Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezus Chrystus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezus Chrystus. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 czerwca 2014

Pętla zamordyzmu się zaciska

Pisałem o tym już tutaj kilka lat temu. Kiedy okazało się, że tzw. podówczas "klasa niewolnika" „nie zaleca” (czytaj: będzie ostro tępić rękami służalczych starszych i donosicieli będących na ich usługach) tworzenia, cyt. „niezależnych grup Świadków Jehowy spotykających się w celu zgłębiania zagadnień biblijnych lub tworzenia dyskusji na takie tematy”, wiadomo było, że paniczny lęk ogarnął przywódców WTS. Zlikwidowano też z tego powodu ostatni bastion wolności w postaci tzw. studium książki. Gościnni gospodarze tych zebrań często oferowali uczestnikom poczęstunek, podczas którego w swobodnej atmosferze dyskutowano, o zgrozo, na tematy biblijne! Wynik tych dyskusji, jak łatwo się domyślić, prowadził często do zgoła innych wniosków niż te, które miały wynikać z tzw. „literatury biblijnej”. Lecz wszystkie te zabiegi zamordystycznych przywódców WTS, jak widać okazują się daremne. Swiadczy o tym najnowszy list do starszych od anonimowego, niezarejestrowanego i nadal działającego całkowicie nielegalnie tzw. Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy. Jest do kolejny zamach speców WTS od zamordyzmu na wolność chrześcijańską. Świadczy o tym cały list, którego kwintesencją jest nastepujące zdanie:

Tworzenie prywatnych grup wspólnego studium Biblii nie jest zalecane przez organizację i prosimy o zaprzestanie tej praktyki.




Z listu wynika jednak, że chodzi nie tyle o studium Biblii, co o nazywane tak od lat dla niepoznaki studium Strażnicy. Ma być ona studiowana tylko w zborze, tylko pod kierownictwem starszych i tylko w „czasie słusznym”, tj. w czasie zebrania. Jeśli ktoś chce jednak wcześniej mieć do czynienia z artykułami do studium, wolno mu to czynić tylko indywidualnie, ewentualnie w gronie rodziny, czasami z łaskawym dodatkiem jakiegoś pioniera lub rodziny niepełnej.
Twierdzący wielokrotnie przywódcy WTS, że ich „pokarm duchowy” pochodzi od Jehowy, popadli w nie lada kłopoty. Jakże można ograniczać ludziom czas i miejsce dostepu do Ducha Bożego, który ponoć kieruje organizacją ŚJ? Dlaczegóż to poszczególni Świadkowie nie mieliby dyskutować w dowolnym miejscu i czasie na temat „jedynie słusznych prawd”, które zawieraja artykuły do studium i w ten sposób budować się wzajemnie? Ponadto cóż złego jest w umiarkowanym spożyciu alkoholu i tańcach, które wieńczą wysiłek umysłowy dyskutantów owych niezależnych grup, usiłujących pojąć coś, co często jest nie do pojęcia w artykułach Strażnicy? (Oczywiście tego przywódcy WTS wolą nie brać pod uwagę).
Organizacja nadzorowana przez Towarzystwo Strażnica od dawna tępi jakiekolwiek przejawy wolności i samodzielności, ponieważ rozwój tych przymiotów nieuchronnie doprowadzi do upadku tego skostniałego, wyjaławiającego z człowieczeństwa systemu. Żadne zakazy i nakazy nic tu nie pomogą. Najwyraźniej strumień wolności płynie coraz szerszym i bardziej rwącym nurtem. Czekam zatem na powódź!

1000+100=1000

Strażnicy z 15 stycznia 2014 roku, przewidzianej do studium w zborach Świadków Jehowy, twórcy artykułów przeszli samych siebie w pozbawionym jakichkolwiek skrupułów traktowaniu „owieczek” jako osobników z silnym niedorozwojem umysłowym, gotowych przyjąć wszystko, co znajdzie się w tzw. „pożywnym pokarmie duchowym” serwowanym przez „kanał łączności”. W artykule zatytułowanym „100 lat rządów Królestwa – jak to na ciebie wpływa” pisarze wpadli już nie tylko w śmieszność, podtrzymując dawno skompromitowaną, pozbawioną jakiejkolwiek logiki doktrynę o rzekomym rozpoczęciu niewidzialnej „królewskiej obecności” Chrystusa od 1914 roku, ale – celowo czy też nie –   ułatwili resztce myślących chrześcijan rozpoznanie, kim tak naprawdę są ci rzekomi – jak o sobie twierdzą – „przedstawiciele Boga”, piszący artykuły w Strażnicy.  
Aby utrzymać za wszelką cenę „doktrynę 1914”, czyli – mówiąc wprost – nie „podcinać gałęzi”, na której „siedzi” Ciało Kierownicze, pogwałcono w styczniowej Strażnicy wszelkie zasady logiki i matematyki, nie mówiąc już o tradycyjnym dla WTS przekręcaniu Pisma Świętego dla własnych potrzeb. Już z końcówki poprzedniego artykułu zatytułowanego „Oddawaj cześć Jehowie, Królowi Wieczności”, możemy dowiedzieć się, że chociaż „Jehowa nigdy nie zrzekł się swego zwierzchnictwa” (par. 18), to jednak „został Królem w naszych czasach” (par. 19). Następnie czytelnik zostaje poinformowany, że tzw. „biblijną myślą przewodnią” na rok 2014 uczyniono werset z Ewangelii wg Mateusza 6:10: „Niech przyjdzie Twoje Królestwo”. Powiadomiony o tym czytelnik widzi taki oto obrazek:
                      

Konia z rzędem temu, kto nie będąc pod wpływem strażnicowego prania mózgu, jest w stanie pojąć i wyjaśnić, o co tu chodzi? Jeżeli – jak twierdzi Strażnica – w roku 2014 upływa 100 lat rządów Królestwa, to jaki sens ma przywoływanie prośby o Królestwo, mające nadejść???
Ale to dopiero początek problemów. Autorzy artykułu powołują się enigmatycznie na wypowiedzi Badaczy Pisma Świętego sprzed roku 1914, mające rzekomo świadczyć o tym, że  wybuch Pierwszej  Wojny Światowej spełnił jakoby głoszone przez nich zapowiedzi dotyczące tego roku. Autor (autorzy?) artykułu „zapomniał” tylko dodać, że wydarzenia z tego roku całkowicie zawiodły oczekiwania ówczesnych Badaczy, którzy przekonani  o tym, iż żyją w okresie „królewskiej obecności Chrystusa” od roku 1874, sądzili, że rok 1914 będzie końcem ich „ziemskiego biegu” i połączeniem się z Panem w niebie. Ta „niewygodna historia” dotycząca tych i innych faktów tak bardzo drażni przywódców WTS, że imają się różnych chwytów, aby zamazać lub wręcz ukryć ją przed współczesnymi ŚJ i ich „zainteresowanymi”, począwszy od sławetnej „erraty” do książki „Wspaniały finał Objawienia bliski” aż po jednoznaczne zalecenia dotyczące niszczenia starszej literatury (ponoć kiedyś był to „pokarm od Jehowy”!), a nawet samej Biblii (zob. Niszczenie Biblii nie osiągnie celu). Wspomniany artykuł do studium zachęca: 
Pomyśl, czego mesjański Król dokonał w trakcie pierwszych 100 lat swojego panowania (par.13). Jednak w paragrafie 15 możemy przeczytać: 
Po usunięciu wrogów Boga mesjański Król na tysiąc lat wrzuci Szatana i demony do otchłani (Obj. 20:1-3). 
A w kolejnym, 16 paragrafie napisano: 
Gdy się skończy Tyscletnie Panowanie Chrystusa, Mesjańskie Królestwo osiągnie cel, dla którego zostało ustanowione. 
Jednocześnie paragraf 17 stara się utwierdzić czytelnika w przeświadczeniu, że ludzkość ma już za sobą 100 lat Królestwa Mesjasza! Nie trzeba zatem mieć za sobą wyższych studiów matematycznych, aby dostrzec, że coś w tej układance nie pasuje. Albo bowiem z Tysiącletniego Królestwa Chrystusa zostało już „urwane” 100 lat, albo też zostało do niego dodane. Oczywiście obie te wersje kompletnie kłócą się z Księgą Objawienia! Ten problem zdaje się jednak nie mieć znaczenia dla pisarzy literatury i ich fanów. W kolejnym artykule do studium zatytułowanym „Niech przyjdzie Twoje Królestwo. Ale kiedy?” pisarze jakby nigdy nic kontynuują swoje rozważania na temat – w ich pojęciu – dowodów istnienia 100-letniego Królestwa, skrzętnie jednak – po wielu kompromitacjach w przeszłości - unikając odpowiedzi na zadane w tytule artykułu pytanie i podając zamiast – być może oczekiwanej – kolejnej daty „końca”, kolejne „uściślenie” definicji „pokolenia”, które wolę pominąć całkowitym milczeniem, gdyż tak będzie dla niej lepiej…

W krainie absurdu - inspekcja a 'nowe światło' o "niewolniku"

Po tzw. „uściśleniach” dotyczących tożsamości „niewolnika wiernego i roztropnego” (zob. Nowe światło z New Jersey) powstał nowy problem dla twórców tzw. „pokarmu duchowego” i ich wielbicieli; otóż jak pogodzić „nowe światło”, z którego wynika, że Jezus jednak jeszcze nie przekazał „majętności” „niewolnikowi wiernemu i roztropnemu”, z dotychczasowym poglądem oferowanym przez „kanał łączności” o dokonywanej rzekomo w latach 1918-1919 „inspekcji” przeprowadzanej przez Mistrza i przekazaniu w 1919 roku owej majętności... no właśnie… KOMU??? Przecież jeżeli obecne „nowe światło” głosi, że cyt. „w ostatnich latach grupę tę [czyli „niewolnika wiernego i roztropnego” ściśle utożsamiono z Ciałem Kierowniczym Świadków Jehowy”, to komu tak naprawdę Mistrz miał przekazać ową „majętność”? Co to znaczy „utożsamiono”. Kto za tym stoi? Czy owo „utożsamienie” będące dziełem CK wskazującego palcem na samego siebie jako „wiernego niewolnika” zostało skonfrontowane z dotychczasową tzw. „klasą pomazańców”, którą Świadkowie  Jehowy przed pojawieniem się „nowego światła” uważali w całości za owego "niewolnika"? W ilu „ostatnich latach” miało już miejsce owo „utożsamienie”? W 2, 4 , a może 8? Czy było łagodnym okrawaniem „pomazańców” z ich statusu członków owej „klasy”, czy też nagłym pozbawieniem ich tego przywileju? Czy to oznacza, że całe rzesze tzw. „pomazańców” żyły i umarły w całkowicie błędnym przeświadczeniu, że (przynajmniej teoretycznie) zarządzają czymś, co w rzeczywistości nigdy do nich nie należało, jako że po pierwsze jednak nie należą do klasy „niewolnika wiernego i roztropnego”, zaś po drugie – majętność ciągle pozostaje w rękach Mistrza i czeka na przekazanie.
Strażnicy z 1.03.2004 roku w artykule zatytułowanym „'Wierny niewolnik' zwycięsko wychodzi z próby!” w podrozdziale „Nadchodzi czas przeglądu”, twórcy doktryny nie mieli wówczas wątpliwości, zasianych przez obecne „nowe światło”.
Czytamy tam (komentarze moje):
Nadchodzi czas przeglądu!
15 W przypowieści czytamy dalej: „Po długim czasie pan tych niewolników przyszedł i dokonał z nimi obrachunku” (Mateusza 25:19). W roku 1914 — rzeczywiście długo po roku 33 n.e. — Jezus Chrystus rozpoczął obecność w charakterze Króla. Po trzech latach i sześciu miesiącach, w roku 1918, przybył do duchowej świątyni Boga i spełnił zapowiedź Piotra: „Jest bowiem wyznaczony czas, by sąd się zaczął od domu Bożego” (1 Piotra 4:17; Malachiasza 3:1). Nadeszła pora na dokonanie obrachunku z niewolnikami.
Wyprowadzenie z Księgi Malachiasza 3:1 lat 1914-1918, powiązanie tego wersetu z Listem 1 Piotra i „wnioskowanie”, wynikające z owego zestawienia dwóch wersetów i wymyślonej przez siebie daty, to typowa fantastyka „kanału łączności”. 
16 Co niewolnicy, czyli namaszczeni duchem bracia Jezusa, uczynili z „talentami” Króla? Od roku 33 n.e. aż po lata bezpośrednio poprzedzające rok 1914, wielu ciężko pracowało, ‛obracając talentami’ Jezusa (Mateusza 25:16). Nawet podczas I wojny światowej chrześcijanie ci uzewnętrzniali gorące pragnienie usługiwania swemu Panu. Nadeszła zatem odpowiednia pora, by udostępnić wiernym sługom nowe możliwości. Nastał czas końca tego systemu rzeczy. Dobra nowina miała być głoszona po całym świecie. „Żniwo ziemi” było gotowe do zżęcia (Objawienie 14:6, 7, 14-16). Należało odnaleźć ostatnich członków klasy pszenicy i zgromadzić „wielką rzeszę” „drugich owiec” (Objawienie 7:9; Mateusza 13:24-30).
17 Żniwa to czas radości (Psalm 126:6). Słusznie zatem, powierzając w roku 1919 większą odpowiedzialność swym wiernym namaszczonym duchem braciom, Jezus powiedział niejako: „Byłeś wierny w niewielu rzeczach, ustanowię cię nad wieloma. Wejdź do radości swego pana” (Mateusza 25:21, 23). Radość Pana związana z wstąpieniem na tron w Królestwie Bożym przerasta nasze wyobrażenia (Psalm 45:1, 2, 6, 7). Mają w niej udział członkowie klasy wiernego niewolnika, ponieważ reprezentują Króla i pomnażają jego ziemskie dobra (2 Koryntian 5:20). Ich zachwyt wyrażają prorocze słowa z Księgi Izajasza 61:10: „Doprawdy, będę się wielce radował w Jehowie. Dusza moja radować się będzie w moim Bogu. Przyodział mnie bowiem w szaty wybawienia”.
Jak widać z powyższego komentarza, radość Pana związana jest ze wstąpieniem na tron w Królestwie Bożym. Jezus mówi: „Wejdź do radości swego pana”. Jeśliby więc Jezus wstąpił na tron w 1914 roku i przeprowadził ową „inspekcję”, to wg strażnicowej wykładni najpóźniej w 1919 roku członkowie zbiorowo pojętego „niewolnika” również powinni zasiadać na tronach, gdyż na tym właśnie polega „wejście do radości Pana”. Wynika to również z niezbyt chętnie cytowanego przez Strażnicę wersetu z Ewangelii wg Łukasza 12:37: "Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał."
Pomijając w tym miejscu bezsens strażnicowej wykładni 1914-1919, zachodzi pytanie: Kto miałby zasiąść w ówczesnym czasie na owym tronie, skoro – jak  się okazuje – tylko Ciało Kierownicze stanowi ową klasę „wiernego niewolnika”, oczywiście wg własnej życzeniowej interpretacji!
18 Niestety, dla niektórych inspekcja skończyła się niepomyślnie. Dalej czytamy: „Wystąpił ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: ‚Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem wymagającym — żniesz tam, gdzieś nie siał, i zbierasz tam, gdzieś nie odwiewał. Przeląkłem się więc i odszedłem, i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz, co twoje’” (Mateusza 25:24, 25). Podobnie postąpili niektórzy pomazańcy: nie zajęli się ‛obracaniem talentami’. Przed rokiem 1914 nie dzielili się z innymi swą nadzieją; nie chcieli też podjąć tej pracy w roku 1919. Jak Jezus zareagował na taką zuchwałość? Pozbawił ich wszelkich przywilejów. Zostali ‛wyrzuceni w ciemność na zewnątrz, gdzie mieli płakać i zgrzytać zębami’ (Mateusza 25:28, 30).
Cóż – jak widać z powyższego – tych, którzy przeciwstawili się dyktaturze sędziego Rutherforda, spotkał straszliwy los. Wszak – wg obecnej wykładni – przynajmniej sędzia był z „klasy” „wiernego niewolnika”, więc należało go słuchać i siedzieć cicho!
Przegląd trwa
19 Gdy Jezus rozpoczynał inspekcję w roku 1918, większość tych, którzy w czasie końca mieli dołączyć do grona namaszczonych niewolników Chrystusa, nie służyła jeszcze Jehowie. Czy to znaczy, że przegląd ich ominął? Ależ nie! W latach 1918-1919 ów proces dopiero się rozpoczął — wtedy „niewolnik wierny i roztropny” przeszedł go pozytywnie jako klasa. Natomiast dla poszczególnych pomazańców inspekcja trwa aż do chwili, kiedy zostaną ostatecznie opieczętowani (Objawienie 7:1-3). Namaszczeni duchem bracia Chrystusa zdają sobie z tego sprawę i są zdecydowani nie ustawać w ‛obracaniu talentami’. Pragną okazywać roztropność, więc przechowują obfity zapas oliwy, by roztaczać jasne światło. Każdy z nich wie, że jeśli dochowa wierności do końca swych dni, zostanie przyjęty przez Jezusa w przygotowanych przez niego niebiańskich miejscach zamieszkania (Mateusza 24:13; Jana 14:2-4; 1 Koryntian 15:50, 51).
W  tym miejscu zachodzą kolejne pytania – czy rzeczywiście – wg strażnicowej wykładni – nadal trwa „przegląd” pomazańców, skoro nie należą do „klasy” „wiernego niewolnika”? A może nigdy nie byli poddani inspekcji? Ponadto – kto był w tej „klasie” przed ustanowieniem – w czasach prezesury Nathana Knorr’a – zbiorowo pojętego Ciała Kierowniczego???
20 Śladem pomazańców podąża wielka rzesza drugich owiec. Jej członkowie dobrze wiedzą, że znajomość zamierzeń Bożych wiąże się z ogromną odpowiedzialnością (Ezechiela 3:17-21). Dlatego gromadzą zapas oliwy, czyli korzystają z pomocy ducha świętego oraz ze Słowa Jehowy, studiując je i uczęszczając na zebrania. Roztaczają również duchowe światło, uczestnicząc w dziele głoszenia i nauczania. Tym samym ‛obracają talentami’ wraz ze swymi namaszczonymi duchem braćmi. Pomazańcy są jednak w pełni świadomi, że talenty powierzono ich pieczy. Muszą więc zdać sprawę z zarządzania ziemskim mieniem Pana. Choć jest ich niewielu, nie mogą złożyć tej odpowiedzialności na barki wielkiej rzeszy. Dlatego „niewolnik wierny i roztropny” nadal przewodzi w zajmowaniu się sprawami Króla, ceniąc wsparcie oddanych chrześcijan mających nadzieję ziemską. Ci z kolei w pełni rozumieją, jakie zadania przypadły w udziale ich namaszczonym braciom, i cieszą się, że mogą pracować pod ich nadzorem.
21 To prawda, że te dwie przypowieści rzucają światło przede wszystkim na wydarzenia, które nastąpiły około roku 1919. Jednak zilustrowane w nich zasady obowiązują wszystkich prawdziwych chrześcijan żyjących w dniach ostatnich. Choć wezwanie z końca przypowieści o dziesięciu dziewicach skierowane było najpierw do chrześcijan namaszczonych duchem i dotyczyło czasów przed rokiem 1919, to powinno być uwzględnione przez każdego chrześcijanina. Obyśmy zatem wszyscy wzięli sobie do serca słowa Jezusa: „Stale czuwajcie, gdyż nie znacie ani dnia, ani godziny” (Mateusza 25:13).
I tu kolejna – nie pierwsza i nie ostatnia – pułapka. Albo Pan przyszedł, dokonał inspekcji i wiadomo kto jest kto, albo jeszcze nie przyszedł i rzeczywiście – zgodnie z powyżej cytowanym wersetem z Ewangelii wg Mateusza – trzeba „stale czuwać”. Jednak mistrzowie strażnicowego absurdu wiedzą lepiej. Wg nich Pan przyszedł, ale jeszcze nie przyszedł, obdarzył majętnością „niewolnika”, ale jeszcze go nie obdarzył, w dodatku jak się okazuje, dotychczasowy „niewolnik” to nie obecny z New Jersey itd. Itp. Mącicielom z Wieży Strażniczej i ich fanom dedykujemy zatem przesłanie płynące z 2-go Listu apostoła Pawła go Koryntian, rozdział 1, wersety 18-19:
Ale można polegać na Bogu, że nasza mowa skierowana do was nie Jest "Tak", a mimo to "Nie". Albowiem Syn Boży, Chrystus Jezus, którego wśród was głosiliśmy - mianowicie ja oraz Sylwan i Tymoteusz - nie stał się "Tak", a mimo to "Nie", ale w jego wypadku "Tak" stało się "Tak"(NW).

Niby nowa Strażnica - stare chwyty

Strażnica wciąż bazuje na utartych „chwytach” myślowych oraz działaniu na podświadomość, dzięki czemu jej wierni czytelnicy zborowi pozostają w stanie swoistego amoku, który niczym mgła przesłania u fanów WTS resztki zdolności do samodzielnego myślenia. Oto ilka przykładów z najnowszego wydania „do studium” z dn. 15.05. 2014 roku.

W życiorysie Kenneth'a Little czytamy:

Planowaliśmy wybrać się na Florydę, ale dzień po ślubie Biuro Oddziału zaprosiło mnie do uczestnictwa w tygodniowym spotkaniu w kanadyjskim Betel. Oczywiście kolidowało to z naszymi planami, jednak Evelyn i ja chcieliś́my robić wszystko, o co prosi nas Jehowa. Dlatego zrezygnowaliśmy z podróży poślubnej.

Bezduszność przywódców WTS, wyrażająca się w pokrzyżowaniu osobistych planów świeżo poślubionych małżonków, została tu przedstawiona jako wyraz woli Boga! Pisarze literatury wielkrotnie twierdzili, ze choć chrześcujan nie obowiązuje Prawo Mojżeszowe (to prawda), to jednak zawiera ono pewne nieprzemijające zasady. Jedną z nich wyrażono w Księdze Wyjścia 20:7:

Kto żonę poślubił, a jeszcze jej nie sprowadził do siebie, niech wraca do domu, bo mógłby zginąć na wojnie, a kto inny by ją sprowadził do siebie.

Izraelita miał się radować świeżo poślubioną małżonką i to było priorytetem przed służeniem w armii teokratycznej. W opisanym przypadku widać nie tylko łamanie zasady wynikającej z owego postanowienia Prawa, ale – co gorsza – przypisywanie po raz kolejny przywódcom WTS (i tym samym utrwalanie tego kłamstwa u czytelników Strażnicy) roli rzeczników Bożych. Przecież Kenneth Little mówi wyraźnie: „Chcieliśmy zrobić wszystko, o co prosi nas Jehowa”.

W artykule pt. „Czy podążasz naprzód z organizacją Jehowy” w paragrafach 6 i 7 podjęto rozpaczliwą próbę udowodnienia rzekomo ogromnego wzrostu w szeregach społeczności ŚJ. Ponieważ jednak ostatnie rezultaty zdają się wskazywać nie tyle na wzrost, co raczej na „odpływ” coraz bardziej świadomych „owieczek”, zsumowano  9-letni okres w celu wykazania owego „rozrostu wielkiej rzeszy”. Czytamy:

Na przykład w ciągu minionej dekady, czyli w latach służbowych 2003-2012, przeszło 2 707 000 osób przyjęło chrzest na znak oddania się Bogu. Na całym świecie jest obecnie sporo ponad 7 900 000 Świadków, a dalsze miliony uczęszczają na ich spotkania, zwłaszcza na coroczną uroczystość ́ Pamiątki.

Ile z owych 2 700 000 nowo ochrzczonych pozostaje w społeczności – o tym oczywiście artykuł milczy. Tymczasem prawdziwy stan rzeczy może wyglądać nieco inaczej (zob. artykuł zamieszczony tutaj);
Czy ktoś z wiernych czytelników Strażnicy pomyśli o tym, kogo Jezus zaprosił na uroczystość Ostatniej Wieczerzy? A czy pierwsi chrześcijanie zapraszali obcych ludzi na święto przeznaczone wyłącznie dla nich? Odpowiedzi są oczywiste. Święto Pamiątki organizowane przez Swiadków Jehowy jest zaprzeczeniem nakazu biblijnego z wielu względów.

Aby zapobiec niewygodnym pytaniom, pisarze artykułu zapewniają wprawdzie:

Nie pysznimy się liczbami, bo to 'Bóg daje wzrost' (1 Kor. 3:5-7).

Jednak owo zapewnienie jest typowe dla dwoistości oświadczeń WTS-u, mającej miejsce od zaranie jego istnienia i ma typowy, asekuracyjny charakter. Każdy, kto choć trochę miał do czynienia z tzw. „organizacją Jehowy, zna jej zamiłowanie do statystyk, a wobec coraz wyraźniejszych przesłanek o braku błogosławieństwa Bożego twierdzenie o wzroście - nieważne, czy fałszywe, czy prawdziwe - staje się  niejako ostatnią "deską ratunku" dla chcących w owo błogosławieństwo wierzyć. 
W dalszej części artykułu po raz kolejny utrwalane jest fałszywe „zrozumienie” wersetu z Księgi Przypowieści 4:18, biorące zresztą początek od samego Russella, toteż następujące po nim paragrafy usiłują w typowy dla WTS-u sposób zamazać fałszywe proroctwa mrzonkami o jakimś „uaktualnieniu” i apelami o to, aby być na bieżąco z „organizacją Jehowy”. (Zob. „Jesteśmy w prawdzie...”)

Ale apogeum bezczelności (bezmyślności?) znajdziemy w zamykającym Strażnicę artykule pt. „Do wykonania jest większe żniwo”, opisującym początki „dzieła” w Brazylii. Oto fragment:

Pod koniec przemówienia następuje punkt kulminacyjny—rozdana zostaje setka książ̇ek Miliony ludzi z obecnie żyjących nigdy nie umrą, a także jej egzemplarze po angielsku, niemiecku i włosku. Wykład okazuje się sukcesem!

Jak donosi Strażnica, ów „sukces” miał miejsce w 1923 roku. Wystarczyły z górą 2 lata, aby miłośnicy sędziego Rutherforda, autora tej kompromitującej WTS do dziś pozycji, przekonali się, że mieli do czynienia z kłamcą, jako że przecież zapowiedział on zmartwychwstanie starożytnych patriarchów i proroków na rok 1925. Owo fałszywe proroctwo łącznie z równie gołosłowną zapowiedzią będącą tytułem owej „przynoszącej sukces” książki sędziego powinny były już w tamtym czasie wystarczyć, aby ów dyktator pozostał sam na sam ze swoim „Domem Książąt”, bez rzeszy zwolenników. Tak się jednak nie stało i tak nie stanie się i obecnie. Dlatego bezkarnie mogą ukazywać się Strażnice podobne do omawianej. Chęć wiary w to, że jest się w „organizacji Bożej”, jest silniejsza niż wymowa faktów, a przywódcy z Brooklynu od dawna już o tym wiedzą i wykorzystują ów psychologiczny mechanizm bezlitośnie. Kto wie, jak długo jeszcze...

Namaszczenie

Namaszczenie

Zbliża się kolejna rocznica śmierci naszego Pana i znów rozgorzeją dyskusje pt. "spożywać - nie spożywać". Może poniższe wywody będą w jakiś sposób pomocne...

Czytając w literaturze WTS (czasami jeszcze mi się to zdarza) o osobach „namaszczonych” zacząłem się poważnie zastanawiać, co to właściwie znaczy i do jakiego stopnia „strażnicowa” wykładnia wpływa nadal na pojmowanie przez wiele osób Pisma Świętego, mimo deklarowanej swobody myślenia. Twierdzenie Towarzystwa, że w I wieku n.e. wszyscy „z automatu” mieli „nadzieję niebiańską” implikuje powstawanie trudnych pytań i wątpliwości dotyczących metody działania naszego Boga, np.:
Czy człowiek opisany w 1 Liście do Koryntian, 5 rozdziale, który dopuszczał się takiej ohydy, że jak to ujął apostoł Paweł, taka rzecz „się nie zdarza nawet u pogan”, (choć wprawdzie okazał później skruchę i tenże sam apostoł prosił zbór, aby go przyjął z powrotem – zob. 2 List do Koryntian, rozdział 2), miałby dzierżyć władzę, jako członek 144000 „wykupionych z ziemi” nad prorokami i mężami wiary czasów przedchrześcijańskich, których „świat nie był godzien” (Hebr. 11:38) tylko z tego powodu, że urodził się kilkaset lat później i został chrześcijaninem (choć jak widać, kiepsko mu to wychodziło)? Czy o takim człowieku można powiedzieć, że „nie skalał się z niewiastami” (Apokalipsa 14:4) – cokolwiek werset ten oznacza?   Czy Bóg działa jak automat??? Czyż nie może być raczej tak, jak pisałem tutaj na temat wypowiedzi Jezusa z Mat. 22:14? A jak należy rozumieć wypowiedź z Listu do Hebrajczyków 11:16 (NW) dotyczącą wiernych patriarchów?

Teraz jednak zabiegają o lepsze miejsce, mające związek z niebem. Dlatego Bóg się ich nie wstydzi, gdy jest wzywany jako ich Bóg, bo przygotował dla nich miasto.

Wiem, że Jezus powiedział w Ewangelii wg Jana 3:13 (NW):

Ponadto nikt nie wstąpił do nieba oprócz tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego.

Słowa te jednak zostały wypowiedziane przed czasem zmartwychwstania nie tylko wiernych chrześcijan, ale nawet samego Jezusa. Wcale zatem nie wykluczają „niebiańskiej” nadziei dla starożytnych mężów wiary. Zaś słowa zapisane w Ewangelii wg Mateusza 11:11 (NW) dotyczą roli, jaką Jan Chrzciciel odegrał na ziemi jako człowiek, wcale niekoniecznie przesądzając o jego przyszłości.

Wśród narodzonych z niewiast nie został wzbudzony większy niż Jan Chrzciciel; lecz pomniejszy w królestwiniebios jest większy niż on.

Przy zmartwychwstaniu wszak Jan Chrzciciel nie będzie „zrodzony z niewiast”, tak więc kwestia pozostaje otwarta.

W 1 Liście Jana 2:27 (NW) czytamy:

A w was pozostaje namaszczenie, któreście od niego otrzymali, i nie potrzebujecie, żeby ktoś was nauczał; ale jak namaszczenie od niego uczy was o wszystkim i jest prawdziwe, a nie jest kłamstwem, i jak was nauczyło, pozostawajcie w jedności z nim.

Szczególnie od r. 2007 Strażnica uczy, że w zasadzie „pomazańcy” niczym się nie różnią od „drugich owiec” pod względem zrozumienia, wnikliwości i – uwaga! – nie utrzymują, że na pewno mają większą miarę ducha świętego! (Zob. Strażnicę z 1 maja 2007 str.30,31, Pytanie czytelnikówCzy to logiczne? Po czym więc w takim razie „nie-pomazańcy” mają rozpoznać namaszczenie u swoich braci, którego przejawy faktycznie potwierdzałyby ten stan? Czy jedynym kryterium weryfikacji twierdzeń „pomazańców” ma być mistyczna wiara reszty ich współbraci w coś, czego w żaden sposób nie da się zweryfikować? Czy nie przypomina to wiary w tajemniczą Trójcę lub we wniebowzięcie Marii? Poza tym, skoro już wiemy, że organizacja Świadków Jehowy w żaden sposób nie jest w stanie udowodnić, że jest „organizacją Bożą”, jaki sens ma upatrywanie jedynie w jej szeregach „powołanych” przez Pana? Skoro prawdziwe namaszczenie, jak wynika z cytowanego powyżej wersetu z 1 Listu Jana 2:27 „uczy o wszystkim, co jest prawdziwe, a nie jest kłamstwem”, to jak wytłumaczyć wielokrotne – nie bójmy się tego słowa  – kłamliwe „nauczanie” płynące z Brooklynu od rzekomych „pomazańców” mieniących się być obecnie „niewolnikiem wiernym i roztropnym”, składającym się podobno z samych „pomazańców”? A co z niesłusznie wykluczonymi „pomazańcami” takimi, jak Raymond Franz czy Robert King ? Przecież może się okazać, że rzeczywistość wszystkich zaskoczy, jak to zasugerowałem tutaj... Nie dzielmy więc chrześcijan na „namaszczonych” tzw. „pomazańców” i całą resztę, bo jak widać na obecnym etapie kryteriów takiego podziału jasno nie widać, chyba że miałyby nimi być jedynie emocje i odczucia. Ale chyba na nich nie chcemy budować swojej wiary...
Warto przy rozważaniu niniejszego tematu skorzystać z materiału zamieszczonego tutaj, a to z tej przyczyny, że jak z niego wynika, nikt dziś nie ma prawa zwać się pomazańcem, ponieważ jeśli to czyni, naraża się na uzasadniony zarzut bycia antychrystem. Pomazaniec to po prostu Chrystus…
A przecież Jezus ostrzegał przed fałszywymi chrystusami (Mateusza 24:5). Z tego też zapewne powodu pierwsi chrześcijanie nigdy nie mówili o sobie jako o „pomazańcach”, ponieważ byłoby to odebrane jako bluźnierstwo. Czy dziś, tylko z tego powodu, że mija 2000 lat, miałoby być inaczej?                                                                                                                   





środa, 18 czerwca 2014

Sprawa Pamiątki

Czy uroczystość Pamiątki śmierci Jezusa Chrystusa, organizowana corocznie przez Świadków Jehowy pod nadzorem Towarzystwa Strażnica jest zgodna z Biblią? Czy obecność na niej w charakterze tzw. 'obserwatorów' jest dowodem oddawania czci Bogu? Kto powinien spożywać emblematy podczas obchodzenia Pamiątki Ostatniej Wieczerzy, czyli tzw. Wieczerzy Pańskiej? Czy wykładnia Towarzystwa jest zgodna z Pismem Świętym?

Na wstępie trzeba uczciwie przyznać, że przynajmniej dwie rzeczy zgadzają się z Pismem Świętym. Po pierwsze – na uroczystości podawany jest przaśny chleb i czerwone wytrawne wino bez żadnych domieszek. Po drugie - uroczystość jest organizowana raz w roku, dokładnie w dniu odpowiadającym 14 Nisan wg kalendarza żydowskiego po zachodzie słońca (choć tu zdarzają się drobne rozbieżności, w zależności od położenia punktu obserwacyjnego nowiu, a następnie po 14 dniach pełni Księżyca). Na tych dwóch rzeczach jednak – niestety – lista zgodności dobiega końca. Świadkowie Jehowy utrzymują, że spożywanie tzw. emblematów podczas święta Pamiątki, czyli niekwaszonego chleba i czerwonego wina jest zawarowane jedynie dla tzw. „pomazańców”, czyli osób, które w sposób całkowicie nieweryfikowalny deklarują posiadanie tzw. „nadziei niebiańskiej”, która ma oznaczać współkrólowanie z Jezusem Chrystusem w Królestwie Bożym. 7 i 14 rozdział Apokalipsy określa liczbę takich wybrańców na 144000 „wykupionych z ziemi”. Nie wdając się w tym miejscu w spory, z kogo ma składać się owe 144000, trzeba zauważyć, że jeśli liczba ta jest literalna, a na to zdaje się wskazywać kontekst 7 rozdziału Apokalipsy (zestawiono w nim liczbę 144 000 z „wielką rzeszą, której nikt nie zdołał policzyć”), to - wg obowiązującej Świadków Jehowy doktryny - w zborze chrześcijańskim pod koniec pierwszego wieku powinno się zaprzestać spożywania chleba i wina podczas upamiętniania Ostatniej Wieczerzy, a to dlatego, iż - jak wynika ze świadectw historycznych, a nawet biblijnych, jak choćby Księga Dziejów Apostolskich - liczba wiernych już w tym czasie najprawdopodobniej przewyższyła liczbę uprawnionych do spożywania emblematów, ograniczoną według wykładni Towarzystwa Strażnica do 144 tysięcy. (Ocenia się, że już w I wieku n.e. liczba chrześcijan sięgała około pół miliona. Zob. np. szacunkowy wzrost liczby chrześcijan opublikowany na stronie:
Nie ma jednak żadnych informacji, ani też sugestii w Nowym Testamencie, z których wynikałoby, że po osiągnięciu owej liczby 144 tysięcy uprawnionych nowi wierni począwszy od 144001-go nie mogli już spożywać emblematów podczas obchodów Wieczerzy Pańskiej. Należy też dodać, że głoszenie ewangelii, a tym samym przybywanie nowych wiernych sług Bożych nie miało się zakończyć i nie zakończyło się w I wieku n.e.! Grupy szczerych chrześcijan takich jak np. waldensi, albigensi, anabaptyści, bracia polscy czy czescy, oraz ofiarne i to często aż do śmierci męczeńskiej jednostki, takie jak Tyndale, Wiklif, Hus i wielu im podobnych pomnożyło liczbę wiernych chrześcijan z pewnością grubo ponad 144 000. Pomyślmy, gdyby spożywanie emblematów miało być dozwolone jedynie dla pierwszych 144 tysięcy uczniów Chrystusa, to apostołowie nakazaliby dokładnie liczyć osoby spożywające emblematy, aby przypadkiem nie doszło do nieuprawnionego ich spożycia przez następny np. 145 tysiąc chrześcijan. Również sam Pan Jezus, gdy nakazał głoszenie ewangelii o Królestwie Bożym i czynienie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów (Mat.28:19,20), nie zastrzegł, aby przed rokiem 1935 n.e. nie przekroczono przypadkiem granicy 144000 pozyskanych uczniów. Jak wiadomo bowiem, dopiero właśnie od 1935 roku Towarzystwo Strażnica datuje możliwość przyjmowania ewangelii o Królestwie przez osoby nie należące do 144 tysięcy posiadaczy 'nadziei niebiańskiej', wyłącznie - według Towarzystwa Strażnica - uprawnionych do obchodu Wieczerzy Pańskiej.„Drugie owce”, wspomniane przez Jezusa w Ewangelii wg Jana 10:16, to nie „chrześcijanie mający nadzieję ziemską”, jak obwieszcza wykład wygłaszany podczas uroczystości organizowanej pod nadzorem Towarzystwa Strażnica, a poganie, jak to jasno wynika z wypowiedzi Pana Jezusa, zapisanej w Ewangelii wg Mateusza 10:5, 6: 

Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela.

Cały wywód Pana Jezusa o „owczarniach” i „trzodzie” (NW), zapisany w 10 rozdziale Ewangelii wg Jana został skierowany do Żydów – faryzeuszy niechętnych jego nauczaniu. Wystarczy sprawdzić kontekst – ta sama Ewangelia w wierszu 40 rozdziału 9 donosi:

Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: Czyż i my jesteśmy niewidomi?

Ludziom tym znane były wielokrotnie używane w Starym Testamencie porównania Boga do Pasterza, a Jego ludu do owczarni. Spójrzmy na przykład na 34 rozdział Księgi Ezechiela, wersety 22-31:


Dlatego chcę pomóc moim owcom, by już więcej nie stawały się łupem; osądzę poszczególne owce. I ustanowię nad nimi jednego pasterza, który je będzie pasł, mego sługę, Dawida. On je będzie pasł, on będzie ich pasterzem. A Ja, Pan, będę ich Bogiem, sługa zaś mój, Dawid, będzie władcą pośród nich. Ja, Pan, to powiedziałem. Zawrę z nimi przymierze pokoju, a dzikie zwierzęta wytępię z kraju, tak iż będę mogły owce bezpiecznie mieszkać na stepie i spać w lasach. Błogosławić im będę oraz ziemiom wokół mego wzgórza, będę zsyłał deszcz w dogodnym czasie, będzie to deszcz niosący błogosławieństwo. Drzewo polne wyda swój owoc, a ziemia wyda swój plon. Będą oni żyli bezpiecznie w swym kraju i poznają, że Ja jestem Pan, gdy skruszę kłody ich jarzma i wyrwę ich z ręki tych, którzy ich ujarzmiają. Nie będą już odtąd łupem narodów ani nie będą pożerać ich zwierzęta kraju, ale bezpiecznie będą oni żyli, przy czym nikt ich straszyć nie będzie. Sprawię, że nastanie dla nich urodzaj o wielkim rozgłosie, by już nie dręczył ich głód w kraju i by nie musieli znosić szyderstwa narodów. Wtedy poznają, że Ja, Pan, ich Bóg, jestem z nimi, oraz że oni, dom Izraela, są ludem moim - wyrocznia Pana Boga. A wy, owce moje, jesteście owcami mego pastwiska, Ja zaś Bogiem waszym – wyrocznia Pana Boga.

Jeśli więc Jezus, jako Większy Dawid nazwał siebie Dobrym Pasterzem (Ew. Jana 10:11), dla jego żydowskich słuchaczy było jasne, że tym samym odniósł do siebie proroctwo z 34 rozdziału Księgi Ezechiela, zaś „owcami” („pierwszymi owcami” - jak je nazywa Towarzystwo) byli członkowie narodu izraelskiego.

Kiedy apostoł Piotr po upływie przypuszczalnie ok. 3,5 roku od śmierci Mistrza zaczął głosić dobrą nowinę poganom, począwszy od setnika Korneliusza (Dzieje Apostolskie, rozdział 10), rozpoczęło się zgromadzanie, zgodnie ze słowami Pana zawartymi w Ewangelii wg Jana 10:16, „innych owiec”.
Tenże sam wykład „pamiątkowy” w zborach Świadków Jehowy oznajmia „obserwatorom”, być może w celu zagłuszenia wątpliwości niektórych z nich, że dla chrześcijan przewidziane są dwie nadzieje: ziemska i niebiańska. Pytanie tylko – kto wie, co oznacza „nowe niebo i nowa ziemia” wspomniane przez apostoła Piotra w jego Drugim Liście, rozdziale 3, a wierszu 13? Pismo Święte mówi o jednej nadziei, a nie o dwóch(!):

Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest (List do Efezjan 4:4,5)

Jeśli wszyscy chrześcijanie są wezwani do jednej nadziei, nie ma żadnych podstaw do podziału dokonywanego przez Świadków Jehowy, których nauczanie pozbawia większość radości nazywania się „dziećmi Bożymi”.

Skoro – jak można również usłyszeć podczas wykładu – „to Bóg decyduje o tym, gdzie kto ma się znaleźć”, czy nie lepiej w takim razie poczekać na te decyzję, do tego zaś czasu, póki co stosując się do polecenia Pana Jezusa „To czyńcie na moją pamiątkę” (Łukasza 22:19)? Gdyby spożywanie emblematów było jedynie związane z zasiadaniem u boku Chrystusa i takie było wyłączne znaczenie „nowego przymierza”, to nikt poza apostołami nie miałby prawa spożywać chleba i wina podczas upamiętniania Wieczerzy Pańskiej, jako że ściśle rzecz biorąc, polecenie Pana zostało skierowane jedynie do apostołów. Jednak szersze znaczenie obchodzenia tego święta otrzymał apostoł Paweł i to od samego Jezusa, jak o tym pisze w 1 Liście do Koryntian 11:23-26:

Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę! Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę! Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.

W dalszych wersetach tego rozdziału (27-29) Paweł napisał:


Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije.

„Niegodne” spożywanie chleba i wina to nie ewentualna uzurpacja osób z nadzieją ziemską do nagrody niebiańskiej, jak to tłumaczy Towarzystwo Strażnica, a raczej, jak to wynika z kontekstu, brak rozeznania co do znaczenia ofiary Pana Jezusa, który w skrajnych przypadkach, jak to opisał apostoł, skutkował obżarstwem, a więc jednym z „uczynków ciała”, Toteż w wersecie 34 Paweł ostrzegł:

Jeżeli ktoś jest głodny, niech zaspokoi głód u siebie w domu, abyście się nie zbierali ku potępieniu [waszemu].

W jakiej sytuacji stawia wierzący ogół Świadków Jehowy wykładnia ich przywódców, tłumacząc opacznie słowa z Listu do Rzymian 8:14-17 w taki sposób, jakoby odnosiły się one jedynie do tzw. „pomazańców”? Oto te wersety:

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

Świadkowie Jehowy wierzą i nauczają, że również tzw. „drugie owce” (czyli wg ich zrozumienia chrześcijanie mający nadzieję ziemską) są „prowadzeni Duchem Bożym”. Dlaczego więc cytowane powyżej słowa o „synach Bożych” czy wg innego brzmienia „dzieciach Bożych” ograniczyli jedynie do tzw. „pomazańców”, których liczba wg zapewnień Towarzystwa maleje, ale w rzeczywistości, co obnażają publikowane statystyki - rośnie?
Każdy kandydat do chrztu odpowiada twierdząco na 2 pytania. W jednym z nich potwierdza, że „utożsamia się z organizacją Bożą, kierowaną Jego Duchem”. Z tego wynika, że miliony Świadków Jehowy uważają się za „kierowanych Duchem Bożym”, jednocześnie nie uważając się za „dzieci Boże”. Stoi to w rażącej sprzeczności zarówno z cytowanymi powyżej wersetami, jak też z wersetami wcześniejszymi z tego samego, ósmego rozdziału Listu do Rzymian (wersety 9-13):

Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.

I powtórzmy w tym miejscu jeszcze raz werset 14:
Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.

Czyż nie to miał na myśli Pan Jezus, wyjaśniając przybyłemu doń pod osłoną nocy Nikodemowi, że:
Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego (Ewangelia wg Jana 3:5)?


Sprawa „raju” obiecanego złoczyńcy wiszącemu obok Jezusa wydaje się jasna, jeśli chodzi o jego szansę powrotu do życia na ziemi, ale przecież człowiek ten nie był chrześcijaninem (Łukasza 23:43, NW). Inaczej jednak i już nie tak jednoznacznie, wygląda to zagadnienie w odniesieniu do wiernych naśladowców Chrystusa, co wynika chociażby ze słów zapisanych w Apokalipsie 2:7 i 22:1, 2:

Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga. 
Ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców - wydające swój owoc każdego miesiąca - a liście drzewa /służą/ do leczenia narodów.

Każdy świadek Jehowy, zapytany o te wersety, z pewnością stwierdzi, że „leczenie narodów” dotyczy uzdrawiania ludzi na ziemi. Jednak „tron Boga i Baranka” znajduje się w niebie!
Powtórzmy zatem – zostawmy Bogu wyjaśnienie tej i wielu innych zagadek, nie określając przedwcześnie swojego miejsca w zamierzeniu Bożym. W Ewangelii wg Mateusza 22:14 Jezus powiada:

Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.

I chociaż kontekst tej wypowiedzi dotyczy innego zagadnienia, czyż nie może być prawdopodobne, że chociaż wszyscy chrześcijanie są „powołani” do „jednej nadziei” (List do Efezjan 4:4), to „wybrani” do królowania wraz z Chrystusem będą nieliczni? Harmonizuje to przecież z literalnym zrozumieniem liczby 144 000.

Na koniec warto obalić jeszcze jedną fałszywą naukę serwowaną podczas uroczystości Pamiątki obchodzonej przez Świadków Jehowy. Twierdzi się tam, że Jezus obchodził Ostatnią Wieczerzę z 11 (a nie 12) apostołami. Ale czy to twierdzenie znajduje jakiekolwiek poparcie w Biblii?
W ewangelii wg Łukasza 22:14-28 (BT) czytamy:


A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże. Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę! Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana. Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany. A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by mógł spośród nich to uczynić. Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa! Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy. Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela.

Świadkowie Jehowy nauczają, że słowa zawarte w Ewangelii wg Jana 13:30 dowodzą tego, jakoby Judasz opuścił Jezusa i apostołów przed ustanowieniem Święta Pamiątki. Słowa te brzmią:

A on po spożyciu kawałka /chleba/ zaraz wyszedł. A była noc.


Tymczasem słowa te jedynie potwierdzają wcześniejszą obecność Judasza na Ostatniej Wieczerzy. Wieczerzy nie spożywano bowiem nocą, ale jak sama jej nazwa wskazuje wieczorem, po zachodzie słońca. Jakże Judasz mógłby być uznany za „syna zatracenia” (Ew. Jana 17:12), za kogoś, „komu lepiej byłoby się nie narodzić” (Ew. Marka 14:21), gdyby nie w pełni świadomie odrzucił nagrodę królowania zaoferowaną mu przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy?

                 P O D S U M O W A N I E


Niniejszy materiał, w przeciwieństwie do wykładni Towarzystwa Strażnica, nie przypisuje sobie Boskiego kierownictwa ani autorytetu tzw. „kanału łączności”. Jest jedynie próbą uporządkowania zagadnień związanych z obchodzeniem święta Wieczerzy Pańskiej. Wykazano w nim, że nauka Świadków Jehowy w tym zakresie zawiera wiele sprzeczności wewnętrznych, a co gorsza stoi w rażącej sprzeczności z wieloma wersetami biblijnymi. Każdy musi sam odpowiedzieć sobie na pytania postawione na wstępie i podjąć decyzję zgodną z jego sumieniem i szczerą chęcią dotarcia do Prawdy. Oby Bóg błogosławił szczerym jej poszukiwaczom, zgodnie z obietnicą Pana, zawartą w Ewangelii wg Mateusza 7:7,8:

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.

(Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie cytowane wersety pochodzą z internetowego wydania Biblii Tysiąclecia)
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain