Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towarzystwo Strażnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towarzystwo Strażnica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 sierpnia 2017

Pamiętaj o żonie Lota


1. Wszelka ambicja w życiu i dążenie do postępu są rzeczami karygodnymi.
2.  Chęć poprawy warunków bytowych 4-osobowej rodziny poprzez przeniesienie się do większego mieszkania jest zdrożna.
3. Ową zdrożność pogłębia chęć podjęcia pracy przez żonę głównego bohatera; aby podołać kosztom zamieszkania w lepszych warunkach, musi ona podjąć pracę, nie konsultując tego – o zgrozo – z własnym mężem.
4.  Rodzina ponosi wielkie szkody pod względem duchowym gdyż:
     a/przestają pionierować (czytaj: stojakować)
     b/odnawiają kontakty z tzw. cielesną rodziną, która nie jest „w prawdzie” (strata czasu, osłabienie duchowe)
     c/ jedna z córek staje się nieaktywna, ponieważ ciężko pracuje w  firmie wdrażającej i testującej nowy lek ratujący życie, zapominając o tym, iż jest to bezcelowe i jałowe, ponieważ tylko Królestwo Boże przyniesie ratunek, co uświadamia jej ojciec rodziny. Do tego córka owa ma koleżankę w pracy wychowywaną przez dwie matki i tolerancyjnego dla gejów kolegę.

Autorzy celowo przerysowują ambicję żony głównego bohatera, dorabiając  jej do naturalnej przecież chęci poprawy warunków życia dążenie do snobistycznego otaczania się jedynie ludźmi bogatymi i strofowanie córek za odmienne myślenie w tej kwestii. Ma to służyć wyrobieniu sobie przez widza konkretnego poglądu, a mianowicie, że dążenie do postępu równa się materializm plus ruina duchowa. Do skompletowania fabuły dochodzi jeszcze wizytujący rodzinę i zbór wiecznie uśmiechnięty pionier „brat Williams”, który – jak słusznie zauważa na początku filmu „zainteresowany” (później ochrzczony wraz ze swoją rodziną) – żyje na koszt zboru, jeżdżąc wypasioną bryką i nosząc eleganckie ubrania. I chyba – wbrew intencjom twórców filmu – główny bohater słabo dość obala ten zarzut, mówiąc że „bratu Williamsowi” się to należy, bo przecież jest kaznodzieją i wygłasza budujące wykłady, a ponadto kiedyś był biznesmenem, więc zna życie(!).
Podobnie kiepsko idzie mu obalenie zdania żony, która nieśmiało sugeruje, że odczuwanie pragnień homoseksualnych może być wrodzone, a nie jedynie nabyte.
Jest jeszcze wiele innych wątków, każdy może film obejrzeć, więc nie ma sensu tu ich wszystkich wyłuszczać. Istotna jest kwintesencja zaprogramowana przez autorów. Jeśli żona bolejącego przez cały film nad upadkiem rodziny głównego bohatera nie przyjdzie na uroczystość Pamiątki, będzie to tożsame z postępowaniem żony Lota, która zwiedziona bogactwem, oglądnęła się w tył i zamieniła w słup soli. Na szczęście wszystko wraca do normy: żona zdąża na Pamiątkę, a rodzina z wielką radością wraca do ciasnego mieszkania.

Oglądając ten „Hollywood” ucieszyłem się jedynie, że ów współczesny Lot nie stracił żony, dzięki czemu można mieć nadzieję, że jego dwie córki nie upiją go w wiadomym celu, a jego dojrzałość duchowa nie pozwoliłaby mu ich oddać na pastwę zboczeńców, jak to – niestety – uczynił jego pierwowzór.  Więcej powodów do zadowolenia nie znalazłem. I kto mi teraz zwróci te półtorej godziny???

poniedziałek, 24 kwietnia 2017


Nie tędy droga!


Nie ten czas, nie te metody... Delegalizacja religii Świadków Jehowy to woda na młyn ich przywódców.  Zaprawieni w bojach z komunistycznym reżimem już zapowiadają kontynuację działalności, a ewentualne grzywny lub nawet kary pozbawienia wolności dla gorliwych wyznawców Jehowy bedą dla nich i ich współwyznawców jedynie dowodem, że są „religią prawdziwą”, bo przecież Jezus zapowiedział prześladowania swych naśladowców ze strony przedstawicieli szatańskiego „systemu rzeczy”. Nie zdziwiłbym się, gdyby w krótkim czasie nastąpił WZROST tzw. „chwalców Jehowy” w Rosji. Jeśli chciano zohydzić społeczeństwu  tę rzekomą „religię prawdziwą”, należało przeprowadzić szeroką kampanię uświadamiającą społeczeństwo co do prawdziwego oblicza sekty. Należało – prócz „oklepanego” już tematu fanatycznego podejścia Świadków do kwestii transfuzji – pokazać obszerne fragmenty kompromitującego przywódców sekty przesłuchania przed Komisją Królewską w Australii, przesłuchania, które rażąco obnażyło bezduszność i obłudę zawiadowców tej religii w ich podejściu do haniebnej plagi pedofilii szerzącej się w zborach. Należało pokazać tragedię ofiar, pozbawionych ze strony przywódców i starszych w zborach (którzy zresztą niejednokrotnie sami są pedofilami) elementarnego ludzkiego współczucia, żądających zamiast tego przedstawienia dwóch świadków zbrodni na podstawie wyrwanych z kontekstu wersetów biblijnych. Należało nagłośnić ohydę zalecania przez hierarchię ostracyzmu   w stosunku do członków rodziny i przyjaciół, którzy mieli odwagę odejść z sekty lub zostali z niej usunięci przez tzw. „komitety sądownicze” pozbawione jakichkolwiek kwalifikacji i zdolności umysłowych do osądzania kogokolwiek. Krótko mówiąc, należało ukazać w jak najpełniejszym świetle totalitarny charakter ugrupowania ukryty za przylepionymi do „głosicieli” sztucznymi uśmiechami podczas tzw. „pracy Pańskiej”. 
Naciski fanatycznego prawosławia i podporządkowanie się im przez władze Rosji przyniosło jednak inny rezultat. Również zarzut ekstremizmu w dzisiejszej rzeczywistości, gdy pojęcie to kojarzy się jednoznacznie ze śmiercionośnymi atakami terrorystycznymi, musi wywołać wrażenie grubej przesady i tak jest w istocie, co wykazuje materiał z telewizji TVN. Nie tędy droga, panowie!
Jest tylko jeden kraj, w którym delegalizacja mogłaby przynieść pożądany rezultat. KRAJEM TYM JEST USA. Tam znajduje się centrala sekty, manipulująca milionami umysłów szczerych poddanych. Tam „siedmiu wspaniałych” pasie swoje brzuchy kosztem wyrzeczeń milionów łożących na ich wygodne życie. Tam znajduje się źródło ideologii łamiącej życie rodzinom i czyniącej     z „głosicieli” (o ile sobie tego w porę nie uświadomią) bezduszne, bezwolne automaty korporacyjne służące zapędzaniu ludzi do rzekomej „organizacji Bożej”. 
W dobie Internetu i powszechnego, błyskawicznego obiegu informacji sięganie po zużyte metody ograniczania swobód obywatelskich jest anachronizmem. Ukazywanie jednoznacznych dowodów na prawdziwe oblicze religii świadków Jehowy to jedyna metoda na zahamowanie ich rozwoju. Pokazuje to statystyka, z której wynika niezbicie, iż w krajach o szerokim dostępie do informacji nie tylko nie ma już wzrostu liczebności członków tej religii, ale nawet występuje – i to od dłuższego czasu – spadek. 
I to jest jedyna droga do celu, którego zakazami podobnymi do tego w Rosji nie da się osiągnąć. 


piątek, 28 października 2016

Bałwochwalczy kult JW Broadcasting

Na stronie https://www.jw.org/pl/publikacje/ksi%C4%85%C5%BCki/rocznik-2016/ciekawe-wydarzenia/telewizja-jw-broadcasting/ można przeczytać, zgodnie z WTS-owską polityką propagandy sukcesu, zachwyty twórców owej – pożal się Boże – telewizji oraz ich ogłupionych fanów. Zachwyconym sobą zawiadowcom WTS nie przeszkadza w najmniejszym stopniu fakt, że stają się obiektem niemalże boskiej czci. Świadczy o tym chociażby sam tytuł owego doniesienia ze strony internetowej: Uwielbiamy telewizję JW Broadcasting!

Pamiętam, jak przed laty zwracano wśród członków społeczności ŚJ uwagę na konieczność unikania podobnych zwrotów (słowo „uwielbiać” pochodzi przecież od „wielbić”). Jak czytamy w Słowniku Języka Polskiego PWN, pierwsze i główne znaczenie terminu „uwielbiać” to „otaczać kogoś czcią i miłością” (pogr. moje) Identyczne znaczenie przypisano tam słowu „wielbić”! Czyżby twórcy artykułu (i wiernopoddańczy tłumacze made in WTS) tego nie wiedzieli??? Ich „najlepszy na świecie” PNŚ zawiera przecież zapisane w Ewangelii wg Mateusza 6:1,2 słowa Jezusa:

Pilnie zważajcie, żebyście nie przejawiali swej prawości przed ludźmi po to, by was oglądali; w przeciwnym razie nie będziecie mieć nagrody u Ojca, który jest w niebiosach. Kiedy więc dajesz dary miłosierdzia, nie dmij przed sobą w trąbę, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, żeby ludzie ich wychwalali. Zaprawdę wam mówię: W pełni odbierają swą nagrodę. (pogr. moje)

Nie będę nawet próbował rozwodzić się nad ogromnymi kosztami zorganizowania w pełni profesjonalnego studia telewizyjnego, spełniającego najwyższe obecnie obowiązujące standardy. Od dawna przecież wiadomo, że pozbawieni jakichkolwiek reszek empatii przywódcy WTS z lubością marnują łatwo pozyskiwane od naiwnych owieczek środki na swoje wystawne życie, nie przejmując się zbytnio głodującymi i ubogimi współbraćmi, jako że przecież ich problemy rozwiąże w „słusznym czasie” Królestwo Boże.

Jak wynika z cytowanych w owym auto-panegiryku słów kenijskiego fana (fanki?) WTS, bałwochwalczy cel istnienia JW Broadcasting został – ku uciesze jej twórców – osiągnięty.
Oto one:
Ten program przybliża mnie do organizacji Jehowy i do Ciała Kierowniczego. Wiem, że należę do rodziny darzącej się ogromną miłością (pogr. moje)

Jedno jest pewne: do Boga prawdziwego ów program na pewno nie przybliża, o czym – może nawet wbrew woli autora cytowanych słów – świadczy powyższa wypowiedź. I nie zmieni tego stanu rzeczy nawet wypowiedź fanki WTS z Brazylii, która twierdzi, że słuchanie przemówień członków CK „przybliża ją do Jehowy”. Zaś za ową „ogromną miłość” bardzo dziękuję. Obejdzie się...
I – wbrew ostrzeżeniu Jezusa w cytowanym powyżej tekście z Ewangelii wg Mateusza – członkowie CK chętnie chcą być „oglądani”. Poświadcza to kolejna wypowiedź ich „wielbiciela”:

Do niedawna wielu braci nigdy nie słyszało przemówienia żadnego z członków Ciała Kierowniczego. A teraz możemy ich nie tylko usłyszeć, ale też zobaczyć. (pogr.moje)

Doprawdy nie wiem, co ciekawego może być w oglądaniu opasłego Herda czy Jacksona lub wyraźnie nadpobudliwego Letta. Ale widocznie nie znam się na tym...

Aby złagodzić nieco oczywiste skojarzenie JW Broadcasting i jej twórców ze „złotym cielcem”, piszą oni w zakończeniu:
Jesteśmy pewni, że dzięki wsparciu Jehowy telewizja JW Broadcasting dalej będzie wspaniałym duchowym dobrodziejstwem dla ogólnoświatowej społeczności braterskiej oraz będzie przysparzać większej czci i chwały Jehowie.


Tym samym zniewolonemu przez CK Bogu nie pozostaje nic innego, jak dalsze popieranie strażnicowych wodzów i ich pomysłów, bo przecież już od dawna wiadomo, ze Najwyższy ufa „bezgranicznie” brooklińskiemu „niewolnikowi” (zob. Zorganizowani do spełniania woli Jehowy, 2005, s.18).

wtorek, 23 sierpnia 2016

Pod latarnią najciemniej – czyli jak CK sprowadza próby na swoich fanów w domach Betel

W zamieszczonym pod adresem
niejaki Christopher George wygłasza do członków rodziny Betel oraz budowlańców/darmowych pracowników WTS przemówienie pt. „Odpowiednio nastaw żagle, gdy wieje wiatr zmian”. Nie byłoby może nic nadzwyczajnego w tym kolejnym propagandowym materiale organizacji, usiłującej od dawna przedstawić swoją zmienność, szczególnie w zakresie doktrynalnym, jako coś dobrego, gdyby nie zadziwiające zastosowanie Psalmów 46 i 40, zapewniających o ochronie Boga dla Jego sług poddanych zniechęcającym, przyrównanym do sztormu przeżyciom.

Skwapliwie pokładałem nadzieję w Jehowie, toteż nakłonił ku mnie swego ucha i usłyszał me wołanie o pomoc. (Psalm 40:1, NW)

Bóg jest dla nas schronieniem i siłą,pomocą łatwą do znalezienia w czasie udręk. Dlatego nie będziemy się bać, choćby ziemia doznała zmiany i choćby góry, chwiejąc się, wpadły w serce rozległego morza; choćby jego wody się kłębiły, pieniły (Psalm 46:1-3, NW)









Jak wynika ze słów mówcy, te najbardziej wstrząsające i trudne do zaakceptowania zmiany, rujnujące życie betelczykom i ich rodzinom funduje — Ciało Kierownicze! Sprzedaż ogromnej ilości posiadłości, redukcja ilości członków rodziny Betel, ciągłe przeprowadzki bez jakiejkolwiek możliwości dyskusji z „namaszczonymi” decydentami, wreszcie takie wydarzenia życiowe jak założenie rodziny, czy dobrowolne przecież podjecie pracy w Betel stają się taką traumą, że – i przyznaje to mówca — ludzie ci potrzebują nadzwyczajnej opieki Bożej, aby to wszystko znieść! Nie próby z zewnątrz, nie utrata pracy czy inne nieszczęścia – ale „kochani współwyznawcy”, „niewolnik wierny i roztropny” jest źródłem najcięższych prób! Mówca zachęca do przejawiania wiary, cytuje Księgę Izajasza 59:1 o „ręce Jehowy, która nie jest za krótka” – wszystko w tym celu, aby – powtarzam – pomóc znieść ciężkie doświadczenia życiowe zgotowane betelczykom przez CK.
Kuriozalne zaiste wydaje się być – w celu wzmocnienia „argumentacji” – porównanie przerzucania przez CK jak piłki betelczyków w różne miejsca do różnych zadań – do wyboru 12 apostołów przez Jezusa spośród rzeszy Jego wiernych uczniów. Niektórzy z nich – wg mówcy – mogli czuć się zawiedzeni, że nie zostali wyznaczeni przez Pana do owego ścisłego grona, ale cenili więź z Nim, możliwość słuchania jego nauk i przemówień oraz nadzieję na zmartwychwstanie niebiańskie w przyszłości. I tak samo przerzucani z miejsca na miejsce, pozbawiani jednym „miłościwym” rozkazem dotychczasowych przyjaciół, czy oddalani od członków najbliższej rodziny powinni czuć się szczęśliwi darmowi niewolnicy WTS-u. I basta!
Kolejne wywody Christophera George'a dotyczą żon, które maja być bezwarunkowo podporządkowane mężom przerzucanym z miejsca na miejsce przez CK i maja się z tego cieszyć, a nie kierować – zrozumiałymi przecież – emocjami Przykładem dla nich (jakże aktualnym i przekonywującym w dzisiejszych czasach, nieprawdaż!?) ma być biblijna Estera, która dała wzór podporządkowania. Zaiste, rewelacja! Została najpierw nałożnicą króla Ahaswerusa (bo przecież nie zrobił dla niej wyjątku i nie grał z nią całą noc tylko w szachy!). A przecież Prawo Mojżeszowe zakazywało Izraelitom łączyć się w pary z członkami innych narodów! Szunamitka z Pieśni nad Pieśniami przeciwstawiła się królowi Salomonowi, mimo iż był z jej narodu! Toteż w rzeczonej argumentacji George'a lepiej jest przywołać przykład Estety, której Mardocheusz wmówił, iż to Bóg się nią zechce posłużyć dla uratowania narodu wybranego, jak gdyby nie mógł On swą mocą uczynić tego bez jej pomocy w postaci związku z pogańskim królem, mającym wiele żon i nałożnic. W przemówieniu pada nawet zdanie, że – uwaga! – Estera pomogła Bogu!
Mówca, przyznając eufemistycznie, ze Estera znalazła się „w niełatwej sytuacji”, zwraca się do niewiast słuchających jego wywodów: – Czy zaakceptowałabyś coś takiego? BEZ KOMENTARZA.

(Na marginesie: nic dziwnego, że – jak nawet przyznaje biblioteka internetowa Strażnicy na stronie http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001431 niektórzy pisarze wczesnochrześcijańscy pomijali Księge Estery w kanonie świętych Pism.)

Ochotnicy nawet po zakończeniu budowania obiektów „teokratycznych” nie mogą zaznać wytchnienia. Mówca zapewnia: – W służbie dla Jehowy nie przechodzimy na emeryturę. Nie czeka na nas bujany fotel na jakiejś werandzie, w którym będziemy się teraz kołysać całymi dniami.
(Słyszany w tym momencie w audytorium śmiech, niczym w kiepskiej komedii, ma prawdopodobnie potwierdzić nadzwyczajne poczucie humoru brata George'a zawarte w tej wypowiedzi o bujanym fotelu. Cóż za finezja!)

Nie ma wytchnienia! Dlaczego? Mówca spieszy z wyjaśnieniem: – Zawsze stawiaj się do dyspozycji, gdy organizacja czegoś potrzebuje. Bezduszne, mechaniczne traktowanie darmowych robotników przez CK prowadzi ich często do przygnębienia i – jak przyznaje mówca – szczególnie starsze wiekiem osoby czują się jak psalmista, wyrażający swe uczucia w Psalmie 71:9 (NW):

Nie odrzucaj mnie w czasie starości, nie opuszczaj mnie, gdy moc moja ustaje.

Dlaczego tak się dzieje? Christopher George wygłaszając w tym miejscu kilka rzeczywiście ciepłych słów do weteranów/betelczyków milczy na temat rzeczywistych przyczyn pojawienia się takich negatywnych odczuć. A przecież jedną z nich są wspomniane na początku przemówienia redukcje personelu, redukcje – jak wiadomo – spowodowane kłopotami finansowymi tej sekto-korporacji m.in. na skutek konieczności wypłaty odszkodowań ofiarom pedofilów chronionych przez organizację. Pracujący przez całe życie wolontariusze niejednokrotnie źle lub w ogóle nie ubezpieczeni nagle znajdują się bez środków do życia, bez swojego dachu nad głową, bez pieniędzy na leczenie pojawiających się dolegliwości, za to z nic nie kosztującym zapewnieniem CK:
Jehowa was kocha To kolejny przykład ciężkiej próby sprowadzanej przez zawiadowców WTS na swoich darmowych robotników.
Na koniec dowiadujemy się, ze właśnie brat Lett zapowiedział największą nadchodzącą zmianę – Armagedon. Na jego miejscu bardzo bałbym się tej zmiany...


sobota, 30 lipca 2016

Coraz większy rozziew

Po obejrzeniu 2-częściowego filmu WTS pt. „Bóg uczynił Go zarówno Panem, jak i Chrystusem” – filmu, który jest serwowany Świadkom Jehowy na całym świecie podczas tegorocznych kongresów letnich – nasunęły mi się pewne refleksje. Ogarnia mnie najzwyczajniej w świecie wściekłość! Dlaczego? Ano dlatego, że choć w filmie zdecydowanie zbyt często wkładane jest w usta bohaterów imię „Jehowa”, czy że odzywają się gdzieniegdzie slangowe, zabarwione doktryną sformułowania („pal męki”, nadzorca zboru itp.), to jednak – choć może nie każdy się z tym zgodzi – ma on wiele momentów wzruszających, szczególnie jeśli chodzi o sceny wskrzeszania zmarłych i nadzieję z tego płynącą dla osoby wierzącej. Co więc jest powodem do owego uczucia wściekłości, wspomnianego powyżej? Powodem jest potworny, pogłębiający się rozziew między wymową Ewangelii a obrazem organizacji. Powodem jest pustota – w świetle tego, co wyprawia WTS – nawoływań narratora filmu do tego, aby wzmacniać wiarę poprzez badanie dowodów i tym samym usuwanie wątpliwości i popadania w niezdrową rutynę. I chyba dobrze zdają sobie sprawę z owego rozziewu twórcy filmu, skoro – choć dwukrotnie ( na początku i na końcu) narrator zachęca widzów do „upewniania się, że Świadkowie Jehowy mają prawdę”, nie przedstawia na to twierdzenie żadnych dowodów, stosując jedynie typową WTS-owską manipulację, polegającą na zestawieniu dowodów na prawdziwość Mesjasza i chrystianizmu z I w. n.e. z „mającą prawdę” (bo tak mówimy i już!) religią ŚJ. Ogarnia mnie po raz kolejny – choć może już powinna być stonowana – złość na perfidię, manipulację i okłamywanie „owieczek”. Bo przecież przy dzisiejszym dostępie do informacji zachęcony przez narratora o imieniu Mesafer szczery świadek Jehowy szybko znajdzie dowody na coś wręcz przeciwnego, niż to, że „świadkowie Jehowy mają prawdę”. I co wtedy? Odpowiedź zapewne znają czytelnicy tego bloga.
Inną rzeczą jest śmieszność wypowiedzi owego Mesafera, który z poziomu I wieku n.e. ni stąd, ni zowąd używa nazwy „Świadkowie Jehowy”, przemawiając do Świadków w XXI wieku, choć ci dowiadują się z filmu – jako że organizacja niechętnie cytuje ów werset – że chrześcijanie mają być świadkami, ale... Jezusa (Dzieje Apostolskie 1:8). Cóż, to w końcu tylko drobiazg. Najważniejsze, aby widz wyszedł z kongresu zachęcony do dalszego wręczania ulotek, traktatów, czasopism i innych materiałów propagandowych organizacji. A całe to gadanie o ostracyzmie, pedofilii, fanatyzmie i bezduszności „aparatczyków” to wymysł odstępców, bo przecież „Świadkowie Jehowy mają prawdę”.  I już!


piątek, 8 kwietnia 2016

Królestwo pedofilii


Z przerażającego swoją prawdziwością filmu znajdującego się pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=ULsWB2AvxVc wyłania się obraz zdegenerowanej, zgniłej moralnie organizacji Świadków Jehowy, w której ojciec może bezkarnie gwałcić swoje córki, w której starsi pod pozorem „reguły dwóch świadków” odmawiają zbadania oskarżenia o molestowanie i wykorzystywanie ofiar, zamykając im ista i usuwając OFIARY ze zboru, hołubiąc nadal i windując na „przywileje” oprawców, ułatwiając im bezkarne uprawianie haniebnego procederu. A nawet wtedy, gdy „świecki” sąd skazuje bandziora na 14 lat (!) za udowodnione przestępstwa wieloletniego wykorzystywania i molestowania, zostaje on przyłączony do „społeczności prawdziwych chrześcijan”, ciesząc się w zborze ŚJ dobra sławą! Przywódcy organizacji odmawiają wydania sądom istniejącej bazy danych o pedofilach, mataczą, kłamią, przesłuchiwani starsi zasłaniają się rzekomą niepamięcią, a ofiary okrutnego traktowania zniechęcają nadal – mimo zmiany oficjalnych wytycznych – do powiadamiania policji pod pozorem „zniesławienia imienia Jehowy” i lojalności wobec organizacji, jak gdyby to `OFIARA owo imię zniesławiła, a nie bamndr/gwałciciel/molester! Nawet otwierający po latach oczy (często zbyt późno) rodzice przyznają, że organizacyjne „pranie mózgu” wyłączyło lub zahamowało w znacznym stopniu ich naturalne uczucia do tego stopnia, że nie byli w stanie pomóc swoim dzieciom, kiedy tej pomocy najbardziej potrzebowały i oczekiwały.
Z filmu wyłania się prawdziwy obraz starszych zboru – uważanych przez współwyznawców za tzw. „dojrzałych chrześcijan” – obraz bezdusznych automatów pozbawionych empatii, współczucia, ludzkiej chęci niesienia pomocy, doprowadzających ofiary swoich „przesłuchań” do depresji i prób samobójczych. Starsi ci doskonale spełniają kryteria osób o cechach świadczących o „dniach ostatnich” zawarte w 2 Liśćie do Tymoteusza 3:1-9; kryteria o których opowiadają tzw. „ludziom ze świata” podczas tzw. „pracy Pańskiej”. Tymczasem to ONI są „bez serca, bezlitośni, bez uczuć ludzkich”. To ONI „pokazują pozór pobożności, ale wyrzekają się jej mocy”. To ONI są tymi, którzy„przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o spaczonym umyśle”.

Lawinowa rosnąca liczba procesów, wielomilionowe odszkodowania, a jednocześnie upór przywódców w trwaniu w złym – wszystko to i wiele innych czynników pokazuje, że organizacja Towarzystwa Strażnica to twór ze wszechmiar odrażający. Jak to znakomicie podsumował autot filmu, wywierający wrażenie swoją wnikliwością i uczciwoscią - rzekoma „organizacja Boża” jest „egoistyczna, o wąskich horyzontach, a ich pozbawione milości praktyki, zaprzeczają całkowicie ich twierdzeniom” (o byciu „religią prawdziwą”). Kłamliwa, oszukańcza i bezczelna postawa 4-ch czlonków Ciała Kierowniczego (G. Loscha, S. Letta, A. Morrisa III i G. Jacksona), pokazana w filmie, potwierdza tylko ŚWIADOMĄ chęć tych ludzi do brnięcia „od złego ku gorszemu” (2 List do Tymoteusza 3:13). Dziwić musi w tym kontekście naiwność i bezmyślność tych, którzy chcą ten twór popierać, w dodatku oczekując od niego – o zgrozo – duchowego oświecenia.  

środa, 29 lipca 2015

Rozpaczliwe próby blokady informacji

W związku z wychodzeniem na jaw coraz większej ohydy w postępowaniu i naukach „organizacji Bożej”, ta ostatnia – rękami, a raczej piórami jej przywódców, usiłuje w rozpaczliwy sposób zniechęcić fanów WTS do zdobywania obiektywnych i poświadczonych informacji znajdujacych się w Internecie, słowami cytowanymi poniżej:

A co powinieneś zrobić, jeśli natkniesz się w Internecie na treści szkalujące organizację Jehowy? Należy je stanowczo odrzucić. Niektórzy uważają, że powinni zwrócić na to uwagę innych i poznać ich zdanie, ale tym sposobem jedynie propaguje się takie złośliwe informacje. Jeżeli coś, co zobaczyliśmy w sieci, nas niepokoi, powinniśmy prosić Jehowę o mądrość i porozmawiać o tym z dojrzałymi braćmi (Jak. 1:5, 6; Judy 22, 23). Jezus, który stał się obiektem fałszywych oskarżeń, uprzedził swych naśladowców, że wrogowie. będą ich prześladować i kłamliwie mówić przeciwko nim wszelką niegodziwość’ (Mat. 5:11; 11:19; Jana 10:19-21). Musimy posługiwać się ‛umiejętnością myślenia i rozeznaniem’, by rozpoznać „męża mówiącego rzeczy przewrotne” oraz tych, „którzy są spaczeni w całym swym postępowaniu” (Prz. 2:10-16).”

(Strażnica, 15 października 2015 r.)

W normalnym świecie czytelnik, napotykający informacje, które wydają mu się nieprawdziwe lub w jakiś inny sposób budzą jego zastrzeżenia, ma możliowość poprosić odnośną redakcję bądź bezpośrednio autora przekazywanej informacji o dodatkowe wyjaśnienia, aby móc uzyskać możliwie najpełniejszy obraz rzeczy i następnie, korzystając z własnych zdolności poznawczych oraz umiejętności pojmowania, przeprowadzić weryfikację i wyciągnąć ostateczne wnioski. Ale wierny czytelnik Strażnicy nie ma takiej możliwości. On widząc, słysząc bądź oglądając informacje niekoniecznie pozytywne na temat rzekomej „organizacji Bozej”, ma przyjąć a priori kilka założeń. Oto one:

1. Każda taka informacja to kłamstwo szkalujące „organizację Jehowy”.

2. Każda taka informacja jest efektem złosliwości przeciwników „prawdy”.

3. Niepokój wywołany taka informacją świadczy o braku mądrości, o którą trzeba prosić Jehowę.

4. Wszelkie tego typu negatywne informacje są spełnieniem proroctwa Jezusa o wrogach/kłamcach/prześladowcach zboru Bożego, którym przecież są – co oczywiste – świadkowie Jehowy.

5. Autorami takich infomacji są osoby „spaczone w swym postępowaniu”, osobnicy „mowiący rzeczy przewrotne”.

Jedynym źródłem wiarogodnych informacji, po które ma zwrócić się „lojalny” ŚJ, jest rzw. „dojrzały brat” (czytaj: starszy zboru, miłośnik WTS). I w ten sposób kółko się zamyka; osoba poszukująca wyjaśnienia otrzymuje w każdym przypadku zapewnienie, ze wszystko jest OK zgodnie z regułą „propagandy sukcesu”. Niestety wielu osobom pouczanym w myśl zalecenia z omawianej Strażnicy takie „wyjaśnienie” (nic nie wyjaśniające) wystarcza, w dodatku czują ulgę, że „nie przestąpiły Prawa Bożego”, dając posłuch informacjom, o których przecież wiadomo, ze są szkalujące, złośliwe, nieprawdziwe i spaczone.Taki stan rzeczy tłumaczy, dlaczego Świadkowie Jehowy, mimo odpływu części wiernych, dają wiarę swoim przywódcom, którzy już wielokrotnie ich oszukali, zwiedli, okłamali itp. To tłumaczy, dlaczego np. informacja o byciu NGO przy ONZ przez WTS i konsekwencjach tego w postaci złamnia neutralności w latach 1992-2001, nie robi na wielu ŚJ takiego wrażenia, jakie powinna. To tłumaczy, dlaczego przywódcy mogą kpić sobie w żywe oczy z „owieczek”, zmieniając kompletnie obowiazujace doktryny i nazywając te zmiany „uściśleniami” wynikającymi z „nowego światła”. To wreszcie tłumaczy, dlaczego teraz, w końcowych dniach lipca 2015 roku, kiedy to przed Komisją Królewską w Australii toczy się nistoryczne przesłuchanie tamtejszych przywódców organizacji w sprawie odpowiedzialności za tolerowanie pedofilii w zborach i tuszowabie informacji o niej, świadkowie Jehowy na całym swiecie nadal „uczęszczają na zebrania” jak gdyby nigdy nic, a jeśli nawet dojdzie do wyroków skazujących winnych tolerowania pedofilii i molestowania czy też np. delegalizacji w Australii czy innych krajach (które być może pójdą jej śladem), to usłyszą od swoich przywódców oraz w „jedynie słusznej „watchtower.tv”, że to wszystko kłamstwa i robota przeciwników, bo przecież organizacja Boża dba najlepiej o dzieci na całym świecie i w ogóle wszystko jest cacy.

Ja jednak mam nadzieję, ze – jak napisałem w jednym ze swoich wierszy - „gdy myśleć zaczną masy, na wskroś przejrzą to szalbierstwo i odetną dopływ kasy”...  

piątek, 17 lipca 2015

Uzasadnienie przełomowego wyroku NSA z 21. 04. 2015 - pełny tekst

Jak donosi zaprzyjaźniona witryna komitetsadowniczy.net, NSA sporządził pełne uzasadnienie wyroku odrzucającego definitywnie kasację Związku Strażnica w sprawie wyroku WSA z 2013 r.
Obecny wyrok jest prawomocny. Każdy członek społeczności luźno związanej z istniejącym do roku 2014 w Polsce Towarzystwem Strażnica, który został wykluczony lub odłączył się od tej społeczności oraz każdy członek Związku pod istniejącą obecnie nazwą „Świadkowie Jehowy w Polsce” (od 2014 roku), który skutecznie z niego wystąpił, będzie mieć możliwość skutecznego żądania wglądu w swoje dane osobowe gromadzone przez Związek, zgodnie z UODO mogąc żądać ich pełnego udostępniania, poprawiania bądź usunięcia. Jak wykazano w tym artykule, został tym samym obalony mit niezwyciężoności WTS.

To bezprecedensowe zwycięstwo prawne - przypomnijmy jeszce raz — jest wielką zasługą Kancelarii „Świeca i Wspólnicy”, której profesjonalizm na najwyższym światowym poziomie, użyta argumentacja oraz ogromna życzliwość i zaangażowanie stały się niewątpliwie podwaliną tego sprawiedliwego wyroku.  

Pełny tekst uzasadnienia wyroku NSA  o sygnaturze I OSK 1968/13  opublikujemy został pod adresem:

piątek, 24 kwietnia 2015

Wielkie Zwycięstwo Prawdy Nad Kłamstwem!





To zwycięstwo, w tej wieloletniej batalii prawnej, otwiera wreszcie drzwi do wymuszenia na związku wyznaniowym „Świadkowie Jehowy w Polsce” respektowania prawa cezara w sprawie przetwarzania danych osobowych, zgodnie z obowiązującym prawem w RP. Jak do tej pory, związkowi temu udawało się bez żadnego zażenowania okłamywać członków wyznania i naruszać prawo ustanowione przez władze państwowe (ustawa o ochronie danych osobowych).
Najwyraźniej nadchodzi czas ukrócenia takich praktyk, a konsekwencje dla Polskiej Korporacji Prawnej „Świadkowie Jehowy w Polsce” będą zapewne dotkliwe. Jest to całkowicie zgodnie z tym co napisał Paweł w Liście do Rzyman 13:3,4. W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na konsekwencje niepodporządkowania się prawom cezara: „Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego......Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, kto czyni źle.” BT.

Bez wątpienia w tym prawnym działaniu jest wielka zasługa osoby R.R. i jego wytrwałości w tej trudnej walce prawnej. W niemałej mierze do tego sukcesu przyczyniło się również Stowarzyszenie „Wyzwoleni”, za co składam serdeczne podziękowania.

Szczególne słowa uznania należą się Kancelarii Prawnej „Świeca i Wspólnicy”, która poświęciła swój cenny czas, działając w sprawie publicznej pro bono. Pragnę wyrazić swój wielki szacunek za ich bezinteresowne działanie w tej sprawie, zarazem dołączam gorące podziękowania!

czwartek, 23 kwietnia 2015

Koniec bezprawia?

Jak dowiadujemy się z najnowszych doniesień, 21. 04. 2015 r.,  w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie zapadł precedensowy wyrok w toczącej się ok. 3 lata sprawie ze skargi R.R. do GIODO na nielegalne przetwarzanie przez Związek Strażnica danych osobowych. Po dwukrotnym umorzeniu przez GIODO sprawa została wniesiona do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego. Po jego wyroku w 2013 roku, wydanym na korzyśc R.R.,  Zwiazek Strażnica usiłował odwlec skutki sądowego odrzucenia umorzenia skargi przez GIODO, wnosząc kompletnie bezzasadną kasację, czym dał sobie czas na zmianę statutu i nazwy, prawdopodobnie mając na względzie próbę zastosowania prawa wstecz podczas rozprawy przed NSA. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło i NSA podtrzymał decyzję WSA z 2013 roku.
Szczegółowe omówieniw sprawy i prawdopodobnych konsekwencji tego precedensowego w skali światowej postanowienia Sądu znajduje się na stronie Stowarzyszenia „Wyzwoleni” oraz na blogu witryny komitetsadowniczy.net.
Wspólny sukces R.R., Stowarzyszenia oraz kancelarii prawnej „Świeca i Wspólnicy” powinien otworzyć nowy rozdział w zwalczaniu ohydy tajnych „komitetów sądowniczych”, shunningu i rozbijania rodzin, ohydy, której autorami są bezwzględni przywódcy organizacji przywołujący bezpodstawnie dla swoich niecnych celów autoryttet Boga w celu wymuszenia posłuszeństa na poddanych im „owieczkach”.   



czwartek, 2 kwietnia 2015

Zachęta dla Czytelników

                                 Drodzy Czytelnicy!

Na niniejszym blogu znajdziecie 82 wpisy. Dotyczą one zarówno organizacji WTS, jak też spraw doktrynalnych. To bardzo dużo materiału. Na zaprzyjaźnionej witrynie komitetsadowniczy.net
znajduje się niemal kompletne kompendium wiedzy na temat tzw. „komitetów sądowniczych”. Oczywiście są też inne witryny — lepsze lub gorsze, filmy z YouTube itd. Dlaczego o tym wszystkim wspominam?Ano dlatego, że — jak zapewne zauważyliście, wpisy na tym blogu pojawiają się coraz rzadziej. Składają się na to co najmniej dwie przyczyny. 

Pierwsza: Ile razy można pisać o tym samym? Na przykład w Strażnicy z 15. 04. 2015 r. można znaleźć artykuł pt. „Dlaczego wykluczenie świadczy o milości?” Wychwala on powtarzaną od lat politykę WTS nakazującą — rzekomo w imię miłości do Boga —unikanie osób wykluczonych i odłączonych, nawet jeśli są członkami rodziny. I oczywiście wspomniany artykuł sugeruje, że jedynymi przyczynami stojącymi za praktyką wykluczania są „niemoralność płciowa, bałwochwalstwo, kradzież, zdzierstwo, morderstwo i spirytyzm ”. Ponieważ komunikat podawany w zborze na temat osoby wykluczonej bądź odłączonej brzmi „X nie jest już świadkiem Jehowy”, słuchacze w domyśle kojarzą ów komunikat z ww. grzesznymi zachowaniami osoby, której ów komunikat dotyczy. (Nota bene jest to złamanie ustawy o ochronie danych osobowych, która zabrania podawania do publicznej wiadomości tzw. danych wrażliwych (sensytywnych), w tym informacji o poglądach religijnych jednostki). Tymczasem coraz częściej przyczyną wykluczenia (a świadomego odłączenia jeszcze częściej) jest krytyka rzekomej „organizacji Bożej” przez świadome jednostki, które nie mogą i nie chcą godzić się ani z fałszywymi doktrynami, ani z obłudą przywódców WTS. Obawa tych ostatnich przed rozmową nieświadomych „owieczek” z tymi, którzy zdążyli już na wylot przejrzeć, czym jest w istocie organizacja, leży u źródeł twardej polityki WTS, na szczęście coraz miej skutecznej.    

Drugą przyczyną rzadszego pojawiania się naszych artykułów jest pytanie, czy rzeczywiście są one nadal potrzebne? Sądząc po niezbyt imponującej ilości wejść oraz zerowej ilości komentarzy, trudno o jednoznaczną odpowiedź na  powyżej postawione pytanie. 
Dlatego zachęta dla Was — drodzy Czytelnicy — zachęcamy do reakcji na nasze wpisy. Dajcie sygnał, że jesteśmy Wam potrzebni! Jeżeli jesteśmy...  

sobota, 20 grudnia 2014

Coraz większa kompromitacja

Najwyraźniej pod wpływem coraz powszechniejszego ujawniania przez wnikliwe jednostki na całym świecie szokujących często dla współczesnego czytelnika pomysłów WTS-u sprzed lat – powstała Strażnica z 15. 03. 2015 r., próbująca „wyjaśnić” swoim fanom kompromitujące nauki, o których przecież niegdyś twierdzono, że „pochodzą od Jehowy” jako rzekomo tzw. „nowe światło”.
Jak to zwykle ma miejsce, WTS każe czytelnikom trwać w ustawicznym zachwycie dla ciągle – rzekomo - „wiernego” „niewolnika”, który od ponad 100 lat – nazwijmy rzecz po imieniu – ogłupia czytelników, serwując im coraz to nowe, kompletnie sprzeczne z poprzednimi „prawdy” (!), nazywając je, jak to czyni bieżąca Strażnica - „uściśleniami” (fałsz i perfidię owego terminu wykazano m.in. tutaj). Nie będę tu omawiał całego czasopisma – po pierwsze dlatego, że ilość nonsensów w Strażnicy z 15. 03. jest tak wielka, że artykuł je wykazujący byłby tak długi, iż wielu czytelników nie miałoby cierpliwości doczytać go do końca – zacytuję jedynie „dla zachęty” kilka „smaczniejszych kąsków”. Uwaga: zaczynamy...

W artykule do studium p.t. „Uznałeś to za dobre” w par. 6 czytamy: (…)  „weźmy pod uwagę niektóre z niedawnych uściśleń w naszym zrozumieniu. Na przykład jedno z nich, opublikowane w Strażnicy z 15 lipca 2013 roku, dotyczyło „niewolnika wiernego i roztropnego” (Mat. 24:45-47). Wyjaśniono tam, że owym wiernym niewolnikiem ” „jest Ciało Kierownicze, natomiast „czeladź” stanowią wszyscy, którzy przyjmują pokarm duchowy — zarówno pomazańcy, jak i „drugie owce” (Jana 10:16). To zachwycające znać takie prawdy i przekazywać je nowym! Jak jeszcze Jehowa pokazuje, że podoba Mu się prosty i jasny sposób nauczania?

Na temat powyższych „uściśleń” pisałem m.in. w artykule „'Nowe światło' w New Jersey”. Skoro to  
obecnie „zachwycające prawdy”, to czym były poprzednie „nauki”? Czy była to góralska „tyz prowda”, czy może jeszcze inna – gorsza??? 

W dalszej części artykułu pisarze przyznają się do swojej manii – wywodzącej się jeszcze z badackich początków – doszukiwania się w każdej postaci i wydarzeniu opisanych w Starym Testamencie pierwowzoru bądź to osób, grup czy sytuacji opisanych w Nowym Testamencie, bądź też dotyczących XX- wiecznej „organizacji Bożej”, jako że według wydawców Strażnicy, ogniskujących spełnienie większości proroctw na czubku własnego nosa, cała Biblia kręci się wokół Brooklynu/Warwick/Walkill. Ciekawe kto z dzisiejszych bywalców zebrań wiedział np. o tym, o czym wspomniano np. w par. 9:?

Rozważmy historię o Nabocie, który w wyniku spisku niegodziwej królowej Jezebel został niesprawiedliwie osądzony i zabity, dzięki czemu jej mąż Achab mógł przejąć jego winnicę (1 Król. 21:1-16). W roku 1932 wyjaśniono, że jest to proroczy dramat. Achab i Jezebel mieli wyobrażać Szatana i jego organizację, Nabot — Jezusa, a śmierć Nabota — stracenie Jezusa. Jednak kilkadziesiąt lat później w książce „Niech będzie uświęcone twoje imię”, wydanej w roku 1961, powiedziano, że Nabot symbolizuje pomazańców, natomiast Jezebel chrześcijaństwo. Tym samym prześladowanie Nabota przez Jezebel wyobrażało prześladowanie pomazańców w dniach ostatnich

A teraz paragraf 11:

Jak zatem teraz rozumiemy relację o Nabocie? Obecne wyjaśnienie jest dużo prostsze i jaśniejsze. Ten prawy człowiek poniósł śmierć nie dlatego, że był pierwowzorem Jezusa czy pomazańców, ale dlatego, że zachował niezłomną lojalność.”

Przeciętnie inteligentny czytelnik zauważy, że w powyżej cytowanych fragmentach Strażnicy podano trzy kompletnie różne – jak to nazywają anonimowi autorzy - „wyjaśnienia”, z których każde diametralnie różni się od drugiego. Jednak zamiast przyznać otwarcie, szczególnie w odniesieniu do dwóch pierwszych „koncepcji” – „to były nasze bzdurne pomysły” – zachwyceni sobą – jak zawsze – wydawcy twierdzą, iż obecnie „wyjaśniają” przykłady Jezusa w sposób prostszy i zrozumiały”! (par.13).
Jeszcze ciekawiej robi się przy lekturze par. 14 z omawianego artykułu:

Zobaczmy na przykład, jak kiedyś wyjaśnialiśmy przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (Łuk. 10:30-37). W roku 1924 w Strażnicy napisano, że Samarytanin wyobraża Jezusa, droga biegnąca w dół z Jerozolimy do Jerycha przedstawia staczanie się ludzkości, które trwa od buntu w Edenie, zbójcy na drodze obrazują wielkie korporacje i spekulantów, a kapłan i Lewita wyobrażają systemy kościelne. Obecnie przypowieść ta służy za przypomnienie, że wszyscy chrześcijanie powinni bezstronnie nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują, zwłaszcza pod względem duchowym. Czyż nie cieszymy się, że Jehowa tak jasno przekazuje nam swoje nauki” (pogr. moje)

Marcowa Strażnica zmuszona jest przyznać się do „nauk”, które świadczą o jej całkowitej kompromitacji i braku Ducha Bożego. Jednak bezczelnie urąga Bogu, twierdząc,  że to Jehowa przekazuje jej pisarzom swoje nauki! W dalszych artykułach omawiane są przypowieści Jezusa i ich zmieniające się „zrozumienie”, oczywiście zgodnie z powyższym twierdzeniem, każde z nich było w swoim czasie „nauką Jehowy”, a zmiany owych „prawd” (w rzeczywistości kłamstw) to jedynie „uściślenia”  lub jak to ujmuje podsumowująca tabelka na końcu czasopisma – „zrewidowane wyjaśnienia”. I aby czytelnik nie zaczął zastanawiać się nad tym, czy  czytając ową Strażnicę, nie ma przypadkiem do czynienia ze „złym niewolnikiem”,  otrzymuje zapewnienie w postaci „zrewidowanego wyjaśnienia”:

Jezus nie przepowiedział, że część jego namaszczonych duchem naśladowców utworzy jakąś klasę niegodziwego niewolnika”.

Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! (Ewangelia wg Mateusza 6:22, 23)
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain