Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ślepe posłuszeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ślepe posłuszeństwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 lipca 2015

Rozpaczliwe próby blokady informacji

W związku z wychodzeniem na jaw coraz większej ohydy w postępowaniu i naukach „organizacji Bożej”, ta ostatnia – rękami, a raczej piórami jej przywódców, usiłuje w rozpaczliwy sposób zniechęcić fanów WTS do zdobywania obiektywnych i poświadczonych informacji znajdujacych się w Internecie, słowami cytowanymi poniżej:

„A co powinieneś zrobić, jeśli natkniesz się w Internecie na treści szkalujące organizację Jehowy? Należy je stanowczo odrzucić. Niektórzy uważają, że powinni zwrócić na to uwagę innych i poznać ich zdanie, ale tym sposobem jedynie propaguje się takie złośliwe informacje. Jeżeli coś, co zobaczyliśmy w sieci, nas niepokoi, powinniśmy prosić Jehowę o mądrość i porozmawiać o tym z dojrzałymi braćmi (Jak. 1:5, 6; Judy 22, 23). Jezus, który stał się obiektem fałszywych oskarżeń, uprzedził swych naśladowców, że wrogowie. będą ich prześladować i kłamliwie mówić przeciwko nim wszelką niegodziwość’ (Mat. 5:11; 11:19; Jana 10:19-21). Musimy posługiwać się ‛umiejętnością myślenia i rozeznaniem’, by rozpoznać „męża mówiącego rzeczy przewrotne” oraz tych, „którzy są spaczeni w całym swym postępowaniu” (Prz. 2:10-16).”

(Strażnica, 15 października 2015 r.)

W normalnym świecie czytelnik, napotykający informacje, które wydają mu się nieprawdziwe lub w jakiś inny sposób budzą jego zastrzeżenia, ma możliowość poprosić odnośną redakcję bądź bezpośrednio autora przekazywanej informacji o dodatkowe wyjaśnienia, aby móc uzyskać możliwie najpełniejszy obraz rzeczy i następnie, korzystając z własnych zdolności poznawczych oraz umiejętności pojmowania, przeprowadzić weryfikację i wyciągnąć ostateczne wnioski. Ale wierny czytelnik Strażnicy nie ma takiej możliwości. On widząc, słysząc bądź oglądając informacje niekoniecznie pozytywne na temat rzekomej „organizacji Bozej”, ma przyjąć a priori kilka założeń. Oto one:

1. Każda taka informacja to kłamstwo szkalujące „organizację Jehowy”.

2. Każda taka informacja jest efektem złosliwości przeciwników „prawdy”.

3. Niepokój wywołany taka informacją świadczy o braku mądrości, o którą trzeba prosić Jehowę.

4. Wszelkie tego typu negatywne informacje są spełnieniem proroctwa Jezusa o wrogach/kłamcach/prześladowcach zboru Bożego, którym przecież są – co oczywiste – świadkowie Jehowy.

5. Autorami takich infomacji są osoby „spaczone w swym postępowaniu”, osobnicy „mowiący rzeczy przewrotne”.

Jedynym źródłem wiarogodnych informacji, po które ma zwrócić się „lojalny” ŚJ, jest rzw. „dojrzały brat” (czytaj: starszy zboru, miłośnik WTS). I w ten sposób kółko się zamyka; osoba poszukująca wyjaśnienia otrzymuje w każdym przypadku zapewnienie, ze wszystko jest OK zgodnie z regułą „propagandy sukcesu”. Niestety wielu osobom pouczanym w myśl zalecenia z omawianej Strażnicy takie „wyjaśnienie” (nic nie wyjaśniające) wystarcza, w dodatku czują ulgę, że „nie przestąpiły Prawa Bożego”, dając posłuch informacjom, o których przecież wiadomo, ze są szkalujące, złośliwe, nieprawdziwe i spaczone.Taki stan rzeczy tłumaczy, dlaczego Świadkowie Jehowy, mimo odpływu części wiernych, dają wiarę swoim przywódcom, którzy już wielokrotnie ich oszukali, zwiedli, okłamali itp. To tłumaczy, dlaczego np. informacja o byciu NGO przy ONZ przez WTS i konsekwencjach tego w postaci złamnia neutralności w latach 1992-2001, nie robi na wielu ŚJ takiego wrażenia, jakie powinna. To tłumaczy, dlaczego przywódcy mogą kpić sobie w żywe oczy z „owieczek”, zmieniając kompletnie obowiazujace doktryny i nazywając te zmiany „uściśleniami” wynikającymi z „nowego światła”. To wreszcie tłumaczy, dlaczego teraz, w końcowych dniach lipca 2015 roku, kiedy to przed Komisją Królewską w Australii toczy się nistoryczne przesłuchanie tamtejszych przywódców organizacji w sprawie odpowiedzialności za tolerowanie pedofilii w zborach i tuszowabie informacji o niej, świadkowie Jehowy na całym swiecie nadal „uczęszczają na zebrania” jak gdyby nigdy nic, a jeśli nawet dojdzie do wyroków skazujących winnych tolerowania pedofilii i molestowania czy też np. delegalizacji w Australii czy innych krajach (które być może pójdą jej śladem), to usłyszą od swoich przywódców oraz w „jedynie słusznej „watchtower.tv”, że to wszystko kłamstwa i robota przeciwników, bo przecież organizacja Boża dba najlepiej o dzieci na całym świecie i w ogóle wszystko jest cacy.

Ja jednak mam nadzieję, ze – jak napisałem w jednym ze swoich wierszy - „gdy myśleć zaczną masy, na wskroś przejrzą to szalbierstwo i odetną dopływ kasy”...  

niedziela, 22 czerwca 2014

Bądź ślepo posłuszny, a będziesz zbawiony

W artykule z listopadowej Strażnicy przewidzianej do studiowania w zborach, zatytułowanym „Bądź posłuszny pasterzom Jehowy”, przywódcy organizacji – w najwyraźniej wzbierającym na sile lęku przed stosowaniem wolności chrześcijańskiej przez zahukane owieczki – po raz kolejny stosują utarte i wypróbowane chwyty mające na celu zastraszanie członków społeczności ŚJ i doprowadzenie ich do uwierzenia, że jedynie ślepe posłuszeństwo przywódcom organizacji jest warunkiem i gwarantem zbawienia wiecznego. W paragrafie 14 wspomnianego artykułu czytamy:
Posłuszeństwo tym, którzy nam dziś przewodzą, ma ogromne znaczenie. Pomyślmy, jak w przeszłości Jehowa komunikował się ze swym ludem w trudnych chwilach. Gdy Izraelici szykowali się do opuszczenia Egiptu, rozkazy otrzymali za pośrednictwem Mojżesza i Aarona. Aby uchronić się przed dziesiątą plagą, musieli zastosować się do konkretnych wskazówek – mieli spożyć uroczysty posiłek i pewną ilością krwi spryskać węgary i nadproża domów. Nakaz ten nie został wydany przez głos z nieba. Izraelici mieli usłuchać starszych ludu, którzy z kolei zostali precyzyjnie poinstruowani przez Mojżesza. W tamtych okolicznościach Mojżesz oraz starsi posłużyli Jehowie za narzędzie do przekazania ludowi wytycznych. Chrześcijańscy starsi pełnią dziś podobną odpowiedzialną funkcję. ) – pogr. moje.  
„Zapomniano” tylko dodać, że Mojżesz i Aaron wcześniej wystarczająco – choćby poprzez cudowne spełnienie się zapowiedzi poprzednich dziewięciu plag – uwierzytelnili swoje faktyczne powołanie ich przez Boga na Jego narzędzia, czego dziś nie da się powiedzieć o starszych w zborach. I choć listopadowa Strażnica przestrzega starszych w kolejnym artykule pt. „Pasterze, naśladujcie największych Pasterzy” przed panoszeniem się wśród trzody słowami Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 20:25, 26, to jednocześnie w artykule zatytułowanym „Co oznacza dla nas proroctwo o siedmiu pasterzach i ośmiu książętach” bez skrupułów kontynuuje wiarę w bezczelny pomysł Fredericka Franza sprzed ponad pół wieku, jakoby „książętami” wymienionymi przez Izajasza w 32 rozdziale jego księgi byli starsi w zborach Świadków Jehowy. I choć ta chora interpretacja kompletnie kłóci się ze słowami Psalmu  45:17, z którego jednoznacznie wynika, że owi „książęta” to człowieczy przodkowie Mesjasza, których on w przyszłości ustanowi „książętami po całej ziemi” (BT), fakt ten – co nie powinno nas dziwić – w niczym nie przeszkadza doktrynerom WTS. Zestawmy teraz słowa Jezusa z „wykładnią” proroctwa Micheasza o książętach i pasterzach , serwowaną przez Strażnicę, a zrozumiemy, o co tak naprawdę chodzi wydawcom „pokarmu duchowego”.
Ale Jezus, przywoławszy ich, rzekł: Wiecie, iż książęta narodów nadużywają swej władzy nad nimi, a ich możni rządzą nimi samowolnie. Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym. Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu (Mat. 20:25-28, BW). .
A teraz omawiana Strażnica:
Pasterze i książęta (…) to starsi w zborach. Dziś Jehowa rzeczywiście daje mnóstwo duchowo usposobionych mężczyzn, aby paśli Jego cenne owce  i przygotowywali Jego lud na nadchodzący atak nowożytnego „Asyryjczyka”. W proroctwie Micheasza zapowiedziano, że mieli oni „paść (…) ziemię asyryjską mieczem (Mich. 5:6). Istotnie, w skład oręża ich boju wchodzi „miecz ducha”, czyli Słowo Boże (2 Kor. 10:4, Efez. 6:17). – pogr. moje.
Dodatkowo strażnicowi „pomazańcy” pogubili się w temacie „miecza”. Czym innym bowiem jest walka „mieczem Ducha” – nazwana „pasieniem” – z przeciwnikami, a czym innym pasienie „trzody Bożej”. Proroctwo Micheasza mówi – jeśli nie wyrywa się go z kontekstu – o pasterzach w narodzie izraelskim, czynności tradycyjnie wykonywanej przez hodowców trzody, a nie o pasterzach ludu Bożego w sensie duchowym. Zestawienie tej warstwy społecznej z „ośmioma książętami” (czyli arystokracją) oraz użyte liczby – siedem i osiem – mogą obrazować ostateczny triumf całego ludu Bożego, a nie rolę samozwańczych „książąt” w zborach ŚJ, panoszących się – wbrew słowom Jezusa – wśród „trzody”. Oto do jakich sztuczek interpretacyjnych gotowi są posunąć się pisarze literatury! W jakim celu? Odpowiedź przynosi komentarz 17 omawianego artykułu o „siedmiu pasterzach i ośmiu książętach” w następującym fragmencie:
Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, wg ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymujemy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne czy też nie. Teraz jest czas, żeby ci, którzy pokładają ufność w świeckim wykształceniu, dobrach materialnych albo świeckich instytucjach, zmienili swój sposób myślenia. Starsi powinni być gotowi pomóc każdemu, kto się chwieje w wierze. ). – pogr. moje.
Jak widać, przywódcom WTS chodzi o totalne ogłupienie 'owieczek'. Maja one zapomnieć o wersecie z Dziejów Apostolskich 17:11 i im podobnych, zachęcających do „badania Pisma, czy tak się rzeczy mają”. Mają wymazać z pamięci przykład sędziego Gedeona, który nie wierzył nawet aniołowi Bożemu i samemu Bogu, oczekując on nich poświadczenia prawdziwości ich twierdzeń i otrzymując od nich takie poświadczenie (Księga Sędziów, rozdział 6). Mają zapomnieć wreszcie o obawach samego Mojżesza, który otrzymał od Boga szczególne dary w celu poświadczenia, że jest posłany przez Niego, wiedząc, że bez owego poświadczenia nikt nie potraktowałby go poważnie jako przedstawiciela Bożego (2 Mojżeszowa, rozdział 3 i 4). Tymczasem fałszywi prorocy z Brooklynu/Walkill, którzy wielokrotnie swoimi matactwami doktrynalnymi (i nie tylko) poświadczyli, że nie pochodzą od Boga, usiłują bezczelnie wymusić ślepe posłuszeństwo od swoich ciągle licznych fanów. Czy ci ostatni przejrzą wreszcie na oczy?

czwartek, 19 czerwca 2014

Powrót do Boga?

Strażnica z 15.06.2013 r. utrwala u swych czytelników nieprzejednaną, nienawistna postawę wobec tych, których organizacja uznaje za "zbędny element". Po raz kolejny utożsamia powrót do społeczności z "powrotem do Jehowy". Posługując się jednak poniżej cytowanym przykładem, zaprzecza owej wymyślonej przez siebie koniunkcji. Wystarczy przeczytać uważnie!
W paragrafie 17 artykułu pt. "Dawaj się kształtować karceniu od Jehowy" można przeczytać:
Kolejnym rodzajem skarcenia od Jehowy jest wykluczenie. Chroni ono zbór przed złymi wpływami i może pomóc grzesznikowi zdobyć się na skruchę (1 Kor. 5:6, 7, 11). Robert był poza zborem blisko 16 lat. W tym okresie jego rodzice i rodzeństwo niezachwianie i lojalnie trzymali się biblijnej wskazówki, by nie utrzymywać kontaktów z grzesznikiem, a nawet się z nim nie witać. Kilka lat temu Robert został przyłączony i robi wspaniałe postępy duchowe. Gdy zadano mu pytanie, co skłoniło go, by powrócił do Jehowy i jego ludu po tak długim czasie, odpowiedział, ze wpłynęła na niego postawa rodziny. „Gdyby krewni utrzymywali ze mną choćby nikły kontakt — powiedzmy, interesowali się, jak mi leci — ta mała dawka ich towarzystwa satysfakcjonowałaby mnie; wtedy pragnienie przebywania z nimi zapewne nie stałoby się czynnikiem pobudzającym do powrotu do Boga.
Artykuł nie precyzuje, z jakich przyczyn "Robert był poza zborem". Wychwala ślepe posłuszeństwo członków jego rodziny, które artykuł nazywa "lojalnością" opartą na rzekomo "biblijnych wskazówkach". Ale sam Robert przyznaje, co było rzeczywistą przyczyną jego powrotu. I tu twórcy artykułu wpadli we własną pułapkę. Jeśli bowiem rzeczony Robert rzeczywiście dopuścił się poważnego grzechu, powinno być coś wiadomo o jego skrusze, szczerej modlitwie o przebaczenie i w konsekwencji faktycznym powrocie do Boga, co niekoniecznie musi być tożsame z powrotem do łączności z organizacją, jak tego chce Strażnica. Ale artykuł milczy na ten temat. Robert po prostu szczerze przyznaje, ze zohydzona przez przywódców z Brooklynu nawet zwykła, ludzka życzliwość byłaby wystarczająca, aby nigdzie nie wracał! Jego pragnieniem był ponowny kontakt z rodziną i tylko ten czynnik sprawił, ze Robert ugiął się pod naporem trwającego kilkanaście lat shunningu.

Wygląda na to, że Robert nie czytał jeszcze naszego bloga. Gdyby to bowiem uczynił, wiedziałby, że po pierwsze - powrót do Boga i powrót na łono organizacji to niestety dwie różne sprawy, po drugie zaś - gdyby np. był wykluczony za szczerą miłość do Prawdy (jak setki tysięcy na całej ziemi obecnie), z pewnością nie musiałby wracać ani do Boga (jako że to świadczyłoby o tym, że wcale się od Niego nie oddalił), ani tym bardziej do rzekomej "organizacji Bożej". 

Rozpaczliwe próby obrony shunningu połączone z apoteozą organizacyjnego zamordyzmu prowadzą twórców artykułów strażnicowych do absurdu. Czas pokaże, czy zalecana przez nich po raz kolejny postawa aspołeczna (rozbijanie elementarnej komórki społecznej, jaka jest rodzina) oraz szerzenie wrogości wobec tych, którzy porzucili fałszywe nauki Towarzystwa, znajdą wreszcie swój finał w procesach karnych.

Niszczenie Biblii nie osiągnie celu

Dzięki Poszukiwaczowi mam ułatwione zadanie - właśnie miałem szukać artykułu zatytułowanego "Palenie Biblii nie osiąga celu". Wyszukiwarka Watchtower Library na CD jest tak słaba, że po wpisaniu tytułu artykułu wyświetla informacje na temat palenia... tytoniu! W artykule ze Strażnicy nr 21 z 1980 roku pod ww. tytułem znajdują sie zdania, które w kontekście listu do starszych z 17.11. 2012 dotyczącego niszczenia literatury oraz CHRZEŚCIJAŃSKICH PISM GRECKICH W PRZEKŁADZIE NOWEGO ŚWIATA demaskują jednoznacznie prawdziwy charakter "organizacji Bożej"! Czy ich twórcy sprzed lat z górą 30 zdawali sobie sprawę, że ich własne słowa - a nie żadnych przeciwników - będą najdobitniej świadczyć przeciwko nim? Zacytujmy:

Gdy Judi przeczytał trzy lub cztery kolumny, odcinał je król nożem pisarskim i rzucał do ognia, który był w naczyniu, dopóki cały zwój nie spłonął w ogniu naczynia. Król i wszyscy jego dworzanie słysząc te słowa nie przelękli się ani nie rozdarli swoich szat” (Jer. 36:21-24). Jakiż to brak szacunku dla słów spisanych w natchnieniu od Boga.

Czy istnieją dzisiaj tacy, którzy palą Pismo Święte, a więc nowożytni Jojakimowie? Owszem, i to nawet na obszarach uchodzących za chrześcijańskie! Przypomnijmy tu o wydarzeniu, jakie miało miejsce w roku 1961 w mieście Ejutla na terenie meksykańskiej prowincji Oaxaca, gdzie ksiądz rzymskokatolicki podburzył motłoch do splądrowania mieszkania, w którym regularnie odbywały się spotkania kulturalne. Wszystkie Biblie, jakie udało się tam znaleźć, zabrano i spalono na placu publicznym. Lokalne gazety podawały, że ludzie dokonali tego, jak gdyby chodziło o „akt wiary”. W lutym roku 1962 urzędy pocztowe w Portugalii otrzymały okólnik zabraniający przewożenia literatury Świadków Jehowy. Chociaż rząd portugalski nie ogłosił oficjalnego komunikatu o zakazie działalności Świadków Jehowy, to jednak przechwycono i spalono dużą ilość ich literatury o treści religijnej, a także Biblii.
W roku 1976 obłożono zakazem działalność Świadków Jehowy w Argentynie. Dwa lata temu w ich głównej siedzibie w Buenos Aires skonfiskowano sporo literatury biblijnej, a między innymi 250 egzemplarzy hiszpańskiej wersji Pisma Świętego w Przekładzie Nowego Świata. Wszystko to zostało sprzedane jako makulatura do papierni, a następnie porwane na strzępy i rozgotowane na miazgę. Ponadto gdy na granicy z Urugwajem zorientowano się, że pewne osoby przybywające do Argentyny są Świadkami Jehowy, odbierano im Biblie i rzucano w ogień. 

Zatrzymajmy się chwilę: Czy dzisiaj bezmyślni, bezwolni nadzorcy - bo prawie tacy już tylko pozostali - nie poczują żadnych wyrzutów sumienia, nie zadadzą sobie samym pytania "co ja tutaj robię?", gdy będą zamieniać Pismo Święte i literaturę, o której mówiono, że to "dar od Jehowy", na makulaturę???  

I kolejny fragment:

Palenie Biblii w celu uciszenia dzisiejszych Świadków Jehowy nie przynosi zamierzonego efektu. Nic nie odstraszy ich od rozpowszechniania literatury biblijnej ani nie zapobiegnie spełnieniu się z całą mocą Słowa Jehowy w nadchodzących krytycznych czasach! 

W świetle omawianego listu do starszych możnaby powiedzieć, trawestując powyższe słowa: 
Nic nie odstraszy miłośników prawdy od rozpowszechniania informacji o kłamstwach i nadużyciach zawartych w tzw. "literaturze biblijnej:"! 

Jak czują się ci z żyjących jeszcze nielicznych Świadków Jehowy, którzy z narażeniem życia przenycali skrawki owej "literatury biblijnej" w obozach hitlerowskich czy łagrach sowieckich?
Jak czują się ci, którzy dostali pylicy lub nawet gruźlicy, pracując w konspiracji, w niewietrzonych, niezdrowych pomieszczeniach przy powielaniu nielegalnej literatury, która teraz zasługuje jedynie na umieszczenie w niszczarce?
Jak czują się tłumacze, rysownicy, informatycy itd. - cała ta rzesza wykorzystywanych, darmowych pracowników, gdy widzą, jak ich praca wędruje do śmietnika na zlecenie ich pozbawionych resztek przyzwoitości mocodawców? Takie pytania możnaby mnożyć. 

Poszukiwacz zwrócił również uwagę na fragment z książki "Głosiciele", z rozdziału 30 pt.

„Obrona oraz prawne ugruntowywanie dobrej nowiny”, z ramki na stronie 697. Zacytujmy:

Zdecydowane stanowisko Świadków w obliczu zakazu
W roku 1940 rząd kanadyjski zdelegalizował organizację Świadków Jehowy. Wszczęto wówczas ponad 500 spraw sądowych. W jaki sposób Świadkowie się bronili? Ich wypowiedzi przed sądem — nacechowane szacunkiem, lecz stanowcze — brzmiały podobnie do tej:
„Nie mogę złożyć żadnych przeprosin, jeśli chodzi o te książki. Uczą one, jak dostąpić życia wiecznego. Jestem szczerze przekonany, że objaśniają zamierzenie Boga Wszechmocnego co do ustanowienia na ziemi sprawiedliwego Królestwa. Dla mnie okazały się największym błogosławieństwem, jakiego doznałem w życiu. Zniszczenie tych książek wraz z zawartym w nich orędziem byłoby w moim odczuciu takim samym grzechem przeciwko Wszechmocnemu, jak spalenie samej Biblii. Każdy musi zadecydować, czy woli utracić uznanie człowieka, czy uznanie Boga Wszechmocnego. Ja osobiście opowiedziałem się po stronie Pana i Jego Królestwa i staram się przynosić chwałę imieniu Najwyższego, które brzmi Jehowa. I jeśli poniosę za to karę, to ci, którzy ją wymierzą, zdadzą z tego sprawę przed Bogiem”.


W dyskusji Poszukiwacz zwrócił uwagę na istotę problemu, pisząc m.in.:

Ciekawe jak by się poczuł ten bracisko, jakby dożył tego czasu ....... oj nie wiem, czy WTS dalej jawiłby mu się jako święta organizacja.

Szykujące - prawdopodobnie rewolucyjne dla większości "potulnych" - "nowe światło" bruklinskie CK, choć musi pogodzić się z tym, że część starszej literatury pozostanie w domach, chce ukryć przed tzw. "nowymi" dowody swojej nieporadności, zakłamania, hucpy i zwykłego oszustwa. Kiedy za kilka czy kilkanaście lat (o ile jeszcze WTS będzie istnieć) ktoś spyta np: "Czy Świadkowie Jehowy wyznaczali daty końca świata lub pokolenia, które go dożyje", "lojalni" starsi wzorem "twardogłowca" z "komitetu sądowniczego" będą mogli spokojnie zaprzeczać, wiedząc, że dowody zostały "utylizowane".

Komu służą świadkowie Jehowy - haniebna Strażnica z 1. 04. 2007 r.

„Na miejscu Mojżesza zasiedli uczeni w piśmie i faryzeusze. Dlatego wszystko, co wam mówią, czyńcie i zachowujcie, ale nie postępujcie według ich uczynków, oni bowiem mówią, lecz nie wykonują. Wiążą wielkie ciężary i wkładają je ludziom na barki, sami zaś nie chcą ich ruszyć swoim palcem. Wszystkie swe uczynki spełniają, żeby ich ludzie widzieli; (...) Lubią najpocześniejsze miejsce na wieczerzach i pierwsze miejsce w synagogach, i pozdrowienia na rynkach i lubią być przez ludzi nazywani Rabbi. Ale wy nie dajcie nazywać się Rabbi, bo jeden jest wasz nauczyciel, natomiast wy wszyscy jesteście braćmi. (...) Ani nie dajcie się nazywać ‚wodzami’, bo jeden jest wasz Wódz, Chrystus. Lecz największy wśród was ma być waszym sługą. Kto by się wywyższał, będzie ukorzony, a kto by się korzył, będzie wywyższony. (...) „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami (Mat 23: 1-15, NW).

„Nie jesteśmy już w niewoli, z fałszu pęt Bóg nas wyzwolił” (Pieśń nr 111 ze śpiewnika pt. „Wysławiajcie Jehowie w pieśniach” wydanego przez Towarzystwo Strażnica).

Organizacyjny „złoty cielec” wśród Świadków Jehowy, „człowiek bezprawia, zasiadający w świątyni Bożej i podający się za Boga” (2 Tes. 2:4) osiągnął – jak na razie apogeum arogancji, nachalności i manipulacji w niniejszej Strażnicy. Wbrew faktom biblijnym i historycznym, wbrew zdrowej logice i rozsądkowi usiłuje (niestety z dobrym skutkiem) utrwalać w umysłach i sercach Świadków Jehowy swoją doktrynę o rzekomej „obecności” Chrystusa od 1914 roku, jego przybyciu do „świątyni” w 1918 roku i wybraniu Towarzystwa Strażnica na „kanał łączności” w 1919 roku. Aby „udowodnić” te bzdurne twierdzenia, Ciało Kierownicze popada raz po raz w sprzeczności z Pismem Świętym, a także z własną literaturą, będącą rzekomo „pokarmem na czas słuszny” pochodzącym od samego Boga. Już sam tytuł pierwszego artykułu do studium z owej Strażnicy rodzi wiele pytań. Oto on: Bądźmy lojalni wobec Chrystusa i jego wiernego niewolnika.
Tytuł ten zrównuje lojalność wobec Mistrza z posłuszeństwem wobec – jak to określa Strażnica – jego „zbiorowo pojętego narzędzia”. W 16 komentarzu nakazuje się nawet czytelnikom okazywać „bezgraniczną wdzięczność i lojalność” wobec człowieka. Jak to się ma do tekstu np. z Psalmu 146:3,4 NW)?
Nie pokładajcie ufności w dostojnikach ani w synu ziemskiego człowieka, do którego nie należy wybawienie. Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dniu giną jego myśli. 
A oto fragment omawianej Strażnicy:
W listach do chrześcijan w Efezie i Kolosach apostoł Paweł przyrównał zbór chrześcijański do „ciała", którego Głową jest Chrystus (Efezjan 1:22, 23; Kolosan 1:18). Jak wyjaśniono w pewnym dziele, owa przenośnia „wskazuje nie tylko na istotne znaczenie jedności z Głową, lecz także na to, że Głowa ta realizuje swoją wolę za pośrednictwem poszczególnych członków. Używa ich jako swych narzędzi” (The Cambridge Bible for Schools and Colleges). Kim Chrystus się posługuje jako swym zbiorowo pojętym narzędziem, odkąd w roku 1914 otrzymał władzę w Królestwie? (Daniela 7:13, 14).
W proroctwie Malachiasza zapowiedziano, iż Jehowa, „prawdziwy Pan", przybędzie w towarzystwie swego „posłańca przymierza" — czyli wyniesionego na tron Syna, Jezusa Chrystusa — żeby dokonać  inspekcji swej „świątyni", duchowego domu wielbienia, i odbyć nad nią sąd. „Wyznaczony czas, by sąd się zaczął od domu Bożego”, najwyraźniej nastał w roku 1918 (Malachiasza 3:1; l Piotra 4:17). Osoby utrzymujące, że tu na ziemi reprezentują Boga i Jego prawdziwe wielbienie, poddano stosownemu osądowi. Kościoły chrześcijaństwa, które od wieków głosiły nauki zniesławiające Boga i były uwikłane w I wojnę światową, zostały odrzucone. Wierny ostatek chrześcijan namaszczonych duchem przeszedł próbę, został oczyszczony jakby w ogniu i zyskał uznanie, stając się dla Jehowy „ludem składającym dar ofiarny w prawości” (Malachiasza 3:3).
Z proroctwem Malachiasza harmonizuje złożony znak, który Jezus podał swym uczniom, aby im ułatwić rozpoznanie czasu jego „obecności oraz zakończenia systemu rzeczy”. Wspomniał w nim między innymi o pewnym zbiorowo pojętym „niewolniku". Powiedział: „Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie? Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem" (Mateusza 24:3, 45-47). Gdy w roku 1918 Chrystus 'przybył' wnikliwie ocenić tego „niewolnika” , znalazł ostatek namaszczonych duchem wiernych uczniów, którzy od roku 1879 na łamach niniejszego czasopisma oraz innych publikacji biblijnych dostarczali duchowego „pokarmu we właściwym czasie". Uznał ich za swoje narzędzie, za „niewolnika", i w roku 1919 powierzył im zarządzanie całym swym ziemskim mieniem.


Ileż nadużyć i manipulacji w tym krótkim tekście! Apostoł Paweł mówi o poszczególnych członkach zboru, a nie o żadnym „zbiorowo pojętym narzędziu”. Nie ma żadnych powodów, aby tak zastosować wypowiedź apostoła; nie wynika to nawet z „dzieła”. cytowanego na „poparcie” tego twierdzenia w artykule. Ale dalej jest jeszcze gorzej. Rozwinięto po raz kolejny całą chronologiczna konstrukcję, która oparta jest na domniemaniu i chciejstwie, a nie na faktach. Takie zwroty jak „najwyraźniej” nie mogą przecież służyć za poważne uzasadnienie podanej interpretacji. Jednak już zupełnie jawnym kłamstwem, powtarzanym raz po raz przez wydawców Strażnicy jest następujące zdanie: „Uznał ich za swoje narzędzie, za „niewolnika”, i w roku 1919 powierzył im zarządzanie całym swym ziemskim mieniem.”. Po pierwsze przekłamuje się tu historię organizacji, bazując na niewiedzy większości Świadków Jehowy. Do 1929 roku uważno bowiem, że „niewolnikiem” był Ch. T. Russell, a nie żadna grupa ludzi. Gdyby więc nawet rzeczywiście Pan powierzył swoje „mienie” w 1919 roku „wiernemu niewolnikowi”, wg dzisiejszej wykładni Towarzystwa nic by o tym nie wiedział, ponieważ go nie było! Oczywiście cała ta konstrukcja jest ewidentnie błędna, bazuje na kłamstwie i przekręcaniu słów Mistrza, który w cytowanym fragmencie z Ewangelii wg Mateusza użył greckiego słowa erchomai, które dotyczy przyszłości, a nie przeszłości.
Identyczne słowo występuje w tym samym 24 rozdziale tej Ewangelii w wersecie 30, dotyczącym „znaku Syna Człowieczego”, wydarzenia, które jest dopiero przed nami.

Wszystkie te zabiegi służą podtrzymaniu kultu „niewolnika”, kultu, który w obecnym czasie stał się fundamentem istnienia organizacji, a jej przywódcom zapewnia wygodne, dostatnie życie.

A oto kolejne, budzące grozę u szczerego miłośnika prawdy fragmenty Strażnicy:

Ów kolektywny, ‘wierny szafarz’, nie miał być grupą intelektualistów, wyjaśniających ciekawostki biblijne (par. 7). A szkoda! Owa pogarda dla „intelektualistów” jest być może zrozumiała u tych, którym (przynajmniej niektórym z nich) najwyraźniej nie dostaje intelektu, ale to nie powód, aby obrażać ludzi! I znów głosiciel, proponujący taką Strażnicę, będzie musiał tłumaczyć się przed myślącymi ludźmi, których napotka na swoim terenie.
Towarzystwo Strażnica chętnie jednak na zewnątrz chwali się „intelektualistami’ w swych szeregach, np. w Przebudźcie się! z września 2006 roku. Czyżby jego przywódcy zapomnieli o przestrodze Jehowy, zapisanej w Księdze Przypowieści 20:23: „Dwojakie odważniki są dla Jehowy obrzydliwością”?

W par. 11 czytamy:
Tym wiernym, namaszczonym chrześcijanom możemy zaufać. Zwłaszcza w odniesieniu do nich powinniśmy usłuchać rady apostoła Pawła: „Bądźcie posłuszni tym, którzy wśród was przewodzą, i bądźcie im ulegli, oni bowiem czuwają nad duszami waszymi” (Hebr. 13:17).
Szkoda, ze nie zacytowano do konca powyższego wersetu. W jego dalszej części wszak czytamy – „jako mający zdac sprawę”. Toteż wtedy dopiero okaże się, kto tak naprawdę jest uznany za wiernego, a kto nie. Ale pycha i arogancja piszących nie pozwala im na zachowanie choćby pozorów skromności. W zachwycie nad sobą i błędnym mniemaniu, że Pan uznał ich przed dziesiątkami lat za „wiernego niewolnika”, kontynuują w par. 13 kult organizacji, pisząc:

Wszyscy członkowie zboru uważają za swój święty obowiązek trzymać się wskazówek wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. „Drugie owce” poczytują sobie za prawdziwy zaszczyt wspieranie klasy niewolnika w troszczeniu się o sprawy Pana.

Ci, którzy według słów Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 20:26, 27 powinni być gotowi usługiwać innym i stać się ich niewolnikami, zalecają cos zupełnie przeciwnego!
Jezus powiedział:
„Kto by się chciał stać wielkim wśród was, ma być waszym sługą, a kto by chciał być pierwszym wśród was, ma być waszym niewolnikiem”.

Czy możemy sobie wyobrazić apostoła Piotra, mówiącego Korneliuszowi np. „masz zaszczyt ze mną współpracować”??? Komu więc tak naprawdę służą szczerzy, niczego nie podejrzewający (lub nie chcący podejrzewać) Świadkowie? Bogu, czy ludziom, twierdzącym, że przemawiają w Jego imieniu? Zadziwiająco oczywistą odpowiedź znajdujemy w innej Strażnicy z 1. 11. 2006 r., w 1 artykule do studium, w akapicie 14:
Takie osoby z radością pracują dla namaszczonych „sług naszego Boga” jako duchowi „rolnicy i hodowcy winorośli”. W ten sposób drugie owce wydatnie wspierają pomazańców w tym ogólnoświatowym dziele.

Ale uwaga, drogi głosicielu. Nie próbuj dociekać zbyt głęboko, ponieważ wg Strażnicy „odnoszenie się z należnym szacunkiem do narzędzia, za pośrednictwem którego Chrystus zarządza swym ziemskim mieniem, to jeden ze sposobów, w jaki ‘otwarcie uznajemy, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca’ (Filipian 2:11)” (par. 12).

Cytowany powyżej werset i jego kontekst nic nie mówią wprawdzie o jakimś „niewolniku”, uznanie którego byłoby dla chrześcijanina swoista „przepustką” do uznania przez Mistrza, ale taki drobiazg nie będzie przecież stał na przeszkodzie konstruktorom współczesnego odpowiednika „złotego cielca”.

Drugi artykuł do studium w tej samej Strażnicy nosi tytuł „Pokornie współpracujmy z troskliwymi pasterzami”. Tu znów pojawia się cytowany wcześniej werset z Hebr. 13:7. ale uwaga – tym razem w całości.

Apostoł Paweł napisał pod natchnieniem: „Pamiętajcie o tych, którzy wśród was przewodzą i którzy wam oznajmili słowo Boże, a rozważając wynik ich postępowania, naśladujcie ich wiarę. Bądźcie posłuszni tym, którzy wśród was przewodzą, i bądźcie ulegli, oni bowiem czuwają nad waszymi duszami jako mający zdać sprawę — żeby mogli to czynić z radością, a nie ze wzdychaniem, bo to wyszłoby wam na szkodę” (Hebrajczyków 13:7, 17).
Zauważmy, że Paweł zachęca nas, byśmy 'rozważali', czyli starannie rozpatrywali wynik wiernego postępowania starszych i naśladowali ich przykładną wiarę. Poza tym radzi on, byśmy byli im posłuszni i ulegli. Jak wyjaśnia biblista Richard France, greckie słowo przetłumaczone tu na być posłusznym' nie określa „zwykłego posłuszeństwa, lecz dosłownie znaczy ,być przekonanym' i wskazuje na chętne uznawanie ich przewodnictwa”. Starszym okazujemy posłuszeństwo nie tylko dlatego, że taki nakaz znajdujemy w Słowie Bożym, ale również dlatego, że jesteśmy przeświadczeni, iż szczerze troszczą się o sprawy Królestwa i naszą pomyślność. Jeśli chętnie będziemy uznawać ich przewodnictwo, niewątpliwie zaznamy szczęścia.(par. 7, 8)

Jak widać z powyższego komentarza, w odróżnieniu od Ciała Kierowniczego, które nie lubi cytować fragmentu o „zdaniu sprawy” ze swego pasterstwa, starsi na niższych szczeblach organizacji nie są już od tego obowiązku zwolnieni. Mało tego, z cytowanego wersetu wynika (na co Strażnica nie raczyła zwrócić uwagi), że posłuszeństwo wobec starszych jest funkcją ich postępowania i wiary, a każdy chrześcijanin musi „rozważać”, czyli osądzać te sprawy. I słusznie – przecież sam Mistrz powiedział: „Po owocach ich poznacie ich ” (Mat. 7:16). Gdy weźmie się pod uwagę „owoce” wydawane w ostatnich latach przez tych, którzy mienią się być „kanałem łączności” i „niewolnikiem wiernym roztropnym” (stowarzyszenie z ONZ, okłamywanie głosicieli na temat tego stowarzyszenia i historii organizacji ŚJ, forsowanie fałszywej chronologii wraz z jej doktrynalną nadbudową, niespójna, nielogiczna i niejednokrotnie śmiercionośna polityka w sprawie krwi, wreszcie bezduszne postępowanie względem licznych ofiar molestowania seksualnego; w samych USA Towarzystwo posiada bazę danych o ok. 23 000 pedofilów, której udostępnienia odmawia sądom), „uległość:” i „posłuszeństwo” wobec takich „pasterzy” może być chyba tylko bliskie zeru!

Ale pisarze Strażnicy wcale nie zalecają czytelnikom świadomego posłuszeństwa.
Wręcz przeciwnie – „zachęcają” ich do ślepego podporządkowania, pisząc w dalszej części artykułu:
A co wówczas, gdy nasuwają się nam wątpliwości, czy postępowanie starszych w danej sprawie jest najlepsze? Właśnie wtedy w grę wchodzi uległość. Łatwo być posłusznym, gdy wszystko pojmujemy i akceptujemy. Ale jeśli się podporządkowujemy, mimo iż nie rozumiemy jakichś wskazówek, pokazujemy, że jesteśmy naprawdę ulegli. Taką postawę przejawiał Piotr, który później został apostołem (Łukasza 5:4, 5). (par. 9)

W podanym w nawiasie do akapitu wersecie z Ewangelii wg Łukasza 5:5 czytamy
(wg BW): „A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo twoje zarzucę sieci”.

Jakiż to brak pokory i skromności u piszących, którzy zrównują autorytet swój i swoich wypowiedzi z autorytetem nieomylnego Mistrza! Oj, „zdadzą z tego sprawę”!

Artykuł brnie dalej:
Obecnie Jezus kieruje nami za pośrednictwem „niewolnika wiernego i roztropnego”, którego reprezentuje Ciało Kierownicze, oraz zamianowanych starszych (Mateusza 24:45).(par. 11)
Ileż to już razy powtarzano to nieprawdziwe twierdzenie! Nikt z „pomazańców”, którzy podobno w całości tworzą „klasę niewolnika”, nie ma żadnego wpływu (a powinien, gdyby wykładnia Towarzystwa była prawdziwa) na kształt „pokarmu duchowego”. Co więcej, ci z „pomazańców”, a więc spośród „niewolnika”, którzy mają odmienne zdanie na tematy doktrynalne, niż samozwańczy „reprezentant” owego „niewolnika”, są usuwani z organizacji rekami tzw. „drugich owiec”, a więc tych, którzy podobno nie są upoważnieni do oceny doktryny! Jakież to zakłamanie i oszustwo!

Jak bardzo różni się to od postawy i słów apostoła Pawła, który w 2 Kor.4:5 (wg NW) napisał:
„Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa”.

Drugi artykuł do studium w końcowej części, w paragrafie 16, jeszcze raz obnaża sposób myślenia tych, którzy wbrew radzie apostoła chcą być „panami naszej wiary” (2 Kor. 1:24): Czytamy:
Może się zdarzyć, że któryś starszy nie trzyma się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego. Jeśli nie zaniecha takiego postępowania, zda z tego sprawę Jehowie, 'pasterzowi i nadzorcy naszych dusz' (l Piotra 2:25). Ale żadne potknięcia czy błędy starszych nie dają nam podstaw do tego, byśmy przestali być im podporządkowani. Jehowa nie błogosławi nikomu, kto przejawia ducha nieposłuszeństwa i buntu (Liczb 12:1, 2, 9-11). 
„Potknięcie” czy „błąd” starszego polega więc nie na tym, ze nie trzyma się nauk Pisma Świętego, lecz na tym, że „nie trzyma się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego”. Nawet, jeśli te „wskazówki” rozezna jako sprzeczne z Biblią, musi się ich „trzymać”, gdyż w przeciwnym wypadku „wpadnie w rękę Boga żywego” (Hebr. 10:31). Wg wykładni Towarzystwa miłosierny Stwórca nie będzie rozliczał starszych z posłuszeństwa wobec Jego słowa, lecz z „trzymania się wskazówek klasy wiernego niewolnika i jego Ciała Kierowniczego”. Ale uwaga – gdyby nawet któryś nadzorca tak strasznie „zbłądził”, członkowie zboru nie są upoważnieni do oceny sytuacji. Widząc, że starszy nie trzyma się owych „wskazówek”, bez względu na fakty mają przyznać rację Ciału Kierowniczemu, bo przecież ono nigdy nie błądzi, a kto się z nim nie zgadza, „przejawia ducha nieposłuszeństwa i buntu”! I tak oto to diabelskie koło się kręci. „Człowiek bezprawia”, zasiadający w świątyni Bożej i podający się za Boga” (2 Tes. 2:4) rzeczywiście zaciera ręce. Na szczęście dalsza część 2 Listu Pawła do Tesaloniczan zapowiada w wersecie 8: „A wtedy zostanie objawiony ów czyniciel bezprawia, którego Pan Jezus zgładzi duchem swoich ust (...)”. A wersetach 9-12 Paweł ostrzega „tych, którzy giną, otrzymując zapłatę za to, że nie przyjęli miłości do prawdy, by dostąpić wybawienia. Dlatego też Bóg dopuszcza do oddziaływania na nich błędu, żeby uwierzyli kłamstwu, tak by oni wszyscy zostali osądzeni, ponieważ nie uwierzyli prawdzie, lecz znajdowali upodobanie w nieprawości.”

Gdy ludzie narażeni są na wielkie niebezpieczeństwo ze strony, z której się tego nie spo­dziewają, lub gdy są wprowadzani w błąd przez tych, których uważają za przyjaciół, czy ostrzeżenie ich jest przejawem nieuprzejmości? Być może postanowią nie uwierzyć ostrzeżeniu. Może nawet poczują się nim dotknięci. Lecz czy to zwalnia nas od moralnej odpowiedzialności za udzielenie takiej przestrogi?Strażnica angielska z 15 stycznia 1974 roku

środa, 18 czerwca 2014

Jeszcze kilka słów o myśleniu

Moje wezwanie zawarte w artykule „Świadkowie - zacznijcie myśleć" było oczywistą zachętą do krytycznego (w dobrym tego słowa znaczeniu) myślenia na temat WŁASNEJ religii. Takie myślenie powinno doprowadzić szczerą osobę do kilku wniosków :
1. Struktura zborów i organizacji tylko pozornie przypomina tę z I wieku n.e.
2. Przeprosiny ze strony CK nigdy nie nastąpią
3. Nawet gdyby (teoretycznie) nastąpiły, to niewiele to zmieni, gdyż samo istnienie CK i centralnego sterowania jest niebiblijne
4. Studiowanie centralnie sterowanej doktryny - która nie podlega dyskusji - poprzez np. przygotowywanie się do zebrań, raczej ODUCZA niż uczy wyślenia
5. Pragnienie bycia w społeczności czy zachowania tzw. „świętego spokoju" w rodzinie nie może górować nad miłością do prawdy i  komfortem posiadania „nieobłudnego sumienia" (Hebrajczyków 13:18). Czyż Jezus nie powiedział: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (Mateusza 10:42)?
6. Pocieszanie się myślą, że kłamstwa, obłuda, fałszywe proroctwa, łamanie neutralności, pedofilia itp. „to nie takiego" w porównaniu z najcięższymi zbrodniami ludzkości jest nonsensem. Każdy, kto był przekonany, że spotkał „religię prawdziwą", wychodził z założenia, że tutaj zgniłe owoce chrześcijaństwa i zdeprawowanego świata nie powinny mieć miejsca. I SŁUSZNIE!
Wyobraźmy sobie wegetarianina, który konsumuje nieświeże warzywa, pocieszając się myślą, że inni mają gorzej, bo jedzą toksyczne mięso! Absurd? No właśnie...

Być może większość ŚJ myśli, przynajmniej spełniając częściowo encyklopedyczne definicje tego procesu. Ale fakt, że przytłaczająca ich większość czynnie popiera system w którym tkwią, zarówno finansowo, jak i swoją, aktywnością, zaś pozostali legitymizującą go swoją milczącą obecnością, świadczy raczej  o tym, że do samodzielnego, ba - twórczego i prowadzącego do postępu myślenia jest nadal bardzo daleko, nawet jeśli niektórym się WYDAJE, że myślą.

Jak oni to zrobili???

Odnowiłem niedawno po wieku latach mailowy kontakt ze znajomym sprzed lat. Zapamiętałem go jako osobę myślącą, nie przyjmującą ślepo wykładni i interpretacji „kanału łączności”. Przedstawiłem więc w mailu kilka zagadnień dotyczących m.in. niebiblijnego pochodzenia łotrowskich „komitetów sądowniczych”, powiązania WTS z ONZ, hańby ukrywania i tuszowania przez przywódców licznych przypadków pedofilii i molestowania seksualnego nieletnich oraz kilka innych zagadnień, oszczędzając jednak adresatowi maila zbyt wielu szczegółów, chociażby ze względu na długi brak kontaktu.
Całość zakończyłem zachętą do zbadania własnej religii (skąd my to znamy!?) oraz podsumowaniem z którego wynikało, że daremnie dziś oczekiwać istnienia nieskażonej, „prawdziwej” religii, co wynika chociażby z przypowieści Jezusa o pszenicy i chwastach, a którą to przypowieść WTS, aby uniknąć niewygodnej dla siebie konkluzji, zinterpretowało w kuriozalny sposób (zob.  

Odpowiedź, jaką otrzymałem od adresata maila potwierdziła moje najgorsze obawy.
Mimo deklaracji o „otwartości” w mailu zwrotnym padły słowa o tym, że Internet to „ściek”  (jednak WTS też tam istnieje, więc co jest!?), znalazło się też tam porównanie odejścia Adama i Ewy od Boga do odejścia od organizacji, sugestia niepublikowania „wewnętrznych” problemów podparta zupełnie błędnym skojarzeniem z 6 rozdziałem 1 Listu do Koryntian, zarzut hańbienia Imienia Bożego, wreszcie oskarżenie o szerzenie podziałów i sianie zgorszenia, przeświadczenie o tym, że organizacja WTS to „arka”, a w końcu komunały o „kalaniu własnego gniazda” i „kąsaniu ręki która nas wykarmiła” itd.

RĘCE OPADAJĄ!

Jak oni to zrobili??? Jak to możliwe, ze WTS wychowało sobie tysiące, może nawet miliony, wiernopoddańczych apologetów? Jak to możliwe, że mimo szemranego fundamentu organizacji, fałszywych proroctw, zakłamanej polityki w sprawie krwi, złamania neutralności i siania nienawiści do myślących inaczej niż zezwala na to WTS – nadal – pozornie myślący – świadkowie posługują się w argumentacji organizacyjnym slangiem wpojonym im na zebraniach, przez co rozmowa z nimi staje się jeszcze trudniejsza niż z najbardziej zatwardziałymi członkami innych wyznań?
Odpowiedź jest stosunkowo prosta: to właśnie tysiące godzin zebrań, zgromadzeń, konwencji, kongresów itp. powodują wtłoczenie do głów większości słuchaczy sterty bezużytecznych schematów, jednak niezwykle użytecznych dla przywódców organizacji.
Nie spodziewajmy się spadku liczby apologetów. Jedyne, co można uczynić, to krok po kroku leczyć z organizacyjnego amoku tych, którzy pragną uzdrowienia. Innym pomóc się nie da – przynajmniej na razie. 

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Ślepe posłuszeństwo - Studium Strażnicy z 15.11.2013

Na tej witrynie można przeczytać ciekawy materiał pod tytułem „Bądź ślepo posłuszny, a będziesz zbawiony”; odnosi się on do Strażnicy z 15 listopada 2013. Pragnę również odnieść się do omawianej Strażnicy, str.20, akapitu 17 i 18.

„3) Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, wg ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymujemy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne czy też nie......... Teraz jest czas, żeby ci, którzy pokładają ufność w świeckim wykształceniu, dobrach materialnych albo świeckich instytucjach, zmienili swój sposób myślenia. Starsi powinni być gotowi pomóc każdemu, kto się chwieje w wierze.”

Zwróćmy uwagę na fakt, że padają w tym materiale słowa o niebagatelnym znaczeniu. Już wielokrotnie przekonaliśmy się, że do twórczości WTS możemy podchodzić z uśmiechem na twarzy, ale tym razem radzę zachować powagę, pobudzić myślenie i nie bagatelizować tego tematu, ponieważ chodzi o nasze życie! Drogi czytelniku, według WTS-u możesz żyć albo umrzeć, a będzie to zależało od przestrzegania lub nieprzestrzegania wszystkich wskazówek, które poda w swoim czasie ta organizacja. Wskazówki te, zapewne jak do tej pory, będą przekazywane w zborach poprzez zamianowanych starszych. Dlatego bezgraniczne zaufanie będzie potrzebne nie tylko do WTS-u, ale i do starszych w zborach. Czy to jest rozsądne? Warto się zastanowić: co by się stało, gdyby WTS lub starsi jakiegoś zboru podali błędną informację, a przecież może to nastąpić z różnych przyczyn? Oto przykład z historii Świadków Jehowy w Polsce, zaczerpnięty z książki „Hiobowie XX wieku”, rozgrywający się w trakcie II wojny światowej. Brat Stefan Milewski opowiada, że z Białegostoku przyjechało do Warszawy dwóch braci (jeden z nich nazywał się Wilk) z prośbą o radę, czy postąpili właściwie, gdyż za nieposłuszeństwo wobec tamtejszego sługi zboru zostali pozbawieni społeczności. Dalej w tej książce możemy przeczytać:

„Sługa tamtejszego zboru - brat Rogiński - poczuł się bezpośrednio natchniony Duchem Świętym i zrozumiał, że już jest początek Armagedonu, że Niemcy już upadną, i że zaraz nastanie Królestwo Boże. W tym celu zmobilizował cały zbór, kazał powystawiać na ulicach stoły z literaturą, do nabycia której zachęcano przechodniów, reklamując upadek tego świata i nastanie Królestwa Bożego. Braci wysłał, by z wieży ratusza zdjęli flagę ze swastyką, a w miejsce zatknęli białą chorągiew. Natomiast do niemieckiej komendy wojskowej, znajdującej się w ratuszu, wysłał delegację składającą się z kilku braci z poleceniem, by wezwali władze niemieckie do poddania się, gdyż już nastaje Królestwo Boże. Gdy ta delegacja zjawiła się w komendzie i oznajmiła cel swego przybycia, komendant i inni oficerowie zaczęli się śmiać, biorąc to za głupi żart, a tych delegatów za ludzi pomylonych, lecz gdy usłyszeli strzały straży, strzelających do tych, którzy zdjęli swastykę z wieży i zakładali białą flagę, wtedy całą delegację oraz wielu innych braci i sióstr aresztowano (około trzydzieści osób) i gdzieś wywieziono. Więcej nikt ich już nie ujrzał. Prawdopodobnie zostali wywiezieni gdzieś do lasu i rozstrzelani. Ci dwaj bracia, nie będąc zupełnie pewni, czy postąpili właściwie, wyłamując się z posłuszeństwa, przyjechali do Warszawy po radę i powiadomili nas o wszystkim.”

W dalszej części komentarza 17 w/w Strażnicy możemy przeczytać, że 'Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymujemy....'. Gdy zestawimy tę wypowiedź np. z wydarzeniem, które rozegrało się w Białymstoku, to wnioski są oczywiste, jeśli chodzi o to, do czego prowadzi ślepe posłuszeństwo. Podam teraz skrajny przykład, ale warto się zastanowić, gdzie są granice braku myślenia i ślepego posłuszeństwa? Załóżmy, że przywódcy WTS-u nakazaliby mordować innowierców, oczywiście podając przy tym odpowiednią argumentację „biblijną”; czy wtedy też należałoby usłuchać każdego ich polecenia? W tym samym akapicie zostaje podane wyjaśnienie, że polecenia te 'wg ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne'. Z tego zdania można wyciągnąć następujący wniosek: WTS będzie posiadać jakąś nadludzką mądrość, która będzie górowała nad ludzką oceną sytuacji. Należy zapewne domniemywać, że chodzi tu o wiedzę od Boga i Jezusa, która będzie dostarczana tej organizacji. Czy to może być prawda? Czego uczy nas historia WTS-u? Organizacja ta bez przerwy podkreśla w literaturze, że otrzymywany pokarm jest dostarczany przez Jehowę. Czy te słowa, powtarzane jak jakieś zaklęcie, mają być wystarczającym argumentem w tak istotnej sprawie, jak bezwarunkowe posłuszeństwo? Z historii wiemy, że zapowiedzi WTS-u co do zakończenia tego systemu rzeczy, nie urzeczywistniły się. W roku 1914 miał być już nowy porządek! Do tego faktu, WTS pokrętnie przyznaje się np. w Strażnicy 2013.07.15, str.3-8 także w Strażnicy 2013.09.15, str.14 ak.14. Inne daty końca tego systemu, chociażby 1925 czy 1975 również okazały się chybione. Nie spełniła się również sentencja „Miliony ludzi z obecnie żyjących nigdy nie umrą”, wygłoszona w wykładzie przez J.F.Rutherforda w nowojorskim teatrze Hippodrome w 1922 roku. Czy wobec tego faktu ogłaszania wielu proroctw, które się nie sprawdziły, prawdą może być, że WTS posiadał jakąś nadludzką mądrość? Zatem, czy rozsądne jest mniemać, że będzie ją miał w przyszłości?

Jezus przewidział bieg wydarzeń i powiedział wprost, żeby nie iść za tymi, którzy będą mówić: „Stosowny czas się przybliżył”, a tak się właśnie działo w kwestii ogłaszania przez WTS zakończenia tego systemu rzeczy, co ma ścisły związek z przyjściem Jezusa jako Króla wymierzającego wyrok. W Ewangelii wg Łukasza w rozdziale 21 możemy przeczytać:

7 Wtedy pytali go, mówiąc: „Nauczycielu, właściwie kiedy to nastąpi i co będzie znakiem, kiedy ma się to wydarzyć?” 8 Rzekł: „Baczcie, żebyście nie zostali wprowadzeni w błąd; bo wielu przyjdzie, powołując się na moje imię i mówiąc: ‚Ja nim jestem’ oraz: ‚Stosowny czas się przybliżył’. Nie idźcie za nimi. 9 Ponadto gdy usłyszycie o wojnach i zamieszkach, nie bądźcie przerażeni. Bo to musi się najpierw wydarzyć, ale koniec nie nadejdzie natychmiast”.

Ci, którzy będą mówić: „Stosowny czas się przybliżył”, będą zagrożeniem dla prawdziwych naśladowców Chrystusa. Jezus przestrzegał swoich naśladowców przed takimi ludźmi: „Baczcie żebyście nie zostali wprowadzeni w błąd”(Łukasza 21:8).

A co powiedzieć o zmianach wielu poglądów, które świadczyły o wpadaniu z jednej skrajności w drugą? Oto jeden z przykładów: W Strażnicy z 17 lutego 2009 roku, str.26, ak.9 wyrażono pogląd, że Chrystus ustanowił niewolnika „nad całym swoim mieniem”. Taki sam pogląd przedstawiono w liście do starszych z 8 grudnia 2011 roku w związku z salami Królestwa. WTS kolejny raz uświadamiał starszym, że wszelkie ziemskie mienie należy do Jezusa Chrystusa - ten z kolei nad całym swym mieniem na ziemi ustanowił „niewolnika wiernego i roztropnego”. Rok później zaczęto prezentować zgoła odmienny pogląd. Na zgromadzeniu statutowym w New Jersey w październiku 2012 roku zabłysło tak zwane „nowe światło”, a później w lipcowej Strażnicy z 2013 roku na str. 8 w ak.18 ogół braci mógł się dowiedzieć, że Jezus jeszcze nie powierzył majętności niewolnikowi. Przykłady tym podobne możnaby mnożyć. Czy zapowiedzi wydarzeń, które się nie spełniły i sprzeczne informacje podawane przez tę organizację mogą w rzeczywistości pochodzić od Boga? W związku z tym, czy od tej organizacji religijnej możemy spodziewać się rzetelnego źródła informacji? Jeśli jest to organizacja, która wydała owoce pokazujące, że nie można jej zaufać, to jak można 'usłuchać każdego polecenia' wydawanego przez przywódców WTS-u? Chyba, że autorom Strażnicy uda się wyłączyć twoje procesy myślowe, po to, byś bez zastrzeżeń i posłusznie wykonywał wszelkie polecenia i w konsekwencji był bezwiednym narzędziem w ich ręku. Ale czy wtedy nie staniesz się łatwym łupem szatana? W następnym akapicie WTS radzi czytelnikom „Teraz jest czas, żeby ci, którzy pokładają ufność w świeckim wykształceniu,....., zmienili swój sposób myślenia.” Innymi słowy teraz jest czas, byś był niewykształcony i głupi - wtedy o wiele łatwiej poradzimy sobie z tobą w przyszłości. Gdy analizuje się Biblię, to jakoś dziwnie nie zauważa się, aby wykształcenie, mądrość czy umiejętność analizy faktów mogła komuś zaszkodzić w relacjach z Bogiem. O mężach wiary takich jak Józef, trzej Hebrajczycy, Daniel, Łukasz, Paweł nie można powiedzieć, aby nie byli wykształceni na sposób świecki i nie posługiwali się przy tym mądrością. Zawsze przecież wykształcenie, wiedzę czy też mądrość można wykorzystać ku chwale naszego Stwórcy, to zależy tylko od każdego z nas.
W konkluzji omówienia tego tematu, raz jeszcze przypomnijmy sobie ostrzeżenie Jezusa: „Baczcie żebyście nie zostali wprowadzeni w błąd” (Łukasza 21:8).

(Cz.2) Informacja o opuszczeniu religii Świadków Jehowy przez koordynatora cd.



Zanim koordynator wraz ze swoją żoną opuścili religię (co miało miejsce w dniu 02.09.2012 roku), wygłosił do zboru, w którym usługiwał, pożegnalne oświadczenie (pełna treść tego improwizowanego przemówienia jest zamieszczona we wcześniejszym wpisie).
Co doprowadziło do wyjścia z religii koordynatora i jego żony?
Złożyło się na to zapewne wiele różnych czynników, o czym wspomniał ów koordynator w swoim wystąpieniu (nałożyły się jeszcze inne czynniki.......... ).
Nie rozwijając szerzej tematu tych wielu czynników, wspomniał o jednym z nich, o powiązaniu Towarzystwa Strażnica z ONZ.
Czy jest to błaha sprawa?
Czy można nad tym przejść do porządku i uznać za rzecz mało istotną?
Zobaczmy co napisano w Strażnicy (15 czerwca 2012 str.17 ak.15), na temat powiązań różnych organizacji religijnych z ONZ:
„Jan opisuje, że szkarłatnej bestii - wizerunku pierwszej bestii - dosiada symboliczna nierządnica, która w ten sposób nią kieruje. Kobieta ta nosi imię „Babilon Wielki” (Obj.17:1-6). Trafnie wyobraża wszystkie fałszywe religie, wśród których prym wiodą kościoły chrześcijaństwa. Owe organizacje religijne udzielają wizerunkowi bestii swojego poparcia i starają się wywierać na niego wpływ.”
Słusznie w tym materiale stwierdzono, że organizacje religijne, które udzielają wizerunkowi bestii swojego poparcia, zaliczają się do religii fałszywych.
Myślę, że warto w tym kontekście (czyli odejścia z religii) przeanalizować treść listu, który ów koordynator i starsi z owego zboru napisali do Towarzystwa Strażnica, oraz odpowiedź jaką udzielił na ten list tzw. Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy. Treść tej odpowiedzi ukaże się w następnym wpisie.

Zbór Kraków- **********                                                                                                       Kraków- **********, dnia 04.03.2012

Do Strażnica Towarzystwo Biblijne i Traktatowe
Zarejestrowany Związek Wyznania Świadków Jehowy w Polsce
******************
Dotyczy: Rejestracji w DPI korporacji Towarzystwa Strażnica (którą posługuje się Ciało Kierownicze) jako organizacji NGO przy ONZ.
Drodzy Bracia !
Dotarły do nas zaskakujące informacje, które pobudziły nas do napisania do Was tego listu.
Pragnęlibyśmy umieć wyczerpująco wyjaśnić poniższy temat, dlatego gorąco Was prosimy o podanie wyjaśnień na poniższe pytania:
1. Czy Towarzystwo Strażnica wystąpiło z prośbą w roku 1991 o rejestrację i czy było zarejestrowane w latach od 1992 do 2001 w Departamencie Spraw Publicznych (DPI) jako organizacja pozarządowa (NGO) przy Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) ?
2. Jeśli Towarzystwo wystąpiło o rejestrację, a DPI zarejestrowało taki wniosek, to czy Towarzystwo Strażnica zgodziło się na zobowiązania, które wynikają z rejestracji organizacji pozarządowej w DPI, a wynikają one z Rezolucji Rady Gospodarczej i Społecznej o symbolu 1296 (XLIV) z 27 maja 1968r ?
Przy odpowiedzi na to pytanie prosimy o zwrócenie szczególnej uwagi na Rezolucję Rady Gospodarczej i Społecznej 1296 część I punkt 2 i 3, która mówi:
2. Cele i zadania organizacji powinny być zgodne z duchem, celami i zasadami Karty Narodów Zjednoczonych.
3. Organizacja zobowiązuje się do wspierania prac Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz promowanie wiedzy na temat jej zasad i działań, zgodnie z jej własnymi celami i potrzebami oraz charakteru i zakresu jej kompetencji i działalności.
Prosimy także o połączenie informacji z w/w rezolucji ze znowelizowanym tekstem tejże rezolucji występującej pod symbolem 1996/31 z datą 49 posiedzenia plenarnego czyli 25.07.1996.
Oto jej fragment:
  2. Cele i zadania organizacji powinny być zgodne z duchem, celami i zasadami Karty Narodów Zjednoczonych.
  3. Organzacja zobowiązuje się do wspierania prac Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz promowania wiedzy na       temat jej zasad i działań, zgodnie z jej własnymi celami i potrzebami oraz charakteru i zakresu jej kompetencji i działalności.
Z porównania w/w rezolucji z lat 1968 i 1996 widać, że się nic nie zmieniło w kwestii zobowiązań wobec organizacji pozarządowych względem ONZ. Prosimy zatem o wyjaśnienie tego problemu, ponieważ z zestawienia tych faktów wynika, że w momencie składania wniosku o rejestrację przez Towarzystwo Strażnica w DPI (1991r) obowiązki te:  „Cele i zadania organizacji powinny być zgodne z duchem, celami i zasadami Karty Narodów Zjednoczonych” oraz „Organizacja zobowiązuje się do wspierania prac Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz promowania wiedzy na temat jej zasad i działań.......”  musiały być wzięte pod uwagę z racji obowiązujących przepisów, a przecież one jawnie łamały zasady chrześcijańskiej neutralności.
3. Chcielibyśmy Was zapytać także, jak w tym kontekście ma się treść „Przebudźcie się !” z 8 października 1991 pod tytułem „ONZ a pokój światowy” ?
A w szczególności prosimy o ustosunkowanie się do pierwszych artykułów w w/w Przebudźcie się! o działalności ONZ, uwzględniając przy tym fakt starania się w tym czasie o członkostwo w DPI i biorąc przy tym pod uwagę wspomniany wcześniej wymóg  „ Organizacja zobowiązuje się do wspierania prac ONZ oraz promowania wiedzy na temat jej zasad i działań,........”.
W materiale w/w Przebudźcie się! zauważa się brak jasnego i sprecyzowanego stanowiska w kwestii ONZ, szczególnie jest to widoczne na stronie 10, ostatni akapit, oto cytat:
„Biblia wyraźnie wskazuje, iż ONZ już wkrótce otrzyma moc i władzę. Dokona wtedy zadziwiających rzeczy, które wprawią cię w zdumienie. Na pewno zachwyci cię wiadomość, że bardzo bliskie jest naprawdę skuteczne rozwiązanie problemów świata, dające gwarancje wiecznego pokoju i bezpieczeństwa.”
Z powodu braku (w podsumowaniu tych artykułów) zwrócenia uwagi, iż to Jehowa dokona tak zdumiewających zmian, czytelnik tego materiału mógłby mieć inny obraz roli, jaką odegra ONZ, niż przedstawia to Biblia, a urzędnik ONZ może odczytać ten materiał, jako materiał propagandowy dla ONZ.
Rozumiemy, że są potrzebne materiały w naszej literaturze, które poszerzają światopogląd czytelników, tak właśnie pragniemy tłumaczyć ten materiał, który znalazł się w tym PŚ!, niemniej celem tegoż czasopisma jest, jak czytamy w stopce tego numeru: „........ Co najważniejsze, czasopismo to umacnia zaufanie do danej przez Stwórcę obietnicy, że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914 nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo. „
Właśnie takiego jasnego stanowiska w tej kwestii zabrakło w końcowej części tego materiału.
4. Jeśli Towarzystwo Strażnica zrezygnowało z członkostwa w DPI w 2001 roku jako NGO, pragniemy Was zapytać, dlaczego Towarzystwo Strażnica nadal występuje na różnych konferencjach pod szyldem NGO?
Oto przykłady:
a/ OSCE HUMAN DIMENSION IMPLEMENTATION MEETING - Warsaw, 19 – 30 September 2005
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
b/ OSCE Conference on Anti-Semitism and on Other Forms of Intolerance - Cordoba 8 and 9 June 2005
                  NGO - Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania (845-306-0711)
                              ALLEN, Gregory
c/ OSCE HUMAN DIMENSION IMPLEMENTATION MEETING - Warsaw, 2 – 13 October 2006 
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
                              Rue d'Argile, 60; B-1950 Kraainem; Belgium
                              Mr. Marcel GILLET - Chairman of the Religious Freedom Subcommittee
                              Mr. Paul GILLIES - Press Officer
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
                              IBSA House, The Ridgeway; London NW7 1RN; United Kingdom
                              Mr. Luca TOFFOLI - Member of Religious Freedom Subcommittee
                  NGO - Watchtower Bible and Tract Society - Poland
                              ul. Warszawska 14; 05-830 Nadarzyn; Poland
                              Mr. Michal HOSZOWSKI  - Public Information Desk Coordinator
d/ OSCE HUMAN DIMENSION IMPLEMENTATION MEETING - Warsaw, 24 September – 5 October 2007  
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
                              Rue d'Argile, 60; B-1950 Kraainem; Belgium
                              Mr. Marcel GILLET - Chairman of the Religious Freedom Subcommittee
                              Mr. Paul GILLIES - Press Officer
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
                              IBSA House, The Ridgeway; London NW7 1RN; United Kingdom
                              Mr. Luca TOFFOLI - Member of Religious Freedom Subcommittee
                  NGO - Watchtower Bible and Tract Society - Poland
                              ul. Warszawska 14; 05-830 Nadarzyn; Poland
                              Mr. Michal HOSZOWSKI  - Public Information Desk Coordinato
e/ OSCE SUPPLEMENTARY HUMAN DIMENSION IMPLEMENTATION MEETING - ON FREEDOM OF RELIGION OR BELIEF  -      
    Vienna, 9 – 10 July 2009
                 
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
                              Rue d'Argile, 60; B-1950 Kraainem; Belgium
                  NGO - Office of General Counsel for Jehovah's Witnesses
                              100 Watchtower Drive; Patterson, NY 12563; U.S.A.
f/ OSCE HUMAN DIMENSION IMPLEMENTATION MEETING - Warsaw, 24 September – 5 October 2009 
                  NGO - European Association of Jehovah's Christian Witnesses
                              Rue d'Argile, 60; B-1950 Kraainem; Belgium
                              Mr. Marcel GILLET - Chairman of the Religious Freedom Subcommittee
                              Mr. David Danthine - Counsel for Religious Freedom
               NGO - Religious Center of Jehovah's Witnesses in the Republic Kazakhstan
                              187 Auezova Street, Kalkaman-2; 050006 Almaty; Kazakhstan
                              Mr. Vladimir Voyevodin – Staff  Attorney
                  NGO - Watchtower Bible and Tract Society - Poland
                              ul. Warszawska 14; 05-830 Nadarzyn; Poland
                              Mr. Michal HOSZOWSKI  - Public Information Desk Coordinato
Bardzo prosimy o pomocne wskazówki, które pomogą nam właściwie reagować i odpowiadać na te zarzuty.
Zdajemy sobie sprawę, że może nie będziecie w stanie odpowiedzieć od razu wyczerpująco na niektóre z tych pytań, które postawiliśmy w tym liście.
Dlatego uprzejmie prosimy Was o przesłanie naszych pytań do Biura Głównego.
Będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o postępach w tej sprawie.
Z góry Wam bardzo dziękujemy za odpowiedź na nasze pytania.
Grono usługujących przesyła Wam braterskie pozdrowienia.
Wasi bracia
W lewym rogu widnieją podpisy sześciu starszych z tego zboru.




Dalsze informacje znajdują się we wpisie: (cz.3) Informacja o opuszczeniu religii przez koordynatora cd... 
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain