodajmy, że „proroctwo” sędziego na rok 1925 okraszane było w literaturze np. następującymi zapewnieniami:

Nie będzie żadnej pomyłki ... Abraham obejmie w posiadanie swoje obiecane dziedzictwo w 1925 roku. (Strażnica 1917, 15 października, s. 6157, wyd. ang.)
Ta chronologia nie jest ludzka lecz Boża... boskiego pochodzenia ... absolutnie, zdecydowanie poprawna (Strażnica 1922, 15 lipca, s. 217, wyd. ang.)

Następcy owych „jasnowidzów” spod znaku WTS nie byli lepsi. Szczególnie na polu proroczej płodności zasłużył się czwarty (a właściwie piąty) prezes WTS, Fred Franz. To jego autorstwa jest cała, odbijająca się do dziś czkawką, histeria roku 1975, w którym to roku, według wszelkiego WTS-owego prawdopodobieństwa, miała nastapić wojna Armagedonu. Strażnica z 1968 roku, nr 16, s. 5, wydanie polskie, z właściwą sobie pewnością donosiła:

W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych (...) Jakże trudne, lecz zarazem wspaniałe dni są bezpośrednio przed nami!"

Po roku 1975, a raczej 1976, kiedy to nastąpił „odpływ” fanów WTS, zawiedzionych niespełnionymi przepowiedniami (na których w dodatku zrzucono całą winę za niespełnienie się rozbudzonych przez Strażnicę oczekiwań), zaczęto zachowywać nieco większą ostrożność. Jednak piszący nadal nie zrezygnowali z „mówienia w imieniu Jehowy”, kompromitując się raz za razem. Np. w Strażnicy z 1989 roku, nr 4 z 15.02., na str. 11 napisano:

Apostoł Paweł odegrał dominującą rolę w chrześcijańskiej działalności misjonarskiej. Położył też podwaliny pod dzieło, które miało być zakończone teraz, w XX wieku.

W późniejszym reprincie wydania angielskiego oraz w wersji elektronicznej – Watchtower Library 2008 – zmieniono powyżej cytowany fragment na: …dzieło, które miało być zakończone za naszych dni.

Warto jeszcze wspomnieć, że od nr 8 z 1988 r. do nr 10 z 1995 r. stopka redakcyjna wydawanego przez WTS czasopisma Przebudźcie się podawała m.in.:
Co najważniejsze, czasopismo to umacnia zaufanie do obietnicy danej przez Stwórcę, że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914, nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo.
Na co liczą pisarze najnowszej Strażnicy? Czy na zbiorową amnezję Świadków? A może na brak wiedzy młodych neofitów oraz „ludzi ze świata”? Przecież w dobie potęgi Internetu nie da się ukryć kompromitujących faktów, świadczących niezbicie o tym, że mimo całej szczerości wielu szeregowych współwyznawców, WTS bezsprzecznie kwalifikuje się do roli fałszywego proroka.

Gdy czyta się strażnicowe „wypominki” pod adresem przepowiadaczy przyszłości i jasnowidzów podobne do tych cytowanych na wstępie, przychodzą na myśl słowa Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 7:1–5 (NW):
 Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni; bo jakim sądem osądzacie, takim będziecie osądzeni, i jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzą. Czemu więc patrzysz na słomkę w oku twego brata, a nie bierzesz pod uwagę belki we własnym oku? Albo jak możesz powiedzieć do swego brata: 'Pozwól mi wyjąć słomkę z twego oka', gdy oto w twoim własnym oku jest belka? Obłudniku! najpierw wyjmij belkę z własnego oka, a wtedy będziesz wyraźnie widział, jak wyjąć słomkę z oka swego brata.
 Zob. też:

GDYBY...

Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem

Gdyby to  była religia  prawdziwa , to by nie uczyła nieprawdy .

Gdyby to była prawda, to nauki byłyby niezmienne i aktualne.

Gdyby „nowe światło' pochodziło od Boga, to nie kłóciłoby się ze „starym światłem'.

Gdyby stroniono od armii, to nie byłoby „lewych" zaświadczeń w Meksyku o odbyciu szkolenia wojskowego.

Gdyby zachowywano neutralność, to nie byłoby fuzji z ONZ jako NGO (1992-2001).

Gdyby CK było „kanałem łączności" z Bogiem, to by nie kłamało.

Gdyby w CK  byli naprawdę pokorni chrześcijanie, to przeprosiliby za swoje błędy.

Gdyby  zachowywano elementarną uczciwość, to sale Królestwa byłyby własnością tych, którzy ją budowali i tych, którzy tę budowę finansowali, a nawet, jeśli brali kredyt od CK, to po jego spłaceniu  CK nie powinno już rościć do Sal żadnych pretensji.

Gdyby dbano o czystość zboru, to usuwano by faktycznych przestępców Prawa Bożego, a nie myślące, czyste duchowo i moralnie osoby.

Gdyby nie bano się prawdy, to nie tworzono by ideologii zakazującej korzystania z innych źródeł informacji poza strażnicowymi.

Gdyby szanowano wolność chrześcijańską, to nie tropiono by braci za kontakty z ww. myślącymi jednostkami.

Gdyby tu była miłość, to nie zakazywano by kontaktów z członkami własnej rodziny, NAWET W 
PRZYPADKU FAKTYCZNYCH GRZESZNIKÓW.

Gdyby, gdyby, gdyby...

Namaszczenie

Namaszczenie

Zbliża się kolejna rocznica śmierci naszego Pana i znów rozgorzeją dyskusje pt. "spożywać - nie spożywać". Może poniższe wywody będą w jakiś sposób pomocne...

Czytając w literaturze WTS (czasami jeszcze mi się to zdarza) o osobach „namaszczonych” zacząłem się poważnie zastanawiać, co to właściwie znaczy i do jakiego stopnia „strażnicowa” wykładnia wpływa nadal na pojmowanie przez wiele osób Pisma Świętego, mimo deklarowanej swobody myślenia. Twierdzenie Towarzystwa, że w I wieku n.e. wszyscy „z automatu” mieli „nadzieję niebiańską” implikuje powstawanie trudnych pytań i wątpliwości dotyczących metody działania naszego Boga, np.:
Czy człowiek opisany w 1 Liście do Koryntian, 5 rozdziale, który dopuszczał się takiej ohydy, że jak to ujął apostoł Paweł, taka rzecz „się nie zdarza nawet u pogan”, (choć wprawdzie okazał później skruchę i tenże sam apostoł prosił zbór, aby go przyjął z powrotem – zob. 2 List do Koryntian, rozdział 2), miałby dzierżyć władzę, jako członek 144000 „wykupionych z ziemi” nad prorokami i mężami wiary czasów przedchrześcijańskich, których „świat nie był godzien” (Hebr. 11:38) tylko z tego powodu, że urodził się kilkaset lat później i został chrześcijaninem (choć jak widać, kiepsko mu to wychodziło)? Czy o takim człowieku można powiedzieć, że „nie skalał się z niewiastami” (Apokalipsa 14:4) – cokolwiek werset ten oznacza?   Czy Bóg działa jak automat??? Czyż nie może być raczej tak, jak pisałem tutaj na temat wypowiedzi Jezusa z Mat. 22:14? A jak należy rozumieć wypowiedź z Listu do Hebrajczyków 11:16 (NW) dotyczącą wiernych patriarchów?

Teraz jednak zabiegają o lepsze miejsce, mające związek z niebem. Dlatego Bóg się ich nie wstydzi, gdy jest wzywany jako ich Bóg, bo przygotował dla nich miasto.

Wiem, że Jezus powiedział w Ewangelii wg Jana 3:13 (NW):

Ponadto nikt nie wstąpił do nieba oprócz tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego.

Słowa te jednak zostały wypowiedziane przed czasem zmartwychwstania nie tylko wiernych chrześcijan, ale nawet samego Jezusa. Wcale zatem nie wykluczają „niebiańskiej” nadziei dla starożytnych mężów wiary. Zaś słowa zapisane w Ewangelii wg Mateusza 11:11 (NW) dotyczą roli, jaką Jan Chrzciciel odegrał na ziemi jako człowiek, wcale niekoniecznie przesądzając o jego przyszłości.

Wśród narodzonych z niewiast nie został wzbudzony większy niż Jan Chrzciciel; lecz pomniejszy w królestwiniebios jest większy niż on.

Przy zmartwychwstaniu wszak Jan Chrzciciel nie będzie „zrodzony z niewiast”, tak więc kwestia pozostaje otwarta.

W 1 Liście Jana 2:27 (NW) czytamy:

A w was pozostaje namaszczenie, któreście od niego otrzymali, i nie potrzebujecie, żeby ktoś was nauczał; ale jak namaszczenie od niego uczy was o wszystkim i jest prawdziwe, a nie jest kłamstwem, i jak was nauczyło, pozostawajcie w jedności z nim.

Szczególnie od r. 2007 Strażnica uczy, że w zasadzie „pomazańcy” niczym się nie różnią od „drugich owiec” pod względem zrozumienia, wnikliwości i – uwaga! – nie utrzymują, że na pewno mają większą miarę ducha świętego! (Zob. Strażnicę z 1 maja 2007 str.30,31, Pytanie czytelnikówCzy to logiczne? Po czym więc w takim razie „nie-pomazańcy” mają rozpoznać namaszczenie u swoich braci, którego przejawy faktycznie potwierdzałyby ten stan? Czy jedynym kryterium weryfikacji twierdzeń „pomazańców” ma być mistyczna wiara reszty ich współbraci w coś, czego w żaden sposób nie da się zweryfikować? Czy nie przypomina to wiary w tajemniczą Trójcę lub we wniebowzięcie Marii? Poza tym, skoro już wiemy, że organizacja Świadków Jehowy w żaden sposób nie jest w stanie udowodnić, że jest „organizacją Bożą”, jaki sens ma upatrywanie jedynie w jej szeregach „powołanych” przez Pana? Skoro prawdziwe namaszczenie, jak wynika z cytowanego powyżej wersetu z 1 Listu Jana 2:27 „uczy o wszystkim, co jest prawdziwe, a nie jest kłamstwem”, to jak wytłumaczyć wielokrotne – nie bójmy się tego słowa  – kłamliwe „nauczanie” płynące z Brooklynu od rzekomych „pomazańców” mieniących się być obecnie „niewolnikiem wiernym i roztropnym”, składającym się podobno z samych „pomazańców”? A co z niesłusznie wykluczonymi „pomazańcami” takimi, jak Raymond Franz czy Robert King ? Przecież może się okazać, że rzeczywistość wszystkich zaskoczy, jak to zasugerowałem tutaj... Nie dzielmy więc chrześcijan na „namaszczonych” tzw. „pomazańców” i całą resztę, bo jak widać na obecnym etapie kryteriów takiego podziału jasno nie widać, chyba że miałyby nimi być jedynie emocje i odczucia. Ale chyba na nich nie chcemy budować swojej wiary...
Warto przy rozważaniu niniejszego tematu skorzystać z materiału zamieszczonego tutaj, a to z tej przyczyny, że jak z niego wynika, nikt dziś nie ma prawa zwać się pomazańcem, ponieważ jeśli to czyni, naraża się na uzasadniony zarzut bycia antychrystem. Pomazaniec to po prostu Chrystus…
A przecież Jezus ostrzegał przed fałszywymi chrystusami (Mateusza 24:5). Z tego też zapewne powodu pierwsi chrześcijanie nigdy nie mówili o sobie jako o „pomazańcach”, ponieważ byłoby to odebrane jako bluźnierstwo. Czy dziś, tylko z tego powodu, że mija 2000 lat, miałoby być inaczej?                                                                                                                   





czwartek, 19 czerwca 2014

Obrona roku 607 p.n.e. - wyrywanie wypowiedzi naukowców z kontekstu

Pomimo podjęcia w Strażnicy z października i listopada 2011 roku niezdarnych prób obrony „chronologii 607”, bazujących skądinąd na cytatach z Furulego (ciekawe, czy ofiarował WTS swoje książki, czy też wykorzystują je bez jego zgody?!) w dalszym ciągu chłopcy z Brooklynu/Walkill czują się niepewnie w kłamstwie. Oto w Przebudźcie się! z czerwca 2012 cytują, wyrywając z kontekstu, wypowiedź światowej sławy naukowca izraelskiego, profesora Ephraima Sterna (artykuł pt. „Wyjdźcie z Babilonu!, przypis „Co mówi historia?”):

Czy zgodnie z biblijnym proroctwem Izraelici rzeczywiście przebywali w Babilonie 70 lat? Oto wypowiedź Ephraima Sterna, jednego z czołowych archeologów izraelskich: „W latach 604-538 p.n.e. brak jakichkolwiek śladów osadnictwa. Przez cały ten okres ani jedno miasto zniszczone przez Babilończyków nie zostało ponownie zasiedlone”. Ów przedział czasowy, w którym brakuje dowodów osadnictwa albo ponownego zasiedlenia podbitego obszaru, odpowiada mniej więcej okresowi wygnania Izraelitów latach 607- -537 p.n.e. (2 Kronik 36:20, 21).

Całość artykułu, z którego wyjęto powyższy cytat, znajduje się pod adresem 
http://cojs.org/cojswiki/The_Babylonian_Gap,_Ephraim_Stern,_BAR_26:06,_Nov/Dec_2000.

(Artykuł nie zawsze się wyświetla, ale całość manipulacji omówiono szczegółowo w języku angielskim na stronie
 http://www.jwstudies.com/The_June_2012_Awake_Citation_of_Ephraim_Stern.pdf

Zwróćmy uwagę, że Stern nie mówi ani słowa o ostatecznym spustoszeniu ziemi izraelskiej (które trwało 50 lat), a jedynie o tym, że nie było ponownego zasiedlania ani osadnictwa w miastach, które były zdobywane krok po kroku.  Cóż w tym dziwnego? Kto miałby ponownie zasiedlać zgliszcza?
Ponadto, jak przyznaje anonimowy pisarz artykułu w Przebudźcie się!, okres wymieniony przez naukowca to mniej więcej ten przedział czasu, który tak hołubi Strażnica

Sęk w tym, że kilka akapitów wyżej, w tym samym artykule Efraima Sterna, możemy przeczytać:

Okrutne zniszczenie Jerozolimy przez Babilończyków zostało dobrze udokumentowane zarówno w Biblii (w księgach Jeremiasza i Lamentacji) , jak i  zapisach archeologicznych. Kiedy Nabuchodonozor po raz pierwszy doprowadził do  oblężenia miasta w 597 roku p.n.e., szybko skapitulowało, co pozwoliło uniknąć ogólnego zniszczenia. Ale w odpowiedzi na bunt Sedecjasza, króla Judy, Nabuchodonozor wysłał armię, która po 18-miesięcznym oblężeniu zdobyła i zniszczyła miasto w 586 p.n.e. Dowody tego zniszczenia są szeroko potwierdzone w wykopaliskach archeologicznych Jerozolimy.

Czy Ephraim Stern dołączy do grupy oburzonych naukowców (filmy na ten temat krążą po Internecie), których wypowiedzi wyrwane z kontekstu mają „poświadczać” kłamliwą, bezzasadną biblijnie i historycznie „chronologię” WTS, służącą utrzymaniu statusu rzekomego „kanału łączności” i apriorycznego „wiernego niewolnika”?
Jeśli powiążemy takie metody „dowodzenia”  z „nowym światłem” na temat posągu z 2 rozdziału Księgi Daniela, opublikowanym w Strażnicy z 15. 06. 2012 roku, pozostanie już tylko zacytować słowa Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 6:22, 23 (NW):

Lampą ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest prostolinijne, całe twoje ciało będzie jasne, ale jeśli twoje oko jest niegodziwe, całe twoje ciało będzie ciemne. Jeżeli światło, które jest w tobie, w rzeczywistości jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!                                                                                            

"To ostatnie oszustwo będzie gorsze niż pierwsze"

To ostatnie oszustwo będzie gorsze niż pierwsze”

Powyższe słowa, zapisane w Ewangelii wg Mateusza 27:64, skierowali do Piłata naczelni kapłani i faryzeusze. Zapewne nie mieli pojęcia, w jaki sposób słowa te będą aktualne 2000 lat później. Różnica polega na tym, że o ile w wypadku Jezusa zarzut oszustwa był bluźnierstwem, o tyle Strażnica od lat rzeczywiście wprowadza szczerych czytelników w błąd. Druga zaś różnica to ta, że w przeciwieństwie do cytowanych powyżej słów przywódców żydowskich oszustwo (a raczej sterta oszustw) zawarte w Strażnicy do studium z lipca 2013 roku zapewne nie jest ostatnim oszustwem bruklińskich „mędrców”.
Artykuły z owej Strażnicy rozwijają „nowe światło” z New Jersey. Ponieważ większość owych „nowości” omówiłem tam wczesniej, nie chcę się powtarzać. Również omówienie przypowieści Pana Jezusa o pszenicy i chwastach, które znajduje się w niniejszej Strażnicy i które podtrzymuje fałszywe, wpajane od lat czytelnikom przeświadczenie o widocznej przed zebraniem „chwastów” tzw. „klasie pszenicy”, można zweryfikować z artykułem, w którym zdemaskowałem owe kłamstwa, zawartym tutaj.
W omawianej Strażnicy znajduje się jednak ramka, której treść może wprawić w osłupienie niejednego czytelnika przywykłego już nawet do pokrętnych „wyjaśnień” pisarzy literatury. Oto jej treść:

GDYBY ÓW ZŁY NIEWOLNIK…”
Jezus powierzył niewolnikowi wiernemu i roztropnemu zadanie największej wagi — dbanie o czeladź ́ i udostępnianie pokarmu duchowego we właściwym czasie. Wiedział, że na tych, którym powierzono więcej, spoczywa większa odpowiedzialność ́(Łuk. 12:48). Dlatego przykład o niewolniku zakończył dobitnym ostrzeżeniem.
Wspomniał o złym niewolniku, który stwierdziwszy w sercu, że jego pan zwleka, zaczyna bić współniewolników. Gdy pan przyjdzie, jak powiedział Jezus, ukarze tego złego niewolnika „z największą surowością” (Mateusza 24:48-51).
Czy Jezus w ten sposób przepowiedział, że w dniach ostatnich pojawi się jakaś klasa złego niewolnika? Nie. To prawda, że niektóre jednostki demonstrują nastawienie podobne do nastawienia złego niewolnika opisanego przez Jezusa. Zwykliśmy je określać mianem odstępców bez względu na to, czy należały wcześniej do pomazańców, czy też do „wielkiej rzeszy” (Obj. 7:9). Ale nie tworzą one żadnej klasy złego niewolnika. Jezus nie powiedział, że ustanowi kogoś takiego. Jego wypowiedź w rzeczywistości była ostrzeżeniem dla niewolnika wiernego i roztropnego.
Zauważmy, że Jezus zaczął ją słowem „gdyby”. Według pewnego biblisty w greckim tekście fragment ten „w istocie opisuje sytuację hipotetyczną” (NET Bible). Jezus powiedział niejako: ‘Gdyby niewolnik wierny i roztropny kiedykolwiek zacł w taki spob traktować swoich współniewolników, to kiedy jego pan przyjdzie, tak a tak z nim postąpi’ (zob. tez Łuk. 12:45). Jednak grono tworzące niewolnika wiernego i roztropnego cały czas zachowuje czujność i dostarcza pożywny pokarm duchowy.
Pomazańcy, którzy razem usługują jako wierny niewolnik, są świadomi, że odpowiadają przed Panem za to, jak się troszczą o jego czeladź. Ci namaszczeni duchem bracia z całego serca pragną lojalnie wywiązać się z tego doniosłego zadania, żeby - gdy Pan przyjdzie - mogli usłyszeć: „Świetnie!”.
Strażnicowi interpretatorzy wpadli we własną pułapkę, omawiając część przypowieści dotyczącą „złego niewolnika”. Aby odwrócić jasne sformułowanie Mistrza „ów zły niewolnik” (wskazujące na faktyczną, a nie hipotetyczną metamorfozę), rozpaczliwie przywołują nieokreślonej maści „biblistę”, aby wpoić czytelnikom przekonanie, że Jezus powiedział coś, czego tak naprawdę nie powiedział, a tak w ogóle powiedział coś zupełnie innego. „Tłumaczą” też, że nie może istnieć „klasa” złego niewolnika, bo przecież Pan Jezus jej nie powołał! Z tego też powodu „odstępcy”, choć tworzą klasę „złego niewolnika”, to jednak jej nie tworzą!
Ta paranoiczna – na poziomie już nie przedszkola, a żłobka – „wykładnia” ma przekonać fanów WTS, że istnieje tylko „dobry niewolnik”, jako że przecież „zachowuje czujność” i dostarcza „pożywny pokarm duchowy”, a gdy Pan przyjdzie, udzielenie „pomazańcom”–przywódcom WTS pochwały będzie zapewne jedynie formalnością.

W omawianej Strażnicy z 15 lipca znajduje się takie nagromadzenie manipulacji, że omówienie ich w jednym artykule jest po prostu niewykonalne. Można tam np. przeczytać, że:

W roku 1919, gdy nastąpiło duchowe odrodzenie, Jezus wybrał spośród nich wykwalifikowanych namaszczonych braci, żeby działali jako niewolnik wierny i roztropny, i ustanowił ich nad swoją czeladzią.

Nasuwa się tu nieodparte skojarzenie z tytułem znanego z telewizji, pożytecznego programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…”. Ktokolwiek widział owo przytoczone przez Strażnicę „wydarzenie” w 1919 roku, proszony jest – jeśli wie – kto w owym roku został uznany przez Jezusa za owego „niewolnika wiernego i roztropnego”? Czy był to może zmarły 3 lata wcześniej Pastor Russell, czy też urzędujący prezes WTS Joseph Rutherford, czy może wszyscy „namaszczeni” chrześcijanie, czy może ich „reprezentant” w postaci Ciała Kierowniczego, jak głosi Towarzystwo Strażnica począwszy od „nowego światła” objawionego w New Jersey i bieżącej Strażnicy?. Autorzy takich twierdzeń liczą na zbiorową amnezję swoich fanów, którzy z autopsji lub Internetu wiedzą, że praktycznie każda z powyższych wersji „niewolnika” miała swoją rację bytu, a kto w danym momencie odważyłby się kwestionować owo „światło”, był piętnowany jako odstępca i przedstawiciel „klasy” Datana, Koracha i Abirama. (Podobnie rzecz miała się z wieloma innymi kwestiami).
Zmianę poglądów na tematy omawiane w lipcowej Strażnicy pisarze okraszają wielokrotnie wstępem typu w przeszłości uważaliśmy...” itp. Jak w tym (nowym) świetle wyglądają zapewnienia o dostarczaniu pożywnego pokarmu duchowego, rzekomo (jak wielokrotnie zapewniano) nadzorowanego przez samego Boga i Jezusa?

Czekamy z niecierpliwością na kolejne, równie pasjonujące czasopisma. Z pewnością to oszustwo „nie jest ostatnie”!
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain