Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwojakie odważniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwojakie odważniki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 lipca 2016

Coraz większy rozziew

Po obejrzeniu 2-częściowego filmu WTS pt. „Bóg uczynił Go zarówno Panem, jak i Chrystusem” – filmu, który jest serwowany Świadkom Jehowy na całym świecie podczas tegorocznych kongresów letnich – nasunęły mi się pewne refleksje. Ogarnia mnie najzwyczajniej w świecie wściekłość! Dlaczego? Ano dlatego, że choć w filmie zdecydowanie zbyt często wkładane jest w usta bohaterów imię „Jehowa”, czy że odzywają się gdzieniegdzie slangowe, zabarwione doktryną sformułowania („pal męki”, nadzorca zboru itp.), to jednak – choć może nie każdy się z tym zgodzi – ma on wiele momentów wzruszających, szczególnie jeśli chodzi o sceny wskrzeszania zmarłych i nadzieję z tego płynącą dla osoby wierzącej. Co więc jest powodem do owego uczucia wściekłości, wspomnianego powyżej? Powodem jest potworny, pogłębiający się rozziew między wymową Ewangelii a obrazem organizacji. Powodem jest pustota – w świetle tego, co wyprawia WTS – nawoływań narratora filmu do tego, aby wzmacniać wiarę poprzez badanie dowodów i tym samym usuwanie wątpliwości i popadania w niezdrową rutynę. I chyba dobrze zdają sobie sprawę z owego rozziewu twórcy filmu, skoro – choć dwukrotnie ( na początku i na końcu) narrator zachęca widzów do „upewniania się, że Świadkowie Jehowy mają prawdę”, nie przedstawia na to twierdzenie żadnych dowodów, stosując jedynie typową WTS-owską manipulację, polegającą na zestawieniu dowodów na prawdziwość Mesjasza i chrystianizmu z I w. n.e. z „mającą prawdę” (bo tak mówimy i już!) religią ŚJ. Ogarnia mnie po raz kolejny – choć może już powinna być stonowana – złość na perfidię, manipulację i okłamywanie „owieczek”. Bo przecież przy dzisiejszym dostępie do informacji zachęcony przez narratora o imieniu Mesafer szczery świadek Jehowy szybko znajdzie dowody na coś wręcz przeciwnego, niż to, że „świadkowie Jehowy mają prawdę”. I co wtedy? Odpowiedź zapewne znają czytelnicy tego bloga.
Inną rzeczą jest śmieszność wypowiedzi owego Mesafera, który z poziomu I wieku n.e. ni stąd, ni zowąd używa nazwy „Świadkowie Jehowy”, przemawiając do Świadków w XXI wieku, choć ci dowiadują się z filmu – jako że organizacja niechętnie cytuje ów werset – że chrześcijanie mają być świadkami, ale... Jezusa (Dzieje Apostolskie 1:8). Cóż, to w końcu tylko drobiazg. Najważniejsze, aby widz wyszedł z kongresu zachęcony do dalszego wręczania ulotek, traktatów, czasopism i innych materiałów propagandowych organizacji. A całe to gadanie o ostracyzmie, pedofilii, fanatyzmie i bezduszności „aparatczyków” to wymysł odstępców, bo przecież „Świadkowie Jehowy mają prawdę”.  I już!


środa, 25 czerwca 2014

Nie gorsz innych mówieniem prawdy - bądź "budujący"

Dlatego słuchajcie słowa Pana, wy szydercy, panujący nad tym ludem, który jest w Jeruzalemie! Ponieważ mówicie: Zawarliśmy przymierze ze śmiercią i z krainą umarłych mamy umowę, więc gdy nadejdzie klęska potopu, nie dosięgnie nas, gdyż kłamstwo uczyniliśmy naszym schronieniem i ukryliśmy się pod fałszem (Księga Izajasza 28:14, 15, BW).

Gdyż jest to lud przekorny, synowie zakłamani, synowie, którzy nie chcą słuchać zakonu Pana, którzy mówią do jasnowidzów: Nie miejsce widzeń! a do wieszczów: Nie wieszczcie nam prawdy! Mówcie nam raczej słowa przyjemne, wieszczcie rzeczy złudne! (Księga Izajasza 30:9, 10, BW).

Ci, którzy maja odwagę rozmawiać ze swoimi (jeszcze) współwyznawcami o problemach dotyczących społeczności ŚJ, spotykają się natychmiast z zarzutem, jakoby  byli nazbyt krytyczni, a za mało „budujący”. Jak się jednak mają te „zarzuty” do pierwowzorów biblijnych? Czyż działalność mężów wiary opisanych w Biblii (z Synem Bożym na czele) nie polegała zawsze na krytyce tego, co niewłaściwe, a nie na chwaleniu tych, którzy wystarczająco wychwalali samych siebie? Dlaczego? Ponieważ zależało im na „wyprostowaniu tego, co krzywe”, a nie na podtrzymywaniu dobrego samopoczucia u sprawców owego wykrzywiania. Myślę, że najlepiej oddają to słowa „Gorliwość o dom Twój pożera mnie” (Psalm 69:10, Ew. Jana 2:17). Widząc oczywiście to co dobre, słudzy Boga boleli nad tym, co złe i ten właśnie ból leżał u podstaw ich działania. Coraz więcej szczerych osób jest  najdelikatniej rzecz ujmując – rozczarowanych istniejącym (i pogarszającym się w zawrotnym tempie) stanem rzeczy (a nic nie wskazuje na szansę pozytywnych zmian, wręcz przeciwnie). Samouwielbienie wyrażane przez autorów artykułów made in WTS, ich mocodawców i tych, którzy mają ochotę czcić tego współczesnego „złotego cielca” zdaje się przekraczać resztki granic przyzwoitości. I nic tu nie pomogą artykuły (skądinąd ciekawe) o pszczółkach, kwiatkach i motylkach z Przebudźcie się!
Na dzień dzisiejszy najbardziej budujące jest to, że rośnie liczba osób dostrzegających obłudę i dwulicowość WTS-u. Dzięki witrynom takim jak ta mają poczucie wspólnoty z myślącymi podobnie współbraćmi, choć często z różnych przyczyn ich stan w organizacji (a raczej, precyzyjnie rzecz ujmując, w społeczności) jest określany mianem „nieczynny”, a wielu z nich z różnych względów nie uczęszcza na zebrania, które już dawno przestały spełniać kryteria zanotowane w Liście do Hebrajczyków 10:24,25 (o ile kiedykolwiek je spełniały...), będąc raczej zniechęcające niż „zachęcające” na skutek sposobu ich prowadzenia oraz braku możliwości wyrażenia zdania innego niż zgodne z cytowanymi akapitami.

Chwalenie organizacji w jej obecnym stanie nie służy niczemu dobremu, co najwyżej jest „wodą na młyn” dla tych, którzy twierdzą, że „nie jest tak źle”. Tymczasem – JEST BARDZO ŹLE! 

Nieco inny "Rejs" made in WTS




Kto zraża ludzi do Boga

Strażnica z 1 listopada 2013 roku nosi tytuł „Kłamstwa, które zrażają ludzi do Boga”. Słusznie wyłuszczono w czasopiśmie szereg kontrowersyjnych i błędnych nauk chrześcijaństwa. Jednak wydanie to jest kolejnym przykładem mistrzostwa Brooklynu w stosowaniu „dwojakich odważników” (Księga Przypowieści 20:10). W podtytule „Prawda, która wyzwala” napisano bowiem:
Pewnego dnia w Jerozolimie Jezus mówił o swoim Ojcu, Jehowie, demaskując przy tym ówczesnych fałszywych nauczycieli religijnych (Jana 8:12-30). To, co przy tej okazji powiedział, stanowi dla nas wskazówkę, jak oceniać dzisiejsze popularne poglądy na temat Boga. Oświadczył: „Jeżeli pozostajecie w moim słowie, to rzeczywiście jesteście moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (Jana 8:31, 32).  Jak zatem ustalić, czy coś jest prawdą? Jezus wyjaśnił: 'Mamy pozostawać w jego słowie'. To właśnie jest kryterium, na którego podstawie możemy ocenić, czy dane wierzenia są prawdziwe. Kiedy więc słyszymy jakieś twierdzenie o Bogu, zadajmy sobie pytanie: Czy ta informacja harmonizuje ze 'słowem Jezusa' i resztą Pisma Świętego? Warto naśladować chrześcijan, którzy po wysłuchaniu apostoła Pawła 'każdego dnia starannie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają' (Dzieje 17:11). (pogr. moje)

Co się jednak dzieje, gdy myślący świadkowie Jehowy postępują w sposób zalecony powyżej przez Strażnicę? Co się dzieje, gdy widząc fałsz „nauki” o rzekomym niewidzialnym powrocie Chrystusa w 1914 roku, rozmawiają o tym ze współwyznawcami? Co się dzieje, gdy kwestionują błędną chronologię, perfidię „nauki” o „nowym świetle” (ta kompletnie błędna wykładnia Księgi Przypowieści 4:18 od czasów „pastora” Russella jest „furtką” dla uzasadniania zmian kolejnych interpretacji WTS). Co się dzieje, gdy myślący świadkowie przekonują się, że od lat WTS spełnia wszelkie kryteria „fałszywego proroka”? Odpowiedź jest powszechnie znana. Tacy uczciwi ludzie są uciszani, a jeśli nie chcą skorzystać z „życzliwej” rady służalczych, uciszających ich starszych, są relegowani z ze społeczności z etykietą niegodziwców.                                                                                        
W przeciwieństwie do Mistrza, który podał cytowane przez Strażnicę proste, niezmienne kryterium prawdy (jeżeli pozostajecie w moim Słowie...), przywódcy WTS od samego początku posługiwali się tzw. „teraźniejszą prawdą”, która bezlitośnie weryfikowana przez czas okazywała się po prostu kłamstwem. Tak było np. z zapowiedzią rzekomej niewidzialnej „obecności” Chrystusa od 1874 roku (przesuniętą na równie bezsensowną datę 1914), tak było  z proroctwem prezesa Rutherforda o zmartwychwstaniu starożytnych proroków i patriarchów mającym rzekomo nastać w 1925 roku, tak było z broszurą tegoż osobnika zatytułowaną w latach 20-tych ubiegłego wieku „Miliony obecnie żyjących nigdy nie umrą”. Tak było z histerią domniemanego Armagedonu w roku 1975, wywołaną przez bruklińskich „mędrców”, czy zapewnieniem zawartym w Strażnicy z 15 lutego 1989 roku, że „dzieło miało być zakończone w XX wieku” itp. itd. Nie sposób wymienić tu choćby pokaźnej części tych rzekomych „prawd”, których dzisiaj WTS tak bardzo się wstydzi, że nakazuje niszczyć niemego ich świadka, czyli starą literaturę, a nawet niektóre wydania Przekładu Nowego Świata! (zob. http://rozpoznacieichpoichowocach.blogspot.com/2014/06/niszczenie-biblii-nie-osiagnie-celu.html).  
Czy tak ma wyglądać PRAWDA? Czy nie powinno się cenić tych, którzy w myśl zalecenia z omawianego artykułu Strażnicy z 1 .11.2013 stosują się do wskazanie z Dziejów Apostolskich 17:11 i sprawdzając to, co napisano w Strażnicy raz po raz dochodzą do wniosku, że na pewno tak się rzeczy nie mają? Tymczasem poniżanie i usuwanie takich osób pokazuje wyraźnie, że ci którzy zalecają takie niegodziwe traktowanie współwyznawców i ślepo poddani im funkcjonariusze organizacji na pewno nie pozostają w Jego [Jezusa] Słowie, a wydawcy Strażnicy, zgodnie z tytułem bieżącego wydania są – niestety – winni „kłamstw, które zrażają ludzi do Boga”! 

Przyganiał kocioł garnkowi

Strażnicy z grudnia 2013 r., przeznaczonej do studiowania w zborach zamieszczono artykuł pt. "Nie daj się szybko wytrącić ze swego sposobu rozumowania". Artykuł oparty jest m.in. na fragmentach 2-go rozdziału z 2-go Listu do Tesaloniczan. Warto zatem przytoczyć w całości pierwsze cztery wersety tegoż rozdziału wg Biblii Tysiąclecia:

W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.

I dla porównania ten sam fragment z Przekładu Nowego Świata:

A jeśli chodzi, bracia, o obecność naszego Pana, Jezusa Chrystusa, oraz zgromadzanie nas do niego, prosimy was, żebyście nie dali się szybko wytrącić ze swego sposobu rozumowania ani poruszyć czy to przez jakąś natchnioną wypowiedź, czy przez ustną wiadomość, czy przez list rzekomo od nas, jakoby już nastał dzień Jehowy. Niech was nikt w żaden sposób nie bałamuci, ponieważ on nie nastanie, dopóki wpierw nie nadejdzie odstępstwo i nie zostanie objawiony człowiek bezprawia, syn zagłady. Ten się przeciwstawia oraz wynosi nad każdego, kto jest zwany "bogiem" lub przedmiotem wielbienia; zasiada też w świątyni Boga, publicznie podając się za boga.

Pogrubienia, które poczyniłem w cytacie z NW, służą do łatwego rozpoznania "chwytu", jakiego od lat dopuszcza się WTS. Pisałem o tym szczegółowo w artykule pt. "Dzień Jehowy a dzień Pański".
Jak tam napisano,  Towarzystwo Strażnica, chcąc „uzasadnić” swoją doktrynę o rozpoczęciu niewidzialnej „obecności” Chrystusa jako Króla w 1914 roku, wymyśliło sobie zupełnie niebiblijną naukę o tym, jakoby „dzień Pański” i dzień Jehowy” stanowiły różne pojęcia. I tak wg doktryny WTS od 1914 roku żyjemy w „dniu Pańskim”, ale „dzień Jehowy” jest przed nami. Wystarczy porównać książkę „Wspaniały finał Objawienia bliski” z książką „Stale pamiętaj o dniu Jehowy”, aby to dostrzec. Tak pokrętne manipulowanie Słowem Bożym umożliwia WTS-owi przekład Nowego Świata, który chyba jako jedyny używa Imienia Bożego w Pismach Greckich nie tylko w cytatach z Pism Hebrajskich (co jeszcze jako tako da się obronić), ale też w innych tekstach, zastępując słowo Pan (Kyrios) Imieniem Bożym wg własnego widzimisię, co często prowadzi do zaciemnienia rzeczywistego znaczenia tekstu.
Ponadto forsując swoje tłumaczenie Biblii, WTS wpadł we własna pułapkę! Zwróćmy uwagę, że "OBECNOŚĆ naszego Pana, Jezusa Chrystusa" apostoł Paweł ściśle powiązał z dniem... no właśnie, Z JAKIM DNIEM? Otóż wg Przekładu Nowego Świata z dniem Jehowy, o którym przecież WTS naucza (i słusznie), że jeszcze nie nastał! Tymczasem, jak wiadomo, ten sam WTS od lat naucza, że rzekoma "obecność" Chrystusa rozpoczęła się w roku 1914. Bez komentarza...
Ponieważ Towarzystwo Strażnica stanowi "kliniczny" przykład "fałszywego proroka", a 2-gi List do Tesaloniczan jest jednym z fragmentów Pisma Świętego, który to potwierdza, WTS postanowił w grudniowej Strażnicy przy "pomocy" własnego przekładu - z bezzasadnie umieszczonym w powyższym cytacie biblijnym Imieniem Bożym -  "udowodnić", że słowa o wytrącaniu chrześcijan z właściwego sposobu rozumowania odnoszą się do... myślących Świadków Jehowy lub ich "zainteresowanych", którzy już dość mają ślepego potakiwania "mądrościom" pochodzącym z centrali WTS. W paragrafie 9 owego artykułu Strażnicy można przeczytać:

Gdyby kiedykolwiek ktoś uczęszczający na zebrania zborowe próbował wciągać nas w dyskusje polegające na spekulowaniu lub krytykowaniu, stanowczo powinniśmy mieć się na baczności.  

Szczególnie "niebezpieczne" wydaje się wskazywanie współwyznawcom na kontekst 2-go Listu do Tesaloniczan i manipulacje WTS-u w Przekładzie Nowego Świata. Przecież jest to "jedynie słuszny" przekład Biblii, wspierający "jedynie słuszną" "prawdę" (choćby za chwilę owa "prawda" miała ulec diametralnej zmianie, zob. np. "Nowe światło w New Jersey").  Gdyby mimo wszystko ktoś miał wątpliwości i chciał "spekulować" lub "krytykować" owe wzniosłe "prawdy", wcześniejszy paragraf 6 artykułu z grudniowej Strażnicy ma doprowadzić owego krytykanta do porządku i wzbudzić u niego lęk:

Potem, w wyznaczonym czasie, Pan Jezus unicestwi wszystkich tych, którzy dali się zwieść. Apostoł dokładnie określił powód ich osądzenia; ludzie ci „nie przyjęli miłości do prawdy” (2 Tes. 2:3, 8-10). Każdy z nas powinien się więc zastanowić: „Jak bardzo kocham prawdę? Czy na bieżąco przyswajam sobie aktualne wyjaśnienia przedstawiane na łamach tego czasopisma oraz innych publikacji biblijnych, które są udostępniane ogólnoświatowemu zborowi ludu Bożego?”. (pogr. moje).

Strzeż  się więc, drogi miłośniku prawdy! Masz miłować ją nie w sensie uniwersalnym i bezwarunkowym, jak naucza Biblia! Najwyraźniej wg twórców artykułu prawda Strażnicy jest większa od PRAWDY! Tym samym zawiadowcy WTS spełniają słowa apostoła Pawła: "zasiada w świątyni Boga, publicznie podając się za Boga". Nadal więc "kłamstwo jest wykładnikiem prawdy"!      
Utrzymywanie "owieczek" w zabobonnym lęku przed myśleniem i zdrową dyskusją jest coraz mniej skuteczne. Świadczy o tym drugi artykuł do studium z niniejszej Strażnicy pt. "Czy jesteś gotów ponosić ofiary na rzecz Królestwa?" (czytaj: na rzecz organizacji). Coraz bardziej natarczywe wołanie płynące z Brooklynu/Walkill o darmowych ochotników (siły) i o dobrowolne datki "dla Jehowy" (środki) świadczy o poważnym regresie WTS. Fałszywe proroctwa, skandal z ONZ, bagatelizowanie zjawiska pedofilii w zborach - to tylko niektóre powody, dla których zapewnienia organizacji co do błogosławieństwa Bożego wydają się być całkowicie gołosłowne, a coraz więcej myślących chrześcijan, nazywanych przez "kanał łączności" "krytykantami" bądź "odstępcami", zdaje sobie z tego sprawę.

Mieszanie ludziom w głowach

Strażnica z 1.12.2013 roku to kolejny przykład ukrywania przed potencjalnymi zainteresowanymi (dla których przeznaczone są Strażnice sygnowane datą 1-szego każdego miesiąca) nauk organizacji. W końcowej części wydania internetowego zamieszczono następujący artykuł:

Co Biblia mówi o powrocie Chrystusa?
Zanim Jezus Chrystus w roku 33 n.e. poszedł do nieba, obiecał, że powróci. Przyrównał siebie do człowieka szlachetnego rodu, który wyrusza w długą podróż, a gdy wraca, dysponuje władzą królewską. W ten sposób wskazał, że powróci w konkretnym celu - aby zapewnić ludzkości dobry rząd. Przeczytaj Łukasza 19:11, 12.
A jak miał wyglądać ten powrót? Chrystus został wskrzeszony jako niewidzialna istota duchowa (1 Piotra 3:18). Potem wstąpił do nieba i zasiadł po prawicy Boga Jehowy (Psalm 110:1). Jeszcze później Bóg, „Istniejący od Dni Pradawnych”, powierzył mu władzę nad ludzkością. Tak więc Jezus miał powrócić nie jako człowiek, ale jako niewidzialny Król. Przeczytaj Daniela 7:13, 14.
Czego Jezus dokona, gdy przybędzie?
Niewidzialny Jezus przybędzie razem z aniołami i zacznie sądzić ludzkość. Niegodziwych unicestwi, a tych, którzy przyjmą go jako Króla, nagrodzi życiem wiecznym. Przeczytaj Mateusza 25:31-33, 46.
Pod panowaniem Jezusa ziemia zostanie przekształcona w raj. Życiem na niej będą mogli cieszyć
się również zmarli, których Jezus wskrzesi. Przeczytaj Psalm 37:29; Jana 11:25.

A teraz porównajmy, czego naprawdę uczy Strażnica na temat powrotu Pana tych, którzy uwierzyli w jej „prawdę” na przykładzie wydania z 15.01.2005 roku, artykuł pt. „Chrystus – ten, na którego wskazywały proroctwa”, par. 18,19 oraz w artykule pt. „Wizje Królestwa Bożego stają się rzecywistością”, par. 5 :

Chcąc umocnić wiarę pierwszych uczniów i przygotować ich na przyszłe wydarzenia, Jezus dał im wizję swej niebiańskiej chwały. A dzisiaj? W roku 1914 wizja ta się spełniła. Jakże wzmacnia to wiarę ludu Bożego! Jednocześnie stanowi zapowiedź cudownej przyszłości, a  słudzy Jehowy stopniowo otrzymują w nią wgląd. W dzisiejszym coraz mroczniejszym świecie „ścieżka prawych jest jak jasne światło, które świeci coraz jaśniej, aż nastanie pełny dzień” (Przysłów 4:18).  Jeszcze przed nadejściem roku 1914 mała grupka namaszczonych chrześcijan zaczęła pojmować istotne prawdy dotyczące powrotu Pana. Na przykład zrozumieli oni, że powrót ten będzie niewidzialny, na co wskazało dwóch aniołów, którzy w roku 33 ukazali się naśladowcom Jezusa podczas jego wniebowstąpienia. Kiedy obłok zabrał go uczniom z oczu, aniołowie ci powiedzieli: „Ten Jezus, który został od was wzięty do nieba, przyjdzie w taki sam sposób, w jaki go widzieliście idącego do nieba” (Dzieje 1:9-11).
Nawiązując do przemienienia, apostoł Piotr napisał: „Mamy więc słowo prorocze tym bardziej potwierdzone, a wy czynicie dobrze, gdy zwracacie na nie uwagę jak na lampę świecącą w ciemnym miejscu — aż dzień zaświta i wzejdzie jutrzenka — w waszych sercach” (2 Piotra 1:19). Ta symboliczna Jutrzenka, inaczej mówiąc „gwiazda poranna”, to wyniesiony do chwały Jezus Chrystus (Objawienie 22:16). Jutrzenka ta 'wzeszła' w roku 1914, gdy w niebie narodziło się Królestwo Boże, zwiastując nową erę (Objawienie 11:15).(pogr. moje)

„Zainteresowany” omawianą Strażnicą z grudnia br. podczas tzw. „studium Biblii” (w rzeczywistości jest to wpajanie doktryn WTS przy pomocy odpowiedniego manewrowania Słowem Bożym) dowie się, że wbrew biblijnej zapowiedzi jednego powrotu Chrystusa, WTS od samego początku wymyślił sobie dodatkowy, niewidzialny, nie do zweryfikowania i i nie do pojęcia zdrowym umysłem powrót Chrystusa w 1914 roku (wcześniej 1874). Znający zagadnienie wiedzą choćby z lektury „Kryzysu sumienia” Raymonda Franz'a i z własnej obserwacji, że rok ten jest podstawą „piramidy” doktrynalnego i organizacyjnego „być albo nie być” WTS-u. Dodatkowo wzmacnia się go fałszywą chronologią, bazującą na nadinterpretacji wypowiedzi Jezusa o „czasach pogan” (Łukasza  21:24), mającej rzekomo związek z 4 rozdziałem Księgi Daniela (zob. Powtórka z fałszowania... Biblii).  

Wydaje się, że doktryna roku 1914 została wystarczająco skompromitowana zarówno przez wnikliwych badaczy Biblii, jak i upływający czas. WTS jednak do samego końca nie zrezygnuje z niej i dlatego chcąc pozyskiwać nowych fanów, musi się z niej chyłkiem wycofywać, tak jak to czyni w omawianej Strażnicy.  

Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują (Hebrajczyków 9:28, BT)

Przyganiał kocioł garnkowi cz. 2

Przeznaczona dla 'am haarec' Strażnica z 1 maja 2014 roku w artykule pt. „Sukcesy w cieniu porażek” dywaguje na temat nieudanych prób przewidywania przyszłości, pisząc m.in.

PRZYWÓDCY RELIGIJNI nieraz przepowiadają tragiczne wydarzenia o zasięgu światowym, żeby ostrzec ludzkość oraz zyskać zwolenników. Jeden z katastroficznych proroków, Harold Camping, wraz ze swoimi uczniami rozgłaszał, że w 2011 roku nastąpi zagłada ziemi. Rzecz jasna, nic takiego się nie wydarzyło.
JASNOWIDZE uważają, że mają szczególną zdolność odgadywania przyszłości. Edgar Cayce oraz Jeane Dixon dokładnie przewidzieli pewne wydarzenia, które rozegrały się w XX wieku. Jednak wiele ich zapowiedzi się nie spełniło. Na przykład Dixon przepowiedziała na rok 1958 wybuch III wojny światowej, a Cayce twierdził, że w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku Nowy Jork zapadnie się w ocean.

Zachwycona trafnością podanych przez siebie przykładów Strażnica konkluduje:

Czy istnieje jakiś niezawodny sposób na poznanie przyszłości? Warto się nad tym zastanowić. Gdybyś mógł przewidzieć nadchodzące wydarzenia, twoje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

Kolejne fragmenty artykułu przywołują spełnione proroctwa biblijne na dowód kontrastu pomiędzy 100-procentową trafnością Bożych przepowiedni, a często chybionym efektem ludzkich przewidywań. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie historia WTS-u. Przytoczmy zaledwie kilka przykładów:

Pierwszy (a właściwie drugi) prezes WTS, Ch. T. Russell, zapowiadał m.in.

Że wybawienie świętych musi nastąpić jakiś czas przed rokiem 1914 jest całkiem widoczną rzeczą, (...). Nie poinformowano nas w jak długim przeciągu czasu przed rokiem 1914 będą wywyższonymi ostatni żywi członkowie Ciała Chrystusowego". (Tom 3 „Wykładów”, s. 228 (wyd. ang. z 1913 r.)

Po fiasku powyżej cytowanego „proroctwa” sukcesor Russell'a, niejaki sędzia Rutherford napisał w kolejnej edycji tegoż „dzieła”:

Że wybawienie świętych musi nastąpić jakiś czas po roku 1914 jest całkiem widoczną rzeczą, (...). Nie poinformowano nas w jak długim przeciągu czasu po roku 1914 będą wywyższonymi ostatni żywi członkowie Ciała Chrystusowego". (Tom 3 „Wykładów”, s. 228, wyd. ang. z 1923 r.; wyd. pol. z 1923 r., s. 250)

Tenże sam (nazywany przez niektórych zdrobniale Ruti) drugi (a właściwie trzeci) prezes WTS, dał popis niespełnionych przepowiedni. Kiedy ogłosił zmartwychwstanie starożytnych patriarchów na 1925 rok i – można by powtórzyć za artykułem z omawianej Strażnicy – 'Rzecz jasna, nic takiego się nie wydarzyło' – skutecznie dołączył do niechlubnego pochodu fałszywych proroków, przywoływanych przez Strażnicę. Swą niechlubną rolę przypieczętował napisaniem i wydaniem w 1941 roku książki „Dzieci”, w której zachęcał młodzież do celibatu i powstrzymywania się od zawierania związków małżeńskich ze względu na bardzo bliski Armagedon (kilka miesięcy!).
Dodajmy, że „proroctwo” sędziego na rok 1925 okraszane było w literaturze np. następującymi zapewnieniami:

Nie będzie żadnej pomyłki ... Abraham obejmie w posiadanie swoje obiecane dziedzictwo w 1925 roku. (Strażnica 1917, 15 października, s. 6157, wyd. ang.)
Ta chronologia nie jest ludzka lecz Boża... boskiego pochodzenia ... absolutnie, zdecydowanie poprawna (Strażnica 1922, 15 lipca, s. 217, wyd. ang.)

Następcy owych „jasnowidzów” spod znaku WTS nie byli lepsi. Szczególnie na polu proroczej płodności zasłużył się czwarty (a właściwie piąty) prezes WTS, Fred Franz. To jego autorstwa jest cała, odbijająca się do dziś czkawką, histeria roku 1975, w którym to roku, według wszelkiego WTS-owego prawdopodobieństwa, miała nastapić wojna Armagedonu. Strażnica z 1968 roku, nr 16, s. 5, wydanie polskie, z właściwą sobie pewnością donosiła:

W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych (...) Jakże trudne, lecz zarazem wspaniałe dni są bezpośrednio przed nami!"

Po roku 1975, a raczej 1976, kiedy to nastąpił „odpływ” fanów WTS, zawiedzionych niespełnionymi przepowiedniami (na których w dodatku zrzucono całą winę za niespełnienie się rozbudzonych przez Strażnicę oczekiwań), zaczęto zachowywać nieco większą ostrożność. Jednak piszący nadal nie zrezygnowali z „mówienia w imieniu Jehowy”, kompromitując się raz za razem. Np. w Strażnicy z 1989 roku, nr 4 z 15.02., na str. 11 napisano:

Apostoł Paweł odegrał dominującą rolę w chrześcijańskiej działalności misjonarskiej. Położył też podwaliny pod dzieło, które miało być zakończone teraz, w XX wieku.

W późniejszym reprincie wydania angielskiego oraz w wersji elektronicznej – Watchtower Library 2008 – zmieniono powyżej cytowany fragment na: …dzieło, które miało być zakończone za naszych dni.

Warto jeszcze wspomnieć, że od nr 8 z 1988 r. do nr 10 z 1995 r. stopka redakcyjna wydawanego przez WTS czasopisma Przebudźcie się podawała m.in.:
Co najważniejsze, czasopismo to umacnia zaufanie do obietnicy danej przez Stwórcę, że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914, nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo.
Na co liczą pisarze najnowszej Strażnicy? Czy na zbiorową amnezję Świadków? A może na brak wiedzy młodych neofitów oraz „ludzi ze świata”? Przecież w dobie potęgi Internetu nie da się ukryć kompromitujących faktów, świadczących niezbicie o tym, że mimo całej szczerości wielu szeregowych współwyznawców, WTS bezsprzecznie kwalifikuje się do roli fałszywego proroka.

Gdy czyta się strażnicowe „wypominki” pod adresem przepowiadaczy przyszłości i jasnowidzów podobne do tych cytowanych na wstępie, przychodzą na myśl słowa Jezusa z Ewangelii wg Mateusza 7:1–5 (NW):
 Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni; bo jakim sądem osądzacie, takim będziecie osądzeni, i jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzą. Czemu więc patrzysz na słomkę w oku twego brata, a nie bierzesz pod uwagę belki we własnym oku? Albo jak możesz powiedzieć do swego brata: 'Pozwól mi wyjąć słomkę z twego oka', gdy oto w twoim własnym oku jest belka? Obłudniku! najpierw wyjmij belkę z własnego oka, a wtedy będziesz wyraźnie widział, jak wyjąć słomkę z oka swego brata.
 Zob. też:

GDYBY...

Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem

Gdyby to  była religia  prawdziwa , to by nie uczyła nieprawdy .

Gdyby to była prawda, to nauki byłyby niezmienne i aktualne.

Gdyby „nowe światło' pochodziło od Boga, to nie kłóciłoby się ze „starym światłem'.

Gdyby stroniono od armii, to nie byłoby „lewych" zaświadczeń w Meksyku o odbyciu szkolenia wojskowego.

Gdyby zachowywano neutralność, to nie byłoby fuzji z ONZ jako NGO (1992-2001).

Gdyby CK było „kanałem łączności" z Bogiem, to by nie kłamało.

Gdyby w CK  byli naprawdę pokorni chrześcijanie, to przeprosiliby za swoje błędy.

Gdyby  zachowywano elementarną uczciwość, to sale Królestwa byłyby własnością tych, którzy ją budowali i tych, którzy tę budowę finansowali, a nawet, jeśli brali kredyt od CK, to po jego spłaceniu  CK nie powinno już rościć do Sal żadnych pretensji.

Gdyby dbano o czystość zboru, to usuwano by faktycznych przestępców Prawa Bożego, a nie myślące, czyste duchowo i moralnie osoby.

Gdyby nie bano się prawdy, to nie tworzono by ideologii zakazującej korzystania z innych źródeł informacji poza strażnicowymi.

Gdyby szanowano wolność chrześcijańską, to nie tropiono by braci za kontakty z ww. myślącymi jednostkami.

Gdyby tu była miłość, to nie zakazywano by kontaktów z członkami własnej rodziny, NAWET W 
PRZYPADKU FAKTYCZNYCH GRZESZNIKÓW.

Gdyby, gdyby, gdyby...

czwartek, 19 czerwca 2014

"To nic takiego"???


Niektórzy być może sądzą, że sprawa bytności WTS jako NGO przy ONZ w latach 1992-2001 to – mówiąc słowami Balcerka z serialu S. Barei pt. „Alternatywy“ – „nic takiego". Jeżeli i ty tak sądzisz, drogi czytelniku, to zastanów się nad poniżej zamieszczonym listem przewodniczącego sekcji NGO - Paula Hoeffela, opublikowanego na stronie un.org (niestety jakiś czas temu materiał ten zniknął ze strony ONZ, co skrzętnie wykorzystują mówcy w rodzaju wymienionego tutaj, wmawiając „potulnym“ Świadkom Jehowy, że „nic takiego“ się nie stało, a w ogóle to za cały szum wokół tej sprawy ponoszą winę odstępcy...)



 4 March 2004 
To Whom It May Concern, 
Recently the NGO Section has been receiving numerous inquiries regarding the association of the Watchtower Bible and Tract Society of New York with the Department of Public Information (DPI). This organization applied for association with DPI in 1991 and was granted association in 1992. By accepting association with DPI, the organization agreed to meet criteria for association, including support and respect of the principles of the Charter of the United Nations and commitment and means to conduct effective information programmes with its constituents and to a broader audience about UN activities. 
In October 2001, the Main Representative of the Watchtower Bible and Tract Society of New York to the United Nations, Giro Aulicino, requested termination of its association with DPI. Following this request, the DPI made a decision to disassociate the Watchtower Bible and Tract Society of New York as of 9 October 2001. 
Please be informed that it is the policy of the Department of Public Information of the United Nations to keep correspondence between the United Nations and NGOs associated with DPI confidential. However, please see below the paragraph included in all letters sent to NGOs approved for association in 1992: 
“The principal purpose of association of non-governmental organizations with the United Nations Department of Public Information is the redissemination of information in order to increase public understanding of the principles, activities and achievements of the United Nations and its Agencies. Consequently, it is important that you should keep us informed about your organization's information programme as it relates to the United Nations, including sending us issues of your relevant publications. We are enclosing a brochure on the “The United Nations and Non-Governmental Organizations”, which will give you some information regarding the NGO relationship.” 
In addition, the criteria for NGOs to become associated with DPI include the following: 
• that the NGO share the principles of the UN Charter; 
• operate solely on a not-for-profit basis; 
• have a demonstrated interest in United Nations issues and a proven ability to reach large or specialized audiences, such as educators, media representatives, policy makers and the business community; 
• have the commitment and means to conduct effective information programmes about UN activities by publishing newsletters, bulletins and pamphlets, organizing conferences, seminars and round tables; and enlisting the cooperation of the media. 

We expect that you will share this information with your concerned colleagues, as we are unable to address the scores of duplicate requests regarding the Watchtower Bible and Tract Society that are being directed to our offices. Thank you for your interest in the work of the United Nations. 
Sincerely, 
Paul Hoeffel 
Chief 
NGO Section 
Department of Public Information 

A oto tłumaczenie listu Paula Hoeffela:

Do tych, których to nurtuje,
Ostatnio sekcja NGO odebrała mnóstwo zapytań odnośnie tego, czy Watch Tower Bible and Tract Society of New York współpracowało z Departamentem Informacji Publicznej (DPI). Organizacja ta zwróciła się do DPI z prośbą o członkostwo w 1991 roku i zostało ono jej udzielone w 1992 roku. W ramach akceptacji swego członkostwa w DPI Organizacja zgodziła się sprostać kryteriom związanym z faktem tego członkostwa, włącznie z poparciem i szacunkiem dla zasad Statutu ONZ, wraz ze zobowiązaniami i środkami do prowadzenia skutecznych programów informacyjnych wśród jej członków oraz szerszego informowania na temat działalności ONZ.
W październiku 2001, Giro Aulicino, główny reprezentant Watch Tower Bible and Tract Society of New York przed ONZ, zwrócił się do DPI z prośbą o uzyskanie końca członkostwa dla swego Stowarzyszenia w DPI. W następstwie tej prośby 9 października 2001 DPI podjęło decyzję o zakończeniu tego członkostwa.
Proszę być świadomym tego, że zgodnie z zasadą ONZ-owskiej DPI korespondencja pomiędzy ONZ i NGO w sprawie kierowania podań o członkostwo w DPI musi pozostać poufna. Jednakże, proszę zarazem spojrzeć na poniższy paragraf jaki był zawarty we wszystkich listach wysyłanych w 1992 roku do NGO uznanych za członków.      
„Zasadniczym celem członkostwa organizacji pozarządowych w DPI przy ONZ jest rozpowszechnianie informacji w celu zwiększenia świadomości publicznej w zakresie zasad, działalności i osiągnięć ONZ oraz jej placówek. W związku z tym ważne jest to, żebyście informowali nas o swoim organizacyjnym programie informacyjnym, gdy tylko wiąże się on z ONZ, włącznie z przesyłaniem nam wydań waszych ważniejszych publikacji. Załączamy również broszurę pt. „Narody Zjednoczone i Organizacje Pozarządowe”, która udzieli wam nieco informacji na temat związku z NGO”.
Dodatkowo, kryteria dla członkostwa NGO (Organizacji pozarządowych w DPI zawierały:                                                                                                                               

-  NGO podzielają ideały Statutu ONZ
-   działają wyłącznie na zasadzie non profit
-   okazują zainteresowanie w kwestiach ONZ i są w stanie dowieść swej zdolności w   dotarciu do wyspecjalizowanych odbiorców, takich jak pedagodzy, reprezentanci mediów, politycy, społeczność biznesowa. 
-   posiadają zobowiązanie i środki do prowadzenia efektywnych programówinformacyjnych o działalności ONZ, przez publikowanie biuletynów informacyjnych,    broszur, organizowanie konferencji, seminariów i okrągłych stołów, i zjednywania sobie mediów w celu współpracy.

Spodziewamy się, że podzielicie się tą informacją ze swymi zatroskanymi kolegami, jako że nie jesteśmy w stanie zwrócić się z osobna wobec każdego z podobnych  pytań kierowanych do naszych biur związanych z Watch Tower Bible and Tract Society of New York. Dziękujemy wam za zainteresowanie związane z działalnością ONZ.     

 Paul Hoeffel                                                                                                                                               

Szef Sekcji NGO                                                                                                     Departament Informacji Publicznej

W okresie ścisłej współpracy i propagowania celów ONZ Towarzystwo Strażnica wydało w  1993 roku książkę pt. „Wspaniały finał Objawienia bliski!”, w której na stronie 195 po raz kolejny utożsamiono „wizerunek bestii” z 13 rozdziału Apokalipsy z Ligą Narodów i jej następczynią – Organizacją Narodów Zjednoczonych. Fakt ten mówi sam za siebie. Świadczy on nie tylko o hipokryzji przywódców WTS, ale też stawia pod znakiem zapytania ich wiarę w publikowane przez siebie wykładnie. Najwyraźniej przywódcy ci słabo – jeśli w ogóle – przejęli się zapowiedzią z 1 Listu do Tesaloniczan, rozdziału 5, wersetu 3:

Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» - tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą (BT).

Gdyby zapowiadany przez WTS od ponad 130 lat Armagedon nastał w latach 90-tych, zastałby Towarzystwo Strażnica na gorliwym popieraniu – potwierdzonym pisemnym zobowiązaniem – „ideałów Statutu ONZ”, w tym dążenia do ogłoszenia i zaprowadzenia „pokoju i bezpieczeństwa”.
Nieświadomi w dobie raczkującego Internetu szeregowi Świadkowie przez ponad 9 lat byli bezpłatnymi kurierami propagującymi ideały ONZ, jako że – jak to obliczył wyrzucony z organizacji m.in. za list otwarty w sprawie ohydy stowarzyszenia z ONZ brat Robert King (www.e-watchman.com) – w latach 1992-2001 WTS zamieścił w literaturze więcej odniesień do ONZ niż do Królestwa Bożego!

Sprawa stowarzyszenia z ONZ – to nie „nic takiego”. To podeptanie przez przywódców WTS ideałów neutralności chrześcijańskiej. To kpina z ofiar ponoszonych przez szczerych Świadków Jehowy w imię neutralności w hitlerowskich obozach, stalinowskich łagrach itp. To kpina z ofiar malawijskiego przywódcy dra Bandy czy ofiar ruandyjskich siepaczy. To kpina z najwyższych ideałów chrystianizmu i przyczynek do utraty wiary lub potknięcia się tysięcy Świadków, którzy uświadomili sobie w tej, a co za tym idzie i w innych sprawach, że organizacja, której niejednokrotnie poświecili całe życie, nie zasługuje na miano „organizacji Bożej”, za jaką chce uchodzić, ukrywając niewygodne fakty, lansując „propagandę sukcesu” i zalecając odcinanie się od zewnętrznych - z góry naznaczonych piętnem „odstępczych” - źródeł informacji.

STOWARZYSZENIE Z ONZ TO HAŃBA, A NIE „NIC TAKIEGO”!

wtorek, 17 czerwca 2014

Kolejny przykład "dwojakich odważników" - obłuda trwa w najlepsze

W artykule ze Strażnicy z 1.11.2012 r pt. „Czego Jehowa wymaga od ciebie” (artykuł ze stałego cyklu „Zbliż się do Boga”) podjęto próbę omówienia wersetu z Księgi Malachiasza 6:8:
On ci powiedział, ziemski człowieku, co jest dobre. I czego Jehowa wymaga od ciebie prócz tego, żebyś czynił zadość sprawiedliwości i miłował życzliwość oraz był skromny, chodząc ze swoim Bogiem?
Artykuł skierowany do tzw. „szerokich mas” ma za zadanie powiększyć grono czytelników, którzy mogą stać się potencjalnymi „zainteresowanymi”, a następnie Świadkami Jehowy. Toteż omówienie ww. wersetu tchnie słodyczą, kapiącą z ust (czy raczej z pióra) pisarza.
Np. na temat życzliwości pisze on: '
'Czyń zadość sprawiedliwości'. Jak czytamy w pewnym dziele, hebrajskie słowo tłumaczone na sprawiedliwość odnosi się do „prawości w stosunkach społecznych”. Bóg pragnie, abyśmy traktowali innych w sposób prawy i szlachetny, kierując się przy tym Jego normami. Czynimy zadość sprawiedliwości, gdy w kontaktach z drugimi zdobywamy się na przykład na bezstronność i uczciwość (Kapłańska 19:15, Izajasza 1:17, Hebrajczyków 13:18). Jeżeli jesteśmy wobec ludzi sprawiedliwi, mogą się nam odwzajemnić tym samym (Mateusza 7:12).
Z oczywistych (dla wydawców Strażnicy) względów artykuł nic nie wspomina, jak ową „sprawiedliwość” zaleca się stosować w relacji z osobami wykluczonymi lub tymi, które odłączyły się od społeczności Świadków Jehowy. Czytelnicy owej „powszechnej” Strażnicy byliby zapewne zaskoczeni, gdyby wiedzieli, jak w książce pt. „Trwajcie w miłości Bożej” wydawcy owego czasopisma pojmują „prawość w stosunkach społecznych”. W dodatku zamieszczonym na str. 207-209 rzeczonej książki można przeczytać np.:

Jak powinniśmy odnosić się do wykluczonego? Biblia mówi, 'żeby przestać się zadawać z każdym, kto jest zwany bratem, a jest rozpustnikiem albo chciwcem, albo bałwochwalcą, albo człowiekiem rzucającym obelgi, albo pijakiem, albo zdziercą —żeby z takim nawet nie jadać' (1 Koryntian 5:11). O kimś, kto „nie pozostaje w nauce Chrystusa", czytamy: „Wcale go nie przyjmujcie do domu ani nie zwracajcie się do niego z pozdrowieniem. Bo kto się do niego zwraca z pozdrowieniem, ten jest współuczestnikiem jego niegodziwych uczynków" (2 Jana 9-11). A zatem nie utrzymujemy z wykluczonym żadnej więzi duchowej ani nie pozwalamy sobie na żadne kontakty towarzyskie. W Strażnicy numer 23 z 1981 roku na stronie 11 powiedziano: „Zwykłe ,dzień dobry' może być pierwszym stopniem, który prowadzi do rozmowy, a w końcu nawet do przyjaźni. Czy zależy nam na tym, żeby zrobić ten pierwszy krok ku wykluczonemu?".

Oto jak zaleca się ochrzczonym Świadkom Jehowy postępowanie w sposób „prawy i szlachetny”. Oto jak zaleca się im przejawianie „bezstronności i uczciwości”! Każe im się założyć, bez prawa osobistego zbadania faktów, iż każdy wykluczony lub odłączony jest na pewno winien albo grzechu (grzechów) wymienionego w 1 Liście do Koryntian 5:9-11, albo jest „antychrystem”, albo jednym i drugim. Jest też „zatwardziałym grzesznikiem”, jak o tym świadczy kolejna „rada” z publikacji – o ironio – „Trwajcie w miłości Bożej”:


Gdy bliski przyjaciel lub ktoś z rodziny zostaje usunięty ze społeczności jako zatwardziały grzesznik, bardzo to przeżywamy. Swoim stosunkiem do biblijnych wskazówek w tej sprawie możemy ujawnić głębię naszej miłości do Boga i lojalności wobec Jego postanowień.


„Prawa i szlachetna sprawiedliwość” Świadków Jehowy, którą opisuje listopadowa Strażnica,  ma się zatem przejawić w całkowitym odrzuceniu i osądzeniu bliskiego niegdyś człowieka na podstawie nic nie mówiącego komunikatu w zborze, będącego skutkiem decyzji tajnego tzw. „komitetu sądowniczego”, składającego się z zazwyczaj nie mających pojęcia o sądzeniu starszych, na ogół słabo wykształconych i bezmyślnych „aparatczyków” systemu stworzonego przez WTS.  Co gorsza twierdzi się, jakoby taka „sprawiedliwość” pochodziła od samego Boga. Zaleca się też izolację członków najbliższej rodziny, np.: (…) gdy wykluczony zostaje członek rodziny, który z nami nie mieszka. Sprawy rodzinne mogą sporadycznie wymagać nawiązania z taką osobą kontaktu, ale powinien się on sprowadzać do niezbędnego minimum. Lojalni chrześcijanie nie wynajdują pretekstów, żeby móc przestawać z takim krewnym. Powodowani lojalnością wobec Jehowy i Jego organizacji, popierają biblijny sposób traktowania zatwardziałych grzeszników. Mają przy tym na względzie dobro danej osoby i w rezultacie mogą jej pomóc odnieść pożytek z otrzymanego skarcenia (Hebrajczyków 12:11).

Pisarze owego bezdusznego, haniebnego dodatku z książki „Trwajcie w miłości Bożej” w swoim zaślepieniu i lęku przed utratą wiernych na skutek kontaktu z myślącymi osobami, których organizacja WTS pozbywa się w postępie geometrycznym, zapomnieli całkiem o przypowieści Pana Jezusa o „synu marnotrawnym” (Ewangelia wg Łukasza 15:11-31). Bohater tej przypowieści faktycznie był winien wielu grzechów, a jednak jego ojciec, obrazujący samego Boga, czekał cierpliwie na niego, a gdy się opamiętał, przyjął go z powrotem. Nie uważał go za zatwardziałego grzesznika, jak to zapewne uczyniłby dodatek z książki, gdyby wtedy istniała. Ów dodatek popada zresztą w sprzeczność, jako że rzeczywisty  „zatwardziały grzesznik” nie jest już w stanie, jak to czytamy w książce, „odnieść pożytek z otrzymanego skarcenia”.                                                                                                                                          
Utrwalanie błędnej opinii, jakoby takie „zalecenia”, jak te pochodzące z książki „Trwajcie w miłości Bożej”, były wyrazem Boskiej sprawiedliwości opisanej w Księdze Micheasza 6:8, jest gwałtem na umysłach i wolności czytelników, wykorzystującym ich ślepe zaufanie do rzekomego „kanału łączności” i odbierającym im możliwośc samodzielnego zbadania faktów. Takie perfidne i wręcz nieludzkie „zalecenia” wynikają ze strachu przed wolnością myślenia i działania „owieczek”. Dowodzą też, że w rzeczywistości wcale nie chodzi o grzeszników przeciw Prawu Bożemu, ponieważ Świadkowie Jehowy, z reguły miłujący Boga, w większości unikaliby (lub, jak to ujmuje książka, „ograniczyliby kontakt do niezbędnego minimum”) osób winnych faktycznych grzechów wymienionych przez apostoła Pawła dla własnej ochrony. Ponieważ Towarzystwo Strażnica jest w rzeczywistości „fałszywym prorokiem”, zaś wiele osób wykluczono z szeregów ŚJ za uświadamianie innym tego faktu, zawiadowcy organizacji, zamiast zmienić swoje postępowanie i przeprosić za liczne błędy, postanowili atakować mówiących prawdę o nich, eliminować takie odważne i szczere osoby ze społeczności, a następnie dla zachowania status quo zabraniać pozostającym w niewiedzy członkom zborów kontaktów z wyrzuconymi, okraszając to przypisaniem takich „zaleceń” Bogu. Opisany przez apostoła Jana w jego Trzecim Liście Diotrefes to naprawdę „płotka” wobec Towarzystwa Strażnica i jego Ciała Kierowniczego! 

Sprawiedliwość Boża a obłuda WTS

W artykule ze Strażnicy z 1.11.2012 r pt. „Czego Jehowa wymaga od ciebie” (artykuł ze stałęgo cyklu „Zbliż się do Boga”) podjęto próbę omówienia wersetu z Księgi Malachiasza 6:8:

On ci powiedział, ziemski człowieku, co jest dobre. I czego Jehowa wymaga od ciebie prócz tego, żebyś czynił zadość sprawiedliwości i miłował życzliwość oraz był skromny, chodząc ze swoim Bogiem?
Artykuł skierowany do tzw. „szerokich mas” ma za zadanie powiększyć grono czytelników, którzy mogą stać się potencjalnymi „zainteresowanymi”, a następnie Świadkami Jehowy. Toteż omówienie ww. wersetu tchnie słodyczą, kapiącą z ust (czy raczej z pióra) pisarza.
Np. na temat życzliwości pisze on: '

Czyń zadość sprawiedliwości'. Jak czytamy w pewnym dziele, hebrajskie słowo tłumaczone na sprawiedliwość odnosi się do „prawości w stosunkach społecznych”. Bóg pragnie, abyśmy traktowali innych w sposób prawy i szlachetny, kierując się przy tym Jego normami. Czynimy zadość sprawiedliwości, gdy w kontaktach z drugimi zdobywamy się na przykład na bezstronność i uczciwość (Kapłańska 19:15, Izajasza 1:17, Hebrajczyków 13:18). Jeżeli jesteśmy wobec ludzi sprawiedliwi, mogą się nam odwzajemnić tym samym (Mateusza 7:12).

Z oczywistych (dla wydawców Strażnicy) względów artykuł nic nie wspomina, jak ową „sprawiedliwość” zaleca się stosować w relacji z osobami wykluczonymi lub tymi, które odłączyły się od społeczności Świadków Jehowy. Czytelnicy owej „powszechnej” Strażnicy byliby zapewne zaskoczeni, gdyby wiedzieli, jak w książce pt. „Trwajcie w miłości Bożej” wydawcy owego czasopisma pojmują ową „prawość w stosunkach społecznych”. W dodatku zamieszczonym na str. 207-209 rzeczonej książki można przeczytać np.:

Jak powinniśmy odnosić się do wykluczonego? Biblia mówi, 'żeby przestać się zadawać z każdym, kto jest zwany bratem, a jest rozpustnikiem albo chciwcem, albo bałwochwalcą, albo człowiekiem rzucającym obelgi, albo pijakiem, albo zdziercą —żeby z takim nawet nie jadać' (1 Koryntian 5:11). O kimś, kto „nie pozostaje w nauce Chrystusa", czytamy: „Wcale go nie przyjmujcie do domu ani nie zwracajcie się do niego z pozdrowieniem. Bo kto się do niego zwraca z pozdrowieniem, ten jest współuczestnikiem jego niegodziwych uczynków" (2 Jana 9-11). A zatem nie utrzymujemy z wykluczonym żadnej więzi duchowej ani nie pozwalamy sobie na żadne kontakty towarzyskie. W Strażnicy numer 23 z 1981 roku na stronie 11 powiedziano: „Zwykłe ,dzień dobry' może być pierwszym stopniem, który prowadzi do rozmowy, a w końcu nawet do przyjaźni. Czy zależy nam na tym, żeby zrobić ten pierwszy krok ku wykluczonemu?".
Oto jak zaleca się ochrzczonym Świadkom Jehowy postępowanie w sposób „prawy i szlachetny”. Oto jak zaleca się im przejawianie „bezstronności i uczciwości”! Każe im się założyć, bez prawa osobistego zbadania faktów, iż każdy wykluczony lub odłączony jest na pewno winien albo grzechu (grzechów) wymienionego w 1 Liście do Koryntian 5:9-11, albo jest „antychrystem”, albo jednym i drugim. Jest też „zatwardziałym grzesznikiem”, jak o tym świadczy kolejna „rada” z publikacji – o ironio – „Trwajcie w miłości Bożej”:

Gdy bliski przyjaciel lub ktoś z rodziny zostaje usunięty ze społeczności jako zatwardziały grzesznik, bardzo to przeżywamy. Swoim stosunkiem do biblijnych wskazówek w tej sprawie możemy ujawnić głębię naszej miłości do Boga i lojalności wobec Jego postanowień.

„Prawa i szlachetna sprawiedliwość” Świadków Jehowy, którą opisuje listopadowa Strażnica, ma się zatem przejawić w całkowitym odrzuceniu i osądzeniu bliskiego niegdyś człowieka na podstawie nic nie mówiącego komunikatu w zborze, będącego skutkiem decyzji tajnego tzw. „komitetu sądowniczego”, składającego się z zazwyczaj nie mających pojęcia o sądzeniu starszych, na ogół słabo wykształconych i bezmyślnych „aparatczyków” systemu stworzonego przez WTS.
Co gorsza twierdzi się, jakoby taka „sprawiedliwość” pochodziła od samego Boga. Zaleca się też izolację członków najbliższej rodziny, np.:

(…) gdy wykluczony zostaje członek rodziny, który z nami nie mieszka. Sprawy rodzinne mogą sporadycznie wymagać nawiązania z taką osobą kontaktu, ale powinien się on sprowadzać do niezbędnego minimum.
Lojalni chrześcijanie nie wynajdują pretekstów, żeby móc przestawać z takim krewnym. Powodowani lojalnością wobec Jehowy i Jego organizacji, popierają biblijny sposób traktowania zatwardziałych grzeszników. Mają przy tym na względzie dobro danej osoby i w rezultacie mogą jej pomóc odnieść pożytek z otrzymanego skarcenia (Hebrajczyków 12:11).


Pisarze owego bezdusznego, haniebnego dodatku z książki „Trwajcie w miłości Bożej” w swoim zaślepieniu i lęku przed utratą wiernych na skutek kontaktu z myślącymi osobami, których organizacja WTS pozbywa się w postępie geometrycznym, zapomnieli całkiem o przypowieści Pana Jezusa o „synu marnotrawnym” (Ewangelia wg Łukasza 15:11-31). Bohater tej przypowieści faktycznie był winien wielu grzechów, a jednak jego ojciec, obrazujący samego Boga, czekał cierpliwie na niego, a gdy się opamiętał, przyjął go z powrotem. Nie uważał go za zatwardziałego grzesznika, jak to zapewne uczyniłby stosując dodatek z książki, gdyby wtedy istniała. Ów dodatek popada zresztą w sprzeczność, jako że rzeczywisty „zatwardziały grzesznik” nie jest już w stanie, jak to czytamy w książce, „odnieść pożytek z otrzymanego skarcenia”.

Utrwalanie błędnej opinii, jakoby takie „zalecenia”, jak te pochodzące z książki „Trwajcie w miłości Bożej”, były wyrazem Boskiej sprawiedliwości opisanej w Księdze Micheasza 6:8, jest gwałtem na umysłach i wolności czytelników, wykorzystującym ich ślepe zaufanie do rzekomego „kanału łączności” i odbierającym im możliwośc samodzielnego zbadania faktów. Takie perfidne i wręcz nieludzkie „zalecenia” wynikają ze strachu przed wolnością myślenia i działania „owieczek”. Dowodzą też, że w rzeczywistości wcale nie chodzi o grzeszników przeciw Prawu Bożemu, ponieważ Świadkowie Jehowy, z reguły miłujący Boga, w większości unikaliby osób (lub, jak to ujmuje książka, "ograniczyliby kontakt do niezbędnego minimum") winnych faktycznych grzechów wymienionych przez apostoła Pawła dla własnej ochrony. Ponieważ Towarzystwo Strażnica jest w rzeczywistości „fałszywym prorokiem”(co wykazałem tutaj), zaś wiele osób wykluczono z szeregów ŚJ za uświadamianie innym tego faktu, zawiadowcy organizacji, zamiast zmienić swoje postępowanie i przeprosić za liczne błędy, postanowili atakować mówiących prawdę o nich, eliminować takie odważne i szczere osoby ze społeczności, a następnie dla zachowania status quo zabraniać pozostającym w niewiedzy członkom zborów kontaktów z wyrzuconymi, okraszając to przypisaniem takich „zaleceń” Bogu.
Opisany przez apostoła Jana w jego Trzecim Liście Diotrefes to naprawdę „płotka” wobec Towarzystwa Strażnica i jego Ciała Kierowniczego!
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain